Skocz do zawartości

Mateusz Papiernik

Użytkownik
  • Postów

    370
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Mateusz Papiernik

  1. I ja i moja przyszła małżonka jesteśmy trochę petrolheadami i marzeń do postawienia w garażu jest wiele - ale dwa są na liście od zawsze i na zawsze tam będą (dopóki się nie spełnią ). W moim przypadku... ...i w przypadku narzeczonej Przeczytałem wreszcie wcześniejsze strony wątku i przy zdjęciu "po myciu" Stylemana aż mnie zatkało Będziemy takim, ino nie butelkowym, jechać do ślubu. Już się nie mogę doczekać jak usłyszę ten silnik.
  2. Jak wygląda czasowo kwestia wysyłki do Polski i cła? Zastanawiałem się jakiś czas temu nad kilkoma rzeczami od nich "na próbę", ale potencjalne problemy wysyłki z poza Europy mnie odstraszyły.
  3. Luzik to tylko, jeśli garnitur będzie "na stanie" w sensownym rozmiarze i obędzie się bez poprawek lub z minimalnymi. Ja bym nie zaryzykował szukania garnituru w 2 tygodnie, nawet przy typowej sylwetce, kiedy deadline jest nieprzesuwalny
  4. 100% zgoda - zwłaszcza w temacie pokusy i straty na wartości dóbr "codziennych" względem takiego domu, czy mieszkania. Jeśli ktoś odczuwa pokusę życia ponad stan i użycia do tego limitu na KK, czy debetu - to faktycznie jest to uniwersalnie zły pomysł i lepiej unikać, niż potem się martwić mając kłopot na głowie Hipoteki faktycznie czasem uniknąć się nie da. Ale patrzę na swoich przyjaciół, którzy związali się z bankiem na kolejne 30 lat i bardzo, bardzo tak bym nie chciał. W głupich czasach pod tym kątem żyjemy. Mamy domek na wsi i tam ludzie własnym sumptem, czasem przez wiele lat, ale budują sobie domy (mniejsze, większe, bez luksusów) nie posiłkując się kredytami. W sporym mieście będąc młodym albo ma się farta i mieszkanie po rodzinie, albo ma się kredyt. Kicha.
  5. Niekoniecznie. Odbija sobie nadzieją, że się skorzysta z limitu i odda mu w odsetkach. Ja skutecznie łapię się w obrót gwarantujący zwolnienie z opłat, jak również nie korzystam z żadnych przymusowych ubezpieczeń - poza podróżnym (które jest cholernie wygodne, w mBanku za płatność za hotel KK przysługuje naprawdę konkretny pakiet dodatków podróżnych). Efektywnie karta koszuje (a raczej nie kosztuje) tyle samo co debetówka, a korzyści daje dużo więcej. Zalety więc potrafią być. Inna rzecz, że również dość regularnie korzystam z gwarantowanego limitu. Uroki prowadzenia własnego biznesu, gdzie płynność finansowa to rzecz nieistniejąca, a terminy płatności od klientów rzędu 6 miesięcy - norma. Każdy ma swój punkt widzenia. Ja - np. - bym się w życiu nie zadłużył hipotecznie i wszystkie inwestycje tego typu finansuję za gotówkę, lub w ogóle ich nie czynię. Natomiast z dobrodziejstw umiarkowanego limitu w karcie czy rachunku korzystam świadomie, do świadomej wysokości. Innych i ich podejścia do kredytów nie oceniam. Ale, ale, offtopic się zrobił.
  6. E, tu się nie zgadzam. KK to bardzo wygodny wynalazek. Tylko kluczem do jego wygody jest nieprzekraczanie grace period, czyli nie korzystanie z kredytu.
  7. Masakra. Aż z ciekawości jak będę coś zamawiał to spróbuję autoryzować debetówką...
  8. Absolutnie się zgadzam! Bez dwóch zdań! Wydaje mi się tylko, że tutaj również świetnie działa prawo law of diminishing returns. Tak jak Yanko i Loake to nie Graziano & Girling i Edward Green, a garnitury od SS to nie piękne bespoke z tkanin Harrisons, Ariston czy Dormeuil, tak krawaty Kent Wang, czy Tyrwhitta to nie Sam Hober czy Drake's - ale zarówno Yanko, marynarki SS i krawaty z CT można śmiało nosić z wypiętą piersią i nawet przez moment nie wstydzić się tego, że się nie bronią. Od pewnego momentu zysk jest niewspółnierny do kosztu, a jednocześnie często zauważalny głównie dla właściciela, a nie obserwatora. Nie mówię, że te zyski są nieistotne - pewnie, że są. Ale każdy z nas "orze jak może i jak go stać". Życzę nam wszystkim, żebyśmy - Ci, którzy jeszcze nie są - znaleźli się w grupie finansowej, która może brać wszystko z najwyższej półki bez zastanowienia. Ale wydaje mi się, że choć są wybory obiektywnie tandetne i niewarte grosza, tak jest pewien pułap (u każdego pewnie nieco inny, zależnie od doświadczenia, gustu, uwagi do szczegółu), który śmiało może dawać satysfakcję. Zarówno noszącemu, jak i oglądającemu nas z zewnątrz Czyli, mówiąc krótko, win-win.
  9. Ja zwrócę uwagę jeszcze na taki drobny szczegół, że od naprawdę dawna nie spotkałem się z problemami w autoryzowaniu internetowych płatności zwykłymi debetówkami. Nie mają problemu karty mBanku, Alioru, PKO, Getinu... rozważasz na sucho, czy nie udała Ci się transakcja zwykłą kartą płatniczą?
  10. Tylko gdzie jest ta magiczna granica i czy w ogóle jest jakkolwiek "uniwersalna"? Oczywiste jest, że krawaty (w goóle, dodatki, ale zostańmy przy krawatach dla przykładu) z poliestru, czy jedwabne, ale tandetnie wykonane, z kiepskim wypełnieniem, niewiążące się ładnie, to szrot i szkoda na nie czasu. Ale czy krawaty dostepne u Berga, w Massimo Dutti, czy te z Charlesa Tyrwhitta to też kicha i wpadają w kategorię "słabych dodatków się nie obroni"? Czy Lantier naprawdę tak od nich odstaje na niekorzyść, że padło tutaj "nie jest warty więcej niż 30gr"? Pewnie, że Sam Hober, czy Drake's to klasa sama w sobie, a sevenfold przyspiesza bicie serca, ale gdzie właściwie jest ta granica? Zawsze uważałem, że jeżeli materiał jest miły w dotyku i dla oka, wzór się podoba, krawat dobrze się wiąże z ładną łezką, to nic tylko się cieszyć i nosić. Jestem w aż tak wielkim błędzie?
  11. Widzę, że wątek odżył - to go pociągnę jeszcze odrobinę Grempler Sekt — wino musujące wytwarzane metodą tradycyjną w lubuskiej Winnicy Miłosz, kupażowane z Pinot Blanc i Müller-Thurgau. Fantastycznie świeże, w nosie buchające jabłkiem, cytrusami, lekkimi nutami kwiatowymi, w ustach bardzo kwasowe, z wyraźną goryczką przywodzącą na myśl nieco gorzkie jabłko i ładną kontrą z wyczuwalnego cukru resztkowego. Wyczuwalna delikatna tostowość pochodząca od osadu, na którym wino spędziłó 9 miesięcy. Kolejny - jeden z wielu ostatnimi czasu - fantastyczny popis polskiego winiarstwa i wino warte każdej złotówki, w mojej ocenie mogące stawać w szranki z niejednym dobrym szampanem. Przy okazji, świetne zwieńczenie wieczoru. Zwłaszcza dla tych, którzy — tak jak ja — mają bezgraniczną miłość do bąbelków i również uważają je za najbardziej uniwersalne wino świata.
  12. SS też jest nieco przerysowane, ale nie AŻ tak.
  13. Też o niej intensywnie myśle, ale prawie na pewno nie będzie dobrze leżeć. Jak nie zaryzykuję to się nie dowiem.
  14. Brzmi jak dobry trening Ile razy właściwie wiązań typowo można zaaplikować na jednym krawacie bez obawy o utratę jego fasonu? Przydałoby mi się poćwiczyć bardziej niż przy okazjach do noszenia krawatów. Ćwiczę na jakimś starym - ale kiepski krawat wiąże się zupełnie inaczej niż te lepsze, więc i trening trochę o kant. Słusznie się obawiam, czy śmiało ćwiczyć na krawatach, które chciałbym potem dalej nosić?
  15. Też tak uważam. Ani to ładne (wiem, kwestia gustu, ale nienawidzę fotografii gdzie sztucznie przegięto dynamikę, cienie i kontrasty, wygląda sztucznie i plastikowo), ani nie ułatwia zakupu. Z ciekawości ostatnio brałem parę marynarek w różnych rozmiarach, żeby rozpracować rozmiarówkę - i poza tym, że nie trafiłem z rozmiarami, to kolory wprawiły mnie w niemały szok. Na szczęście też miałem Bytom 10 minut od domu i zaniosłem karton. Bokiem nawiasem, we wszystkich przypadkach wersja "na żywo" podobała mi się bardziej niż ze zdjęcia.
  16. Berwicki z http://sklep.klasycznebuty.pl/oxford,103.html- do wyboru do koloru, z ażurami, bez, czarne, brązowe. Cena się łapie, kopyta mają ładne. Patrzyłeś tam?
  17. A widziałeś tą marynarkę na żywo? Bo z moich ostatnich doświadczeń z Bytomiem wynika, że fotograf ma ułańską fantazję i kolory na WWW są okrutnie przejaskrawione. Jeżeli nie - to zobacz Jeżeli tak - to szukasz koloru jak na zdjęciu, czy koloru takiego jak ta marynarka w rzeczywistości?
  18. Ja też jestem trochę zdziwiony. Taliowanie to akurat nie problem, robota z dnia na dzień u krawca, koszt znikomy. Ale ja uważam się za zdecydowanie słabo zbudowanego i wąskiego, a Wólczankowe slimy rozłażą mi się na klatce. CT i TML są akurat i nie powinny być ani trochę węższe. Czasem zdaży się nieco zbyt obszerny rękaw, ale bez szaleństw. Chyba, że przy wyższych osobach robią dużo bardziej worki? Mało mam znajomych z kołnierzykiem 38/15UK, żeby porównać - ale całe moje biuro chodzi w koszulach z popularnych sieciówek i akurat zbyt obszerne się nie przewijają nazbyt często. Albo jednak jesteś - przy swoim wzroście i kołnierzyku - szczupły, albo demonizujesz A ad meritum - jeżeli faktycznie znalezienie koszuli, która jest ok, to problem - ja bym na Twoim miejscu znalazł coś, co dobrze leży w ramionach i nie ma workowatych rękawów, bo z tym trudniej coś zrobić, a wytaliował - nawet mocno - u krawca. Parę "worków", z którymi żal mi się było rozstać, uratowałem w ten sposób - nie mówiąc już o koszulach, które po prostu były za mało slim, ale w klatce i w rekawach leżały dobrze.
  19. Fantastyczny garnitur! Po obejrzeniu Wilka z Wall Street zastanawiałem się, jaką definicję właściwie ma power suit. Poczytałem, dowiedziałem się, od tamtego czasu jeszcze wiele przykładów widziałem. Doszedłem do wniosku, że definicja to jedno, ale power suit roztacza niepowtarzalną aurę jak właściciel się w nim pewnie czuje. Twój jest absolutnie power! Podpinam się pod prośbę o zdjęcie tkaniny z bliska, wygląda fenomenalnie.
  20. Charles Tyrwhitt i TM Lewin z Jermyn Street. W Warszawie nie ma, wysyłkowe - z łatwym zwrotem. Razem z Hawes & Curtis to trójka najpopularniejszych wysyłkowych sklepów koszulowych z UK w cenach nie przyprawiających nikogo o zawrót głowy, czyli z reguły okolice 20-25GBP za koszulę.
  21. Dziękuję Wam za pomoc. Buty, w których po 3-4 godzinach czułem się nieznośnie, a moje palce czuły to jeszcze dzień później, potraktowałem Tarrago Shoe Stretch - od wewnątrz i od zewnąrz na nosku, który jest najtwardszy. Spędziłem w butach 16 godzin i po powrocie do domu zapomniałem ich zdjąć, tak ładnie się ułożyły. Preparat nie pozostawił śladów na skórze, a rozciągnęły się w taki sposób, że nie widać żadnych nieestetycznych wybrzuszeń. Nie sądziłem, że tak dobrze pójdzie.
  22. Ojojojojoj! Pięknie strzeliłem Dzięki za zwrócenie uwagi
  23. Z wykształcenia i zawodu - programista. Ukończyłem Politechnikę Łódzką, mam za sobą ponad 10 lat doświadczenia komercyjnego. W prowadzonej przez siebie wraz z przyjaciółmi spółce zajmujemy się dedykowanymi aplikacjami dla firm, aplikacjami internetowymi, mobilnymi (iOS, Android, Windows Phone, smartwatches), serwisami i stronami internetowymi. Pracujemy i dla dużych i dla małych, starając się czynić rzeczy niemożliwe możliwymi. Software house do zadań specjalnych. Z racji wykonywanego zawodu, współpracujemy z grafikami i fotografami - wspólnie realizując produktowe sesje fotograficzne, sesje plenerowe, projekty drukowane (wizytówki, plakaty, katalogi) - w tej dziedzinie również możemy pomóc. Z pasji #1 - miłośnik wina i bloger winiarski (Winne Przygody), raczej łatwy do spotkania na dużych przekrojowych degustacjach w Warszawie Z pasji #2 - miłośnik piwa i piwowar domowy (Browar Matysiowo), członek Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych Z pasji #3 - miłośnik muzyki - skrzypek (słaby) i pianista (lepszy) amator Jeśli z którąś z dziedzin mogę być pomocny, śmiało piszcie Pozdrawiam!
  24. Dzięki, to cenne informacje Fit jest sprawą indywidualną, ale w takim razie u mnie może przesądzić. Najbardziej slim CT jest na mnie idealna - i sądzę, że nawet centymetr mniej w talii to byłby już problem. Skoro rzeczy z HC musiałbym brać większe, a tym samym skracać i taliować, to cena/jakość zaczyna się robić mniej korzystna Jedyna rzecz to faktycznie te kołnierzyki, też mam z nimi w CT problem. Ciekawe co oni z nimi robią, żadne inne koszule mi się nie gną na rogach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.