swordfishtrombone
Użytkownik-
Postów
3 158 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
10
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez swordfishtrombone
-
Poprawianie kurtek skórzanych w Warszawie lub okolicy?
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Madmaxer temat w Przewodnik miejski
I prawidłowo, takie powinny być. Jednakowoż uczy nas doświadczenie, że przeróbki korpusu kurtek skórzanych często bywają niemożliwe. Ale powodzenia. -
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
Nie jestem tytanem cywila (najlepiej znam się na prawie autorskim i prawach pokrewnych, a mniej dobrze na szerzej pojętym prawie IT - ochronie danych osobowych, trochę na handlu elektronicznym), ale jednak wydaje mi się, że kc jest bliższy BGB (niemieckie prawo z zakresu mojej specjalizacji też znam); świadczy o tym głównie konsensualny charakter umowy sprzedaży (samo zobowiązanie do przeniesienia własności - w prawie FR sprzedaż to czynność realna, sama umowa przenosi własność) i brak (formalny) kauzy. Chociaż Kodeks Napoleona też na pewno miał wpływ na kc, temat jest głęboki i kiedyś w nim chętnie pogrzebię. Polskie prawo autorskie (zwłaszcza z okresu sprzed UE) też jest oryginalną hybrydą rozwiązań niemieckich i francuskich. We FR na początku wieku też była duża nowela tego dotycząca, która poszerzyła definicję formy pisemnej, tak, żeby forma elektroniczna była dopuszczalna. Uderzyło mnie, kiedy studiowałem francuskiego cywila, jak dokładnie w porównaniu z kc uregulowana jest forma czynności prawnych. Edit: Nie wiem, czy ta polska nowela nie jest zainspirowana (z niejakim opóźnieniem) BGB, który zna formę pisemną (podpisaną własnoręcznie), elektroniczną (z kwalifikowanym podpisem elektronicznym) i "tekstową" (o pewnej i niezmienialnej treści, ale nie wymaga podpisu - więc SMSy, maile itd.). -
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
Trochę się zapędziłem w tłumaczeniu, przepis mówi, że między przedsiębiorcami "dowód jest wolny" (la preuve est libre), czyli tylko o formie ad probationem (przynajmniej z grubsza -- nie jestem tłumaczem przysięgłym, a czasem między podobnymi pojęciami w różnych systemach są delikatne różnice, jak dobrze wiesz). Nie jestem na bieżąco nic a nic, ale się dokształcę z Internetu. To bubel legislacyjny czy faktycznie jakieś istotne rozróżnienie? We Francji w 2016 też wyszedł mega bubel do kodeksu własności intelektualnej (krótko mówiąc: wyjątek od reguły, której nie ma). Zeszliśmy z tematu i zaraz nas moderator pogoni, ale zanim to zrobi, to dzięki za rozmowę ;). -
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
Dzięki za info. Tak mi się wydawało (że się nie stosuje w żadnym aspekcie). Napisałem sobie "kodeks handlowy" jako tłumaczenie francuskiego "Code de commerce", chodziło mi ogólnie o szczególne zasady stosujące się między przedsiębiorcami (już w samym kc pewnie jakieś są). W tym francuskim kodeksie jest np. piękny przepis, ze między przedsiębiorcami nie stosują się przepisy o formie czynności prawnych (także tych dotyczących np. praw na dobrach niematerialnych), co mi parę razy mocno pomogło. Bottom line debaty pozostaje taki, że kolega Bacio ma prawo domagać się w obecnej sytuacji więcej niż tylko garnituru. -
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
Oczywiście, umówić się można na wszystko i na poziomie prawa prywatnego tak długo, jak obie strony są z układu zadowolone, problemu nie ma. Tutaj jedna strona nie jest zadowolona. Przypuszczam, że polski kodeks handlowy (którego w życiu na oczy nie widziałem, wstyd się przyznać, udało mi się skończyć studia bez tego przedmiotu...), tak jak francuski (który trochę znam), zawiera całą masę liberalnych przepisów (zwolnienie z obowiązków dotyczących formy, terminów itd.), ale nie widzę, jak one mogą się tutaj stosować. Poza tym z oczywistych przyczyn w mojej analizie jestem przychylny klientowi (fajnie by było, gdyby firma przedstawiła swoją analizę prawną sytuacji, ale to nie to forum). No i nigdy się nie kryłem z tym, że jestem bardziej teoretykiem prawa, niż praktykiem :). W tym kontekście uwagę przyjmuję jako komplement - tak właśnie chcę na prawo patrzeć. -
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
Oferował X albo Y. Klient wybrał Y i kropka, do X nie ma co wracać. Jak będziesz potrzebował kupić mleko, pójdziesz do sklepu z mlekiem, tam wezmą od Ciebie pieniądze i przez pół roku będą zwodzić: już za chwileczkę, już za momencik, a po pół roku powiedzą: no dobra, nie ma mleka, masz tu pieniądze z powrotem - to sam zwrot pieniędzy Cię usatysfakcjonuje? Chyba nie. I też przepisy w takich okolicznościach przewidują *odszkodowanie*, czyli rekompensatę poniesionych strat. A te, w zależności od kontekstu, mogą być spore. Mój przykład z pilnym zakupem innego garnituru o podobnej wartości nie jest wcale, moim zdaniem, przesadzony. W ogóle to jak się teraz zastanowić, to ta druga umowa ("garnitur będzie za trzy miesiące") została zawarta jako aneks do poprzedniej (albo nowa umowa, implikując zrzeczenie się roszczeń z tytułu poprzedniej umowy...?). Bacio mógł w ogóle nie zawierać tej drugiej, "aneksowanej" umowy, tylko domagać się odszkodowania za niespełnienia świadczenia wynikającego z poprzedniej umowy (czyli sam zwrot pieniędzy lub przesunięcie spełnienia świadczenia w czasie nie musiały go wcale satysfakcjonować, mógł się domagać więcej, i już na tym etapie zrobił firmie niezasłużony prezent). -
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
Nie znam sie na polskim prawie procesowym, a polskie prawo umów znam jako-tako, więc może się mylę, ale: -kiedyś były przepisy wymagające formy pisemnej dla umowy sprzedaży ruchomości o znacznej wartości (nie pamiętam już, ile to było - 2000? 5000?) ale chyba zostały zlikwidowane. Poza tym nie wydaje mi się, żeby garnitur za te 1500 PLN się w tej kategorii łapał. -jeśli forma pisemna nie jest wymagana (a raczej na pewno nie jest?), to umowa może zostać zawarta ustnie, także inter absentes (np. przez Skype), tym bardziej, że przyjęcie oferty zostało zakomunikowane oferentowi (chyba nadal w kc jest dość archaiczny przepis o tym, że w przypadku ofert ad incertas personas, umowa inter absentes może być zawarta tylko, jeśli przyjęcie oferty jest zakomunikowane oferentowi -- to znaczy, o zgrozo, że jeśli ktoś z Polski chce zmodyfikować coś na Wikipedii, albo po prostu skopiować artykuł z Wiki, czyli zaakceptować warunki licencji CC BY-SA, na której jest Wikipedia, to musi *teoretycznie* wysłać maila do Wikimedia foundation (!) z wiadomością, że zaakceptował licencję!). -w grę wchodzą ewentualne trudności dowodowe (no bo co komu o ważnej umowie, jak nie można jej treści udowodnić), ale tych być nie powinno, bo wygląda na to, że obie strony są zgodne co do faktu, że umowa o danej treści została w danym dniu zawarta (Bacio tak to przedstawia, a firma nie neguje). -zastanawiam się jeszcze, czy prawo o ochronie konsumentów się w tym kontekście stosuje (tam mogłyby być dodatkowe obostrzenia dla przedsiębiorcy, w stylu np. że nawet jeśli forma jest wymagana, to przedsiębiorca nie może się powołać na braki formalne w sporze z konsumentem), bo Bacio mógł kupować jako osoba prywatna, a mógł "dla firmy" (to bądź co bądź strój często używany w kontekście profesjonalnym). Gdyby coś było do poprawki w tej mojej analizie ad hoc, to proszę się nie krępować. -
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
Ja jeszcze co do dysputy w sprawie oznaczenia terminu. Art. 112 kodeksu cywilnego jasno stanowi, że "Termin oznaczony w tygodniach, miesiącach lub latach kończy się z upływem dnia, który nazwą lub datą odpowiada początkowemu dniowi terminu, a gdyby takiego dnia w ostatnim miesiącu nie było - w ostatnim dniu tego miesiąca". Nie ma czegoś takiego jak "nieostry termin" ("no, gdzieś tak w grudniu po południu"). Jeśli nie zna się dokładnego terminu, w którym możliwe będzie spełnienie świadczenia, to się nie oferuje zawarcia umowy, to oczywiste. Z tego, co zrozumiałem, firma przedstawiła koledze Bacio ofertę: albo zwrot całej kwoty, albo wysyłka towaru w terminie trzech miesięcy. Kolega Bacio wybrał drugą opcję i -- bardzo słusznie -- ma prawo *żądać* spełniania świadczenia po upływie terminu określonego w umowie (tj. trzech miesięcy, co do dnia). Jako biznesmen ("nie z pierwszej łapanki", że zacytuję klasyka), Bacio z pewnością o tym wie. Tak jak i o tym, że po upływie tego terminu przysługuje mu dodatkowo roszczenie odszkodowawcze (np. czemu nie - zwrot kosztów poniesionych na zakup innego podobnego garnituru, który był mu pilnie potrzebny), oraz naturalnie roszczenie o spełnienie świadczenia (żadna niemożliwość tu nie zachodzi - macie podobno wypełnione krawcami atelier, niech jeden usiądzie i uszyje MTM -- kolega zapłacił za garnitur i chce garnitur w podanym terminie, czy Wam się to opłaca czy nie, to absolutnie nie jego broszka, nie jest filantropem). Więc doceńcie klienta "mniej awanturującego się" (ze mną by tak łatwo nie poszło), zamiast się usprawiedliwiać, że nikt mu nie mógł nic obiecać, bo nikt nic o niczym w danej chwili nie wiedział. To jest klasyczne podcinanie gałęzi, na której się siedzi. -
Gdzie można kupić - szukam, poszukuję
swordfishtrombone odpowiedział(a) na mosze temat w Męska elegancja
Jak najbardziej, właśnie też myślałem "along these lines". Lubię marynarki vintage, mam ich sporo, dobry tweed się praktycznie nie zużywa, a wiem, że w Anglii tego wisi w sklepach na tony, czasem za śmieszne kwoty. Odważam się bez wahania, odzywam się na PW w wolniejszej chwili. -
Gdzie można kupić - szukam, poszukuję
swordfishtrombone odpowiedział(a) na mosze temat w Męska elegancja
Koniec jesień-zimy oznacza przygotowania do kolejnej. Będę musiał w tym roku kupić porządną, konserwatywną marynarkę tweedową, takiego trochę "woła roboczego", który mi posłuży do połowy XXI wieku. Gdzie szukać? W grę wchodzą zakupy na Wyspach. Zależy mi w pierwszym rzędzie na jakości tkaniny, krój i detale nie muszą być jakieś wysublimowane, to w końcu tweed. A może od razu cały tweedowy garnitur? -
Ja zostaję przy Oldze, ale na kolejne zamówienia ograniczę się do materiałów max. 75 EUR (casualowe bawełny będę nawet wybierał za 55 EUR). Wziąłem jedną z ich najdroższych tkanin i chyba nie potrafię jej docenić (tzn. jest super, ale żeby zaraz o połowę drożej od tej za 75...?).
-
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
Wiesz, jak w podstawówce pierwszy raz przeczytałem Konstytucję i znalazłem tam artykuł o swobodzie przemieszczania się, to zapytałem, dlaczego nie mogę sobie teraz wyjść z lekcji i iść do domu, jak mam swobodę przemieszczania. Twój argument jest trochę podobny. Yanko ma np. polski sklep, w nim ma buty nazwane według międzynarodowej terminologii, ale nijak nie da się powiedzieć, że stosują "wyłącznie obcojęzyczne nazewnictwo towarów". Poza tym ta ustawa jest prehistoryczna, sprzed UE, i teraz pierwszeństwo przed nią mają przepisy o swobodnym przepływie towarów i usług. Nie znam się na szczegółach, ale jeśli Drake's nie ma polskojęzycznego sklepu online, to będąc w Polsce możesz sobie nadal coś legalnie w jego anglojęzycznym sklepie kupić, i nawet polskie przepisy o ochronie konsumentów będą się do tej transakcji stosować. Tutaj sytuacja jest zupełnie inna, bo wewnętrzna. Na moje oko, po trzyminutowym zapoznaniu się z przepisami, wygląda na to, że metka ze składem być musi (na mocy zacytowanego rozporządzenia, a więc prawa UE), a co więcej być musi po polsku (na mocy polskich wewnętrznych przepisów). Swoją drogą to wiecie, że tego typu generalne ustawy o ochronie języków mają w UE tylko dwa kraje: Polska i Francja? Chociaż przepisy o obowiązku stosowania języka konsumenta w relacjach konsumenckich istnieją chyba w większości krajów. -
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
W tych przepisach, które cytujesz (a które znam, ale nie na pamięć) chodzi o to raczej, że jeśli do produktu dołączona jest jakakolwiek instrukcja obsługi, to powinna być przetłumaczona na język polski. Tak na bardzo szybko: mamy takie rozporządzenie nr 1007/2011, w którym czytamy: Art. 4: Wyroby włókiennicze udostępnia się na rynku wyłącznie pod warunkiem, że są one opatrzone etykietą, oznakowaniem lub towarzyszą im dokumenty handlowe zgodnie z niniejszym rozporządzeniem. Art. 14(1): Udostępniane na rynku wyroby włókiennicze opatruje się etykietą lub oznakowuje, aby poinformować o ich składzie surowcowym. Etykiety i oznakowanie wyrobów włókienniczych muszą być trwałe, czytelne, widoczne i łatwo dostępne, a w przypadku etykiet – starannie przymocowane. Art. 15(1): Wprowadzając do obrotu wyrób włókienniczy producent zapewnia zaopatrzenie go w etykietę lub oznakowanie oraz rzetelność zawartych na nich informacji. Załącznik V zawiera wyłączenia (np. woreczek na tytoń, nakrycie na jajko albo galanteria pogrzebowa są zwolnione z obowiązku posiadania etykiety) a załącznik VI przepisy o etykiecie zbiorczej - i faktycznie, dla krawatów i much dla dzieci wystarczy etykieta zbiorcza. Co ciekawe, wypełnienia i usztywnienia są też z tego obowiązku zwolnione, stąd producent nie musi nas informować o tym, czym krawat jest wypełniony/usztywniony i faktycznie na ogół tego nie robi. Także ja tam nie wiem, ale po mojemu krawat bez metki z oznaczeniem składu materiału zewnętrznego jest chyba bezprawnie wprowadzony do obrotu. To nie z dobroci serca producenci przyszywają do krawatów metki... Edit: lubo, ten przepis dotyczący instrukcji, o którym mówisz (art. 15 Ustawy o języku polskim), jest jasny i nie wymaga instrukcji do krawatów: Kto na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, wbrew przepisom art. 7a, w obrocie z udziałem konsumentów stosuje wyłącznie obcojęzyczne nazewnictwo towarów lub usług albo sporządza wyłącznie w języku obcym oferty, ostrzeżenia i informacje dla konsumentów wymagane na podstawie innych przepisów, instrukcje obsługi, informacje o właściwościach towarów lub usług, warunki gwarancji, faktury, rachunki lub pokwitowania, podlega karze grzywny. -
Produkty Miler Menswear - opinie i dyskusje forumowiczów
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Friq temat w Testy i recenzje produktów
Zarzut o braku metki ze składem nie jest absurdalny, wręcz przeciwnie. Po pierwsze, idę o zakład, że jest to prawnie uregulowane i brak metki jest naruszeniem przepisów. Po drugie, moja pralnia (nie wiem, jak inne) nie przyjmuje rzeczy bez metki ze składem (bo nie wiedzą, jaką metodą czyścić). -
Z mediów - co powiedziano w tematach nas interesujących
swordfishtrombone odpowiedział(a) na damiance temat w Męska elegancja
Jeden z najlepszych materiałów, jakie widziałem na YT o tym, dlaczego warto (czy raczej: dlaczego niektórym się chce) dobrze się ubierać, i co to znaczy "dobrze". Polecam. -
Po pierwsze - moim zdaniem w klasycznym (nie żadnym slim fit) trenczu rękawy mogą być dłuższe i nachodzić na dłoń (może nie aż do palców, ale mogą). Po drugie, skrócenie, zwłaszcza znaczne, to nie jest takie hop-siup, bo trzeba przesunąć sleeve strap, co przy dobrych trenczach (gruba nici, gęste szwy) zawsze pozostawi ślad. Ja w swojej kolekcji trenczy (obecnie 4, teoretycznie wszystkie w tym samym rozmiarze, ale też wszystkie vintage, więc może wykrój się zmieniał, albo poprzedni właściciel już skrócił rękawy) mam zarówno taki, którego rękawy nachodzą na dłoń, jak i taki, gdzie mają one długość marynarki (przez co praktycznie nie da się go nosić z marynarką, bo rękawy tej ostatniej się pokazują). Zdecydowanie wolę w trenczu rękaw za długi niż choćby odrobinę za krótki. Generalnie uważam, że ze wszystkich ubrań wierzchnich, trencz może, a nawet powinien, mieć najdłuższe rękawy.
-
Jaka książka leży na waszej szafce nocnej?
swordfishtrombone odpowiedział(a) na mbs temat w Sala klubowa
Nie brakuje tematu o książkach, wystarczy poszukać. Caveat: niewykluczone, że temat nazywa się nie "książki", a np. "literatura". -
Nie będę przecie na ranczu mym gnoju przerzucał w czarnych oxfordach, bo mnie moja Merry Lou z hacjendy przegoni. Czy jakoś tak.
-
Jestę kałboję. Marlboro Classic od @Wuja z Ameryki. I ujęcie "z podłogi", bo na FPP w sumie mało co widać:
-
Trochę to trwało, ale odebrałem moje koszule z Olgi i jestem z nich bardzo ale to bardzo zadowolony. Modyfikacje były trafione, materiały są świetne. Biorąc pod uwagę zniżkę, zrobiłem interes życia! PS: Nie quarto przepłacać za najdroższe tkaniny, e za 75 są bardzo dobre.
-
Zgodnie z tą zasadą, przeciętny Polak (a o takim tu mowa) zarabiający powiedzmy te 4k PLN (to chyba i tak sporo więcej niż średnia netto) mógłby na garderobę przeznaczyć max. 400 PLN miesięcznie, więc jako-taki garnitur mógłby sobie kupić po 5-6 miesiącach oszczędzania, a podstawowy bespoke po ponad roku. Rocznie mógłby kupić jeden średni garnitur RTW, jedne buty GYW, krawat i może ze dwie koszule. Bądźmy realistami, to tak nie działa, nawet u osoby nieszczególnie zainteresowanej elegancją, a która po prostu musi się codziennie ubrać w garnitur do pracy. Chyba, że tego, czego potrzebujemy do pracy w ten budżet nie wliczamy. To wtedy inna sprawa. Ja chyba faktycznie nie wydaję nigdy 10% całego dochodu na garderobę. Mówiąc o 25% miałem na myśli to, co zostaje po odliczeniu wydatków koniecznych (opłat za mieszkanie, transport, przynajmniej podstawowe jedzenie). Niejednemu w ogóle nic nie zostaje...
-
25% podlegające kumulacji. Powyżej tej granicy zaczyna się nadmierna rozrzutność.
-
No jakoś tak mi się widzi. Podpisałbyś np. umowę na zielono? Poza tym jakoś tak czysto subiektywnie nie przepadam za zielonym (chyba, że khaki).
-
Wydawanie opinii o atramencie na podstawie zdjęć w Internecie to słaby pomysł, bo w grę oczywiście wchodzą bardzo niewielkie niuanse, ale na podstawie tego, co widzę na monitorze, ten atrament jawi mi się jako wybitnie uczniowski Niemniej jednak dziękuję za radę.
-
Koledzy, doradźcie mi ws. koloru atramentu. Od szkoły podstawowej piszę prawie wyłącznie czarnym atramentem -- niebieski uważam za banalny i uczniowski. Poradzono mi z kolei, żeby nie podpisywać dokumentów, zwłaszcza ważnych, na czarno, żeby było od razu widać, że dokument z moim podpisem to oryginał, a nie kserokopia. Używany przeze mnie atrament Waterman noir da się dość łatwo pomylić z tuszem drukarki/kopiarki. Przyszedł więc chyba czas na zmianę. Ponieważ niebieskie odpadają, czerwone są zarezerwowane dla poprawek/ocen, zielone są niepoważne i słabo widoczne, myślałem nad dwiema opcjami: -ciemnoszary (grey black) -- nie jestem tylko pewien, czy będzie go można odróżnić na pierwszy rzut oka od kserokopii... -brązowy (nie koniakowy, tylko ciemny brąz, taka sepia; często na starych dokumentach atrament ma taki kolor (pewnie w oryginale był czarny, tylko czas + odpowiedni papier tak go zmieniły)). Co myślicie? Moglibyście mi doradzić konkretne marki?
