Skocz do zawartości

montparnasse

Sympatycy
  • Postów

    90
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez montparnasse

  1. Akurat. Aktywny numer. Dwanaście (dwa-naś-cie!) nieodebranych połączeń. Jedno odebrane — pani miłym głosem powiedziała by się nie niepokoić, spodnie będą, ale nie wiadomo kiedy — i nic.
  2. Ten numer telefonu nie odpowiada. Benevento to oszuści i tyle.
  3. Zachęcony dwiema wiadomościami sms od Benevento złożyłem zamówienie na dwie pary spodni. Zamówienie opłaciłem przelewem tydzień temu. Niestety, przed zakupem nie sprawdziłem opinii kolegów na forum. I tak oto — pieniądze już dawno zeszły mi z konta, jednak na stronie benevento moje zamówienie ma wciąż status „nieopłacone”. Telefonów nie odbierają, na mejle nie odpisują. Niezależnie od tego jakie tam spodnie szyją, Benevento to oszuści. Odradzam każdemu.
  4. Dzień dobry. Odświeżam wątek, by podzielić się moimi wrażeniami z zamówienia “monków” w zakładzie Brunon. Moje wrażenia ogólne – odradzam. A oto szczegóły i powody dla których odradzam. Październik 2019. Zbliżają się moje urodziny i postanawiam zrobić sobie prezent – czarne monki na jedną klamerkę. Mieszkam we Francji ale w 2019 planuję jeszcze kilka wizyt w Polsce. Zadzwoniłem do zakładu Brunon umówić się na wizytę. Pierwsza wizyta. Koniec października. Omówienie projektu. Pan Jacek Kamiński proponuje model dokładnie taki jaki zamówił kolega @proceleusmatyk (opis tutaj) Nie do końca mi ten projekt odpowiada – mam kilka uwag. Uzgadniamy projekt, potem pan Jacek zdejmuje miarę, wpłacam zaliczkę i umawiamy się na kolejną wizytę na początek grudnia. Wszystko ok. Druga wizyta. Początek grudnia. Kilka dni przed wizytą dzwonię z potwierdzeniem – wszystko w porządku; cholewka będzie do obejrzenia. W dniu wizyty okazuje się, że pana Jacka nie ma – cholewkę prezentuje mi jego pracownik. Oglądam cholewkę – niestety żadna z moich początkowych uwag nie została uwzględniona; to co zrobiono to wierna kopia buta z posta kolegi @proceleusmatyk. Przypominam o uzgodnieniach z panem Jackiem. W odpowiedzi słyszę – nie ma sprawy; wszytsko będzie tak jak w zamówieniu, a but ma być do odbioru przed Świętami. Trzecia wizyta. Tuż przed Świętami. Na kilka dni naprzód dzwonię z potwierdzeniem wizyty – wszystko ok; pan Jacek będzie. Na miejscu nie ma ani pana Jacka ani buta (pan Jacek nie dojechał…) Czwarta wizyta. Tego samego dnia przypadkowo jestem znowu w centrum Warszawy -- dzwonię do zakładu. Pan Jacek jest. Przychodzę – buta nie ma, jest tylko cholewka. Oglądam cholewkę – chyba została zrobiona na nowo – część uwag została uwględniona (hura!), niestety paski z klamerkami wyglądają źle: przyczepione krzywo a spod gumy wyłazi szeroki pas skóry – wygląda to nieciekawie. Pytam się skąd to opóźnienie, czemu nikt mnie nie uprzedził i wytykam widoczne niedoróbki na cholewce. Pan Jacek zalewa mnie długimi i niejasnymi wyjaśnieniami. Ciężko wyciągnąć z niego jakąś sensowną informację czemu tak się stało, skąd to opóźnienie; brak też sensownej propozycji co dalej. W Warszawie mam być w połowie stycznia. Pytam się, czy naprawiony but będzie gotowy – będzie! Piąta wizyta miała miejsce niecały tydzień temu. Dzwonię przed wizytą. Buty są. Po przyjściu do zakładu okazuje się, że buty są a pana Jacka nie ma. Niestety buty wyglądają średnio; noski dość niekształtne (nie na takie się umawialiśmy); paski z klamerkami niechlujnie przymocowane. Do tego po przymiarce buta zapięte paski wyraźnie odstają od cholewki – wygląda to źle. Pomocnik pana Jacka proponuje, że on to „przyprasuje” (czy coś w tym stylu); na moje pytanie czy będzie to rozwiązanie trwałe, zmienia zdanie i proponuje że przeszyje paski z klamerkami w inne miejce. W tym momencie mam już dosyć; proszę aby pan Jacek zadwonił do mnie (ma mój numer telefonu). Do dziś nie zadzwonił. Cena: 2800 złotych. Słowem podsumowania – odradzam. To co miało być fajnym prezentem urodzinowym okazało się irytującą stratą czasu i energii.
  5. Dla mnie 2,5 guzika to znak rozpoznawczy krawców z południowych Włoch. Mam w sumie trzy marynarki uszyte w Mesynie, na Sycylii i na wszystkich zamówiłem to rozwiązanie. Nigdy jeszcze nie zapiąłem tego trzeciego guzika. Jest to dla mnie raczej taka sympatyczna pamiątka z Italii Dodam, że wszystkie marynarki mam z lekkich materiałów (len/jedwab, lekka wełna 190). Przez to skojarzenie z południowymi Włochami trudno mi by było się przekonać do marynarki z cięższego materiału zapinanej na 2,5 guzika.
  6. Jako posiadacz dwóch par butów od pana Duranca podpisuję się obiema rękami pod tym stwierdzeniem.
  7. Dość spontaniczny zakup i bardzo spontaniczna fotka. Norbert Bottier. Mały zakład szewski w 15 dzielnicy Paryża. Porozmawiałem z właścicielem jednoosobowego zakładu Twierdzi że sam projektuje kopyta i buty. Szycie zleca 'do Hiszpanii'. Na koniec rozmowy polecił mi taką oto parę 'golfów'. Dopasowanie bardzo dobre. Nie namyślałem się za wiele
  8. Pozwalam sobie podbic temat. Za mniej wiecej dwa tygodnie będę służbowo w Rzymie. Jedno popułudnie będę miał wolne i chciałbym w tym czasie wybrać się na małe zakupy (dla siebie). Chciałbym kupić coś: (i) Lokalnego, trudnego do dostania w innym mieście. Tak by była to jednak pamiątka z Rzymu. (ii) Praktycznego -- czyli coś, co mógłbym uzywać od czasu do czasu. Gipsowe popiersie Cezara odpada. (iii) Coś, co można wziąć na pokład samolotu w bagażu podręcznym. Czyli płyny (kosmetyki) niestety odpadają. Pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy to jakiś dodatek (np. krawat) z lokalnej manufaktury, ale może ludzie na forum coś podpowiedzą?
  9. montparnasse

    Restauracje

    Ostatio wpadłem do Warszawy na kilka dni. Odwiedziłem dwie restuaracje: Kafe Zielony Niedźwiedź (Smolna 4, na tyłach Dworca Powiśle; https://pl-pl.facebook.com/niedzwiedzzielony ) Wnętrze: trochę bez polotu; cegła klinkierowa, światło punktowe; taki Nowy jork dziesięć lat temu. Na plus nalezy zaliczyć fajny ogródek. Obsługa: przypadkowa, studencko-dorabiająca i chaotyczna. Jedzenie: BOMBA! Karta zmienia się na bieżąco, w zależności od tego co jest "na składzie". Świeże produkty przyrządzane z dużą dozą odwagi i pomysłowości. Nam trafiła się kapitalna jagnięcina (esencjonalny pasztet z podrobów/ porządne pierożki syberyjskie i wspaniałe żebreka!) Wina nieco przydrogie, jak prawie wszędzie w Warszawie. Dodatkowo w Zielonym Niedźwiedziu można kupić trochę rzeczy na wynos. Są tam między innymi wybitne sery mazurskie z rancza Frontiera oraz kawior z polskiej (aha!) hodowli w rewelacyjnej cenie. Atelier Amaro: ciekawostka / kuriozum. I tyle, Niestety nie udało mi się zjeśćw restauracji Solec 44. Następnym razem...
  10. W lutym kupiłem szelki przez ich stronę www. Nieczego nie płaciłem dodatkowo za przesyłkę (do Francji). Szelki dosżły po trzech dniach.
  11. @mateuszm. Twój garnitur jest bawełniany, a więc dość nieformalny. Może rozważ do niego brązowe buty? A skoro już jesteś przy Clarks to może np takie: http://www.clarks.pl/product/20355001/
  12. Zastanawiam się nad kupnem ciemnobrązowych, zamszowych butów typu double-monk. Tak konretnie rozważam dwa modele: Finsbury Cambridge (link) oraz Crockett&Jones Lowndes (link) Uczciwie się przyznam, że bardziej podoba mi się kopyto i wykończenie C&J. Z drugiej strony różnica cenowa to ponad 300 euro. Warto?
  13. montparnasse

    Restauracje

    Podczas ostaniego pobytu w Warszawie odwiedzłem kilka restauracji. Polecam szczególnie jedną: Jung & Lecker ul. Emilii Plater 14 (między Wilczą a Hożą), tel 228666749, http://www.facebook.pl/JungILecker Miła i bezpretensonalna knajpka nieco na obrzeżach ścisłego centrum Warszawy. Za komuny w pobliżu była księgarnia MAW; można było czasami w niej upowlować komisky o " Tytusie" (pamięta to ktoś jeszcze?) Wracając do Jung&Lecker: Wnętrze ciepłe, proste i miłe. Może i nieco bez duszy, ale i bez nadęcia. Serwis: młody i sympatyczny. Jedzenie: Karta zmienia się co tydzień, a w niej tylko dwie przystawki i dwa dania główne. Samo jedzenie, dobre, lekkie i swieże, inspirowanie trendami "neo bistro". W karcie win tylko wina niemieckie.
  14. Mam bawełniane chinos od pana Mystkowskiego. Nigdy nie piorę ich w domu; zawsze oddaję je do "zaufanej" pralni, znalezionej metodą prób i błędów. Jak na razie nieźle trzymają fason.
  15. montparnasse

    Zapachy

    Ciekawostka dla miłośników szycia na miarę. Krawiecka woda toaletowa Sartorial brytyjskiej firmy Penhaligon's http://www.penhaligons.com/shop/fragrance/sartorial/sartorial-eau-de-toilette-100ml-772486.htm
  16. Czy to byl Rendenbach?
  17. montparnasse

    Restauracje

    Oto ona Na wstępie jednak trzy małe uwagi. Po pierwsze, nie jestem żadnym wybitnym smakoszem-krytykiem, znawcą sztuki kulinarnej. Po prostu lubię dobre jedzenie i cenię sobie nowe doświadczenia kulinarne. Po drugie, w Warszawie bywam raptem raz na kilka miesięcy. Za każdym razem kilkakrotnie odwiedzam retauracje, nie jestem jednak w stanie wypróbować wszystkich kuszących mnie lokali. Po trzecie, od wielu lat mieszkam w mieście, w którym dobrych restuarcji nie brakuje. Decydując się na warszawskie "jedzenie na mieście" staram się wybierać miejsca, które są dobre i które nie mają swoich (na ogół lepszych) odpowiedników w Paryżu. Tak konkretnie to na mojej arcysubiektywnej liście warszawskich knajp jest obecnie pięć lokali (kolejność przypadkowa): Platter, Emilii Plater 49 (hotel IC) http://www.platter.pl/index.php?wh=restaurant〈=pl Wybitna, rasowa restauracja, serwująca polskie dania w wydaniu "gastronomique". Ostatnio ujęło mnie carpaccio z wędzonej gęsiny. Do tego odważne podejście do nalewek i innych rodzimych napitków. Duże brawa! U kucharzy, Ossolińskich 7 Pięciogwiazdkowy bar mleczny. Surrealistyczna mieszanina klimatów i nastrojó; trochę z "Misia", trochę ze stołówki szkolnej, trochę z przedwojennych filmów. Jedeznie: proste, polskie i wspaniałe (normalnie bar mleczny *****). Niestety ostatnio jakość jedzenia nieco się pogorszyła (a może to tylko moje subiektywne odczucie?) Smaki Warszawy, Żurawia 47/49 http://smakiwarszawy.pl/ Fajna, w miarę niedroga restauracja między szczotkami, a zakładem pana Duranca Sporo dań kuchni polskiej w ciekawej aranżacji (np. pomysłowa kaszanka z jabłkiem). Genialny tort bezowo-żurawinowy na deser! Mały minusik to (jak dla mnie) nieco pretensjonalny wystrój. Restauracja Studio Buffo, Konopnickiej 6 http://restauracja.studiobuffo.pl/ Lekkie, bezpretensjonalne wnętrze. Bardzo dobrze wykonane dania kuchni polskiej, ciut (ale nie za bardzo) podkręcone. Znakomite miejsce na koniec weekendowego spaceru, albo na kolację po teatrze. U Madziara, Chłodna 2/18 http://umadziara.pl/ Mały lokal; cosik pomiędzy barem "bistro" a restauracją. Zaskakujące dobre, proste dania kuchni węgierskiej (polecam zupę rybną). Tanio! I to by było na tyle. Rzecz jasna będę wdzięczny za wszelkie dodatkowe sugestie / polecenia.
  18. Dzisiejszy nabytek:
  19. montparnasse

    Restauracje

    Podobnie jak Styleman znam dobrze tę restaurację i podobnie jak Styleman nie jestem jej fanem. Jest to klasyczna, wyszukana restauracja, w typie określanym we Francji mianem gastronomique. Czyli: nacisk na jakość wszystich składników; niemalże przesadna dbałość o wizualną stronę prezentacji dań; śmiałość i odwaga poszukiwań nowych kompozycji smakowych. Słowem -- taka mała opera smakowa. W odróżnieniu od Stylemana, mi bardzo odpowiada mi ten rodzaj jedzenia. Dlaczego więc nie jestem fanem Amber Roomu? Otóż jak dla mnie jest to dość prosta (prostacka?) kopia paryskich restaurants gastronomiques. W "Amberze" nie znajdziemy autorskich smaków, bazowania na lokalnych składnikach/przepisach, nowatorksich. "Amber" to taki polski magnetowid fanasonic z lat dziewięćdziesiątych; takie dość nieudolne ctrlC-ctrlV michelenowskich, gwiazdkowych restauracji. Dodatkowo wzmacnia to snobowo-napufana atmosfera klasy wannabe (oh la la...) Rzecz jasna powyższa opinia jest niczym więcej niż moją subiektywną notką w notesie. Muszę przyznać jednak, że na mojej krótkiej liście warszawskich restauracji gdzie warto wrócić, "Ambera" nie ma.
  20. + +++ Gdyby to był "fejsbuk" i gdybym miał konto na "fejsbuku" to bym dał Panu "lajka".
  21. Doszukałem się jeszcze takiej firmy: http://www.drobinyczasu.pl/ Na ich stronie można kupić zegraki on-line, albo sprawdzić gdzie da się je kupić "na mieście". Z pobieżnego przejrzenia ich strony wynika, że "Drobiny Czasu" pojawiają się na małych straganach w galeriach handlowych. Zegarki są na pewno niedrogie, z bieżącej produkcji. Wzornictwo -- każdy widzi jakie jest... Co jakości zegarków i solidności firmy nie będę się wypowiadał (bo nie wiem).
  22. Jeśli nie Patek, to trzeba podpytać się we własnej rodzinie. Być może ktoś (dziadek / wujek?) ma jakąś starą "cebulę" z niepowtarzalną historią i zgodzi się ją oddać / odsprzedać. Jeśli nie, to na sto procent w antykwariatach można znaleźć coś ciekawego. Potem zostaje juś tylko "cebulę" odrestaurować i szafa gra! Oto mój przykład (egzemplarz rodzinny, po odnowieniu chodzi bez zarzutu):
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.