Skocz do zawartości

Fingor

Użytkownik
  • Postów

    366
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Fingor

  1. Koniecznie poszukam. Zdradzisz, czy jest dostępna w Polsce?
  2. Wydaje mi się jednak, że kiedy się je ze sobą zostawi, można dość łatwo zauważyć różnicę Nie rozumiem tego zamiłowania wielu osób do midnight blue. Rozumiem, pojawia się stosunkowo rzadko i świadczy o sporej wiedzy w temacie, ale czy naprawdę czyni go to lepszym, bardziej stylowym od czerni? Niewiele widać z tego zdjęcia, ale wygląda naprawdę obiecująco, kolor jest z pewnością strzałem w dziesiątkę Ja należę do skazanego na porażkę lobby opowiadającego się za noszeniem do czarnej muchy koszul z wykładanym kołnierzykiem, ale to szczegół. Brawa za odwagę przede wszystkim!
  3. Chciałem po prostu rzucić temat do dyskusji - przygotowuję się do karnawału, z różnych powodów nie sprawię sobie smokingu. Chciałbym jednak odejść od nużącego mnie nieco schematu, dodać jakiś ciekawy element. Pytam zarówno od strony zasad, jak i wyczucia oraz doświadczenia - czy widział ktoś kiedyś taki zestaw? Może sam go wypróbował?
  4. Cóż, dziękuję za wytknięcie merytorycznych nieścisłości i językowych błędów, które znalazły się w moim poście - oba są oczywiste i niezaprzeczalne, usprawiedliwić mogę je jedynie porą, o jakiej je popełniłem. Byłbym jednak wdzięczny, gdyby komentarze dotyczyły tematu, który mimo wszystko jest dość czytelny
  5. Jakiś czas temu na forum padło stwierdzenie, że koszul z usztywnianym gorsem nie powinno się dziś już nosić do niczego poza formalnym strojem wieczorowym. Co zatem z koszulami z plisowanym gorsem? Wiem, że ich formalność jest niższa, niż tych ze sztywnym, ale czy pozwala to w ramach klasycznych zasad ubrać ją na przykład to wieczorowego garnituru? Jakie jest Wasze zdanie?
  6. Ja poczekam na zamówienia innych forumowiczów, ale wygląda to, jak mówi Krakus, na solidną alternatywę dla sklepowych garniturów dla osób o nietypowych wymiarach. Poza tym możliwość dopasowania szczegółów do własnej wizji daje takiej opcji sporą przewagę. Ciekawi mnie przede wszystkim jakość materiałów i szycia. Jeśli będzie ok - sam być może się skuszę
  7. Ja też z niecierpliwością czekam na zdjęcia efektów i szczegóły
  8. To dość standardowa procedura. W normalnych sklepach nie przecenia się ubrań poza wyprzedażowym sezonem. Zawsze można powiedzieć, że to po prostu kontynuacja modelu, który się nieźle sprzedał, nawet jeśli to bzdura
  9. Nie demonizujmy tak Vistuli. Trzeba pamiętać, że to raczej marka fashion z grona tych krążących dookoła klasycznej elegancji. Jeszcze parę lat temu głównym projektantem był Rafał Czapul, który teraz tworzy Rage Age, ciężko więc oczekiwać podobnego większości nas podejścia do klasycznych wzorców Nie zmienia to faktu, że można tam nierzadko kupić naprawdę porządne, klasyczne ubrania, choć zazwyczaj w nowocześniejszej interpretacji (bardzo dopasowany krój, wąskie wyłogi marynarek itd.). Sam mam od nich dwie naprawdę świetne marynarki klubowe z granatowej wełny z fakturą (jedną z rzadko obecnie spotykanymi skórzanymi guzikami) oraz jesienną, z ciekawego brązowego tweedu. Jakość jest naprawdę dobra, materiały o ile dobrze pamiętam włoskie (nie mam teraz możliwości sprawdzenia, mogę zamieścić kiedyś przy okazji). Używam ich intensywnie i nie zauważyłem żadnych rozpruć itd.
  10. http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQkfGNf-ZKy5D2fty9IMK6orRoBKYiVAhvBsCkMkqCQQqELZboZ Masz żakiet i spódnicę. Nie ma męskiej elegancji?
  11. Fingor

    Wyprzedaże

    \ Zielenieję z zazdrości, szukam po sklepach brązowych "double monk straps" od dłuższego czasu i nic. Wydaje mi się, że nieco demonizujecie Wittchen Nie jest to najwyższa półka, wykonanie nie jest perfekcyjne, ale moim w tej półce cenowej (a zwłaszcza podczas przecen) wyróżniają się pozytywnie. Gino Rossi, czy Kazar, z którymi konkuruje, mają w swojej ofercie głównie koszmarne interpretacje klasycznych butów, dodatkowo w tandetnym wykonaniu, po roku są już mocno znoszone. Owszem, w normalnych cenach nie są już tak atrakcyjne, jednak w Polsce zdecydowanie brak tanich alternatyw dla butów z wysokiej półki.
  12. Zdecydowanie się nie zgodzę. Gildie w przeszłości były organizacjami znacznie silniejszymi, niż dzisiejsze izby i cechy i zakres ich kompetencji wykraczał znacząco ponad podane przez Ciebie cele (nota bene jak sprawdziłem wymieniane przez wikipedię, którą ciężko uznać za w 100% pewne i kompletne źródło). Konkurencja między miastami mogłaby mieć miejsce i to w dość dużym zakresie właśnie dzięki działalności cechów. Cechy miały monopol na wytwórstwo i ew. dostarczanie usług w danym mieście. Dodatkowo wprowadzały ujednolicenie cen, które skutecznie zabijało konkurencję zarówno między ambitnymi rzemieślnikami, jak i kupcami (kupcy mogli handlować wyrobami z innych miast, monopol obejmował jedynie wytwórstwo). Cechy nie skupiały wszystkich rzemieślników w regionie, lecz zazwyczaj jedynie w miastach. Na wsi istniała jedynie niezorganizowana produkcja chałupnicza. Cechy eliminowały więc zarówno wewnętrzną konkurencję cenową, jak i konkurencję z kupcami i cechami z innych miast. Rzemieślnicy konkurować mogli jedynie w zakresie jakości, najlepsi mogli zostać dostawcami możnych. Cechy podlegały faktycznie władzom lokalnym, ale głównie w kwestiach stanowienia. Decyzje ekonomiczne podejmowały same, choć można podać wyjątki, jak choćby cechy miast hanzeatyckich. O monopolach również można przeczytać w każdym podręczniku historii. Manufaktur tutaj bym nie tykał, to pojęcie nieco dziś nadużywane i zdecydowanie nie tożsame z produkcją rzemieślniczą w historycznym kontekście.
  13. Nie widzę powodu, żeby w codziennych sytuacjach (jeśli mowa o oficjalnych, to oczywiście masz rację) nie poszaleć nieco ze spinkami. Mogą stanowić ciekawy akcent, podobnie jak oryginalny zegarek, czy inne niecodzienne akcesoria. Czy zegarek odróżniający się od typowego garniturowca odwraca uwagę od nas czy od tego, co mówimy? Nie sądzę, wręcz przeciwnie - może być doskonałym pretekstem do luźnej rozmowy, jeśli spotkamy innego pasjonata . Idąc tym tokiem myślenia można by się przyczepić do wzorzystych poszetek, czy nawet "niedyskretnych" oprawek okularów. Takie szczegóły pozwalają właśnie subtelnie i dyskretnie przemycić odrobinę własnej osobowości czy pasji w biurowy uniform, w który często zamienia się codzienny garnitur. Oczywiście nie należy przesadzać, jednak nie widzę nic złego w spinkach odbiegających w granicach dobrego smaku od typowych kwadratowych, srebrnych (ew. z ciemnym kamieniem).
  14. Wydaje mi się mimo wszystko, że linia pośladków jest dość precyzyjnym wyznacznikiem, a już z pewnością niż orientowanie się według dłoni, wahania w długości rąk są chyba jednak większe. Ja też jestem zdania, że marynarka jest za krótka, w tym przypadku jest to dość widoczne. Długość względem rąk wydaje się być ok, ale przy spojrzeniu na całą sylwetkę widać, że brakuje jej dość sporo dołu.
  15. Owszem, mogą być różne, ale chodzi mi o wysokość kroku względem dolnej krawędzi marynarki, nie krawędzi marynarki względem stanu spodni. Różne mogą być też długości rąk w stosunku do całego ciała. Nadal upieram się przy tym, że jeśli chodzi o ogólne proporcje, to marynarki Macaroniego są dłuższe, długość rękawów to osobna kwestia.
  16. Spójrz na długość nie tylko względem rąk, ale całości (chociażby ile spodni zasłania). Marynarki Macaroniego z obu zdjęć są dłuższe.
  17. Krawat jest fatalnie zawiązany, niezależnie od typu kołnierzyka (przy tej szerokości otwarcia moim zdaniem już można próbować większych węzłów). Jest zdecydowanie za szeroki i za niski, nie wygląda to dobrze.
  18. Teatr (oczywiście nie każdy, ale jednak przeważająca część) czy opera zawsze jednak są dla mnie miejscem, gdzie nie powinno się schodzić poniżej pewnego poziomu formalności, szczególnie wieczorem. Chinosy mi do tego standardu nie pasują, ale to tylko moja wizja Zawsze lepsze to, niż dżinsy do "eleganckiej" czarnej bluzy i białych butów sportowych, typowego ostatnimi czasy widoku w teatrach.
  19. Widzę, że zapomniałem uzupełnić pola - ja również jestem z Krakowa Butów w zeszłym tygodniu nie było ani w Galerii Krakowskiej, ani w Bonarce.
  20. Odpowiedź na pytanie z tematu znaleziona na ASW - http://asuitablewardrobe.dynend.com/2009/12/warmest-hat.html
  21. Odwiedziłem dwa ich sklepy, buty są wystawione fatalny sposób - leżą w większości pod wieszakami z płaszczami i kurtkami. Nie miałem ochoty się czołgać, więc zapytałem obsługi, która o takim modelu w obu sklepach nie słyszała.
  22. Fingor

    Podeszwa skórzana vs. zwykła

    Cóż, chyba nie wyraziłem się dość precyzyjnie Mówiąc o butach do jazdy konnej miałem na myśli przywołany tutaj fason, nie oficerki sięgające niemal kolan. Chciałem jednak zwrócić uwagę, że sztyblety (przynajmniej według moich informacji) to nie tylko pokazane buty z elastycznymi wstawkami, ale też na przykład: Żeby jednak nie odbiegać całkowicie od tematu - mi także wydaje się, że z racji zastosowania gumowa podeszwa sprawdzi się lepiej.
  23. Fingor

    Podeszwa skórzana vs. zwykła

    To mój pierwszy post, więc witam wszystkich Problemem jest jak widzę kwestia co nazwiemy sztybletem. Dla niektórych będzie to każdy bardziej klasyczny but z cholewką sięgającą lekko ponad kostkę, dla innych to but do jazdy konnej. Ja optowałbym za tą pierwszą opcją. Co do kwestii angielskiego nazewnictwa, paddock boots czy australian work boots to dziś dość dalekie pochodne klasycznych sztybletów, wystarczy popatrzeć na zdjęcia Moim zdaniem sztyblety, czyli buty z nieco wyższą cholewką, w klasycznej formie pasują do codziennego garnituru, choć być może faktycznie obniżają nieco jego formalność. Ale ekspertem nie jestem
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.