-
Postów
4 630 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez +Immune+
-
Krawat - kluczowy i niedoceniony, jak dobrać odpowiedni?
+Immune+ odpowiedział(a) na Ę-żine temat w Męska elegancja
Mam kilka produktów od nich, ale ani jednego krawata. Te robił dla nich Drake's, więc jakość raczej pewna. -
Krawat - kluczowy i niedoceniony, jak dobrać odpowiedni?
+Immune+ odpowiedział(a) na Ę-żine temat w Męska elegancja
Dla fanów grenadyny, nowe propozycje od Ede&Ravenscroft: http://shop.edeandravenscroft.co.uk/collections/ties?view=all -
Dziękuje panowie. Grunt to polubić buty zużyte, lub takie które swoje już przeszły. I uwierzyć, że nitka ich życia jest dłuższa niż to się może powierzchownie wydawać. Zwłaszcza osoby, które posiadają jedną, lub dwie pary butów zimowych ze skóry (trzewiki nisko- i wysokoprofilowane, chukka, ciężkie buty trekkingowe i górskie oraz inne) powinny mieć alternatywę wobec corocznej wymiany garderoby, która nie jest znoszona, a jedynie była intensywnie używana.
-
Drodzy koledzy, na temat usuwania soli z obuwia oraz innego rodzaju detergentów, z którymi stykają się nasze buty podczas długiej i okrutnej polskiej, miejskiej zimy, krąży wiele mitów. Wiele niedomówień wynika chociażby z faktu, iż skóra skórze nierówna pod względem jakości, a my wszyscy wciąż próbujemy znaleźć własną drogę przez proces czyszczenia, renowacji i pielęgnacji obuwia, często goniąc własny ogon, mitologizując i komplikując rzeczy z natury proste. W kwestii zabrudzenia butów chlorkiem sodu powszechny jest ogólny pogląd (zresztą wielokrotnie powtarzany na forum), że takich butów nie da się doprowadzić do wyglądu sprzed zmiany kartki w kalendarzu na 22 grudnia. To, czy jest to możliwe determinuje wiele czynników, jednak najważniejszy to jakość skóry cholewkowej, jakość użytych preparatów do czyszczenia i pielęgnacji butów oraz determinacja użytkownika obuwia. Jak widzicie, nie wymieniłem pośród tych czynników samej istoty zabrudzenia, czyli tego, na ile zanieczyszczenie skóry solą drogową jest poważne. Z moich doświadczeń wynika bowiem, że praktycznie wszystkie buty da się uratować, bez względu na skalę zniszczeń. Poniżej prezentuję proces przywracania do użytku butów typu chukka, produkcji Crockett and Jones (uszyte dla marki Russel & Bromley) z myślą o kolejnym sezonie jesienno-zimowym. Buty w zeszłym roku nie były czyszczone po zimie, a przez cały rok ich pielęgnacja ograniczała się jedynie do przetarcia butów mokrą szmatą oraz wyszczotkowania od niechcenia. Trochę z przekory, trochę z lenistwa, trochę z braku czasu, ale przede wszystkim z myślą o tym wpisie. Zapraszam zatem do mini poradnika, uprzedzając przy tym że formuła opisu czynności ma w zamierzeniu przybliżać zagadnienie użytkownikom mniej doświadczonym w pielęgnacji obuwia, co może być szczególnie niezręczne dla większości czytelników, którzy to wszystko już po prostu wiedzą. Proces przywracania obuwiu dawnego blasku zawsze dzielę w takich przypadkach (w mojej ocenie tak mocno zniszczonych butów) na dwa etapy. Etap czyszczenia/renowacji oraz etap pielęgnacji. W przypadku soli drogowej ma to szczególnie duże znaczenie, ponieważ wszystkie stosowane zazwyczaj do wywabiania soli oraz usuwania starych warstw farby specyfiki (desaltery, renomaty, renovatory itp.) bardzo wysuszają skórę z uwagi na wysokie stężenie takich substancji jak kwas octowy, alkohol oraz benzyna, lub bardzo aktywny sylwestren (nie mylić z mniej stężoną terpentyną stosowaną w woskach/pastach woskowych). Dlatego zdecydowanie korzystniej jest wszelkie preparaty odżywiające skórę oraz pielęgnujące i impregnujące ją, nakładać na buty dnia następnego lub dopiero po kilkunastu godzinach od zakończenia procesu czyszczenia/renowacji obuwia (opisane w tym poście). Z moich obserwacji wynika, że kilkugodzinna zabawa z obuwiem przy pomocy wielu środków czyszczących i pielęgnujących to zbyt dużo dla skóry, a użytkownik nie jest w stanie kontrolować procesu oddawania (odparowywania) niektórych substancji oraz wchłaniania przez skórę olejków i barwników z innych preparatów. Przerwa, leżakowanie i odpoczynek to naprawdę najlepszy przyjaciel obuwia w procesie pielęgnacji (nawet w przypadku zwykłego odświeżania cholewki przy pomocy kremu i pasty/wosku/pasty woskowej), chociaż wiem że nikomu z Was nie chce się cały dzień bawić z butami. I dzień zabawy z obuwiem (czyszczenie oraz renowacja) to w moim przypadku użycie następujących preparatów (post nie jest sponsorowany, po prostu jeżeli chodzi o renowację obuwia nie ma moim zdaniem na rynku lepszych detergentów niż Avel, Tarrago i Saphir - w tej kolejności; o wiele większa konkurencja wśród producentów jest w obszarze środków pielęgnacyjnych - zwłaszcza past i kremów). Tak buty wyglądały przed renowacją. Zacieki solne oraz ubytki pigmentu w skórze są bardzo widoczne. Poza tym cholewka jest w wielu miejscach mocno porysowana i zabrudzona. 1) Zaczynamy od dokładnego czyszczenia obuwia szczotką o twardym włosiu w celu usunięcia wszystkich nieczystości z powierzchni cholewki. W przypadku obuwia z szerokim rantem, lub głębokim sztuperowaniem – warto dodatkowo przy tej czynności użyć mniejszej szczotki, lub np. nieużywanej już szczoteczki do zębów (najlepiej sprawdzają się w tej roli te twarde). 2) Nalewamy do miski ok. 2-2,5 litrów ciepłej wody, a następnie dolewamy płaską łyżeczkę do herbaty Cleaner’a Tarrago (ok. 30-35 kropel). Buty wypełniamy szczelnie gazetami starając się uformować z nich bryłę zbliżoną kształtem do oryginalnego kopyta butów. Z punktu widzenia zachowania formy cholewki nie warto jednak upychać gazet na siłę bo po myciu skóra dodatkowo napęcznieje (wypukłe pręgi na cholewce mogą świadczyć o fakcie, że użyto zbyt wielu gazet). Przy pomocy czystej, bawełnianej szmaty dokładnie obmywamy but ze wszystkich stron roztworem, który rozrobiliśmy w misce, unikając przy tym zamoczenia wnętrza butów. Skóry nie można przemoczyć, lub zniszczyć takim zabiegiem, a więc korzystając z okazji naprawdę warto dokładnie umyć powierzchnię cholewki - koniec końców tak naprawdę jest to czynność, którą wykonuje się maksymalnie dwa razy do roku. Roztworu wody z Cleaner’em nie trzeba zmywać ze względu na jego skład (w przeciwieństwie do mydeł oraz pianek i kremów czyszczących); po dokładnym umycie cholewek po prostu przechodzimy do kolejnego kroku opisanego poniżej. 3) Rozrabiamy mydło do skór Saphir kilkoma kroplami wody i tworzymy w tygielku zbitą pianę na wzór tej do golenia. Następnie nakładamy pianę kolistymi ruchami na skórę używając przy tym dość dużej siły nacisku, żeby wydobyć z porów skóry wszelki brud oraz wierzchnią warstwę soli i innych detergentów, które mogła wchłonąć skóra. 4) Następnie zmywamy mydło przy pomocy przygotowanego wcześniej roztworu (nie ma potrzeby wymieniać wody) i wycieramy suchą szmatą. Czynność opisaną w tym kroku można powtórzyć, ale jeżeli trwa ona dostatecznie długo, a mycie jest dokładne i metodyczne, nie powinno być takiej potrzeby. 5) Buty pozostawiamy do wyschnięcia (w przypadku suszenia obuwia na powietrzu unikamy pełnego słońca z uwagi na możliwość utraty (wyblaknięcia) koloru, zwłaszcza w przypadku butów o jasnych odcieniach. W zależności od wilgotności powietrza i jego temperatury, prawdopodobnie będziemy musieli poczekać od dwóch do sześciu godzin. Buty wyschły, niestety na tym etapie widać dobrze, że skala zniszczeń była dużo większa niż mogłoby się to wcześniej wydawać. Wynika to między innymi z tego, że udało nam się na tym etapie wyczyścić buty ze wszelkiego brudu i usunąć część wymieszanego z nim pigmentu pochodzącego z nakładanych od nowości kremów i past. Dokładne usunięcie starej farby i barwników będzie miało miejsce w kolejnych krokach. 6) Szczotką o średnio twardym włosiu profilaktycznie omiatamy cholewkę i przechodzimy do kluczowej fazy odsalania, czyli wykorzystania preparatu desalter. 7) Na początku sugeruję wziąć niewielką ilość detergentu na szmatkę i przetrzeć powierzchownie całą cholewkę buta. W miejscach, gdzie sól wniknęła szczególnie głęboko w skórę powinny nam się wyraźnie ukazać zacieki solne. To na tych miejscach powinniśmy skupić się w pierwszej kolejności, co oczywiście nie oznacza że nie ma potrzeby rozprowadzenia preparatu równomiernie po całej powierzchni cholewki. Po wyschnięciu buty powinny wyglądać już znacznie lepiej. Do butów wkładamy prawidła, w wyższych butach pozostawiając dodatkowo kilka gazet. 8) Przechodzimy do fazy głębokiego oczyszczania skóry ze wszelkich starych impregnatów oraz barwników przy użyciu Renomatu. Tutaj nie ma wielkiej filozofii, uważajcie tylko żeby nie przesadzić z ilością środka, który jest bardzo mocny i żrący. Warto zaopatrzyć się w rękawiczki ochronne oraz nakładać go na buty w odosobnionym pomieszczeniu, lub po prostu na powietrzu, bo jest to silny rozpuszczalnik (intensywny zapach przypominający benzynę lakową, lub zmywacz do paznokci). Mniej więcej tyle pigmentu powinno Wam się udać zebrać z dwóch par butów, które oczyszczacie w ten sposób po raz pierwszy. Buty po usunięciu wszelkich plam prezentują się w tej chwili następująco: 9) Ostatnią czynnością pierwszego dnia będzie odżywienie skóry i przywrócenie jej koloru. Normalnie używam do tej roli Renowatora Saphir (http://www.multirenowacja.pl/renowator-50ml-saphir-renovator-krem-do-skor-licowych.html), ale w przypadku butów gdzie utrata koloru była tak wyraźna dużo lepszym środkiem jest mocno koloryzujący balsam, który zawiera wosk pszczeli, a więc sam w sobie będzie stanowić odżywienie dla umęczonej skóry. Balsam koloryzujący jest zdecydowanie najtrudniejszym w użyciu preparatem ze wszystkich dotychczas wymienionych. Rekomenduję dosłowne i bezpośrednie stosowanie się do instrukcji na etykiecie, pośród których zastrzeżenie o używaniu niewielkiej ilości preparatu powinno być dla nas najważniejsze. Po nałożeniu zbyt dużej ilości barwnika, pigment zmienia się w grudki, twardnieje i staje się trudny do usunięcia. Powoduje to, że cholewki naszych butów mogą punktowo zmienić kolor na bardzo intensywny odcień barwnika standardowego. Osobiście preferuję nałożenie dwóch cienkich warstw pigmentu jedna po drugiej (po odczekaniu ok. 2-3 minut). Pigment najlepiej jest "wtłaczać" pod skórę poprzez mechaniczne, bardzo dynamiczne wcieranie go przy pomocy bawełnianej szmatki. Im większą temperaturę wytworzycie na powierzchni skóry podczas tej czynności, tym: - będzie Wam łatwiej odnowić barwę cholewek butów; - uzyskać dobrą bazę połysku na potrzeby późniejszego procesu polerowania (tzw. coating). Teraz pozostaje nam jedynie dokładnie wypolerować obuwie przy pomocy szmatki, lub szczotki o miękkim włosiu (ja wybrałem to drugie rozwiązanie). Przypominam w tym miejscu, że nie chcemy jeszcze uzyskać połysku typu lustro oraz nie dodajemy w procesie ani kropli wody. Skończyliśmy proces czyszczenia i renowacji obuwia po trudnej zimie. Teraz powinniśmy przejść do fazy pielęgnacyjnej i uzyskiwania trwałego, wyraźnego połysku na skórze cholewki. W moim przypadku, pokazywane tutaj buty trafiają okresowo do pudełka i będą czekać na swoją kolej (jest kilka innych priorytetów). W butach można już chodzić, dlatego od Was zależy jak bardzo chcemy doprowadzać je w tej chwili do idealnego stanu. Mam nadzieję, że uda mi się do Was wrócić za jakiś czas z postem traktującym o lustrzanym połysku jako kontynuacją tego wątku.
-
Z dokładnie takich samych skór buty robi Crockett and Jones.
-
Strzelam, że to jest onyx. Coś dziwnego dzieje się na zdjęciu ze spinką po prawej stronie (lewy dolny wierzchołek kwadratu). To ubytek stali/złota czy cień?
-
Nie mam nic przeciwko co do zasady, ale osobiście nie mogę znieść tego widoku.
-
Rzeczywiście. Dziękuję za przywołanie tamtych postów - musiałem ich nie zauważyć. Zgadzam się z wypowiedzią Caporegime z tamtej dyskusji, ze względu na wykrój rękawa dorobienie dziurek powyżej pierwszej jest niemożliwe (z punktu widzenia stylistyki marynarki). Nie mniej jednak skrócenie rękawa o tę jedną, lub dwie dziurki (jak to było w przypadku Constantina) - łatwe, szybkie, wykonalne, a trzy guziki a'la Grant to przecież nic zdrożnego.
-
Być może to nie jest właściwy temat, ale chciałbym się z Wami podzielić pewną obserwacją. Mianowicie, zakupiłem ostatnio kolejny granatowy blezer i moim oczom ukazał się taki oto widok. Być może nie widać tego dobrze na zdjęciach, ale mankiet jest tylko częściowo rozpinany (3 z 4 guzików). Jak sądzę jest to zabieg w stylu fashion, bo przecież odpięty ostatni guzik na listwie rękawa marynarki jest trendy. Takie rozwiązanie jest jednak ciekawe chociażby z tego punktu widzenia, że często narzekamy na brak możliwości skracania rękawów od dołu właśnie z uwagi na ruchomy mankiet. Tutaj kosztem odprucia jednego guzika możemy zawsze skrócić rękaw do pożądanej długości. Moim zdaniem mogłoby to być rozwiązanie ciekawe z punktu widzenia sklepów internetowych, takich jak chociażby Suit Supply.
-
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, if you know what I mean. Ciekawe wybory, bliższe mojemu sercu. Pozdrawiam.
-
Tak, te 400 godzin to bezwzględny czas użytkowania obuwia kiedy narażone jest ono na intensywne zużycie mechaniczne - przecież nikt nie jest w stanie zweryfikować w jaki sposób spędzasz ten czas w obuwiu. Jeżeli tylko dojeżdżasz do biura w tych butach (załóżmy 2 h dziennie w obie strony), a pozostałe 8 godzin siedzisz przy biurku to z tych 400 godzin robi się 2000 godzin (zgodnie z równaniem 400/0,2=2000, bo 2 godziny dziennie z 10 buty są użytkowane w sposób inwazyjny). 2000 godzin to 200 dni zakładając 10-godzinny okres użytkowania obuwia, a więc przyjmując że daną parę zakładamy 3 razy w tygodniu (tydzień roboczy ma 5 dni, z czego daną parę użytkujemy przez 3/5 tygodnia - zgodnie z zasadą rotacji jak powyżej w poście kolegi Velahrna) wychodzi, że jedna para obuwia wg norm BFA powinna wytrzymać przynajmniej 1,5 roku (założenie to 1 rok użytkowania = 220 dni roboczych). Connaught Wojtka wytrzymały ponad 4,5 roku, bo były użytkowane średnio raz w tygodniu (oczywiście nie wiemy ile średnio godzin przypadało u Wojtka na jeden dzień użytkowania obuwia). Bardziej precyzyjnych ram teoretycznych moim zdaniem się nie stosuje. W moim przypadku taki tok myślenia, jak sądze poprzedzony pewnymi analizami ze strony BFA w odniesieniu do profilu użytkowania obuwia, sprawdza się przede wszystkim co do założeń minimum okresu rękojmii. Oczywiście uczulam, że jest to jedynie próba ugryzienia tematu od strony hipotetycznej, co naturalnie rodzi wiele pytań i wątpliwości, a także jest w dużym stopniu niemiarodajne
-
PS ma w swojej ofercie 3 różne kopyta, Meermin ponad dwa razy więcej. Ciężko porównać Michał, ale mamy podobne stopy a ja na Majorce noszę 8-ki.
-
http://www.ebay.com/itm/Vintage-NOS-Cardone-Brown-Leather-Tassle-Loafer-Mens-shoes-Size-9-D-Made-Poland-/181143850867?pt=US_Men_s_Shoes&hash=item2a2d03cf73 Ciekawostka znad Wisły.
-
Możesz też wybrać się do Białegostoku do Okułowicza.
-
400 godzin jest miarą rękojmii. To tak jak z żarówką, która świeci 1000 godzin. Właśnie ze względu na uwarunkowania, które wymieniłeś (między innymi rodzaj podłoża, stopień intensywności użytkowania obuwia) nie jest możliwe miarodajne i racjonalne porównanie stopnia zużycia dwóch identycznych par butów przez dwóch różnych użytkowników. Przy dużej rotacji butów, w wysokiej klasy obuwiu luksusowym nie trzeba przejmować się wymianą podeszwą przez co najmniej 4 lata.
-
Zrobię co będe mógł, nie deklaruję się bo już dwa razy pod rząd dałem dupy z przyjściem.
-
Podeszwa to minimum 400 godzin. Nigdy nie natknąłem się na jakiekolwiek próby ujęcia w ramach techniczno-teoretycznych kwestii trwałości i "długowieczności" cholewki buta. Najstarsze buty C&J jakie miałem okazję oglądać w Glasgow miały 118 lat. Na cholewce nie było dziur, ale lico skóry było tak wysuszone, że schodziło po dotknięciu palcem jak skóra gada. Przyjmuje się powszechnie, względnie niezależnie od sposobu pielęgnacji skóry, że taki efekt jest charakterystyczny dla zewnętrznej powłoki lica skór większości hodowlanych zwierząt (wyłączając zwięrzeta futerkowe) po ok 75-100 latach poddawania zmiennym warunkom atmosferycznym.
-
Z mediów - co powiedziano w tematach nas interesujących
+Immune+ odpowiedział(a) na damiance temat w Męska elegancja
Proszę bardzo: -
Nie, nigdy. Natomiast w tym roku moze być oferta specjalna MTO na gwiazdkę.
-
Nie warto za te pieniądze, wiecej postaram sie napisać w listopadzie po targach.
-
39 mm, jakość wykonania i mechanizm nie gorsze niż w Intramatic'u. Cena bardzo atrakcyjna. O zegarku wielokrotnie na forum pisali już Filip z Damianem. http://www.watches88.com/pd-orient-star-classic-power-reserve-automatic-collection-wz0251el.cfm
-
Dopóki nie otrzymam możliwości realizacji zamówienia (wg przekazanej informacji nie ma MOQ), nie będę przekazywał na forum żadnych szczegółowych danych producenta. Firma jest zlokalizowana w Szanghaju. Przykładowy garnitur, o który pytałem (letnia tkanina Holland&Sherry, podszewka Bemberg, guziki z rogu, marynarka na 2-guziki, full canvas) kosztuje ok 180$.
-
Normy BFA (ang. British Footwear Association) wyrażały kiedyś ten termin w godzinach. Przyjmuje się,że dla obuwia klasy EG, Lobb, C&J handgrade ta norma to ok. 25h/tyg
-
Jeżeli ktoś jest/był klientem Suit Suppy, warto zapisywać na bieżąco wymiary zamawianych przedmiotów. Zamawiając bezpośrednio u producenta w Chinach można zaoszczędzić od 35% do nawet 70% w przypadku garniturów (wyłączając koszt wysyłki towaru; wysyłka FOB według Incoterms). Prodcent konfekcji dla SS realizuje również zlecenia dla retailera pod dobrze znaną na forum nazwą Howard Yount.
-
Marynarka jest za krótka według wszelkich standardów, co dobrze widać na przykładzie umiejscowienia nakładanych kieszeni względem guzików.
