-
Postów
90 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez montparnasse
-
Akurat. Aktywny numer. Dwanaście (dwa-naś-cie!) nieodebranych połączeń. Jedno odebrane — pani miłym głosem powiedziała by się nie niepokoić, spodnie będą, ale nie wiadomo kiedy — i nic.
-
Ten numer telefonu nie odpowiada. Benevento to oszuści i tyle.
-
Zachęcony dwiema wiadomościami sms od Benevento złożyłem zamówienie na dwie pary spodni. Zamówienie opłaciłem przelewem tydzień temu. Niestety, przed zakupem nie sprawdziłem opinii kolegów na forum. I tak oto — pieniądze już dawno zeszły mi z konta, jednak na stronie benevento moje zamówienie ma wciąż status „nieopłacone”. Telefonów nie odbierają, na mejle nie odpisują. Niezależnie od tego jakie tam spodnie szyją, Benevento to oszuści. Odradzam każdemu.
-
[WARSZAWA], Pracownia Obuwia Jacek Kamiński
montparnasse odpowiedział(a) na saphir.pl temat w Przewodnik miejski
Dzień dobry. Odświeżam wątek, by podzielić się moimi wrażeniami z zamówienia “monków” w zakładzie Brunon. Moje wrażenia ogólne – odradzam. A oto szczegóły i powody dla których odradzam. Październik 2019. Zbliżają się moje urodziny i postanawiam zrobić sobie prezent – czarne monki na jedną klamerkę. Mieszkam we Francji ale w 2019 planuję jeszcze kilka wizyt w Polsce. Zadzwoniłem do zakładu Brunon umówić się na wizytę. Pierwsza wizyta. Koniec października. Omówienie projektu. Pan Jacek Kamiński proponuje model dokładnie taki jaki zamówił kolega @proceleusmatyk (opis tutaj) Nie do końca mi ten projekt odpowiada – mam kilka uwag. Uzgadniamy projekt, potem pan Jacek zdejmuje miarę, wpłacam zaliczkę i umawiamy się na kolejną wizytę na początek grudnia. Wszystko ok. Druga wizyta. Początek grudnia. Kilka dni przed wizytą dzwonię z potwierdzeniem – wszystko w porządku; cholewka będzie do obejrzenia. W dniu wizyty okazuje się, że pana Jacka nie ma – cholewkę prezentuje mi jego pracownik. Oglądam cholewkę – niestety żadna z moich początkowych uwag nie została uwzględniona; to co zrobiono to wierna kopia buta z posta kolegi @proceleusmatyk. Przypominam o uzgodnieniach z panem Jackiem. W odpowiedzi słyszę – nie ma sprawy; wszytsko będzie tak jak w zamówieniu, a but ma być do odbioru przed Świętami. Trzecia wizyta. Tuż przed Świętami. Na kilka dni naprzód dzwonię z potwierdzeniem wizyty – wszystko ok; pan Jacek będzie. Na miejscu nie ma ani pana Jacka ani buta (pan Jacek nie dojechał…) Czwarta wizyta. Tego samego dnia przypadkowo jestem znowu w centrum Warszawy -- dzwonię do zakładu. Pan Jacek jest. Przychodzę – buta nie ma, jest tylko cholewka. Oglądam cholewkę – chyba została zrobiona na nowo – część uwag została uwględniona (hura!), niestety paski z klamerkami wyglądają źle: przyczepione krzywo a spod gumy wyłazi szeroki pas skóry – wygląda to nieciekawie. Pytam się skąd to opóźnienie, czemu nikt mnie nie uprzedził i wytykam widoczne niedoróbki na cholewce. Pan Jacek zalewa mnie długimi i niejasnymi wyjaśnieniami. Ciężko wyciągnąć z niego jakąś sensowną informację czemu tak się stało, skąd to opóźnienie; brak też sensownej propozycji co dalej. W Warszawie mam być w połowie stycznia. Pytam się, czy naprawiony but będzie gotowy – będzie! Piąta wizyta miała miejsce niecały tydzień temu. Dzwonię przed wizytą. Buty są. Po przyjściu do zakładu okazuje się, że buty są a pana Jacka nie ma. Niestety buty wyglądają średnio; noski dość niekształtne (nie na takie się umawialiśmy); paski z klamerkami niechlujnie przymocowane. Do tego po przymiarce buta zapięte paski wyraźnie odstają od cholewki – wygląda to źle. Pomocnik pana Jacka proponuje, że on to „przyprasuje” (czy coś w tym stylu); na moje pytanie czy będzie to rozwiązanie trwałe, zmienia zdanie i proponuje że przeszyje paski z klamerkami w inne miejce. W tym momencie mam już dosyć; proszę aby pan Jacek zadwonił do mnie (ma mój numer telefonu). Do dziś nie zadzwonił. Cena: 2800 złotych. Słowem podsumowania – odradzam. To co miało być fajnym prezentem urodzinowym okazało się irytującą stratą czasu i energii. -
Licytacja charytatywna "BwB Dzieciom" - krawat 6-fold / Embassy of Elegance
montparnasse odpowiedział(a) na damiance temat w Konkursy i licytacje
800 zł -
Licytacja charytatywna "BwB Dzieciom" - krawat 3-fold / Embassy of Elegance
montparnasse odpowiedział(a) na damiance temat w Konkursy i licytacje
500 PLN -
Licytacja charytatywna "BwB Dzieciom" - krawat 6-fold / Embassy of Elegance
montparnasse odpowiedział(a) na damiance temat w Konkursy i licytacje
500 PLN -
[Miler Menswear] - karmelowy ganritur trzyczęściowy z kaszmiru na 2,5 guzika
montparnasse odpowiedział(a) na 4inHand temat w Bespoke
Dla mnie 2,5 guzika to znak rozpoznawczy krawców z południowych Włoch. Mam w sumie trzy marynarki uszyte w Mesynie, na Sycylii i na wszystkich zamówiłem to rozwiązanie. Nigdy jeszcze nie zapiąłem tego trzeciego guzika. Jest to dla mnie raczej taka sympatyczna pamiątka z Italii Dodam, że wszystkie marynarki mam z lekkich materiałów (len/jedwab, lekka wełna 190). Przez to skojarzenie z południowymi Włochami trudno mi by było się przekonać do marynarki z cięższego materiału zapinanej na 2,5 guzika. -
[WARSZAWA], Szewc Ryszard Duranc - Aleje Jerozolimskie
montparnasse odpowiedział(a) na saphir.pl temat w Przewodnik miejski
Jako posiadacz dwóch par butów od pana Duranca podpisuję się obiema rękami pod tym stwierdzeniem. -
Dość spontaniczny zakup i bardzo spontaniczna fotka. Norbert Bottier. Mały zakład szewski w 15 dzielnicy Paryża. Porozmawiałem z właścicielem jednoosobowego zakładu Twierdzi że sam projektuje kopyta i buty. Szycie zleca 'do Hiszpanii'. Na koniec rozmowy polecił mi taką oto parę 'golfów'. Dopasowanie bardzo dobre. Nie namyślałem się za wiele
-
Pozwalam sobie podbic temat. Za mniej wiecej dwa tygodnie będę służbowo w Rzymie. Jedno popułudnie będę miał wolne i chciałbym w tym czasie wybrać się na małe zakupy (dla siebie). Chciałbym kupić coś: (i) Lokalnego, trudnego do dostania w innym mieście. Tak by była to jednak pamiątka z Rzymu. (ii) Praktycznego -- czyli coś, co mógłbym uzywać od czasu do czasu. Gipsowe popiersie Cezara odpada. (iii) Coś, co można wziąć na pokład samolotu w bagażu podręcznym. Czyli płyny (kosmetyki) niestety odpadają. Pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy to jakiś dodatek (np. krawat) z lokalnej manufaktury, ale może ludzie na forum coś podpowiedzą?
-
Ostatio wpadłem do Warszawy na kilka dni. Odwiedziłem dwie restuaracje: Kafe Zielony Niedźwiedź (Smolna 4, na tyłach Dworca Powiśle; https://pl-pl.facebook.com/niedzwiedzzielony ) Wnętrze: trochę bez polotu; cegła klinkierowa, światło punktowe; taki Nowy jork dziesięć lat temu. Na plus nalezy zaliczyć fajny ogródek. Obsługa: przypadkowa, studencko-dorabiająca i chaotyczna. Jedzenie: BOMBA! Karta zmienia się na bieżąco, w zależności od tego co jest "na składzie". Świeże produkty przyrządzane z dużą dozą odwagi i pomysłowości. Nam trafiła się kapitalna jagnięcina (esencjonalny pasztet z podrobów/ porządne pierożki syberyjskie i wspaniałe żebreka!) Wina nieco przydrogie, jak prawie wszędzie w Warszawie. Dodatkowo w Zielonym Niedźwiedziu można kupić trochę rzeczy na wynos. Są tam między innymi wybitne sery mazurskie z rancza Frontiera oraz kawior z polskiej (aha!) hodowli w rewelacyjnej cenie. Atelier Amaro: ciekawostka / kuriozum. I tyle, Niestety nie udało mi się zjeśćw restauracji Solec 44. Następnym razem...
-
W lutym kupiłem szelki przez ich stronę www. Nieczego nie płaciłem dodatkowo za przesyłkę (do Francji). Szelki dosżły po trzech dniach.
-
@mateuszm. Twój garnitur jest bawełniany, a więc dość nieformalny. Może rozważ do niego brązowe buty? A skoro już jesteś przy Clarks to może np takie: http://www.clarks.pl/product/20355001/
-
Zastanawiam się nad kupnem ciemnobrązowych, zamszowych butów typu double-monk. Tak konretnie rozważam dwa modele: Finsbury Cambridge (link) oraz Crockett&Jones Lowndes (link) Uczciwie się przyznam, że bardziej podoba mi się kopyto i wykończenie C&J. Z drugiej strony różnica cenowa to ponad 300 euro. Warto?
-
Podczas ostaniego pobytu w Warszawie odwiedzłem kilka restauracji. Polecam szczególnie jedną: Jung & Lecker ul. Emilii Plater 14 (między Wilczą a Hożą), tel 228666749, http://www.facebook.pl/JungILecker Miła i bezpretensonalna knajpka nieco na obrzeżach ścisłego centrum Warszawy. Za komuny w pobliżu była księgarnia MAW; można było czasami w niej upowlować komisky o " Tytusie" (pamięta to ktoś jeszcze?) Wracając do Jung&Lecker: Wnętrze ciepłe, proste i miłe. Może i nieco bez duszy, ale i bez nadęcia. Serwis: młody i sympatyczny. Jedzenie: Karta zmienia się co tydzień, a w niej tylko dwie przystawki i dwa dania główne. Samo jedzenie, dobre, lekkie i swieże, inspirowanie trendami "neo bistro". W karcie win tylko wina niemieckie.
-
Moje doświadczenia z bawełnianymi spodniami na miarę
montparnasse odpowiedział(a) na Velahrn temat w Bespoke
Mam bawełniane chinos od pana Mystkowskiego. Nigdy nie piorę ich w domu; zawsze oddaję je do "zaufanej" pralni, znalezionej metodą prób i błędów. Jak na razie nieźle trzymają fason. -
Ciekawostka dla miłośników szycia na miarę. Krawiecka woda toaletowa Sartorial brytyjskiej firmy Penhaligon's http://www.penhaligons.com/shop/fragrance/sartorial/sartorial-eau-de-toilette-100ml-772486.htm
-
Czy to byl Rendenbach?
-
Oto ona Na wstępie jednak trzy małe uwagi. Po pierwsze, nie jestem żadnym wybitnym smakoszem-krytykiem, znawcą sztuki kulinarnej. Po prostu lubię dobre jedzenie i cenię sobie nowe doświadczenia kulinarne. Po drugie, w Warszawie bywam raptem raz na kilka miesięcy. Za każdym razem kilkakrotnie odwiedzam retauracje, nie jestem jednak w stanie wypróbować wszystkich kuszących mnie lokali. Po trzecie, od wielu lat mieszkam w mieście, w którym dobrych restuarcji nie brakuje. Decydując się na warszawskie "jedzenie na mieście" staram się wybierać miejsca, które są dobre i które nie mają swoich (na ogół lepszych) odpowiedników w Paryżu. Tak konkretnie to na mojej arcysubiektywnej liście warszawskich knajp jest obecnie pięć lokali (kolejność przypadkowa): Platter, Emilii Plater 49 (hotel IC) http://www.platter.pl/index.php?wh=restaurant〈=pl Wybitna, rasowa restauracja, serwująca polskie dania w wydaniu "gastronomique". Ostatnio ujęło mnie carpaccio z wędzonej gęsiny. Do tego odważne podejście do nalewek i innych rodzimych napitków. Duże brawa! U kucharzy, Ossolińskich 7 Pięciogwiazdkowy bar mleczny. Surrealistyczna mieszanina klimatów i nastrojó; trochę z "Misia", trochę ze stołówki szkolnej, trochę z przedwojennych filmów. Jedeznie: proste, polskie i wspaniałe (normalnie bar mleczny *****). Niestety ostatnio jakość jedzenia nieco się pogorszyła (a może to tylko moje subiektywne odczucie?) Smaki Warszawy, Żurawia 47/49 http://smakiwarszawy.pl/ Fajna, w miarę niedroga restauracja między szczotkami, a zakładem pana Duranca Sporo dań kuchni polskiej w ciekawej aranżacji (np. pomysłowa kaszanka z jabłkiem). Genialny tort bezowo-żurawinowy na deser! Mały minusik to (jak dla mnie) nieco pretensjonalny wystrój. Restauracja Studio Buffo, Konopnickiej 6 http://restauracja.studiobuffo.pl/ Lekkie, bezpretensjonalne wnętrze. Bardzo dobrze wykonane dania kuchni polskiej, ciut (ale nie za bardzo) podkręcone. Znakomite miejsce na koniec weekendowego spaceru, albo na kolację po teatrze. U Madziara, Chłodna 2/18 http://umadziara.pl/ Mały lokal; cosik pomiędzy barem "bistro" a restauracją. Zaskakujące dobre, proste dania kuchni węgierskiej (polecam zupę rybną). Tanio! I to by było na tyle. Rzecz jasna będę wdzięczny za wszelkie dodatkowe sugestie / polecenia.
-
Dzisiejszy nabytek:
-
Podobnie jak Styleman znam dobrze tę restaurację i podobnie jak Styleman nie jestem jej fanem. Jest to klasyczna, wyszukana restauracja, w typie określanym we Francji mianem gastronomique. Czyli: nacisk na jakość wszystich składników; niemalże przesadna dbałość o wizualną stronę prezentacji dań; śmiałość i odwaga poszukiwań nowych kompozycji smakowych. Słowem -- taka mała opera smakowa. W odróżnieniu od Stylemana, mi bardzo odpowiada mi ten rodzaj jedzenia. Dlaczego więc nie jestem fanem Amber Roomu? Otóż jak dla mnie jest to dość prosta (prostacka?) kopia paryskich restaurants gastronomiques. W "Amberze" nie znajdziemy autorskich smaków, bazowania na lokalnych składnikach/przepisach, nowatorksich. "Amber" to taki polski magnetowid fanasonic z lat dziewięćdziesiątych; takie dość nieudolne ctrlC-ctrlV michelenowskich, gwiazdkowych restauracji. Dodatkowo wzmacnia to snobowo-napufana atmosfera klasy wannabe (oh la la...) Rzecz jasna powyższa opinia jest niczym więcej niż moją subiektywną notką w notesie. Muszę przyznać jednak, że na mojej krótkiej liście warszawskich restauracji gdzie warto wrócić, "Ambera" nie ma.
-
Stylistyczne koszmary - aktorzy, piosenkarze, politycy
montparnasse odpowiedział(a) na Brzydalllo temat w Sala klubowa
+ +++ Gdyby to był "fejsbuk" i gdybym miał konto na "fejsbuku" to bym dał Panu "lajka". -
Doszukałem się jeszcze takiej firmy: http://www.drobinyczasu.pl/ Na ich stronie można kupić zegraki on-line, albo sprawdzić gdzie da się je kupić "na mieście". Z pobieżnego przejrzenia ich strony wynika, że "Drobiny Czasu" pojawiają się na małych straganach w galeriach handlowych. Zegarki są na pewno niedrogie, z bieżącej produkcji. Wzornictwo -- każdy widzi jakie jest... Co jakości zegarków i solidności firmy nie będę się wypowiadał (bo nie wiem).
-
Jeśli nie Patek, to trzeba podpytać się we własnej rodzinie. Być może ktoś (dziadek / wujek?) ma jakąś starą "cebulę" z niepowtarzalną historią i zgodzi się ją oddać / odsprzedać. Jeśli nie, to na sto procent w antykwariatach można znaleźć coś ciekawego. Potem zostaje juś tylko "cebulę" odrestaurować i szafa gra! Oto mój przykład (egzemplarz rodzinny, po odnowieniu chodzi bez zarzutu):
