Skocz do zawartości

frankenstein

Użytkownik
  • Postów

    1 568
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Treść opublikowana przez frankenstein

  1. tucanshop na allegro ma knity, widziałem też E. Bergu, ale tu cena jest zdecydowanie wyższa
  2. Mogę powiedzieć tylko tyle, że kiedyś używał innych terminów i za coś takiego, by ze mną nie rozmawiał. Mój tekst sprzed lat powinien być w płatnym archiwum "Rzeczpospolitej", tytuł "Sześć klasycznych fasonów" albo coś podobnego. Jak widać świat się zmienia. Choć przyznam, że dla mnie to bełkot te wiedenko-golfy. Pewnie będą jeszcze lotniko-angielki. W tej sytuacji będą stosował tylko angielską terminologię. Pozdrawiam
  3. Rozmawiałem wielokrotnie z państwem Kielmanami. Nigdy nie użył przy mnie pojęcia golfy wiedenki, zresztą pan Tadeusz Jarnuszewski również. Podobnie Kurkus, Wierzbicki, Mućka i inni szewcy dzisiaj już nie działający. Uznawali to za oksymoron. Moim zdaniem pan Wielądek fantazjuje albo tworzy nową terminologię. 1. Wiedenki nie mogły mieć żadnych doszywanych nosków, żadnych ażurów, to zawsze były wieczorowe buty. Mogły mieć różne kolory i wtedy były butami całodziennymi. 2. Golfy to charakterystyczny ażur i dowolne kolory skóry. 3. Lotniki to buty z cholewką wykonaną z jedną kawałka skóry. 4. Mokasyny - mogą być wiązane lub wsuwane, nie mają bardzo różne wzory w odległy sposób nawiązujące do dawnych mokasynów. 5. Sztyblety - buty z wyższą cholewką i gumą po bokach. 6. Buty z wysoką cholewką, gł. tzw. oficerki (bardzo w Polsce kiedyś popularne) oraz klasyczne buty do jazdy na koniu z wyłożonym mankietem. Angielki - nie były uważane za odrębny fason, a raczej sposób wiązania butów, zwykle w Polsce używano przy zimowych fasonach. Tzw. plecionki i z dziurawioną skórą to były buty letnie i mogły nawiązywać do dowolnego fasonu. Wiedenki z doszytym noskiem były po prostu wiedenkami z doszytym noskiem, ale nie były wiedenkami. Co do zdjęć to: 1. "angielki z łatą na przyszwie i przecięciem na nosku" zamawiałem kiedyś po prostu jako mokasyny 2. "golfy wiedenki (tu dwukolorowe)" mam czarne i dwukolorowe od Jarnuszewskiego i Kurkusa (maja po 20 i 15 lat), zamawiałem jako golfy PS. Kiedyś stoczyłem z kimś polemikę twierdząc, że wiedenki mogą mieć naszyte noski. Przeciwnik odwołał się do Kielmana i pogrążył mnie. Pozdrawiam
  4. Ale fakt jest taki, że Jego Wysokość stał się symbolem. Wbrew naszym surowym opiniom, swojej bylejakości i błędom w dress code. Do kolorów bym nie przywiązywał wagi, bo prymitywni Brytyjczycy nie znali wspaniałych filmów ORWO.
  5. Zapewne wiesz lepiej od mnie i pewnie też od Kielmana oraz innych szewców. Wiedenkami kiedyś określano jeden z sześciu fasonów butów męskich (teraz weszła terminologia angielska, która jest mieszana czasami z polską; te sześć fasonów to były: wiedenki, golfy, lotniki, mokasyny, sztylbety i buty z wysokimi cholewami). Nie chce mi się na ten temat rozpisywać, ale obszernie o tych fasonach pisałem wieki temu w "Playboyu" i 'Rzeczpospolitej". Z ukłonami
  6. Kiedyś nosiłem kwiaty w butonierce, jeśli chodzi o kobiety, to prawda, że się sprawdza. Pod koniec lata i na początku jesieni bardzo ładnie wyglądają astry. Najlepsze są goździki, bardzo ciekawie wyglądają te mini. Róże lubiłem tylko bardzo rozwinięte, i raczej w innych kolorach niż białe lub czerwone. Te zbyt ślubnie wyglądają. Jak dla mnie. Nie polecam też noszenia w mrozy i jeśli chodzimy w płaszczu przez większość dnia, brudzi płaszcz i garnitur, a kwiat wygląda jak nieciekawie. Po wewnętrznej stronie butonierki trzeba zrobić sobie pętelkę na łodyżkę, wtedy kwiat trzyma się sztywno. PS. Jeśli nie znamy się na kwiatach, jak ja, dobrze jest jeden kwiat poświęcić rozetrzeć i sprawdzić na kawałku materiału czy trwale jego soki nie niszczą ubrania.
  7. To są golfy. Klasyczne. Wiedenki nie mają żadnych zdobień.
  8. A co nasi puryści na długość rękawów marynarki Jego Wysokości.
  9. Koszulki do rugby robi wiele firm. Z dostępnych w Polsce dobrej jakości są w Marks & Spencer, niezłą McNeala kupiłem też kiedyś w Peek und Cloppenburg. Pamiętać jednak trzeba, że firmy szyjące ubrania sportowe robią też koszulki nowej generacji z samych tworzyw sztucznych, zupełnie różniące się od tych tradycyjnych, i raczej do wyczynu niż do amatorskiego uprawiania sportu.
  10. Moje duchy chodzą za i ze mną wszędzie. Te młode też. Ale nie zmieniajmy tego wątku w starczy przyodziewek, bo jeszcze młodzież wystraszymy. Pozdrawiam. Dobranoc.
  11. Dojrzałość ma pewne zalety, o których wcześniej nie wiedziałem. A takim towarzystwie starzeć się to przyjemność
  12. Odnośnie głosów gccg i Brzydalllo przyjąłem zasadę, że generalnie nie kupuję produktów oznaczonych widocznym logo producenta. Część firm zresztą przyjęło zasadę, że kupujemy nie jakość, ale ich znany brand. Wyjątki robię rzadko i to pod warunkiem, że zarówno jakość jak i cena (np. wyprzedaży) sprowadza ten produkt do właściwego wymiaru. Ale nigdy nie pojmę jak można kupić krawat, którego jedyny wzór to logo firmy (np. Joop!).
  13. Wcale mnie to nie pociesza... Witaj starcze
  14. Do uprawiania sportu, wycieczek, etc. polecam koszulki do rugby. Bawełniane z miękkimi guzikami, kołnierzyk wykończony płótnem, są nie do zdarcia. Można też nosić barwy dowolnych drużyn i reprezentacji narodowych, bo rugby jest wolne od piłkarskiego szowinizmu. Zwykle są poprzeczne pasy lub wielobarwne. Ale są też jednobarwne. Czarna All Blacks będzie nawet elegancka i podkreślająca sympatię dla najlepszej narodowej drużyny świata. Nie wiem, czy taka firma jeszcze istnieje, ale kiedyś rewelacyjne były robione przez Cotton Traders. Mam kilka i bardzo sobie je chwalę.
  15. Pistacjowa budrysówka, jak i cały zestaw kolorystyczny gccg z 14 marca, dla mnie rewelacyjne (szalik!). Kiedyś (a mówią to jako pewnie na forum najstarszy) lubiłem się ubierać w podobnym kolorystycznie stylu. Ale to było tak dawno...
  16. Co do koszuli nie wiedziałem, że niebieska z białym kołnierzykiem jest bardzo formalna, myślałem, że taki kołnierzyk zaniża formalność. Koszule z białymi kołnierzykami są formalne, TM ma rację. To taka żywa skamielina z czasów, gdy przy koszulach wymieniano mankiety i kołnierzyki piorąc je znacznie częściej niż koszule. Ponieważ biały kołnierzyk i białe mankiety pasowały do wszystkich koszul spodobało się to i przetrwało do naszych czasów, zresztą słusznie.
  17. to jeszcze jeden Ron
  18. Zawsze podobał mi się styl Rona Cartera, jednego z najwybitniejszych basistów jazzowych. Jego stylistyka znacznie odbiega od pokolenia i jego rówieśników, którzy albo poszli w stroje kosmiczne jak Miles Davies, etniczne jak Sun Ra i Don Cherry lub po prostu w niechlujny styl. A Ron Carter zachowuje w swoich ubraniach klimat jazzu, dawnych klubów. Jest w tym luz, przyjemność bawienia się ubraniem i pewien dystans do siebie. I do tego jeszcze wspaniała muzyka polecam jego solowe płyty.
  19. PS. Zobaczyłem, że u mnie się nie wyświetla zdjęcie, więc załączam jej jeszcze raz. Pozdrawiam
  20. Właśnie dostałem zaproszenie na nową wystawę do Centralnego Muzuem Włókiennnictwa w Łodzi. Myslę, że może jej temat zainteresowac Szanownych Kolegów. Tytuł wystawy: "Fashionable, dandys, elegant". Podobno ma być katalog, więcej szczegółów będę wiedział jutro, pojutrze. Na razie wystawa startuje 24 marca i ma trwać do 22 maja, Muzuem ma siedzibe w Łodzi na ul. Piotrkowska 282. Czynne jest: Wt - Śr: 09:00 - 17:00. Czw: 11:00 - 19:00, Pt.: 09:00 - 17:00, Sob. - Niedz.: 11:00 - 16:00. Dojazd komunikacją MPK: tramwaje: 2, 3, 6, 11, 16, przystanek: ul Piotrkowska/ul. Czerwona. Bilet normalny - 10 zł, ulgowy - 6 zł. http://www.facebook.com/?sk=lf#!/photo.php?fbid=197367966950206&set=o.157034834354412
  21. PS. Krawców koszulowych raczej odradzam do szycia much, lepiej wykonają to szyjący krawaty. Przy zamówieniach trzeba zobaczyć jednak muchę wykonaną przez na sprzedaż. Jeśli nie robią wiązanych, to nie namawiaj ich do tego. Szkoda materiału, pieniędzy i czasu.
  22. Polecam zakład na Solcu, bo szyjąc muchę na miarę możesz nawet dobrać ją do swojego numeru kołnierzyka. Nie musisz mieć od razu wszystkich numerów 37-48. A jak chcesz to możesz to ograniczyć 2-3 numerów, co zresztą radzę. Zrobiłem tam kilka much i sobie chwalę. Sir Arthur na Brackiej ma spory wybór much, stosunkowo tanich, ale bez regulacji (przynajmniej tak było w zeszłym roku) będziesz sam musiał to sobie zaszyć po dopasowaniu. Jak dla mnie zbyt tandetnie, bo dodanie regulatora to groszowy wydatek. Z zagranicznych polecam amerykańskich producentów much. Zwykle mają największy wybór, i najładniejsze wzory w klasycznej muchowej stylistyce: paisley, stripes i polka dot. PS. Przy zamówieniach i dobieraniu materiału pamiętaj, że jest dużo mniejsza powierzchnia muchy niż krawata. Wzory muszą być więc odpowiednio mniejsze. I jeszcze jedno: piękne i oryginalne muchy robi Leonard. Niestety, nie mam takiej.
  23. Pisałem to już kiedyś i gdzieś. Dwadzieścia lat temu zamówiłem u Pana Tadeusza czarne golfy. Mam je przez cały czas. Był okres, że nosiłem je naprawdę bardzo często. Teraz będą potrzebowały poważniejszej renowacji, ale po niej myślę, że posłużą mi jeszcze przez kilka ładnych lat. Było kilka drobnych renowacji, ale to normalne. Myślę, że w tym czasie zużyłbym co najmniej kilka par butów gotowych i to niekoniecznie z tak niskiej półki jak Bata. Tym, którzy nie obstalowali jeszcze u niego butów, bardzo polecam.
  24. Dziękuję! Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia ) Posadzę te orchidee, w końcu umierającym się nie odmawia Amen F
  25. Ja bym polecał raczej omijać krawców i szewców teatralnych, bo mogą mieć teatralne nawyki szycia inaczej rzeczy, których nie widać. Wypraktykowane. Pisałem o konsultacjach, ponieważ mają wykroje lub dostęp do nich, wiedzą też jak pewne rzeczy zrobić. Wieki temu (jeszcze za komuny) do starej, jeszcze przedwojennej koszuli frakowej chciałem doszyć kołnierzyki. I żaden krawiec nie chciał tego w Warszawie, aż znalazłem krawca, który szył dla filmu i teatru. Zrobił to bardzo dobrze. Pozdr.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.