-
Postów
1 656 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
66
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez Midlife-Crisis
-
-
Dzięki wielkie, outfit na niedzielny event w jednej z najstarszych w świecie instytucji branży szołbiznesu. W sumie szarość wydaje się być dobrą podstawą do zastosowania intensywnych, „niemęskich” kolorów w dodatkach.
-
Światło
-
-
-
-
Mój smutek, wasz smutek mogę tak wyrazić Kogo to nie poruszy, musi być z drewna.
-
Czyli zakupiłeś niszczarkę?
-
To właśnie chciałem powiedzieć czasami się trzeba 10 minut męczyć, żeby to wyglądało, ja wrzucone jednym nonszalanckimi ruchem ręki.
-
Oczywiście jest w porządku. Jest to decyzja. Robię tak czasami, ale widzę, że się w oczy rzuca.
-
Wiem, że każda poszetka może przyciągać wzrok i powodować pytania. Czy jednak tak złożone nie powoduje ich więcej? ?
-
dobre myśli gdy świat się rozpadł
Midlife-Crisis odpowiedział(a) na Żorż Ponimirski temat w Męska elegancja
Pani Kingo, nie znam pani męża realnie, ale jak wszyscy tutaj wiem o nim dużo i bardzo go lubię. Mieszkam w okolicach Monachium. Gdyby się nadarzyła jakaś okazja, że będę mógł w czymkolwiek pomóc, to proszę się koniecznie do mnie zwrócić. Na poczcie prywatnej podaję mój telefon. W moim otoczeniu miałem dwa takie przypadki, jest światło. -
Nie da się ukryć. W obydwu przypadkach skóra polerowana. Po przemyśleniu nie wszedłbym w to, bo polerować lubię sam.
-
-
No to konkurencja. ?
-
Może któryś z Twoich uczniów albo studentów? ?
-
@pablocito Prosta rada: love it or leave it!
-
Fajnie! Emancypacja marynarki względem garnituru.
-
[WARSZAWA], Tadeusz Januszkiewicz – artysta wśród szewców
Midlife-Crisis odpowiedział(a) na cez temat w Przewodnik miejski
Jeżeli to pierwsze bespoke, postawiłbym na coś zupełnie klasycznego np. w szczególnie pięknym odcieniu brązu, jakiego jeszcze nie masz. Minimalna ekstrawagancja w mało widocznych detalach jak gładka pięta, czy sztuper no i dopasowanie czynią projekt czymś niepowtażalnym. -
To nie ja, to on Fajne ?chociarz czarne. ?
-
Fajny outfit. Zachwyca mnie kapelusz z różową tasiemką i zielone buty. nie mówiąc o reszcie. ?
-
Coś opowiem o przeróbce koszuli w powyższym wpisie. Pomysł przyszycia kołnierzyka BD nie był mojego autorstwa. Zamówiłem obfity kołnierzyk z dłuższymi wyłogami w szpic ku dołowi. Dostałem kołnierzyk BD, czyli była to pomyłka. Jak do tego doszło i dlaczego realizację w ogóle odebrałem? W samym sercu Monachium w bardzo eleganckim otoczeniu jest od dziesięciolecia pracownia koszulnicza pani Scherer. W przeszłości było to miejsce uczęszczane przez ludzi biznesu, prominentów i okazyjnie coś było o tym w mediach. Pani Scherer przyciągała klientów swoją szczególną osobowością. Koszule szyje dalej własnoręcznie przy pomocy jednego pracownika. Czysty bespoke bez pośredników. szwalni, wysyłki itp. Od dawna miałem ochotę na jakiś projekt w tej pracowni. Na wstęp oddałem właśnie do naprawy moją ulubioną koszulę z przetartymi elementami. Pani Scherer jest w starszym ale jeszcze nie sędziwym wieku. Wydaje się jednak cierpieć na dementia czyli taką nieprzyjemną chorobę na A... (nie stawiam jednak diagnozy) . Już przy zamówieniu było trochę dziwnie, ale jeszcze ok. Po realizacji zadzwoniła do mnie kilka razy, nie pamiętając o poprzednich zawiadomieniach. Wynik taki jak widać. Do tego mankiety inne. Materiał chyba z jakiegoś prześcieradła. Guziki grożą odpruciem po pierwszym praniu. Wszycie kołnierzyka i mankietów całkiem dobrze, chodziarz w jednym z mankietów szew łączący go w rękawem nie jest do końca przeszyty (jakby ktoś o tych 2 cm zapomniał). Widząc, co się stało jednak odebrałem to i wiem, że dalszych realizacji nie będzie. Połowa zapłaty idzie według pani Scherer na bezdomnych. Mam to co mam i po małych domowych poprawkach (guziki do minimalnego przesunięcia) powinno służyć. Koszula była kandydatem do kosza. Już się polubiliśmy.
-
Dobra pora na len, do tego grenadyna. Ulubiona koszula Miler Meswear doczekała się nowego kołnierzyka i mankietów.
-
Pamiątka z Paryża. Unlined Loafers na kopycie Sinou. Odwiedzając sklep miałem zamiar wypróbować wszystkie możliwe kopyta. Właściciel sklepu nie okazał nadmiernej cierpliwości, chociaż nie odmówił. Wiem Prawie tyle, co wiedziałem. Kopyto Rain w monkach idealne, w Oxfordach katastrofa. Przy Simpsonie V-ka akceptowalna tylko dla nielicznych włączając sprzedawcę (dla mnie nie). Wskoczyłem w buty, których nie zamierzałem kupić i zostały. Dwa tygodnie poleżały w bagażniku. Dzisiaj pierwszy wybieg.
-
Austrii? ?
