Skocz do zawartości

Machiavelli

Sympatycy
  • Postów

    402
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Treść opublikowana przez Machiavelli

  1. Kolejne spotkanie forumowe w doborowym towarzystwie i świetnej atmosferze. Także dziękuję i czekam na termin następnego. Jeszcze panorama na dobre zakończenie dokumentacji zdjęciowej ze spotkania.
  2. Machiavelli

    Zapachy

    W jednym ze swoich pierwszych postów na forum, pytałem Was o zapachy Lorenzo Villoresiego, którego przedstawiono w Gentlemanie Roetzela. Wtedy planowałem zahaczyć o pracownię nosa, przy okazji wakacji we Włoszech. Niestety napięty harmonogram nie pozwolił mi na to, czego do dziś żałuję. Minęły od tamtego czasu ponad trzy lata, a ja miałem okazję poznać dobrze warsztat Villoresiego poprzez próbki. Szybko przekonałem się, że twórczość tego perfumiarza ma unikalny charakter, który w miarę dalszego zagłębiania się w zapachy, coraz bardziej doceniałem. Wszystkie kompozycje, które poznałem mocno nawiązywały do natury - uwydatnione i podane w bardzo "autentyczny" sposób zapachy kwiatów, ziół i przypraw. Kompozycje są złożone, ale całościowo potrafią zbudować bardzo przyjemny obraz. Przywołują mi na myśl różne zakątki Włoch, na czele z zieloną i słoneczną Toskanią. Dziś chciałem zaprezentować Wam jedną z kompozycji Lorenzo Villoresiego, która przy okazji rozwiązała mój problem z poszukiwaniem zapachu na lato. Potraktujcie tą krótką recenzję, jako zachętę do zapoznania się z twórczością tego nosa. Theseus idealnie wkomponowuje się w warsztat twórcy. Jest blisko związany z pozostałymi kompozycjami Villoresiego, jednak zachowuje swój własny charakter. Jest dość sympatycznym zapachem - delikatnie słodki w akordzie wysokim i średnim, z przebijającą się szałwią i pokrzywą (ziołowe akcenty to nieodłączny element warsztatu twórcy). W miarę upływu czasu ta nienachalna słodycz staje się bardziej ziołowa, a w końcu nabiera delikatnie kwaśnego charakteru wetywerii. Nie jest to jednak typowo kwaśna wetyweria (taką ostatnio spotkałem w Encre Noire Lalique i mnie odrzuciła). Tutaj jest zdecydowanie wytrawna i świeża, ale trzyma się na wodzy i współgra z piżmem i paczulą. To czyni go wyjątkowo eleganckim, a jednocześnie świeżym i "powszednim". Z pewnością bliżej mu do Jepa Gambardelli spacerującego w lnianym garniturze od Attoliniego przez uliczki Rzymu, niż do brytyjskiego arystokraty, który właśnie wyszedł z jednej z pracowni przy Savile Row w swoim szarym, flanelowym garniturze. Na lato to imho idealna kompozycja dla osób, które nie lubią zbyt słodkich i banalnych zapachów, liczą na świeży i zielony akcent oraz spójną "grę" poszczególnych akordów.
  3. Co powiecie na następną sobotę? Bo obecna mi niezbyt pasuje...
  4. @matepard Też zamówiłem swego czasu Kingsbridge i też okazały się dość małe. Co prawda nie zbyt małe - po prostu dość mocno opinały stopę. Po cichu liczyłem, że szybko skóra zmięknie i będą wygodniejsze. Jak się jednak okazało, trochę się musiałem nacierpieć, zanim się poddała - nie używałem chemii tylko "rozbijałem" ją na krótszych spacerach i obecnie stwierdzam, że mógłbym tak jeszcze długo, zanim skóra, z której uszyto te buty się by się poddała. W końcu zastosowałem "patent" z prawidłami i wilgotną skarpetą - dopiero po tym zabiegu widzę poprawę w komforcie użytkowania. Z tym, że dla mnie te buty nie były zbyt małe, tylko dobrze dopasowane, a cały problem sprawiła twarda i oporna na rozchodzenie skóra, którą zastosowano. Jeśli czujesz, że są wyraźnie zbyt małe, to polecam jednak zostać przy większych - ślub z tego co piszesz jest niedługo, więc raczej nie ma czasu na próby rozejścia i inne eksperymenty. A imho szkoda psuć sobie zabawę niewygodnymi butami.
  5. @Tadam Doleath - mają swój sklep na Allegro. Jeśli nie zależy Ci na konkretnych kolorach, to już za 50 PLN dostaniesz szelki z gumy, a za 100 z taśmy jedwabnej.
  6. Ponieważ lupin nie ma aktualnie jak wejść na forum, ja piszę w sprawie organizacyjnej. Jako że użytkownicy, którzy już odezwali się, niestety nie dadzą rady się pojawić, a przewidywana frekwencja wynosi aktualnie dwie osoby, najprawdopodobniej przełożymy dzisiejsze spotkanie na sierpień. Jeśli jednak jest jeszcze ktoś, kto miałby ochotę pojawić się dzisiaj i potwierdzi w wątku obecność, to dzisiejsze spotkanie też może się odbyć. Jest ktoś taki?
  7. @Ernestson, rozumiem, że przy organizacji pracowni krawieckiej nie ma miejsca na kompromisy, ale ja na razie niczego nie planuję Swoją drogą, p. Stenka pokazywał mi właśnie coś podobnego w swojej pracowni, tylko że stół był większy i generalnie urządzenie było nowsze niż to z ogłoszenia. Działało niesamowicie @lubo69 tej wody kapie dużo? Prasuję na stojąco więc obrażeń nie będzie, bardziej martwiłbym się o panele. Poza tym jestem już z tym zaprawiony, bo moje już od jakiegoś czasu przeciekało.
  8. Lubo, patrząc po opisie i recenzjach oraz porównując z innymi "wynalazkami", które znajdowałem w rankingach, ta wydaje się idealnym dla mnie rozwiązaniem. Używasz jej z tym Boshem, o którym pisałeś wcześniej, czy ze stacją parową?
  9. Panowie, moje żelazko zostało dziś zwolnione ze służby, po tym jak zapaskudziło ulubioną koszulę jakimś syfem (może kamień, ale ten zawsze wychodził suchy i można było go strzepnąć, a tym razem w ruch musiał pójść odplamiacz). W związku z tym proszę o radę, jakie urządzenie wybrać. Od razu chciałem wymienić deskę. Na całość myślałem przeznaczyć ok 700 PLN. Lubo pokazał kilka stron wcześniej ciekawe żelazko Bosha (DI90) i nad nim obecnie myślę. Z drugiej strony zastanawiam się nad jakąś budżetową stacją parową (Tefal albo Electrolux, który zebrał sporo dobrych opinii). Nie mam natomiast pojęcia jaką deskę wybrać (słyszałem, że pod stację parową trzeba wybrać inną, niż do żelazka) i liczę, że tu również mi pomożecie.
  10. 23 za to mi bardzo odpowiada. Weekend 16-17 już mam zarezerwowany.
  11. FIRSTACCESS
  12. @farsz Możesz też pójść w ślady Stylemana i odpruć rękawy
  13. Machiavelli

    Zapachy

    Po wielu miesiącach poszukiwań "kadzidlak" idealny odnaleziony. Jovoy Paris La Liturgie des Heures prezentuje cały urok niszy perfumeryjnej. Zapach pachnie bardzo naturalnie, ma prostą i zwartą konstrukcję, gdzie żaden ze składników nie musi walczyć o swoje miejsce i dominować nad innymi. Wytrawny i ciepły, zdecydowanie kojarzy się z kadzidłem kościelnym, ale jest to kadzidło mniej ciężkie i duszące. Zapewnia to cyprys mocno wyczuwalny w pierwszej chwili. Dalej już czuć tylko zwarte, "szlachetne" wonie kadzidła, mirry i czystka. Przy tym kadzidło jest zdecydowanie bardziej "sympatycznie" niż np. w CdG Avignon, czy Montale Full Incense. Podejrzewam, że to nie tylko zasługa zestawienia z mirrą i czystkiem, ale też użycie dobrej jakości olejku. Trwałość dobra (na mojej skórze od rana do późnego popołudnia), projekcja umiarkowanie-niska, czyli tak jak chciałem. Przy testach Montale Full Incense aż dwa razy słuchałem, że znów śmierdzę kadzidłem. Zdaję sobie sprawę, że woń kadzidła jest specyficzna i nie każdemu odpowiada, dlatego Montale mimo "ascetycznej" formy zdyskwalifikowałem za zbyt mocną projekcję. Dodatkowo na plus również piękny i porządnie wykonany flakon. Miałem okazję powąchać również kilka innych zapachów od Jovoy Paris muszę powiedzieć, że trzymają równie wysoki poziom. Marka jest dość młoda (biorąc pod uwagę, że została "reaktywowana" dopiero dziesięć lat temu) , ale nie dziwię się, że wśród paryżan zbiera tak dobre recenzje. Ich zapachy nawiązują do kilku klasyków, a jednocześnie zachowują swoją indywidualność. Zrobił na mnie wrażenie również L'Enfant Terrible (choć to zapach słodki, myślę, że fani cedrowych prawideł będą usatysfakcjonowani ). Jeśli ktoś z Trójmiasta miałby ochotę wypróbować niszę perfumeryjną to mogę polecić perfumerię Styl w Sopocie przy Monte Cassino. Są dobrze zaopatrzeni, a obsługa doświadczona i pomocna. Polecam porozmawiać najlepiej z właścicielką Panią Jadwigą Filar, to prawdziwa pasjonatka. Jeśli ktoś nie ma pomysłu na zapach, można poprosić o zrobienie testu. Obsługa przygotowuje 10-12 różnorodnych propozycji bez zdradzania nazw, cen czy wyglądu flakonów, po czym metodą eliminacji wybiera się 1-2 najbardziej odpowiadające zapachy, które są aplikowane na skórę. Przy okazji ma się szansę przekonać, czym właściwie nisza perfumeryjna różni się od produktów dostępnych w standardowych perfumeriach oraz określić swoje preferencje zapachowe. Dalej rzecz jasna można dać sobie czas do namysłu i, tak jak ja, poświęcić pół roku, na przewąchanie wszystkich dostępnych na rynku "kadzidlaków"
  14. Machiavelli

    Wyścigi Konne

    Co prawda temat o wyścigach, ale już wyżej zostały wspomniane zawody w skokach, więc pomyślałem, że napiszę tutaj, zamiast zakładać nowy wątek. Kilka moich amatorskich zdjęć z tegorocznej edycji CSIO, która miała miejsce w Sopocie w zeszłym tygodniu. Zdjęcia z konkursu o nagrodę Longines oraz puchar magazynu Prestiż. Zwycięzcą okazał się reprezentant Belgii, Nicola Philippaerts. Grant Prix wygrał Niemiec, Patrick Stuhlmeyer.
  15. Nie idźcie tą drogą. Rozumiem oczekiwania większości konsumentów, ale w taki sposób nigdy nie przekonamy statystycznego odbiorcy, że mucha powinna być ręcznie wiązana, jeśli ma wyglądać elegancko i klasycznie. Zawsze jestem pełen podziwu oglądając na żywo Wasze produkty (stosunek ceny do jakości oraz stylistyka są świetne) i wierzę, że moglibyście wprowadzić do oferty równie atrakcyjne (cenowo i jakościowo) muchy wiązane. Poza tym, muszki zawiązane fabrycznie mogą mieć lepszą sprzedaż, ale jednocześnie odebrać Wam renomę. Zawsze gdy nie znam producenta, to zwracam uwagę na takie rzeczy jak obszycie poszetek, czy właśnie wiązanie muchy. Gdy widzę fabrycznie zawiązane, to automatycznie mam podejrzenie, że trafiłem na jednego z wielu producentów, którzy produkują masowo męskie akcesoria zgodnie z oczekiwaniami przeciętnego odbiorcy, nie myśląc o zachowaniu wysokich standardów (czytaj: odpowiednich wypełnień, jakości tkanin, świadomie dobieranych proporcji). Gdy widzę wiązane muchy, to budzą się we mnie nadzieje, że albo znalazłem producenta z tradycjami, albo inicjatywę pasjonatów i mogę spodziewać się w pełni przemyślanego, godnego uwagi, produktu. Ale może jestem odosobniony w takim rozumowaniu.
  16. Również serdecznie dziękuję. Kolegom z Pomorza za miłą konwersację w świetnej atmosferze, a Stowarzyszeniu za smaczną niespodziankę. Kolejne spotkanie forumowiczów BwB, które pozostawia przyjemne wspomnienia i zachęca do ponownego przyjścia.
  17. Nie Tylko Dla Dżentelmenów nie prowadzi sklepu internetowego (i z tego co się dowiedziałem nie planują na razie takowego). Wszystko co mają w ofercie sklepu stacjonarnego prezentują na swoim profilu fb. Poszetki w kotwice, które aktualnie posiadają to chyba Edyta Kleist. Średniej jakości bawełna, obszyte maszynowo, skala wzoru, jak dla mnie, za duża. Pod względem wykonania i wzoru JB jakoś bardziej mi się podoba, choć fakt, że jedwab nie urzeka jakością. Gdyby interesowała Cię ta poszetka Edyty Kleist, to można ją zamówić przez stronę internetową producenta.
  18. Zestaw letni, ale na nieco niższe temperatury (15-20 st. C) - marynarka bawełniana, koszula z bawełny oxford, krawat i poszetka z gładkiego jedwabiu, do tego spodnie lniane w kolorze naturalnym i zamszowe loafersy. Przypinka pamiątkowa z ostatniej edycji Warszawy pod krawatem.
  19. Również z przyjemnością się pojawię.
  20. Machiavelli

    Zapachy

    Jestem właśnie w trakcie poszukiwań idealnego "kadzidlaka", który docelowo ma mi towarzyszyć przez długie lata (pierwsza swego rodzaju "zapachowa wizytówka"). W ten weekend testowałem całą serię 3 Incense od Comme des Garcons, która zawiera różne interpretacje kadzidła. Pomyślałem, że podzielę się z Wami moimi wrażeniami i spostrzeżeniami nt. zapachów z tej serii, a być może nakierują kogoś, kto też będzie poszukiwał zapachów, których motywem przewodnim jest kadzidło. Avignon (Bertrand Duchafour) - to z całej serii 3 zdecydowanie najbardziej klasyczny wariant, a zarazem najmocniej wyczuwalne i najczystsze kadzidło. Statystycznemu europejczykowi od razu skojarzy się z wonią wydobywającą się z trybularza podczas nabożeństwa w rzymskokatolickiej świątyni. Mocno czuć mirrę; cedr (który podobno jest obecny w tej kompozycji) jest praktycznie niewyczuwalny, w przeciwieństwie do np. Montale Full Incense, gdzie jego ostry aromat uderza w nozdrza. Dzięki temu, mimo że Avignon, jest najprostszą, wręcz modelową, interpretacją kadzidła, jest zdecydowanie mniej ascetyczne i "suche" od Montale. Projekcja jest natomiast umiarkowana. Quarzazate (Mark Buxton) - ta kompozycja bardzo mnie zaskoczyła, ponieważ nijak nie kojarzy się z kadzidlanymi perfumami. Od początku jest orzeźwiająca i lekka, wyraźnie czuć zieloną herbatę. Przyprawy się nie przebijają i pozostają w cieniu, podobnie jak kadzidło. W miarę upływu czasu zapach staje się delikatnie słodki, mnie kojarzy się z zapachem płynu do puszczania baniek mydlanych. Propozycja nietypowa i najbardziej "odstająca" z tej serii, zdecydowanie nie dla osób, szukających kadzidła o konotacji "sakralnej". Jaisalmer (Evelyne Boulanger) - kompozycja najtrudniejsza dla mnie do opisania i nie rozbudzająca we mnie żadnych skojarzeń. Wyraźnie wyczuwalne są przyprawy, głównie ostry aromat pieprzu, zapach jest wytrawny i "ciepły". Kadzidło nie wychodzi tu przed szereg, lecz tworzy zwartą kompozycję z przyprawami. Zdecydowanie nietuzinkowy. Kyoto (Bertrand Duchafour) - to, moim zdaniem, najbardziej niespójny zapach z serii. Przy pierwszym kontakcie uderzają różnorodne wonie, żadna z nich się nie wybija przed szereg, żadna nie jest w cieniu. Drzewny, słodkawy aromat miesza się z wonią spirytusu medycznego. Potem już jakby wszystko zwalnia i przygasa, czuć delikatne wonie paczuli i ambry. Podobnie jak Quarzazate, kadzidło jest obecne, ale w zupełnie różnej od klasycznych "kadzidlaków" formie. Zagorsk (Evelyne Boulanger) - subiektywnie uznaję Zagorsk za najciekawszą kompozycję spośród serii 3, pierwsze skojarzenie to iglasty las. Zapach typowo drzewny, a dzięki kadzidłu (które jest bliskie temu klasycznemu, "sakralnemu") staje się "chłodny" i dymny. Niestety nijak nie pasuje mi do człowieka noszącego na na co dzień krawat, więc sam nie czułbym się z nim najlepiej. Zagorsk prezentuje jednak prawdziwy urok niszowych perfum. Mimo, że jest "klasycznie" drzewny, to dopieszczony do granic możliwości. Co prawda CdG Black (Guillaume Flavigny), nie należy do serii 7 poświęconej kadzidłu, jednak kadzidło w sobie zawiera, dlatego o nim też napiszę. Na początku czuć wyraźnie pieprz, ale nie "ostry", lecz bardziej ziołowy. Zapach jest spójny i zwarty, delikatnie słodki, kadzidło jest tu przedstawione w klasycznej formie, ale w sposób bardzo elegancki. Zapach jest słodki, ale dość ciężki, powiedziałbym, że "przykurzony", bo akord bazowy kojarzy mi się z wonią, jaka roztacza się w bibliotece, pomiędzy półkami ze starymi, zakurzonymi tomiszczami. Ze wszystkich "kadzidlaków" od CdG, które wąchałem, Black obok Avignon, wydaje mi się najbardziej "cywilizowane" i eleganckie, zdecydowanie pasuje, według mnie, do człowieka lubiącego ubrać się klasycznie i myślę, że ta kompozycja wielu osobom z forum mogłaby przypaść do gustu. A jeszcze co do samej serii 3, to bardzo pozytywnie mnie ona zaskoczyła. Kadzidło znałem dotąd w tej klasycznej, "sakralnej" odsłonie i właśnie jej się spodziewałem w serii Incense. Okazało się jednak, że kadzidło potrafi mieć bardzo różne oblicza i w niebanalnej kompozycji kompletnie zmienić postrzeganie kadzidlanych zapachów. Doświadczenie pouczające i warte spróbowania, jednak ja wciąż pozostaję przy tej klasycznej, "europejskiej" interpretacji.
  21. A nie mówił tego może w kontekście swojej serialowej roli? To chyba on grał Aleksandra VI w The Borgias?
  22. Jak rozumiem kolega @hinderyt nigdy nie pomyśli również o bespoke u krawca, który firmuje się własnym nazwiskiem (i sygnuje tym nazwiskiem swoje prace), bo... no właśnie. Wciąż nie jestem w stanie zrozumieć argumentacji - tzn. rozumiem ją, ale wydaje się bardzo odrealniona i wysnuta "na siłę". Kolekcja Osovski powstała przy udziale Michała Kędziory jest imho naprawdę udana (pod względem designu jak i użytych materiałów) i sam cieszyłbym się, mogąc nosić te koszule, zamiast narzekać na to, czyje nazwisko jest na metce.
  23. Ja doszedłem do wniosku, że nie ma sensu opierać się na wrażeniach opisywanych przez blogerów winiarskich. Nawet jeśli wina, które doceniają, zasługują na to, to nie zawsze przekłada się to na to, że wino takie będzie smakowało akurat mi. Polecam "degustować" samemu i prowadzić sobie dzienniczek winiarski, w którym zapisujemy osobiste wrażenia z każdej spróbowanej butelki. Ja, jako że wino pijam głównie do potraw, w dzienniczku zapisuję sobie również sugestie, jakie wino do jakich dań mogę podać. Moim zdaniem odpowiednio zestawione danie z winem jest znacznie lepsze niż samo wino (ale ja tam jestem profan w tej dziedzinie).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.