Skocz do zawartości

Midlife-Crisis

Użytkownik
  • Postów

    1 656
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    66

Treść opublikowana przez Midlife-Crisis

  1. Dla orientacji odsyłam na stronę Lilienstein Schuhe. Ceny pokrywają się w przypadku Dinkelackerów. Te sporo tańsze to nie Dinkelacker tylko włoskie Windporty. http://www.liliensteinschuhe.de/en/
  2. Od tygodnia posiadam parę butów bardzo interesującej niemieckiej tradycyjnej marki Heinrich Dinkelacker. Na forum pojawiła się ona już wprawdzie w formie niewielkich wzmianek, nie mniej jednak można ją uznać za zjawisko polskiej publiczności prawie nieznane. Pomimo, że nie mam zbytniego doświadczenia w dziedzinie technologii i terminologii szewskiej, pozwalam sobie tutaj na mały portret marki. Firma istnieje od roku 1879, w którym to dawca nazwy założył fabrykę obuwia w Badenii-Wirtembergii niedaleko Stuttgartu. W latach 60-tych przeniesiono produkcję do Budapesztu, gdzie do dziś 40 pracowników szyje wysokiej wartości obuwie w firmowej manufakturze. Na pracownika i dzień pracy wychodzi z zakładu jedna para butów. W roku 2005 ostatni właściciel z rodziny wycofał się z prowadzenia firmy, którą w celu odratowania od upadku przejęło trzech wysoko ustawionych lokalnych gentlemanów ze świata biznesu. Ciekawostka: jednym z nich jest były przewodniczący zarządu Porsche Wendelin Wiedeking. Wzmianki prasowe wskazują na to, że byli to klienci, którzy z zamiłowania postanowili podtrzymać lokalną markę. Z informacji wynika, że buty Heinrich Dinkelacker robione są ręcznie metodą szycia ramowego (bez użycia maszyn jak GYW) i wyłącznie z wysokowartościowych skór. Dla przykładu Shell-Cordovan pochodzi z Horween-Laether-Company, a skórzane podeszwy z garbarni Rendenbacha. Od roku 2008 istnieje możliwość zamówień na miarę. W siedzibie firmy w Bietingheim-Bissingen pobierane są wymiary, wykonywane jest kopyto oraz but próbny, a reszty dokonuje się w Budapeszcie. Sklep w Monachium: Lilienstein Schuhe (Właścicielka sklepu Lilienstein Schuhe Tanja Klümper) Firma prowadzi naturalnie show-room przy swojej siedzibie. Drugi sklep firmowy znajduje się w Budapeszcie. Wybrane modele można spotkać także w luksusowych sklepach obuwniczych m. i. w Austrii, Szwajcarii, Japonii a także w Londynie. Jednak jedyny przedstawicielski sklep na terenie Niemiec prowadzący kompletny asortyment mieści się w centrum Monachium i zwie się Lilienstein Schuhe. Szacunkowo połowa zawartości sklepu to buty męskie. Oprócz produktów Dinkelackera można nabyć tam parę modeli marki Carmina. Właścicielka sklepu Tanja Klümper przekonuje dostateczną wiedzą na temat produkcji i materiałów, a wysoką wartość swojego towaru potrafi doskonale uzasadnić. Filia sklepu w Berlinie nie prowadzi niestety obuwia męskiego a tym samym Dinkelackera. (w Lilienstein Schuhe z cordovanem) Buty W programie marki jest bogata paleta modeli na podstawie 15 różnych form kopyta, których nazewnictwo zaczerpnięte jest od nazw miast. Najbardziej charakterystyczne dla marki jest kopyto Rio. Pod tą nazwą kryje się z tradycją firmy związany typ butów zwanych w krajach niemieckojęzycznych „Budapesztami” (wolne przetłumaczenie z niemieckiego). Podstawą jest dla niego niemalże prosta, średnio szeroka forma kopyta z masywnym obcasem i wysoko zbudowana część przednia ze wzmocnionym, stosunkowo szerokim czubkiem. Charakterystyczny dla tego typu buta jest broguing i otwarta przyszwa. Potocznie w niemieckim wszystkie brogsy nazywane są błędnie tym terminem. Stąd słynne hasło „oxfords, not brogues” w filmie Kingsman przetłumaczone zostało jako „Oxfords, nicht Budapester”. Buty tego typu "Budapeszty" nosili swego czasu Al Capone oraz Ernest Hemingway. Buty na kopycie Rio nie muszą jednak posiadać perforacji, a mogą nawet przyjąć formę w stylu norweskim. Typowa podeszwa dla Dinkelackera Rio to podeszwa potrójna, co nadaje mu jeszcze bardziej masywnego charakteru. Wariantem na tej samej formie kopyta, ale o nieco odmiennej metodzie łączenia są modele Buda z charakterystycznym, często bardzo wyeksponowanym szwem bocznym (w niemieckim: zwiegenäht). (kopyto buda) Oprócz typowych „Budapesztów" w ofercie Dinkelackera można znaleźć modele na kopytach o innych formach jak Milano, Zürich, Wien i wiele innych. Zainteresowanych kombinacjami różnych rodzajów skór, form i podeszew odsyłam tutaj na stronę producenta. http://www.heinrich-dinkelacker.de/kollektion/schuhe.html Typowym dla marki jest niewidoczny na podeszwie zewnętrznej szew, oraz w przypadku podeszwy skórzanej (Rendenbach) wzmocnienie połączenia za pomocą gwoździków mosiężnych. Niektóre modele (np. z cordovanu) posiadają blaszki przyśrubowane z przodu i na obcasie. Część modeli ma podeszwy gumowe. Powyżej opisane grupy modeli Rio i Buda są niewątpliwie interesujące ze względu na bogatą tradycję połączoną z regionem produkcji. Są to buty, które przynajmniej warto znać. Jednak nie zadowolą wszystkich miłośników klasycznego obuwia, a szczególnie tych, którzy przyzwyczajeni są do smukłych i dynamicznych form kopyta renomowanych marek angielskich, hiszpańskich, czy włoskich. Trudno je też założyć do biznesowego garnituru. Inne bardziej eleganckie modele z kolekcji Dinkelackera odznaczają się jednak ciągle pewną surowością formy i za cenę od 550€ wzwyż na pewno kupić można ładniejsze. Buty, które nabyłem są na nieco wydłużonym kopycie Luzern, którego forma deklarowana jest jako styl angielski. Akurat rzadkie dla Dinkelackera Oxfordy spodobały mi się, a decyzję kupna ułatwiła mi obniżona cena w ramach wyprzedaży butów z ubiegłych dostaw. Po zagłębieniu się w tematyce przemyślałem możliwość wymiany butów na jakiś bardziej charakterystyczny model. Ze względu na moją dość szczupłą sylwetkę oraz preferowany styl pozostałem jednak przy swoim wyborze. Buty przekonują w każdym calu swoją solidnością i rzetelnym wykonaniem z wysokiej jakości skóry, a ich uroda nie wybija oczu, lecz ma bardzo spokojną naturę. Robią też wrażenie bardzo wytrzymałych i są nieprzeciętnie komfortowe w noszeniu. Bardzo dobre wrażenie robią trzewiki na kopycie Rio. Nie chce się z nich wychodzić. Inne ciekawe modele (zielone to nubuk): Na zakończenie: Kolega @eye_lip napisał, że buty Dinkelackera robione są przez firmę Buday. Zainteresowało mnie to i muszę stwierdzić, że informacje mi dostępne oraz rozmowa z właścicielką sklepu nie potwierdzają tego, lecz także nie odrzucają kategorycznie. Szczególnie forma kopyta i rodzaj wykończenia niektórych modeli są uderzająco podobne. Firma Buday istnieje od około 10 lat. Ze wzmianek prasowych wynika, że buty szyje tylko kilku pracowników. Dinkelacker założył własną manufakturę 40 lat wcześniej. Nie wyklucza to, że Buday może być częściowo podwykonawcą.
  3. Kapelusz byl, ale zupelnle inny. Gozdzika nie bylo
  4. Dziękuję. Tutaj jest akurat dobrym tłem dla butów. Dalej prywatnie.
  5. Przy okazji poszukiwania informacji o butach produkowanych w Budapeszcie znalazłem taką wzmiankę, że ponoć brakuje tam młodych ludzi w tym rzemiośle, a pomoc może przyjść właśnie z Rumunii.
  6. Midlife-Crisis

    Humor

    Update for Windows
  7. Ale ja myślałem o letnim okryciu jak trochę zawieje. W tym wpisie na blogu to jedyny zestaw pozostający przy jednej warstwie. No ale faktycznie jest kilka dni w roku, w których ta koszula nie wymaga łamania głowy koordynacją kolorystyczną.
  8. Bardzo ciekaw jestem, co na tą koszulę założyć jak się trochę chłodniej zrobi niż na zdjęciu. Bo do właściciela, torby i spodni to tak pasuje.
  9. Solidne buty szyte ręcznie z tzw. podwójnym szwem (nie GYW) Typ tutaj zwany "budapester". Noszę się z zamiarem obszerniejszego wpisu. Muszę zebrać trochę więcej informacji. Nie miałem zamiaru ich kupić, tylko przymierzyć, ale mi nie chciały zejść.
  10. Dzisiaj trochę lokalnie: Heinrich Dinkelacker na kopycie Luzern. Świeżo po okazyjnym zakupie.
  11. Zamówienia na wspólne zakupy forumowe będzie można składać u mnie.
  12. @Maximus81, jeszcze jedna mała uwaga na marginesie. Z Twoich pytań powiewa trochę, że nie masz zbytniego doświadczenia z garniturami. Radziłbym pochodzić w tym pierre cardin tak bez okazji i próbować różne rozwiązania: formalne, mniej formalne, z różnymi krawatami a nawet bez nich. Będziesz się swobodniej czuł na imprezie targowej.
  13. Duuużo lepsze niż reszta zestawu w casualu.
  14. Dzisiaj trochę szwajcarskiego casualu. Kurtka "paramilitarna" Strellson po kilku latach nabiera patyny.
  15. Moim zdaniem nadaje się na wszystkie okazje, przy których nie będzie Ci przeszkadzało, że zwracasz na siebie uwagę samym krawatem.
  16. Kolega pytał tylko o długość spodni. Że młodzieńcowi dołożyć do yanko powinien, wie pewnie sam.
  17. Midlife-Crisis

    Humor

    odpowiedź w https://forum.butwbutonierce.pl/topic/538-dysputy-ekonomiczne/page-38
  18. Odpowiedź z tematu Humor na wpis kolegi @Beny23 @Beny23 Trudno mi powiedzieć jak z tym w Warszawie. Pielęgnacja butów przestała być w obrębie naszego obszaru kulturowego kwestią konieczności i jej brak mieści się niestety w ramach niepisanego kodeksu kultury osobistej. Zaniedbane buty są co najmniej nie zauważane. Pomimo to w gospodarczo dobrze rozwiniętych regionach a szczególnie w metropoliach jest możliwość kreowania popytu na wiele rzeczy czy usług niepotrzebnych, jeżeli pasują w obraz tzw. urban-lifestylu. Usługi pucybuta na pewno pasują.
  19. Midlife-Crisis

    Humor

    Usunąłem zdjęcie, aby nikt nie musiał się odwracać od ekranu. Przyznam, że żart nie jest przykładem subtelnego brytyjskiego humoru. Nie miałem jednak zamiaru przedstawiać samego stanu rzeczy jako źródła humoru, tylko jego wkomponowanie w kontekst dopasowania garnituru. Przyznam też, że porusza się to na granicy w kwestii etyczno-estetycznej, jeżeli jej nie przekracza. A ta zależna jest od szerokości i długości geograficznej oraz z tym związanym kontekstem kulturowym, jak i nie mniej od indywidualnej kultury osobistej. Mea culpa.
  20. Midlife-Crisis

    Humor

  21. Midlife-Crisis

    Humor

    No coś ostatnio za dużo mówią.
  22. @Beny23, świetne urozmaicenie tematu, ale za takie skarpety to ja dostałem raz burę. Ale trzymaj, bo buty na ciepłe nie wyglądają.
  23. Midlife-Crisis

    Humor

    Nie wiem, czy jest wam znany pucybut z Frankfurtu: http://www.mein-schuhputzer.de Jemu się całkiem dobrze powodzi. Współpraca z SP, kursy, wykłady. Taki nowoczesny pucybut.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.