Jump to content

B.B.

Użytkownik
  • Content Count

    735
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

21

About B.B.

  • Rank
    Aktywista

Profile Information

  • Gender
    Not Telling
  1. Cash to jest jeszcze pikuś, w porównaniu z Dylanem.
  2. B.B.

    Humor

    Wszak to niemal słynna Burroughsowska technika cut-up, nie ma co się śmiać.
  3. A jesteś pewny, że to zdjęcie Barracka było z "ważnej okazji" a nie "przemówienia do rolników z Wisconsin", gdzie podwinął rękawy, żeby wyglądać bardziej swojsko?
  4. Znasz circa datowanie tego zdjęcia?
  5. B.B.

    Klubowe pogawędki

    Kierowcy F1 już tak mają, że się lubią rozwalać w rajdówkach, nie wiem czy pamiętacie przygodę Raikonenena z WRC? Ukończył może 1 rajd w całym sezonie bez jakiegoś dzwona.
  6. Nie było mnie trochę, ale wróciłem, więc się przywitam.
  7. Nie wiem, za bardzo się śmiałem z tych spodni żeby się przyjrzeć.
  8. Pierwszy to pierwszy, ale ten ze spodniami roboczymi (2 zestaw) to ci dopiero ewenement "dandy hydraulik" i do tego buty, koleś mówi "klasyczne oxfordy" a tam jakieś zdeptane każuale na słoninie,
  9. B.B.

    Humor

    I tak powstały pierwsze stowarzyszeniowe memy internetowe.
  10. Bitlesi w Hamburgu czy na początku kariery studyjnej grali taką chałturę, że aż szkoda gadać, ale to naprawdę w tamtych latach była jedyna możliwość, nie było absolutnie innej muzyki poza muzyką stricte-czarną (blues, ale on w formie czyste w UK to też lata minimalnie późniejsze, w tamtych latach był tylko megaprymitywny skiffle, który był prymitywny nawet przy nagrania czarnych bluesmanów z przed wojny, ale i Bitlesi od tego zaczynali), którą czterech utalentowanych, ale niewykształconych, chłopków z portowego miasta mogłoby w ogóle grać, to jest trochę inna para kaloszy, nie mogli myśleć o robieniu czegoś innego, bo niczego innego nie znali, jednak jak poznali to mieli w nosie to że fanom się może nie spodobać, że zmienili stylistykę i to że przestaną zarabiać kasę na koncertach (odegranie większości kawałków już z Revolvera byłoby dość trudne technicznie na żywo, w 4 osobowym składzie). Debiut Bowiego ma mimo wszystko sporo z muzyki psychodelicznej, weźmy pod uwagę że rock psychodeliczny to była muzyka "bajkowa" w której większość zespołów śpiewała o jednorożcach na grzybowych łąkach i magicznych ptakach, nie potrzeba jakiś strasznych odjazdów by nazwać płytę psychodeliczną (chociaż na niektórych albumach są ostre), natomiast jest to też ewidentnie płyta popowa, z tym nie ma co polemizować, dlatego jest to psychodelic-pop, przynajmniej dla mnie. Glam Rock, a art-glam rock w stylu Bowiego to są trochę inne rzeczy, bo roboczo glam można podzielić na 3 grupy: -1. Kolesie grający fajnal kantdałn i inne parodie muzyki rockowej, których nie da się słuchać, pochodzący głównie z USA, raczej z lat 80', fatalna tandeta i rzeczy które dawno powinny przepaść na stosie historii, ale nie wiadomo dlaczego dalej są popularne w jakiś dziwnych kręgach. -2. Kolesie którzy chcieli wrócić do prostego rock'n'rolla, trochę mniej nachalnie niż punki kilka lat później, tutaj najchlubniejszym przykładem jest właśnie T.Rex, ale są i mniej chlubne, takie jak Smokie, tutaj czasem jest to spoko szczera muzyczka, a czasem nudny chłam, po prostu zależy to od wrażliwości i umiejętności członków zespołów, jednak ciągle jest to lepsze od 1. -3. Art-glam-rock- czyli kolorowi goście grający muzykę w której glam był raczej dodatkiem, niż głównym motywem, wizerunek, nieco brzmienie, trochę pomysłów muzycznych, jednak dużo więcej w tym jest wszystkiego innego, tutaj największa firma to ewidentnie Bowie, ale są także Cockney Rebel, Sparks, Brian Eno (wczesny), Lue Reed, proto-punkowcy z New York Dolls i jeszcze sporo. Jak to powiedział mój znajomy "Glam rock jest jak musztarda, jako dodatek genialny, samego jeść raczej trudno w większych ilościach" Ziggy Stardust to nie jest mimo wszystko zwyczajny glam-rock, jeżeli już to powiedzmy progresywny-glam-rock, bardzo pomysłowy co do formy, co do koncepcji, przepełniony świetnymi kompozycjami, niesamowicie spójny, genialnie wyprodukowany, mimo wszystko pozycja klasę, albo dwie lepsza, od najlepszych albumów T.Rexa. Zapomniałeś też o bardzo dobrym Hunky Dorry (1971) i Aladdin Sane (1973), które mimo, że słabsze od Ziggy'ego to są dalej bardzo dobre. Owszem później jego albumy były jeszcze lepsze, szczególnie Trylogia, Potwory i Sattion to Station, ale nie umniejsza to wielkości płytom z okresu "Ziggy'ego" i tuż przed. Bowie nagrał ze 20 dobrych płyt, z czego trudno mi wybierać lepsze i gorsze, a "Next Day" tylko potwierdza jego nieprzeciętny talent, bo mimo wszystko rzadko kto tworzy tak dobre albumy "na starość". Co do początków kariery, to nie będę się spierał, jeszcze biografii nie czytałem (Jak możesz jakąś polecić, po Polsku, to chętnie, bo pewnie widzisz, że uwielbiam jego twórczość), ale nie wydaję mi się żeby kolesiowi o jego talentowi i ambicji, nie zależało na tym żeby robić dobrą muzykę, a TYLKO na fanach.
  11. Trochę dramatyzujesz, bo jednak naszymi przeciwnikami do awansu była głównie Anglia, Czarnogóra i Ukraina.
  12. Marynarka ze ścinków (recykling) i okulary do spawania acetylenem, o butach na 10cm podeszwie ze styropianu nie wspominając, solidnie.
  13. Zappa był jednym z największych geniuszy muzyki rozrywkowej, chociaż nagrał też całą masę zwykłych odpadów, miał tak że nagrywał każdy pomysł jaki miał, nawet jak okazał się kiepski, mimo tego w jego przeogromnej dyskografii znajdziemy tyle geniuszu aranżacyjno-kompozytorskiego że starczy na długie godziny, pracoholik i perfekcjonista w każdym momencie, na takim Grand Wazzo jest tyle smaczków że to aż przerażające, wątpię żebym był w stanie wymienić 10 albumów muzyki rozrywkowej które dorównują tym najlepszym albumom Zappy. A ja słucham w tej chwili płyty "LIve 1973" zespołu Uriah Heep, generalnie zespół cukierkowy jak jasny gwint, żeby nie powiedzieć że precz odpustowy, chyba bardziej niż nawet Rainbow, nie potrafiący nagrać jednej płyty bez 70% zapychaczy, ale koncert z normalnym brzmieniem instrumentów i wyborem najlepszych kawałów z różnych płyt daje radę, w sumie wystarcza by poznać Uriah Heep z najlepszej strony, dlatego w sumie tylko do tego albumu tego zespołu wracam.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.