Skocz do zawartości

Monogram na ubraniach


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z technologicznego punktu widzenia monogramu nie można naszyć na każdy rodzaj tkaniny. Może to wpłynąć na jego lokalizację/obecność. Użycie monogramu może także zależeć od wzoru tkaniny. Np. ostatnio uszyłem koszulę w prążek o szerokości mniej więcej jednej litery monogramu, i po prostu nie było jak go wyszyć tak żeby nie wyglądał jak plama. Jeśli noszę monogram, umieszczam go na wysokości 5 guzika po lewej stornie czyli tam gdzie opisał AG na początku wątku.

Jest rzeczą oczywistą, że ludzie zamawiają monogram, żeby podkreślić fakt, że koszula jest uszyta na miarę, a nie po to żeby znaleźć ją w pralni. Biorąc pod uwagę, że ubrania odgrywają ważną funkcję w komunikacji, IMO monogram to żaden problem - szczególnie jeśli noszący potrafi wykorzystać go na swoją korzyść (co nie jest specjalnie trudne). Powiem więcej, zdecydowanie wolę oglądać świetnie ubranego faceta z monogramem (nawet na kołnierzu czy mankiecie) niż kolejnego smutasa co się naczytał, że jest rycerzem i nie wolno mu robić całej listy rzeczy. (Nie jest to przytyk do nikogo w tym wątku tylko ogólna obserwacja.)

Jakiś czas temu zamówiłem też krawat z monogramem, który jest dla mnie wielką radością ponieważ wyszyto go ręcznie, czasochłonnym ściegiem i z niebywałą precyzją. Podkreśla to wyjątkowość i jest jak butelka whisky z numerem beczki. Lubię to!

  • Oceniam pozytywnie 3
Opublikowano

dziwne argumenty. a rozpinane guziki w marynarkach bespoke? ktos podwija dzis rekawy, sa potrzebne? snobizm. a poszetka? wyciera ktos w nia nos dzis? potrzebna? snobizm.

 

Z rozpinanymi rękawami w marynarce bespoke jest jak z dobrym (mocnym) samochodem. Wiesz, że masz pod maską 700 koni i toczysz się 70km/h bo tak Ci się podoba. Guziki masz ale obowiązku ich rozpinania nie ma.

 

Poszetka? Słyszałeś gdzieś kiedyś takie coś: "one for blowing, one for showing?". Pewnie nie?

 

Monogram, to nic innego jak sposób na podpisywanie koszuli (ubrania). Taką funkcję pełni od zawsze i na zawsze. Dla jednych jest to "smaczek" dla innych zbędny "luksus".

Opublikowano

Reil powiada - monogram spelnia swoja funkcje od zawsze i na zawsze. Guziki spelnialy kiedys funkcje, dzis jej nie spelniaja. przegapilem pojawienie sie jakiejs wyroczni...?

co do powiedzenia...no jest, i co? nie ma mozliwosci, zeby powstalo pozniej, gdy istnialy juz dwie chusteczki, z czego ta druga (estetyczna) wyewoluowala z tej pierwszej, do dmuchania? 

 

pare lat temu zapewne taka sama dyskusja dotyczylaby bardziej wzorzystych skarpetek. z agumentami o powiedzonkach "pozwolmy mowic butom" wlacznie. nie ma niczego dziwnego, ze w dluzszej perspektywie, gdy wszyscy maja juz poszetki, waskie nogawki i monki pojawiaja sie kolejne elementy wyrozniajace.

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

Jest rzeczą oczywistą, że ludzie zamawiają monogram, żeby podkreślić fakt, że koszula jest uszyta na miarę, a nie po to żeby znaleźć ją w pralni. Biorąc pod uwagę, że ubrania odgrywają ważną funkcję w komunikacji, IMO monogram to żaden problem - szczególnie jeśli noszący potrafi wykorzystać go na swoją korzyść (co nie jest specjalnie trudne). Powiem więcej, zdecydowanie wolę oglądać świetnie ubranego faceta z monogramem (nawet na kołnierzu czy mankiecie) niż kolejnego smutasa co się naczytał, że jest rycerzem i nie wolno mu robić całej listy rzeczy. (Nie jest to przytyk do nikogo w tym wątku tylko ogólna obserwacja.)

 

 

 

Heloł?

 

Ludzie również nie odpruwają metek z rękawów by podkreślić markę i cenę garnituru. haftowanie monogramu w celu podkreślania ceny swojej koszuli jest równie tandetne. Bo nie oszukujmy się - to o cenę tu chodzi, a nie o to, że szyta na miarę. Wulgarnie widoczny monogram jest daleko od tego co jest podstawą elegancji, nie tylko ubioru - understatement.

 

Monogram ma cały czas użytkowy sens, nawet jak koszule pierze domowa pralka. Jeżeli nagle pod jednym dachem znajdzie się więcej niż jeden mężczyzna z koszulami szytymi (ojciec i syn na ten przykład), to inaczej mogą swoich łatwo nie znaleźć.

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

...a poszetka? wyciera ktos w nia nos dzis? potrzebna? snobizm.

 

Sorry ale od kiedy to w poszetkę się smarkało? Do tego celu i innych służyła bawełniana chusteczka trzymana w kieszeni spodni lub marynarki.

 

Co do monogramu to mi to lotto, kiedyś bym napisał że to wieśniactwo dobre dla nowobogackich prostaków, dzisiaj żyje i pozwalam żyć innym. Ogólnie z wiekiem staję się coraz bardziej tolerancyjny we wszystkich dziedzinach żywota ludzkiego. Za małolata gdy odkrywałem męską elegancję sztywno trzymałem się zasad. Dzisiaj łamię przeważającą większość z nich jak nie wszystkie.

  • Oceniam pozytywnie 1
  • 3 miesiące temu...
  • 2 tygodnie później...
  • 1 rok później...
Opublikowano

Wracając do głównego tematu, sam muszę - nie bez pewnego zażenowania - przyznać, że też bardzo lubię znaczyć swoje przedmioty monogramami. Mam więc monogram w teczce (wewnątrz, na organizerze), na torbie podróżnej (w miarę widocznym miejscu), na spinkach do mankietów (na zamówienie), na portfelu, na pasku (wewnątrz), a ostatnio oddałem do wygrawerowania monogramu zapalniczkę (mosiężną Zippo z historią); gdybym kiedyś kupował w sklepie oferującym monogramy na krawatach i poszetkach, na pewno chętnie bym się skusił. Nie mam monogramów na odzieży wierzchniej (marynarki i płaszcze, nawet bespoke), a koszul MTM ani bespoke nie kupuję (RTW leżą na mnie na tyle dobrze, że nie widzę potrzeby inwestowania w coś, co pożyje ok. 30-50 założeń...), ale gdybym kupował, na pewno skusiłbym się na monogram. Na mankiecie, czemu nie. Tak samo z butami bespoke, których się jeszcze nie dorobiłem - monogram na podeszwie byłby obowiązkowy.

 

Granicą jest dla mnie umieszczanie monogramu na odzieży RTW, to dla mnie trochę oszukiwanie siebie samego.

 

Gdyby ktoś chciał mój przypadek poddać psychoanalizie, to nadmienię, że we wszystkich swoich książkach wbijam exlibrisy (stempel wykonany na zamówienie), i to nawet inny w książkach "zawodowych" (prawniczych) i "rozrywkowych".

 

Drobnomieszczuch ze mnie.

  • Oceniam pozytywnie 4
Opublikowano

BTW: Przypomniała mi się straszliwa sprawa, która stanęła kiedyś (nie tak dawno temu) przed angielskim sądem, a w której pewna pani pozwała swojego partnera za umieszczenie (za jej uprzednią zgodą) monogramu na jej, za przeproszeniem, pośladku. I wygrała.

 

To jednak wspaniały zawód, prawnik...

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

pewna pani pozwała swojego partnera za umieszczenie (za jej uprzednią zgodą) monogramu...

W ocenie tego przypadku chyba znacząco pomogłaby nam informacja, jaka była technika umieszczenia owego monogramu...;-)
Opublikowano

Chciałem wam oszczędzić szczegółów, ale chodziło o skaryfikację.

 

Sprawa interesująca z punktu widzenia prawnego, bo chodzi o odpowiedź na pytanie, czy można wyrazić zgodę na nieowracalne uszkodzenie własnego ciała. W UK tym bardziej, bo były tam swego czasu doktrynalne problemy z bezpośrednim stosowaniem międzynarodowych tekstów o prawach człowieka. O ile się nie mylę (nie wchodzi to absolutnie w zakres mojej specjalizacji), konserwatywni prawnicy mieli wówczas ochotę przyznać, że taką zgodę wyrazić można, ale przeszkodziły im w tym te właśnie międzynarodowe konwencje. Nie pytajcie, dlaczego nadal można sobie legalnie dać przekuć uszy...

 

Powiedziałem już znacznie więcej, niż wiedziałem. EOT.

  • Oceniam pozytywnie 2
Opublikowano

Ja też myślałem o exlibrisach, ale żeby to miało sens, wypadałoby mieć bibliotekę specjalnych/ciekawych/introligowanych wydań. Wiele, nawet wartościowych książek, wydawanych jest tak brzydko i niestarannie, że wyglądałoby to śmiesznie.

Opublikowano

Zgadzam się; mnie idea ekslibrisu przyszła do głowy jak już miałem ponad setkę książek o wartości kolekcjonerskiej (niedużej, ale zawsze - głównie słowniki i encyklopedie z przełomu XIX i XX wieku, bardzo lubię je zbierać; mam też kilka pierwszych wydań powieści z I poł. XX wieku), ale książki prawnicze co do zasady stempluję dlatego, że ciągle je gdzieś noszę, pożyczam kolegom i studentom, no a poza tym jak się gdzieś przynosi np. kodeks, to jest duża szansa że inni uczestnicy spotkania będą mieli dokładnie to samo wydanie, wówczas exlibris się przydaje).

 

Ekslibrisy interesują mnie też same w sobie, marzy mi się jakiś zaprojektowany przez znanego artystę...

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.