Skocz do zawartości

Midlife-Crisis

Użytkownik
  • Postów

    1 656
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    66

Treść opublikowana przez Midlife-Crisis

  1. Dzięki wielkie, outfit na niedzielny event w jednej z najstarszych w świecie instytucji branży szołbiznesu. W sumie szarość wydaje się być dobrą podstawą do zastosowania intensywnych, „niemęskich” kolorów w dodatkach.
  2. Światło
  3. W napadzie narcyzmu jeszcze jedno ujęcie after work.
  4. Mój smutek, wasz smutek mogę tak wyrazić Kogo to nie poruszy, musi być z drewna.
  5. Czyli zakupiłeś niszczarkę?
  6. To właśnie chciałem powiedzieć czasami się trzeba 10 minut męczyć, żeby to wyglądało, ja wrzucone jednym nonszalanckimi ruchem ręki.
  7. Oczywiście jest w porządku. Jest to decyzja. Robię tak czasami, ale widzę, że się w oczy rzuca.
  8. Wiem, że każda poszetka może przyciągać wzrok i powodować pytania. Czy jednak tak złożone nie powoduje ich więcej? ?
  9. Pani Kingo, nie znam pani męża realnie, ale jak wszyscy tutaj wiem o nim dużo i bardzo go lubię. Mieszkam w okolicach Monachium. Gdyby się nadarzyła jakaś okazja, że będę mógł w czymkolwiek pomóc, to proszę się koniecznie do mnie zwrócić. Na poczcie prywatnej podaję mój telefon. W moim otoczeniu miałem dwa takie przypadki, jest światło.
  10. Nie da się ukryć. W obydwu przypadkach skóra polerowana. Po przemyśleniu nie wszedłbym w to, bo polerować lubię sam.
  11. No to konkurencja. ?
  12. Może któryś z Twoich uczniów albo studentów? ?
  13. @pablocito Prosta rada: love it or leave it!
  14. Fajnie! Emancypacja marynarki względem garnituru.
  15. Jeżeli to pierwsze bespoke, postawiłbym na coś zupełnie klasycznego np. w szczególnie pięknym odcieniu brązu, jakiego jeszcze nie masz. Minimalna ekstrawagancja w mało widocznych detalach jak gładka pięta, czy sztuper no i dopasowanie czynią projekt czymś niepowtażalnym.
  16. To nie ja, to on Fajne ?chociarz czarne. ?
  17. Fajny outfit. Zachwyca mnie kapelusz z różową tasiemką i zielone buty. nie mówiąc o reszcie. ?
  18. Coś opowiem o przeróbce koszuli w powyższym wpisie. Pomysł przyszycia kołnierzyka BD nie był mojego autorstwa. Zamówiłem obfity kołnierzyk z dłuższymi wyłogami w szpic ku dołowi. Dostałem kołnierzyk BD, czyli była to pomyłka. Jak do tego doszło i dlaczego realizację w ogóle odebrałem? W samym sercu Monachium w bardzo eleganckim otoczeniu jest od dziesięciolecia pracownia koszulnicza pani Scherer. W przeszłości było to miejsce uczęszczane przez ludzi biznesu, prominentów i okazyjnie coś było o tym w mediach. Pani Scherer przyciągała klientów swoją szczególną osobowością. Koszule szyje dalej własnoręcznie przy pomocy jednego pracownika. Czysty bespoke bez pośredników. szwalni, wysyłki itp. Od dawna miałem ochotę na jakiś projekt w tej pracowni. Na wstęp oddałem właśnie do naprawy moją ulubioną koszulę z przetartymi elementami. Pani Scherer jest w starszym ale jeszcze nie sędziwym wieku. Wydaje się jednak cierpieć na dementia czyli taką nieprzyjemną chorobę na A... (nie stawiam jednak diagnozy) . Już przy zamówieniu było trochę dziwnie, ale jeszcze ok. Po realizacji zadzwoniła do mnie kilka razy, nie pamiętając o poprzednich zawiadomieniach. Wynik taki jak widać. Do tego mankiety inne. Materiał chyba z jakiegoś prześcieradła. Guziki grożą odpruciem po pierwszym praniu. Wszycie kołnierzyka i mankietów całkiem dobrze, chodziarz w jednym z mankietów szew łączący go w rękawem nie jest do końca przeszyty (jakby ktoś o tych 2 cm zapomniał). Widząc, co się stało jednak odebrałem to i wiem, że dalszych realizacji nie będzie. Połowa zapłaty idzie według pani Scherer na bezdomnych. Mam to co mam i po małych domowych poprawkach (guziki do minimalnego przesunięcia) powinno służyć. Koszula była kandydatem do kosza. Już się polubiliśmy.
  19. Dobra pora na len, do tego grenadyna. Ulubiona koszula Miler Meswear doczekała się nowego kołnierzyka i mankietów.
  20. Pamiątka z Paryża. Unlined Loafers na kopycie Sinou. Odwiedzając sklep miałem zamiar wypróbować wszystkie możliwe kopyta. Właściciel sklepu nie okazał nadmiernej cierpliwości, chociaż nie odmówił. Wiem Prawie tyle, co wiedziałem. Kopyto Rain w monkach idealne, w Oxfordach katastrofa. Przy Simpsonie V-ka akceptowalna tylko dla nielicznych włączając sprzedawcę (dla mnie nie). Wskoczyłem w buty, których nie zamierzałem kupić i zostały. Dwa tygodnie poleżały w bagażniku. Dzisiaj pierwszy wybieg.
  21. Austrii? ?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.