No i co by w tym było złego gdyby ktoś tak się ubrał? Nieco teatralnie, może aż nazbyt ekscentrycznie, ale czy coś by się stało? Biały frak to już strój totalnie nieformalny i zasady jego dotyczące są już raczej bardzo luźne.
Ale niech mi pan wyjaśni w takim razie, dlaczego w 99/100 przypadków zdjęć ludzi w czarnych żakietach, bez względu czy z XIX czy z XX wieku, nawet z drugiej połowy XX wieku, na głowie ma czarny błyszczący (jedwabny) cylinder, przecież to niemożliwe żeby cały cywilizowany świat od 200 lat popełniał błąd, a pan jeden miał rację. Czy tak trudno zauważyć że praktycznie każda zasada, czy też przepis, ma jakieś wyjątki, nawet takie zasady że nie można zabijać, wyjątkiem jest wojna albo obrona konieczna- wtedy można zabijać. Więc dlaczego od zasady "brak błyszczących elementów do stroju dziennego" nie może wyjątkiem być ten, nieszczęsny, błyszczący cylinder noszony do żakietu? Właśnie sławiona przez pana logika wskazuje na to że od każdej zasady są wyjątki, więc prawdopodobnie także od tej, nie ma praktycznie zasady od której nie znajdzie się jakiś wyjątek.