montalbano
Użytkownik-
Postów
170 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez montalbano
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 4 z 7
-
Hm - zalecasz, by nie rozpinać marynarki przy siadaniu? Czy cos źle zrozumiałem? pzdr montalb
-
[WARSZAWA], Pracownia Obuwia Jan Kielman i Syn
montalbano odpowiedział(a) na macaroni temat w Przewodnik miejski
Jak dla mnie FENOMENALNE - i to pomimo tej lamówki. Ciekawe co mówisz o obsłudze. Mnie ona całkowicie zniechęciła. W sumie nie żałuję - 2000+ pln za buty to jednak sporo pzdr montalb -
W sensie "wkładacie w spodnie"? Moim zdaniem może to wyglądać równie dobrze lub źle jak wypuszczone na wierzch - zalezy od sylwetki i koszulki Mnie z "odpustem" kojarzy się raczej bezrefleksyjne stawianie kołnierzyka ("obowiązkowe" obecnie wśród znawcuf - niepostawienie świadczy w ich mniemaniu o braku jakiejkolwiek ogłady). pzdr montaln Tak, miałem na myśli wkładanie od przodu koszulki w spodnie Kurdebalans [czyt. kurde-ba-lans] - nie przyszo mi do głowy, że oprócz "w spodniach" i "wypuszczone na spodnie" jest trzecia możliwość pzdr montalb
-
Jasne. Fajnie, że to wychwyciłeś. pzdr montalb
-
Luz - też coś napisz. Tylko tak jak u mnie musi być z życia. Wiesz - prawda jest majciekawsza... pzdr montalb
-
W sensie "wkładacie w spodnie"? Moim zdaniem może to wyglądać równie dobrze lub źle jak wypuszczone na wierzch - zalezy od sylwetki i koszulki Mnie z "odpustem" kojarzy się raczej bezrefleksyjne stawianie kołnierzyka ("obowiązkowe" obecnie wśród znawcuf - niepostawienie świadczy w ich mniemaniu o braku jakiejkolwiek ogłady). pzdr montaln
-
Słusznie. Wracajmy do ad remu. Ja do kobiecych hołdów, dowodów uznania i zachwytów jestem oczywiście z dawna przyzwyczajony. Koleżanki z pracy zakładają się, ile mam poszetek (głupie szturmaki - samych pomarańczowych mam - nieprzypadkowo! - 69; pomarańczowy, jak złusznie zauwazyła E.Woods, to "nowy różowy"), a moim znakiem firmowym są zaokrąglone kołnierzyki noszone do blezera (uwaga! kołnierzyk powinien ścielić się miękko, a ponieważ wiąże się z tradycją najlepszych prywatnych szkół średnich, równoważymy go względnie małym węzłem krawata). Ostatnio powiesiła się zakochana w moich szelkach kioskarka (na szczęście biedaczkę odratowano; nie muszę dodawać, że powiesiła się na szelkach lantier...), ale to co mi się przydarzyło kilka dni temu, wniosło nieco ożywienia w moje syte, beztroskie życie Brummela nouveau. Otóż, lubię niekiedy wieczorem chodzić w smokingu. Zwykle nie oglądam wtedy telewizji, nie chcąc siać zamieszania, jednak jak na złóść zapomniałem o tej mojej zasadzie. "Kropka nad i". Zorientowałem się dopiero po dwóch, trzech minutach. Monika Olejnik patrzyła na mnie ze wzrastającym podziwem, ignorując zupełnie swojego rozmówcę (którym - nawiasem mówiąc - był wybytny reżyser). Z wyrazem nieziemskiego zachwytu i zbaranienia wpatrywała się we mnie, a z kącika ust zaczęła płynąć jej slina. W ostatniej chwili przełączyłem na inny kanał. Pewnie mi nie uwierzycie, ale to prawda. pzdr montalb
-
No tak, ale on nigdy nie będzie miał takiej pozycji, jak Kasparow czy nawet Karpow, nie wspominając już o Wielkich Mistrzach, takich jak Lasker, Anderssen, Capablanca czy Marshall. pzdr montalb
-
Dzięki za info - jak zwykle jesteś nieoceniony. Kupiłem okazyjnie (brązowe), ale jak na Barkera za tak śmieszne pieniądze, że pomimo świetnego wykonania zacząłem mieć wątpliwości co do oryginalności pochodzenia. A że nie mogłem tego nigdzie trafić w necie... Nie jest to do końca mój styl (najbardziej lubię klasycznie okragły nosek, a tutaj mamy wydłużone kopyto, nosek zaś jest lekko ścięty), ale coraz bardziej się do nich przekonuję. pzdr montalb
-
Coś w tym jest. Uśmiałem sie. Dzięki. pzdr montalb
-
Gccg - a propos jeszcze Barkera. Kojarzysz taki model "Lester"? Niestety nie mogę znależć w necie. Byłbym wdzięczny za jakieś info. pzdr montalb
-
Ja bardzo lubię tego typu buty. Obecnie mam dwie pary salamandra - jedne mają już dobre kilka lat, ale trzymają się świetnie, drugie kupilem wczesną wiosną w sklepie w Wawie. Kosztowały mniej niż piszesz, z tym, że była to wyprzedaż. pzdr montalb
-
Stroj wyraza sposob w jaki myslisz w danym momencie (okresie). Nie jest to wartosciowanie, tylko stwierdzenie faktu Gccg, nie popadajmy w przesadę. Od razu jednak zaznaczam, że nie czuję się na siłach kontynuować dziś dyskusji na ten temat Natomiast w pełni zgadzam się z qb_1 w kwestii przekłuwania balonika. pzdr montalb
-
Nie ma co, jesteś gość i to przez duże "g"*. pzdr montalb * ironia
-
A tramwaje? pzdr montalb
-
He,he. Nie staraj się tego zrozumieć. Pomysł wątku, w którym każdy miałby się raz wpisać, kojarzy mi się nieodparcie z wyczytywaniem listy obecności w kolejce społecznej po telewizor kolorowy "Rubin" w połowie szalonych lat osiemdziesiątych. Cóż - specyfika forów pzdr montalb
-
Stauntonki jakby co Generalnie fajne jest to, że po "szachowym kryzysie" lat '90 szachy znowu stają się jakby modne. Ludzie znowu grają po lokalach. pzdr montalb
-
Siłka, Silnia i Sztanga - Czyli Jak Zwiększyć Obwód W Klacie
montalbano odpowiedział(a) na Bartek temat w Sala klubowa
Podpis pod zdjęciem: Frank Zane, the master of esthetics... No cóż... pzdr montalb -
Notabene stylizacja "na Joannę Madou" zrobiła furorę w Europie. Tyrmand pisze o tym, jak była modna w latach '50 w Polsce. pzdr montalb
-
Siłka, Silnia i Sztanga - Czyli Jak Zwiększyć Obwód W Klacie
montalbano odpowiedział(a) na Bartek temat w Sala klubowa
No cóż. Oczywiście nie kwestionuję tego, co piszesz, jednak wydaje mi się to dosyć dziwne. Ręce w zawodniczej żabce prowadzimy inaczej niż w "rekreacyjnej", i każde nimi odepchnięcie wynosi nas nad wodę. Kiedy mamy ósemkę między udami czujemy to bardzo wyraźnie. Zamiast leżeć w wodzie na płask, jesteśmy znacznie odchyleni od optymalnej osi poziomej. I teraz, zamiast wgryźć się w wodę w wyniku mocnego "strzału" nogami, znowu odpychamy się rękoma... W wyniku tego znowu jedziemy w górę. Rezygnujemy natomiast ze strzału silnych, wyćwiczonych nóg. Hm... Dletego napisałem, ze coś pokręciłeś. pzdr montalb -
Siłka, Silnia i Sztanga - Czyli Jak Zwiększyć Obwód W Klacie
montalbano odpowiedział(a) na Bartek temat w Sala klubowa
Coś pokręciłeś, obawiam się. Rekord Polski wynosi prawie 28 sek (kobiet ponad 31,5 sek). pzdr montalb -
Siłka, Silnia i Sztanga - Czyli Jak Zwiększyć Obwód W Klacie
montalbano odpowiedział(a) na Bartek temat w Sala klubowa
No, to jest temat rzeka. Oczywiście ideałem jest, aby w kraulu "pracowało całe ciało" (tzn. żebysmy wykorzystywali rotację), "tylko" wymaga to odpowiedniej techniki. Oczywiście nogi są kluczowe i Phelps czy Thorpe osiągnęli to co osiągnęli, bo dzieki bajecznie silnym nogom mogli pływać tzw hip-driven freestyle. Ręce pracują w tempie zaledwie 60-70 uderzeń na minutę (przy shoulder-driven jest to zwykle 90-110 uderzeń), ale bardzo silne nogi (i elastyczne kostki...) pracujące w cyklu sześciouderzeniowym (3 uderzenia nogą na jedno ramieniem) pozwalają rozwinąc jednostajną (co bardzo ważne w kraulu) siłę napędową i utrzymać prędkość oraz wytworzyć siłę nośną, która zwieksza pływalność itd. Nie zmienia to jednak faktu, że główna siła napędowa pochodzi z rąk. Może przekona Cię proste ćwiczenie z pull-buoy'em albo deską. Najpierw kraul. Deska między uda, wybijamy się i jedziemy tylko na rękach, potem deska przed siebie, wybijamy się i jedziemy na samych nogach. Na rekach płyneliśmy jednak sporo szybciej, prawda? Teraz żabka. Tu jest odwrotnie, tylko różnica w czasie jeszcze większa (oczywiście różnic w czasach nie mozna prosto przeliczać na procenty siły napedowej - ocenia się zwykle, że w kraulu ręce to min. 70% - dotyczy to zwłaszcza żabki: ruch rąk wynosi nas do góry i nie lezymy tak horyzontalnie jak w kraulu). pzdr montalb -
A koniaczek to Panowie piją? Mam wrażenie, że ten klasyczny niegdyś napój dla dżentelmena nie ma zbyt wielu amatorów. No, pewnie nie pomaga wysoki poziom cen koniaku w Polsce. Ja po kilku eksperymentach powróciłem do martella.
-
Chętnie zobaczyłbym taki program. Wątpię tylko czy w Polsce znalazłby się "krawiecki Gordon Ramsey". Obawiam się, że w najlepszym razie byłoby to coś na kształt tego programu z Panią Gessler. Poziomu nie będę komentował - widziałem dwa razy i wyrobiłem sobie zdanie (zwłaszcza na temat poziomu kultury prowadzącej).
-
Nie sądzę. Kilka lat temu oglądałem "dzieła" które prezentował na swojej stronie jeden z trójmiejskich krawców. Miał tytuł mistrza krawieckiego a garnitury które szył były po prostu koszmarne - za duże o dwa numery, spodnie za długie chyba o 10 cm. Mam wrażenie że na egzaminach w cechach ocenia się tylko umiejętność wszycia kieszeni i inne aspekty techniczne zapominając o choćby podstawowym poczuciu estetyki. Panowie, problem polega na tym, że Wy oczekujecie europejskiego "bespoke" (najlepiej a la włoskiego albo angielskiego), a macie rodzime "krawiectwo miarowe". Brak wybrednej, swiadomej i mimo wszystko nieźle sytuowanej klienteli w odpowiedniej liczbie to czynnik decydujący. Zresztą zawsze byli krawcy dobrzy i źli, dla wnuka i dla dziadka, dla hrabiego i dla furmana. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka z czarodziejskim napisem "bespoke". Ile mozemy mieć pracowni krawieckich "na odpowiednim poziomie"? To niestety bardzo wąski rynek. A co do egzaminów cechowych, to chyba trzeba pisac o tym w czasie przeszłym. Znajomy krawiec, który jest w komisji egzaminacyjnej w stolicy mówi, że nie pamieta, kiedy był ostatni egzamin. pzdr montalb
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 4 z 7
