Gość gccg

Temat ostry jak Brzytwa

543 postów w tym temacie

2 minuty temu, Jamjest napisał:

Panowie, do golenia od lat używałem żółtych polsilverów. Chyba niestety spadła jakość, bo za każdym razem po goleniu wyglądam  jak świeżo wyszorowany drucianą szczotką prosiak, spływający miejscami krwią od zacięć. Musielibyście widzieć reakcję mojego synka jak mnie takiego zobaczył ;)

Z pewnym zdziwieniem znalazłem ten temat - dotąd byłem przekonany, że golarki na żyletki odeszły w zapomnienie gdzieś za czasów mojego dziadka. Zacząłem rozważać wypróbowanie golarki żyletkowej, ale oczywiście nie wiem co i jak. Co mam kupić jako zestaw podstawowy "na próbę" żeby pieniądze wydać dobrze i niedużo? Jaki model kupić, żeby sobie na początku ucha albo innej pożytecznej części ciała nie obciąć? Można to jeszcze kupić gdzieś w sklepach stacjonarnych albo chociaż "w polskim internecie"? To mydło do golenia i pędzelki to tak na serio potrzebne?Używam żelu od giletta i jakoś trudno mi zrozumieć - czy chodzi tylko o celebrę czy to faktycznie jest różnica?

Idź do Rossmana i kup Wilkinson Classic, krem do golenia Nivea albo Lider, pędzel też z Rossmana. Jak maszynka jednak nie podejdzie to pędzel i krem warto zostawić, według mnie różnica między takim zestawem a pianką z puszki jest kolosalna :P

@lubo69, do odkarzania to raczej Aldewir, koszt z tego co pamiętam 50zł za pół litra, wystarczy na czas trwania testu :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@JamjestW stacjonarnych w Polsce nie; w polskim internecie znam trzy sklepy z dużym wyborem, nazwy zaczynają się od F, T i M, resztę znajdziesz w Google:-)

Proponuję:

- maszynkę Mühle lub Edwin Jagger R89 (praktycznie to samo);

- pędzel z borsuka;

- zestaw testowy żyletek;

- ałun;

- mydło choćby Cella czy słowackie jakieś.

Zamkniesz się w 250 zł.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zapytałem przed chwilą ojca, który kiedyś się tym golił (bo jednorazówek nie było). Otrząsnął się i wymamrotał cos w stylu "krwawa lux... nie idź tą drogą". 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Jamjest napisał:

Zapytałem przed chwilą ojca, który kiedyś się tym golił (bo jednorazówek nie było). Otrząsnął się i wymamrotał cos w stylu "krwawa lux... nie idź tą drogą". 

Z całym szacunkiem, tym co wypisałem powyżej Tata się nie golił...:-)

Mój świętej pamięci Tata golił się maszynką elektryczną Charków; no cóż, Braun serii 9 to to nie był...

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

5 minut temu, lubo69 napisał:

@Jamjest

- maszynkę Mühle lub Edwin Jagger R89 (praktycznie to samo);

 

Mam gdzieś w domu maszynkę, która na pierwszy rzut oka wygląda identycznie jak ta pierwsza. Pewnie jakiś zakup z czasów PRLu. Używać czy to się zużywa, wyciera czy ogólnie jakoś różni?Też metalowa i jak się włoży do niej żyletkę to wystaje spory kawałek, który nie napawa optymizmem i pewnością siebie. Ta którą polecasz też ma napisane  Maszynka średniołagodna

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zainwestuj w dobre mydło i dobry pędzel; to przyda się nawet do żółtych polsilverów; kup porządne żyletki (chociażby 10 sztuk za 5 zł) i wsadź do tej maszynki; jeżeli będzie dostatecznie (po odpowiednim przygotowaniu skóry), ogol się jeszcze kilka razy; jeżeli będzie dobrze, wymień maszynkę i ciesz się nową twarzą:-) Jeżeli za pierwszym razem będzie tragicznie i konieczna będzie interwencja lekarska, daj spokój, widocznie to nie dla Ciebie temat.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

R89 to jedna z łagodniejszych maszynek, tylko raz się chyba nią zaciąłem, jak zatrzymałem maszynkę na twarzy, zamyśliłem się, a potem pociągnąłem ostrzem w poprzek twarzy :D Nie wiem do dzisiaj czemu tak zrobiłem.

Tą którą znalazłeś to możliwe, że właśnie Lux. Możesz poszperać na forum.brzytwa.org, tam jest temat o tych maszynkach. 

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jamjest, to nie te czasy, nie ta jakość, Twój Ojciec bez wątpienia pamięta wątpliwej jakości wytwory PRL.

Koledzy trochę spłaszczyli temat bo każdy jest inny i może potrzebować czegoś innego.

Główny podział maszynek to podział ze względu na ich agresywność. Każdy dobiera pod siebie.

Bez wątpienia Muhle R89 to bardzo dobry wybór ze względu na dobrą jakość wykonania oraz średnią agresywność. Niektórzy wolą łagodniejsze maszynki np Feather Popular (taka nie za droga, przyzwoicie wykonana), tą maszynką chyba nie da się zaciąć. Dużo zależy od Twojego zarostu ale jedno musisz wiedzieć, co zostało pominięte, maszynki trzeba się nauczyć, a skórę przyzwyczaić do żyletki. Ale WARTO!!!

Żyletki to też kwestia indywidualna, niekoniecznie drogie to dobre, muszą odpowiadać Tobie. Z tanich pasujących duże części użytkowników to Astry, warto jednak wziąć zestaw testowy.

Pędzel, zamiast taniego borsuka, zdecydowanie jakiś syntetyk np. Omega Hi-Brush. Syntetyk jest bez obsługowy, szczególnie gdy chcesz się po prostu ogolić, a nie celebrować. Do tego łatwiej kręci się nim pianę.

Krem, to praktycznie każdy będzie lepszy od Twojego żelu.

Do tego ałun (warto wypróbować jako antyperspirant), coś po goleniu i masz super zestaw.

Na koniec pooglądaj, poczytaj trochę o technice golenia: kierunek, ilość przejść, ruchy, dostosuj to pod siebie i sukces gwarantowany.

Nigdy nie wrócisz do innej metody.

W najgorszym przypadku wpadniesz jak wielu i za pół roku będziesz miał kilka maszynek, kilka pędzli, zapas mydeł i żyletek na jakieś 200 lat. Ma to tez swój urok :).

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

399 dolarów za Oneblade i 100 żyletek Feathera + 494 zł cła. Gdybym nie musiał golić głowy 4 razy w tygodniu, to pewnie zostałbym przy brzytwie albo maszynce dziadka. Onebladem ogole łatwo głowę i to przeważyło o zakupie.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czyli jak ze wszystkim, trzeba poczytać i się doedukować. Muszę poszukać tej starej maszynki ale z tego co wyczytałem na szybko i z tego co pamiętam ma otwarty grzebień więc jak rozumiem jest agresywna. Może faktycznie lepiej zainwestować najpierw w dodatki i dobre żyletki a kupić wilkinsona z rossmana?Widzę że w rossmanie są też żyletki wilkinson - dobre?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Czyli jak ze wszystkim, trzeba poczytać i się doedukować. Muszę poszukać tej starej maszynki ale z tego co wyczytałem na szybko i z tego co pamiętam ma otwarty grzebień więc jak rozumiem jest agresywna. Może faktycznie lepiej zainwestować najpierw w dodatki i dobre żyletki a kupić wilkinsona z rossmana?Widzę że w rossmanie są też żyletki wilkinson - dobre?


Mi nie podeszły, lepiej się spisywały isany, ale z żyletkami jest tak, że dla kogoś feather będzie gorszy od bica, więc najlepiej kupić w jakimś sklepie internetowym zestaw testowy i szukać żyletkowego graala dla siebie :D
1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To jeszcze dla @Jamjest i ewentualnych nowych amatorów żyletki, mój poradnik co z tym zakupionym sprzętem robić, wersja full wypas.

Poniższa procedura ma się do golenia jednorazówką z kremem z puszki tak jak lustro na butach do silikonowego nabłyszczacza z aplikatorem - wybór należy do klienta.

1. Zagotuj wodę; weź mały ręczniczek do twarzy, polej wrzątkiem i otul twarz; spokojnie - bardzo szybko stygnie i można to zrobić już po kilku sekundach.

2. Opcjonalnie - nałóż olejek pre-shave (albo jakiś inny, ale raczej nie WD-40) dla lepszego poślizgu ostrza.

3. Za pomocą pędzla wyrabiaj w tyglu mydło do uzyskania piany; piana wodnista się nie nadaje, ma być gęsta i sztywna.

4. Nakładaj na twarz nie spiesząc się; ja robię to minimum kilkadziesiąt sekund.

5. Weź maszynkę z żyletką i ustal kąt natarcia: przyłóż maszynkę do twarzy tak, aby uchwyt był do powierzchni twarzy prostopadły i obniżaj rączkę do momentu, aż golenie będzie możliwe, tj. żyletka zetknie się z twarzą. Jeśli będziesz obniżał dalej, pojawią się podrażnienia.

6. Gol się krótkimi ruchami, nie dociskając maszynki. W łazience ma być cicho, a odgłos maszynki ma przypominać cięcie, nie skrobanie.

7. Gol się z włosem, następnie w poprzek włosa, to powinno wystarczyć: trzecie golenie pod włos daje najlepszy efekt, ale też niemal pewność podrażnień.

8. Opłucz zimną wodą, posmaruj ałunem; jeśli bardzo szczypie, to za bardzo drapałeś twarz.

9. Spłucz ałun, bo wysusza; nałóż kosmetyk po goleniu.

10. Kliknij zieloną strzałkę na dole po prawej stronie :-)

8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, lubo69 napisał:

To jeszcze dla @Jamjest i ewentualnych nowych amatorów żyletki, mój poradnik co z tym zakupionym sprzętem robić, wersja full wypas.

Poniższa procedura ma się do golenia jednorazówką z kremem z puszki tak jak lustro na butach do silikonowego nabłyszczacza z aplikatorem - wybór należy do klienta.

1. Zagotuj wodę; weź mały ręczniczek do twarzy, polej wrzątkiem i otul twarz; spokojnie - bardzo szybko stygnie i można to zrobić już po kilku sekundach.

2. Opcjonalnie - nałóż olejek pre-shave (albo jakiś inny, ale raczej nie WD-40) dla lepszego poślizgu ostrza.

3. Za pomocą pędzla wyrabiaj w tyglu mydło do uzyskania piany; piana wodnista się nie nadaje, ma być gęsta i sztywna.

4. Nakładaj na twarz nie spiesząc się; ja robię to minimum kilkadziesiąt sekund.

5. Weź maszynkę z żyletką i ustal kąt natarcia: przyłóż maszynkę do twarzy tak, aby uchwyt był do powierzchni twarzy prostopadły i obniżaj rączkę do momentu, aż golenie będzie możliwe, tj. żyletka zetknie się z twarzą. Jeśli będziesz obniżał dalej, pojawią się podrażnienia.

6. Gol się krótkimi ruchami, nie dociskając maszynki. W łazience ma być cicho, a odgłos maszynki ma przypominać cięcie, nie skrobanie.

7. Gol się z włosem, następnie w poprzek włosa, to powinno wystarczyć: trzecie golenie pod włos daje najlepszy efekt, ale też niemal pewność podrażnień.

8. Opłucz zimną wodą, posmaruj ałunem; jeśli bardzo szczypie, to za bardzo drapałeś twarz.

9. Spłucz ałun, bo wysusza; nałóż kosmetyk po goleniu.

10. Kliknij zieloną strzałkę na dole po prawej stronie :-)

kliknąłem :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Jamjest napisał:

Czyli jak ze wszystkim, trzeba poczytać i się doedukować. Muszę poszukać tej starej maszynki ale z tego co wyczytałem na szybko i z tego co pamiętam ma otwarty grzebień więc jak rozumiem jest agresywna. Może faktycznie lepiej zainwestować najpierw w dodatki i dobre żyletki a kupić wilkinsona z rossmana? Widzę że w rossmanie są też żyletki wilkinson - dobre?

To może ja napiszę jak było ze mną. Trafiłem na ten temat ponad rok temu. Wcześniej jak większość goliłem się nożykami i pianką z puszki. Zachęcony opiniami, najpierw zakupiłem pędzel Isana z Rossmana, podobno z dzika (19 zł) oraz  krem lider.  (balsam i płyn po goleniu i tak używałem wcześniej). Przez jakiś czas nadal goliłem się nożykami (do wyczerpania zapasów) ale użycie kremu do golenia i pędzla zamiast pianki  plus odpowiednie przygotowanie skóry, spowodowało jakościową zmianę w komforcie golenia. We wrześniu ub. r. kupiłem wreszcie maszynkę na żyletki (Muhle r 89) i zestaw testowy żyletek z jednego ze sklepów internetowych oraz  dzięki uprzejmości kolegi Lubo69 który przesłał mi jeszcze kilka żyletek od różnych producentów, zrobiłem zapas który używam do dziś. Mam miękki zarost i jedną żyletką mogę się ogolić ok 7-8 razy, rekord to chyba 12.-15 (Astra Platinum). Maszynka r 89 jest b. bezpieczna i przyjemna i raczej radziłbym Ci kupić ją (koszt ok.120 zł) zamiast Wilkinsona. Na pewno Ci się spodoba. Naprawdę warto spróbować.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@artisan, a co myślisz o Kai? O ile pamiętam, wysłałem Ci jedną czy dwie (te bez nadruku).

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak wysłałeś mi :).

Z Kai jest ciekawa sprawa. Pierwsze 2, 3 golenia odczuwałem jako kiepskie i było to dla mnie rozczarowanie, ale im dalej tym  było coraz lepiej a od 4 golenia rewelacja :) . Trochę byłem zdziwiony bo wszyscy ostrzegają, że są bardzo ostre a dla mnie były świetne i w sumie bezpieczne, nie zaciąłem się ani razu (podejrzewam że duża w tym zasługa głowicy r 89).  W każdym bądź razie trafiły u mnie na listę "do zakupu" obok Astry Platinum, Muhle i Bolzano.  Trzeba brać poprawkę, że ja  jestem trochę dziwny bo mi nawet pasowały żyletki Derby, być może dlatego, że wrzuciłem je na sam początek przygody z żyletkami, gdyż przeczytałem, że są bezpieczne dla początkujących. Potem gdy spróbowałem bardziej ostrych żyletek i się nie pozacinałem to doszedłem do wniosku, że te ostre są jednak fajniejsze.  Kai polecam jak najbardziej, nawet dla początkujących, oczywiście  chcę jeszcze spróbować feather.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

KAI są ostre ale jednocześnie łagodne. Poczekaj na przygodę z Feather'em :), to jest szatan, nawet z r89. Derby wg mnie to również fajna żyletka, Muhle niestety się rozczarowałem, tak jakby były bardzo niepowtarzalne, jedna goli świetnie, kolejna tragedia.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, a4ry napisał:

Muhle niestety się rozczarowałem, tak jakby były bardzo niepowtarzalne, jedna goli świetnie, kolejna tragedia.

Ja razie goliłem się tylko jednym egzemplarzem, więc u mnie też mogą okazać się niepowtarzalne.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz