2f2f Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Krakus znowu mnie rozbawil . Chociaz konno jezdze sporadycznie to sztyblety nosze z upodobaniem do klasycznych garniturow. Sa doskonale w jesienne sloty oraz w poznozimowe roztopy. Z rzeczy praktycznych to sztyblety sa lepsze do szerokich nogawek, przy wloskich wezszych spodniach czasami trzeba poprawic nogawke. Oczywiscie gumowa podeszwa poniewaz skora chlonie nie tylko pot z wnetrza buta ale niestety rowniez wode powszechna na ulicach jesienia i pozna zima . Cytuj
+Immune+ Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Z rzeczy praktycznych to sztyblety sa lepsze do szerokich nogawek, przy wloskich wezszych spodniach czasami trzeba poprawic nogawke.Zawsze się zastanawiam jak powinno się nosić takie buty w połączeniu ze spodniami (niegarniturowymi) o wąskiej nogawce. Czy przypadkiem nie należy umieścić spodni wewnątrz cholewki? Oczywiście mówię o zestawach raczej stricte casualowych. Cytuj
Gość gccg Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Buty "jezdzieckie" nie wydaja mi sie zbytnio praktyczne. Najbardziej wygodna podeszwa to oczywiscie podeszwa skorzana. Lecz w chlodniejsze a suche dni mozna zalozyc trzewiki na skorzanej podeszwie, ktore butami jezdzieckimi nie sa. Onegdaj kupilem Alfred Sargent Childrey (Jodhpur Boots) i zalowalem, ze to zrobilem ... Skora wyglada bardzo "plastikowo" -jest to corrected grain; coated leather. ( ‘Coated leather’ is a leather (mostly corrected grain) that has been coated - usually with a plastic surface finish - applied by spray or rollers. If this finish is more than 0.15 mm in depth, the material has to be marked as ‘coated leather’.) Postanowilem uzywac je w deszczowe dni i szewc podkleil mi inna podeszwe - commando sole. Na deszcz sa obecnie swietne! Zatem i buty jezdzieckie moga sie do czegos przydac. Cytuj
+Immune+ Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Jak dla mnie super, masz woły robocze na zimę. W dodatku niezniszczalne, bo jak mniemam przez ten plastik woda i śnieg spływają po skórze jak po nawoskowanym lakierze. Dla mnie bomba. Kiedyś zmodyfikowałem swoje buty w podobny sposób (podeszwa commando), ale są trochę mniej urodziwe. Cytuj
Gość gccg Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Jak dla mnie super, masz woły robocze na zimę. W dodatku niezniszczalne, bo jak mniemam przez ten plastik woda i śnieg spływają po skórze jak po nawoskowanym lakierze. Dla mnie bomba. Kiedyś zmodyfikowałem swoje buty w podobny sposób (podeszwa commando), ale są trochę mniej urodziwe. Z takim zamiarem to uczynilem ...Chociaz na sniegi i roztopy zamowilem Alfred Sargent Kelso (veldtschoen) - prawdziwy czolg ... cieple i nieprzemakalne (Zug Grain Water Repellant Leather Upper). Otrzymalem je w dniu, kiedy zima minela. Jako, ze bieganie bo bagnach czy tez innych wilgotnosciach nie nalezy do moich najbardziej umilowanych zajec poczekaja najprawdopodobniej do zimy. Cytuj
+Immune+ Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Te mi się jeszcze bardziej podobają. Widzę, że masz słabość do Sargent'ów. A oto moje "czołgi": Cytuj
+Immune+ Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Ja mam takie Alfy (jakość zdjęcia telefoniczna ): Cytuj
Gość gccg Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Ja mam takie Alfy (jakość zdjęcia telefoniczna ): Jezeli to Grasmere to ... "witaj w klubie" Cytuj
Gość gccg Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Te mi się jeszcze bardziej podobają. Widzę, że masz słabość do Sargent'ów. A oto moje "czołgi": Jakie to buty? Ze zdjecia wygladaja bardziej "winter smart casual" Cytuj
+Immune+ Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Tak to Grasmere. Twoje mają ładniejszy kolor, ja poszedłem jednak jak zwykle w praktyczność. Buty, o które pytasz to rzeczywiście bardzo mocny casual. W moim poczuciu to taka ostatnia przystań przed typowo zimowymi Land Rover'ami - stąd też metka "czołgi". Marka to Johnston & Murphy z niekontynuowanej już linii 213. Cytuj
Gość gccg Opublikowano 18 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2011 Tak to Grasmere. Twoje mają ładniejszy kolor, ja poszedłem jednak jak zwykle w praktyczność. Buty, o które pytasz to rzeczywiście bardzo mocny casual. W moim poczuciu to taka ostatnia przystań przed typowo zimowymi Land Rover'ami - stąd też metka "czołgi". Marka to Johnston & Murphy z niekontynuowanej już linii 213. Nigdy nie mialem butow od Johnston & Murphy. Czolgi prezentuja sie solidnie! A propos slonia ... to AS Grasmere kupilem jako "letnie sandaly". Zdaly egzamin dosonale podczas calodniowych wycieczek po najrozniejszej powierzchni: asfalt, kamienie, piasek itd. Poza tym izolowaly stope doskonale od upalu i nie mialem problemow z otarciami czy tez czymkolwiek innym, co z darza sie podczas wedrowek w temp 40 stopni C Cytuj
+Immune+ Opublikowano 18 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2011 Uwielbiam te Twoje wykręcone stylizacje. Myślę, że takiej osoby na tym forum chyba brakowało. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Cytuj
Gość gccg Opublikowano 18 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2011 Uwielbiam te Twoje wykręcone stylizacje. Myślę, że takiej osoby na tym forum chyba brakowało. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dzieki za komplement Jest mi milo Cytuj
Simon Opublikowano 18 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2011 Ależ Ty masz zębiska!!! ;D A tak żeby było w temacie, zadziwiłeś mnie z tymi butami na upały! Podeszwa jednak jest gumowa, cholewka wysoka, a tu proszę. I masz świętą rację, że na zwiedzanie przydają się tego typu buty, bo jednak stopa dużo pracuje, szczególnie w takich temperaturach. Cytuj
Gość gccg Opublikowano 18 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2011 Ależ Ty masz zębiska!!! ;D A tak żeby było w temacie, zadziwiłeś mnie z tymi butami na upały! Podeszwa jednak jest gumowa, cholewka wysoka, a tu proszę. I masz świętą rację, że na zwiedzanie przydają się tego typu buty, bo jednak stopa dużo pracuje, szczególnie w takich temperaturach. Troska o zeby - ich polerowanie pilnikiem do metalu, "masaz"przy pelni ksiezyca osikowymi galazkami u wrot cmentarnych oraz nadzieja zwiazana z widokiem dlugiej niewiesciej szyji zwiastujacej nadejscie nocnego posilku sprzyja wzrostowi ich dorodnosci Odnosnie zas podeszw i obuwia wakacyjnego z nimi zwiazanego, to wyprobowalem trzy modele butow (trzewikow): a. Alfred Sargent Grasmere (Commando podeszwa) b. Grenson Sharp (podwojna skorzana podeszwa - w miare cienka) c. Tricker's Stow (podwojna podeszwa skorzana, gruba i niezwykle solidna ... super komfort) Najwygodniejsze byly trzewiki Tricker's Stow ze wzgledu na ich fantastyczna podeszwe jak i jakosc skory. Taki komfort chodzenia nie moze byc osiagniety przez zadne inne (moim zdaniem) obuwie, specjalnie zaprojektowane do dlugich marszow (jak chociazby Lowe czy tez Meindl). Problemem sa natomiast wypolerowane elementy (plyty) kamienne po ktorych w czasie wakacji nalezy chodzic pragnac przezyc cos w (nie mam na mysli wizyty u dentysty) krajach srodziemnomorskich. Sa one strasznie sliskie! Idac pod gorke wylozona kamyczkami wypolerowanymi do perfidiiiiiii czulem sie jak na lodowisku! (Bogu dzieki, ze moj dentysta to doskonaly fachowiec ) Skora Trickersow nie jest ani za miekka (Alfred Sargent) ani za twarda (Grenson - zwlaszcza holewka u gory) co daje poczycie przyjemnej stabilnosci. Izolacja stopy od zewnetrznych upalow wrecz doskonala (zadnego przegrzania stop, pocenia sie) przy jednoczesnej "przewiewnosci" dobrze zrobionej skory. Cytuj
eye_lip Opublikowano 18 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2011 Jako, że temat ewoluował w stronę - pokaż jakie masz Buty - mam nadzieję, że moderator wydzieli, a ja wrzucam moje - Loake Fairford na podeszwie Dainite - tak, przyznaję, nadają się, do czyszczenia i pastowania, sznurówki do wymiany, ale zrobiłem zdjęcie na szybko i oto jest: Cytuj
+Immune+ Opublikowano 18 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2011 Oj Filip, buty nie wypastowane chyba. Cytuj
Fingor Opublikowano 18 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2011 Najwygodniejsze byly trzewiki Tricker's Stow ze wzgledu na ich fantastyczna podeszwe jak i jakosc skory. Taki komfort chodzenia nie moze byc osiagniety przez zadne inne (moim zdaniem) obuwie, specjalnie zaprojektowane do dlugich marszow (jak chociazby Lowe czy tez Meindl). Do chodzenia po miastach może tak, jednak nie wierzę, żeby wygrywały choćby ze wspomnianymi Meindlami poza utwardzoną drogą czy chodnikiem Cytuj
Gość gccg Opublikowano 18 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2011 Najwygodniejsze byly trzewiki Tricker's Stow ze wzgledu na ich fantastyczna podeszwe jak i jakosc skory. Taki komfort chodzenia nie moze byc osiagniety przez zadne inne (moim zdaniem) obuwie, specjalnie zaprojektowane do dlugich marszow (jak chociazby Lowe czy tez Meindl). Do chodzenia po miastach może tak, jednak nie wierzę, żeby wygrywały choćby ze wspomnianymi Meindlami poza utwardzoną drogą czy chodnikiem Coz ... nie chodze po gorach (tzn.baaaaardzo dawno w gorach nie bylem) i po nie utwardzonych sciezkach tez sie nie czesto poruszam. Zatem moze masz racje; lecz z mojej perspektywy Meindle byly mniej wygodne. Obecnie uzywa ich moj ojciec jadac na ryby i jest z nich chyba zadowolony. Cytuj
damiance Opublikowano 20 Stycznia 2012 Zgłoś Opublikowano 20 Stycznia 2012 Czy jest ktoś na forum mogący porównać z autopsji buty od warszawskich szewców zrobione na "standardowej" skórzanej podeszwie z butami na skórzanej podeszwie od Rendenbach'a? Interesuje mnie trwałość przy porównywalnym stopniu użytkowania butów. Może ktoś ma namiar na detalicznego sprzedawcę Rendenbacha? Znalazłem na SF info, gdzie użytkownik pisał, że jego lokalny szewc (USA) moze zrobić wymianę podeszw za 110$. Znalazłem również sklep gdzie 1 komplet Rendenbacha oferowano za 125$ Ile kosztują podeszwy zwykłe a ile z Rendenbacha w "rozsądnej" cenie ? Cytuj
kamil Opublikowano 20 Stycznia 2012 Zgłoś Opublikowano 20 Stycznia 2012 Czy jest ktoś na forum mogący porównać z autopsji buty od warszawskich szewców zrobione na "standardowej" skórzanej podeszwie z butami na skórzanej podeszwie od Rendenbach'a? Interesuje mnie trwałość przy porównywalnym stopniu użytkowania butów. Może ktoś ma namiar na detalicznego sprzedawcę Rendenbacha? Znalazłem na SF info, gdzie użytkownik pisał, że jego lokalny szewc (USA) moze zrobić wymianę podeszw za 110$. Znalazłem również sklep gdzie 1 komplet Rendenbacha oferowano za 125$ Ile kosztują podeszwy zwykłe a ile z Rendenbacha w "rozsądnej" cenie ? Na podstawie swoich doświadczeń, nasunęła mi się taka oto analogia dotycząca podeszw 1. Kurkus - łada. Ścierają się zauważalnie, co gorsza w okolicach noska, już po pierwszym założeniu, a potem jest coraz gorzej. 2. Januszkiewicz - volkswagen. Solidne, ścierają się dość równo, ani wolno, ani szybko. Jest OK, ale bez szału. 3. Rendenbach (Prime Shoes) - znakomite. Ścierają się dość równomiernie i powoli But the winner is... 4. Sutor Mantellasi (linia wysoka, ale chyba nie najwyższa) - fenomenalnie odporne na ścieranie, idealna geometria (tzn. nosek się nie ściera szybciej niż reszta), są chyba kuloodporne, a do tego oczywiście jak to SM, buty są rewelacyjnie wygodne. Cytuj
damiance Opublikowano 20 Stycznia 2012 Zgłoś Opublikowano 20 Stycznia 2012 a 4. jakiej produkcji ma podeszwę? czy Twoim zdaniem warto się rozejrzeć za Rendenbachem aby go zaaplikowac do butów TJ? Cytuj
kamil Opublikowano 20 Stycznia 2012 Zgłoś Opublikowano 20 Stycznia 2012 a 4. jakiej produkcji ma podeszwę? czy Twoim zdaniem warto się rozejrzeć za Rendenbachem aby go zaaplikowac do butów TJ? Ad 1) - nie wiem. Spytaj Sam-Wiesz-Kogo. Potwierdza się jego opinia, że są w Europie producenci podeszw nie ustępujący Rendenbachowi, tylko mniej znani Ad 2) - też mi taka myśl chodzi po głowie, ale 125$ za parę podeszw uważam za żart. TJ używa bodaj kruponów portugalskich na podeszwy i one nie są znowu takie złe (na pewno dużo lepsze od podeszw stosowanych przez Carminę, przy czym porównuję podeszwy podwójne), a w relacji cena/jakość chyba jednak wygrywają z Rendenbachem: ich koszt jest symboliczny z punktu widzenia klienta, który przynosi TJ-owi własną skórę, jak sam miałeś okazję się przekonać. Cytuj
damiance Opublikowano 20 Stycznia 2012 Zgłoś Opublikowano 20 Stycznia 2012 no właśnie .. myślę, że nie są one takie drogie skoro szewc za 110 usd był w stanie wymienić podeszwy, a IMO więcej w tym kosztuje usługa niż podeszwa. czyli chyba Rendenbacha w przypadku korzystania z TJ nie warto drążyć .. Cytuj
kamil Opublikowano 20 Stycznia 2012 Zgłoś Opublikowano 20 Stycznia 2012 no właśnie .. myślę, że nie są one takie drogie skoro szewc za 110 usd był w stanie wymienić podeszwy, a IMO więcej w tym kosztuje usługa niż podeszwa. czyli chyba Rendenbacha w przypadku korzystania z TJ nie warto drążyć .. Najlepiej byłoby dotrzeć do źródła Rendenbacha w rozsądnej cenie, ale łatwo się mówi. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.