Skocz do zawartości

Adam Granville

Użytkownik
  • Postów

    658
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Adam Granville

  1. No nie, to nie mamy o czym dalej dyskutować, przecież to jest napisane po ANGIELSKU! Czy ktoś jeszcze tu na tym forum ośmiela się mieć inne zdanie na temat zielony plus niebieski? Ja w każdym razie jestem przez p. Ahmeda Sajeeda, autora tej wypowiedzi, jako ałtorytetu w dziedzinie elegancji (on pisać po ANGIELSKU!), całkowicie przekonany i na dowód tego załączam kolejną, wyjątkowo elegancką stylizację p. Ahmeda (zielony garnitur z brązowymi dziurkami). Następny mój garnitur będzie w kolorze zielonym z różowymi dziurkami, obiecuję.
  2. To dwurzędówka Ze zdjęcia trudno się było domyślić.
  3. Godny pochwały sposób przyszycia guzików (na krzyż), rażące ostre klapy do jednorzędówki.
  4. Przyznaję się do błędu, jestem zerem. Moim jedynym usprawiedliwieniem jest to, że nie mam w domu telewizora i nie oglądałem nigdy "Stawki...".
  5. Nie traktowałem mojej uwagi jako zarzutu wobec firmy Boss, tylko jako ciekawostkę historyczną. Cała gospodarka ówczesnej Rzeszy była - w taki czy w inny sposób - wprzęgnięta w wojenny wysiłek. Fanta to też napój "nazistowski", wynaleziony w Niemczech, aby ominąć restrykcje importowe nałożone na składniki Coca-Coli.
  6. Najpierw: medal za odwagę prezentowania CMDNS na tym forum i duże uznanie! Na pierwszy rzut oka: kompromitujący jest brak butonierki, ale to można szybko poprawić. Jeśli już, to wyciąć i obszyć ręcznie butonierkę: długą (29 mm), prostą (nie typu "dziurka od klucza"). Ten krawat od Bossa: nie mogę się dopatrzyć, jaki to jest herb, można prosić o powiększenie? Boss szył mundury dla SS. Do dziś to ikony mundurowej elegancji, np. Kloss (co nie znaczy, że esesmani to good guys, ale kto powiedział, że skończone zło nie może być optycznie piękne?). Spinka do krawata do blezera jest ok. Przypiąłbym ją nieco niżej. Plain oxfordy są zbyt wieczorowe w stosunku do blezera. Włożyłbym raczej bluchery lub oksfordy, ale z perforacją. Jeszcze raz gratulacje za odwagę!
  7. "Regimentale", jaj je Pan nazywa, to po polsku krawaty pułkowe (lub szerzej krawaty organizacyjne). Ich kolory to tynktury heraldyczne, przy których doborze obowiązują inne reguły.
  8. Miejmy odwagę powiedzieć, że to jest po prostu rażąco brzydkie. Odzieżowy turpizm.
  9. Marcin Dorociński o mundurach (wywiad Jacka Szczerby, GW, 11.01.2013): "Dostałem mundur szyty na miarę [...]. W byciu przedwojennym oficerem jest coś pociągającego. Jak się zakłada taki mundur- rogatywkę, wysokie oficerki - to nie da się usiąść niechlujnie. Gdy między ujęciami jedliśmy posiłek, musiałem być wyprostowany, nawet gdy zdejmowałem górę munduru i zostawałem w koszuli i szelkach. Niedawno do filmu Władysława Pasikowskiego "Jack Strong" o pułkowniku Kuklińskim założyłem mundur Wojska Polskiego z lato 80. To jednak nie to samo."
  10. Mam taką samą koszulę i ten gors jest tzw. półsztywnym gorsem (semi-boiled front) wykładanym piką. Jest to jak najbardziej poprawna koszula do smokingu i nie jest to koszula frakowa, która posiada sztywny gors i nie powinna być wykonana z marcelli. Jeżeli chodzi o mankiety, to zgodnie z moją wiedzą zarówno do smokingu, jak i fraka najbardziej poprawny jest mankiet pojedynczy na spinki.O rodzaju mankietów koszuli decyduje nie smoking czy frak, tylko rodzaj gorsu. Jeśli jest to tzw. sztywny przodek, to mankiety muszą być pojedyncze, bo inaczej koszula byłaby niespójna stylistycznie. Do półsztywnego gorsu pasują natomiast mankiety podwójne. Dlaczego tak jest, wyjaśniam w książce "Gentleman. mam zasady'. Generalnie koszule ze sztywnym przodkiem nosi się tylko do fraka, choćby z "technicznych" względów (upchanie sztywnego gorsu pod zapinanym smokingiem jest problematyczne).
  11. Nie słyszałem o takiej zasadzie. Moim zdaniem wygląda to bardzo dobrze w przypadku muszki i wyłogów. Krawat i poszetka to zupełnie inna historia. Dobieranie muszki do wyłogów, to ten sam rodzaj elegancji, co dobieranie nieszczęsnego musznika, czy też koszuli do koloru i faktury sukni panny młodej. Dociekliwi forumowicze spytają: dlaczego? Otóż męska elegancja polega na ignorowaniu wskazówek mody, na demonstracyjnej niezależności i na autonomicznych decyzjach. Poszetka identyczna z krawatem to na pozór nic złego. Sygnalizuje ona jednak, że doboru poszetki do krawata dokonał za nas subiekt sprzedający te dwa elementy garderoby w zestawie. Podobny sygnał wysyła muszka identyczna materiałowo z wyłogami: te dwa elementy zostały za nas dobrane przez krawca, albo też - co bardziej prawdopodobne - uczyniła to pani obsługująca nas w wypożyczalni smokingów, gdzie z czystej wygody operuje się też zestawami. Są to oczywiście drobiazgi, ale na drobiazgach polega prawdziwa elegancja, ta od pokoleń.
  12. Z trzech złego: pasa, doszytej kamizelki i odkrytej talii najlepsza wydaje się mimo wszystko kamizelka. Bo zakrywa talię i jest bardziej elegancka od pasa (jak to kamizelka). Nie wyobrażam sobie odkrywania talii. Czytałem, że w przypadku smokingu jest to faux pas. Naprawdę sądzi Pan, że osoba bez kamizelki w smokingu wygląda bardziej elegancko od tej z doszytą kamizelką? Przecież pojawiająca się biała koszula wygląda bardzo źle w zbyt dużej ilości. Wybór mniejszego zła, czyli "minus malum", jak to się nazywa fachowo, jest zawsze trudnym zadaniem. Pozwolę sobie jeszcze raz zapytać: na jakie okazje ma być ten smoking przeznaczony?
  13. Spróbuję w popularny, dla prawdziwego specjalisty włókiennictwa rażący, sposób wyjaśnić sploty stosowane na klapy do smokingów. Najprostszy splot to płócienny. Osnowa to równolegle rozmieszczone nitki. Wątek to poprzeczna nitka, która raz "nurkuje" pod osnową, a raz przechodzi po wierzchu. To jest właśnie splot płócienny. Ponieważ przy takim splocie nitki są cały czas przeginane raz w jedną, raz w drugą stronę, nie dają tego - tak pożądanego przy jedwabiu - połysku. Lepszym rozwiązaniem jest splot rypsowy - dwie nitki wątku, wspólnie obok siebie, raz "nurkują" pod nitkę osnowy, a raz przechodzą nad nią. Tu połysk jest większy (dają go dwie nitki obok siebie, a nie jedna pojedyncza, jak w splocie płóciennym), ale nie maksymalny. Taki splot po angielsku nazywa się "grosgrain". I wreszcie splot atłasowy. Tu nitka wątku przechodzi nad kilkoma nitkami osnowy i dopiero potem "nurkuje" pod nitkę osnowy. Ten splot atłasowy nazywa się też satyną, jeśli patrzymy na niego z lewej strony. Ponieważ nitki wątku przebiegają w tym splocie dłuższą trasę prosto, bez "nurkowania", splot taki lepiej odbija światło. Atłas/satyna jest bardziej połyskliwa od rypsu. W tym momencie pluton egzekucyjny specjalistów włókiennictwa rozstrzela mnie za niedopuszczalne uproszczenia: nie wspomniałem o różnicy pomiędzy rypsem poprzecznym, a podłużnym, nie naświetliłem dokładnie różnicy pomiędzy splotem atłasowym osnowowym (zwanym w skrócie atłasem), a splotem atłasowym wątkowym zwanym satyną. Myślę jednak, że dla miłośnika smokingów i fraków taki opis jest wystarczający: na klapy stosować można albo atłas (satynę), czyli silnie błyszczącą tkaninę jedwabną, albo ryps (grosgrain) mający drobnoprążkowaną fakturę. Dla zupełnego laika: atłas to faktura, jaką ma podszewka od marynarki, a ryps to faktura, jaką ma wstążka orderowa np. orderu za długoletnie pożycie małżeńskie. Teraz, Doktorze, te lampasy: proszę się nie przejmować, znam ten ból, bo też miewałem na tym forum słabsze dni, a zwłaszcza poranki, spowodowane zapewne moją abominacją, jaką żywię dla seksizmu. Na szczęście każda wypowiedź na tym forum jest tak dokładnie śledzona i kontrolowana pod kątem ewentualnych potknięć (takie jest przynajmniej moje wrażenie), że wyklucza to pomyłki, a już udane umieszczenie jakiegokolwiek wpisu, który ani nie został ani natychmiast z jakiś niewątpliwie ważnych względów wykasowany, ani nie został potraktowany z buta (w butonierce), daje poczucie szczęścia porównywalne z uzyskaniem pozytywnego wyniku peer review w czasopiśmie z listy filadelfijskiej.
  14. Czyli jest Pan optymistą! I tego życzę wszystkim w Nowym Roku.
  15. Pewno, że z kamizelką byłoby lepiej, ale jeśli ma być z innego nieco materiału, to lepiej wcale. Co do smokingowego pasa (nie są to pasy "hiszpańskie", bo pochodzą z Indii)... Są dwa rodzaje smokingów: "zabawowe" (szalowy kołnierz, lakierki, pas smokingowy) i "oficjalne" (dwurzędówka, oksfordy). U Pana rysuje się takie pośrednie rozwiązanie: zamknięte klapy, link-button, bez kamizelki. Nie wiem na jaką okazję ma być ten smoking. Jeśli na bal, to pas może być, wydłuża nogi, dlatego świetnie się w nim wygląda na tanecznym parkiecie, jeśli na elegancką imprezę biznesową w standardzie black-tie, to pas nie będzie stosowny.
  16. Spośród propozycji Pani Stylistki, wydaje mi się, że najbardziej byłby Pan usatysfakcjonowany eleganckim zestawem balowym: dżinsy, malinowa koszula i czarna marynarka z łatami w kratę na łokciach. Kręci Pan nosem? Oj, seksista!!!
  17. Przepadam za dziewczynami, ale nie w roli męskich stylistek. A Pan chciałby być ubrany przez tę "specjalistkę"?
  18. To, że muszka nie będzie z takiego samego materiału jak wyłogi, to żaden minus - wręcz przeciwnie. Podobna sytuacja jest w przypadku poszetki i krawata: powinny być odpowiednio dobrane do siebie kolorystycznie, ale sporym błędem stylistycznym jest, jeśli wykonane są z identycznego materiału. Natomiast kamizelka czarna, ale z nieco innego materiału, nie będzie wyglądała korzystnie. W tej sytuacji z kamizelki bym w ogóle zrezygnował. Przeciwny zamkniętym klapom do jednorzędówek jestem nie tylko ja, ale i wielu znanych krawców (sir Hardy Amies, Sergio Loro Piana). To błąd stylistyczny wynikający z nieznajomości historii ubioru. Jest on niestety często spotykany, bo krawcy z rzemieślniczym wykształceniem, choć są niewątpliwie mistrzami w swojej dziedzinie, nie posiadają tej wiedzy historycznej i wolą się dostosować do życzeń klientów, którzy najczęściej też nie są specjalistami w tej dziedzinie, tylko lekarzami, bankowcami etc. Uzasadnienie historyczne można znaleźć w mojej książce "Gentleman. Mam zasady". Temat ten był też dyskutowany na tym forum.
  19. Wzorowa pod każdym względem. Biorąc przykład z księcia Karola, zapinałbym dolny guzik, gdyż to nie jest jednorzędówka.
  20. Ouch..Przez chwilę myślałem, że to jakaś primaaprilisowa parodia porad "stylistów(-ek)". Tak to jest, jak stylistki zaczynają doradzać panom.
  21. Tak, bo marynarka zapinana na link-button nie jest już marynarką jednorzędową. Przeróbka jest bardzo prosta. Po wewnętrznej stronie marynarki, w miejscu, w którym jest przyszyty guzik od naszej ex-jednorzędówki, przyszywamy drugi, identyczny guzik na bardzo długiej nóżce (lub na czarnym łańcuszku, są takie w dobrych pasmanteriach). Marynarkę zapinamy na ten świeżo przyszyty guzik. Voilà, gotowe! Z zewnątrz widzimy dwa guziki obok siebie. Obok usunięcia niepoprawności stylistycznej, przeróbka ta wpływa też korzystnie na optykę smokingu (o czym wspomniałem w poprzednim poście). Pozwala też zwalczyć zjawisko, o którym pisał p. Jerzy Turbasa w swej książce "ABC męskiej elegancji", iż smokingi kurczą się z każdym rokiem o jeden numer. Zastrzegam, że taka przeróbka jest możliwa w przypadku smokingów i żakietów. Zwykła marynarka zapinana na jeden guzik, przerobiona w ten sposób wyglądałaby trochę pretensjonalnie.
  22. Kilka uwag do propozycji dr. Kilroya: 1) Proponuję zapięcie marynarki na link-button. Jest ono nie tylko poprawne stylistycznie (dyskutowana była na forum sprawa niepoprawności jednorzędowych marynarek z ostrymi klapami), ale i daje korzystniejszą optykę: poły marynarki nie zachodzą na siebie, tylko się stykają. Dzięki temu wycięcie marynarki, a w ślad za nią wycięcie kamizelki jest większe, większa jest widoczna biała partia koszuli i to bez konieczności przesuwania położenia zapięcia w dół, co zaburzyłoby proporcje. Większa biała partia równoważy czarną masę smokingu, nadaje mu lekkości. 2) Poważnym błędem stylistycznym byłby podwójny lampas proponowany przez dr. Kilroya!!!! Podwójny lampas mają spodnie do fraka, spodnie do smokinga mają ZAWSZE lampas pojedynczy. 3) Opis dr. Kilroya szwankuje terminologicznie. "Taśma" to po prostu jedwabna satyna. Uwaga: powinny nią być pokryte klapy, ale nie kołnierz marynarki. Tą satyną powinny być też pokryte wspomniane guziki (zarówno link-button, jak i guziki przy rękawach). 4) "Barathea" - w Polsce nikt nie będzie wiedział, o co chodzi. To po prostu krepa smokingowa. Tkanina powinna mieć trochę moheru, żeby lekko połyskiwała (ale nie za dużo!). 5) Odradzałbym jakiekolwiek widoczne guziki koszuli. Dać po prostu krytą listwę zapięciową. 6) Dać kamizelkę z plecami, to nie frak. Będzie się brzydko układała na szyi, a ponieważ jest czarna, będzie widoczna. Guziki kamizelko też pokryte satyną. Kamizelka z materiału marynarki. 7) Dopilnować, aby krawiec zrobił ładną butonierkę (tylko w lewej klapie), a pod klapą "flower keeper". 8) Zrezygnować z lakierek, zamiast tego oksfordy (czyli wiedenki, jak się niekiedy mówi nad Wisłą), bez kapek, bez perforacji. Reszta ok. Oczywiście każdy z tych punktów mógłbym szerzej rozwinąć, ale to powinno wystarczyć. Smoking można uszyć u Knizego, to będzie kosztować - jak przypuszczam - ok. 3 tys. EUR (igła).
  23. Tak. Odwoływałem się „tylko” do własnej książki. Research do niej i pisanie trwały pięć lat, zebrane materiały to 27 segregatorów, 10 GB danych, dyskusje z najróżnorodniejszymi specjalistami z poszczególnych dziedzin. Ponieważ – jak Panowie wiedzą – polska literatura na temat męskiego stylu nie jest zbyt bogata, trzeba korzystać głównie z angielskich, francuskich i niemieckich materiałów. Nie twierdzę, że jestem jakimś geniuszem w tej dziedzinie, spośród forumowiczów znalazłoby się zapewne kilku, którzy zrobiliby to lepiej ode mnie. Jest tylko jedno „ale”. Te pięć lat to full time job, tego się nie da napisać wieczorami po pracy. Tymczasem forumowicze to w większości wysokiej klasy specjaliści z najróżnorodniejszych dziedzin, o czym świadczą choćby wpisy w wątku „biznes” i w takiej sytuacji nie można sobie na ogół pozwolić na pięć lat bezpłatnego urlopu, pozostaje traktowanie zagadnień męskiego stylu jako szlachetnego hobby „po godzinach”. W poznawaniu jakiejś dziedziny wiedzy (czy to fizyka, czy męski styl) jest zawsze taka pierwsza faza, kiedy wszystko wydaje się jasne i proste, że oto znamy literaturę. Obawiam się, że jest Pan właśnie w tej fazie. Wracając do sprawy czarnych cylindrów do żakietu. Nakrycia głowy są z jednej strony elementem stroju, ale – ze względu na to, że są tak wyeksponowane – są też niekiedy symbolem władzy i społecznego statusu. Korona, czapka dożów: nikt nie zawraca sobie głowy tym, czy pasuje do reszty stroju, jej symboliczna funkcja jest ważniejsza. Podobnie było z cylindrami, które stały się symbolem wysokiego statusu społecznego. Aby nakrycie głowy pełniło swoją statusową rolę, musi być ono odpowiednio kosztowne. Cylindry były najpierw robione z włosia bobrów. Nie wszystkie skórki bobrowe nadawały się do tego celu, musiały to być tzw. pergaminowe skórki. Z każdej skórki na cylinder szło tylko włosie pochodzące z podbrzusza. Koszt surowca bardzo wysoki, ale za to niezwykła trwałość (były one po renowacji ponownie sprzedawane). Ze względów technologicznych były one barwione na czarno. Ten beaver hat (niem. Biberhut) stał się na Zachodzie symbolem dumnej, aspirującej do wiodącej roli burżuazji. Mieszczanin Adolf Menzel w trakcie ceremonii dekoracji najwyższym pruskim Orderem Czarnego Orła, otoczony przez szlachtę w wojskowych mundurach i czapkach, odmówił zdjęcia bobrowego cylindra. W Polsce noszenie „kastorowych kapeluszy” (Castor (łac.) – bóbr) przez mieszczan było zabraniane jako zbytek. Na początku XIX wieku włosie bobrów zostało zastąpione przez równie połyskliwy (i równie kosztowny) jedwabny plusz (hatters plush). Te czarne cylindry, które Panowie widzą na zdjęciach z Anglii, to właśnie cylindry pluszowe. Aby nakrycie głowy funkcjonowało jako symbol, musi to być symbol czytelny. Czarne pluszowe cylindry zaczęły tracić w XX wieku swe symboliczne znaczenie i stały się po prostu nakryciem głowy do formalnego stroju. Jako zwykłe nakrycie głowy zaczęły one podlegać kolorystycznym i fakturowym regułom kompozycji stroju. A zatem do formalnego stroju dziennego matowy filcowy cylinder w kolorze dobranym do kamizelki, do formalnego stroju wieczorowego (fraka) błyszczący czarny cylinder, tzw. opera hat (najczęściej składany, czyli tzw. szapoklak). Nawet gdybyśmy chcieli nosić cylinder jako symbol statusu, to nie jest to możliwe, bo obecnie nie produkuje się ani cylindrów kastorowych, ani cylindrów z jedwabnego pluszu (od ponad 50 lat). Oczywiście Anglicy, jak to Anglicy, noszą swoje czarne pluszowe cylindry po dziadkach do żakietów i jest to comme-il-faut, a nawet bardziej eleganckie od szarego cylindra filcowego, na podobnej zasadzie, jak frak po dziadku jest bardziej elegancki od fraka z Armani Collezioni. Natomiast jeśli ktoś zakłada do żakietu czarny, błyszczący opera hat, czyli nakrycie głowy, jak sama nazwa wskazuje, par excellence wieczorowe, chcąc się w ten sposób upodobnić do owych Anglików, to jest to taki sam obciach, jak domalowywanie sobie trzeciego paska na sneakersach, żeby zaimponować ziomalom spod bloku.
  24. Tak trzymać.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.