Skocz do zawartości

montalbano

Użytkownik
  • Postów

    170
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez montalbano

  1. Hm - zalecasz, by nie rozpinać marynarki przy siadaniu? Czy cos źle zrozumiałem? pzdr montalb
  2. Jak dla mnie FENOMENALNE - i to pomimo tej lamówki. Ciekawe co mówisz o obsłudze. Mnie ona całkowicie zniechęciła. W sumie nie żałuję - 2000+ pln za buty to jednak sporo pzdr montalb
  3. W sensie "wkładacie w spodnie"? Moim zdaniem może to wyglądać równie dobrze lub źle jak wypuszczone na wierzch - zalezy od sylwetki i koszulki Mnie z "odpustem" kojarzy się raczej bezrefleksyjne stawianie kołnierzyka ("obowiązkowe" obecnie wśród znawcuf - niepostawienie świadczy w ich mniemaniu o braku jakiejkolwiek ogłady). pzdr montaln Tak, miałem na myśli wkładanie od przodu koszulki w spodnie Kurdebalans [czyt. kurde-ba-lans] - nie przyszo mi do głowy, że oprócz "w spodniach" i "wypuszczone na spodnie" jest trzecia możliwość pzdr montalb
  4. Jasne. Fajnie, że to wychwyciłeś. pzdr montalb
  5. Luz - też coś napisz. Tylko tak jak u mnie musi być z życia. Wiesz - prawda jest majciekawsza... pzdr montalb
  6. W sensie "wkładacie w spodnie"? Moim zdaniem może to wyglądać równie dobrze lub źle jak wypuszczone na wierzch - zalezy od sylwetki i koszulki Mnie z "odpustem" kojarzy się raczej bezrefleksyjne stawianie kołnierzyka ("obowiązkowe" obecnie wśród znawcuf - niepostawienie świadczy w ich mniemaniu o braku jakiejkolwiek ogłady). pzdr montaln
  7. Słusznie. Wracajmy do ad remu. Ja do kobiecych hołdów, dowodów uznania i zachwytów jestem oczywiście z dawna przyzwyczajony. Koleżanki z pracy zakładają się, ile mam poszetek (głupie szturmaki - samych pomarańczowych mam - nieprzypadkowo! - 69; pomarańczowy, jak złusznie zauwazyła E.Woods, to "nowy różowy"), a moim znakiem firmowym są zaokrąglone kołnierzyki noszone do blezera (uwaga! kołnierzyk powinien ścielić się miękko, a ponieważ wiąże się z tradycją najlepszych prywatnych szkół średnich, równoważymy go względnie małym węzłem krawata). Ostatnio powiesiła się zakochana w moich szelkach kioskarka (na szczęście biedaczkę odratowano; nie muszę dodawać, że powiesiła się na szelkach lantier...), ale to co mi się przydarzyło kilka dni temu, wniosło nieco ożywienia w moje syte, beztroskie życie Brummela nouveau. Otóż, lubię niekiedy wieczorem chodzić w smokingu. Zwykle nie oglądam wtedy telewizji, nie chcąc siać zamieszania, jednak jak na złóść zapomniałem o tej mojej zasadzie. "Kropka nad i". Zorientowałem się dopiero po dwóch, trzech minutach. Monika Olejnik patrzyła na mnie ze wzrastającym podziwem, ignorując zupełnie swojego rozmówcę (którym - nawiasem mówiąc - był wybytny reżyser). Z wyrazem nieziemskiego zachwytu i zbaranienia wpatrywała się we mnie, a z kącika ust zaczęła płynąć jej slina. W ostatniej chwili przełączyłem na inny kanał. Pewnie mi nie uwierzycie, ale to prawda. pzdr montalb
  8. No tak, ale on nigdy nie będzie miał takiej pozycji, jak Kasparow czy nawet Karpow, nie wspominając już o Wielkich Mistrzach, takich jak Lasker, Anderssen, Capablanca czy Marshall. pzdr montalb
  9. montalbano

    Buty, trochę taniej

    Dzięki za info - jak zwykle jesteś nieoceniony. Kupiłem okazyjnie (brązowe), ale jak na Barkera za tak śmieszne pieniądze, że pomimo świetnego wykonania zacząłem mieć wątpliwości co do oryginalności pochodzenia. A że nie mogłem tego nigdzie trafić w necie... Nie jest to do końca mój styl (najbardziej lubię klasycznie okragły nosek, a tutaj mamy wydłużone kopyto, nosek zaś jest lekko ścięty), ale coraz bardziej się do nich przekonuję. pzdr montalb
  10. montalbano

    Buty, trochę taniej

    Coś w tym jest. Uśmiałem sie. Dzięki. pzdr montalb
  11. montalbano

    Buty, trochę taniej

    Gccg - a propos jeszcze Barkera. Kojarzysz taki model "Lester"? Niestety nie mogę znależć w necie. Byłbym wdzięczny za jakieś info. pzdr montalb
  12. montalbano

    Buty, trochę taniej

    Ja bardzo lubię tego typu buty. Obecnie mam dwie pary salamandra - jedne mają już dobre kilka lat, ale trzymają się świetnie, drugie kupilem wczesną wiosną w sklepie w Wawie. Kosztowały mniej niż piszesz, z tym, że była to wyprzedaż. pzdr montalb
  13. Stroj wyraza sposob w jaki myslisz w danym momencie (okresie). Nie jest to wartosciowanie, tylko stwierdzenie faktu Gccg, nie popadajmy w przesadę. Od razu jednak zaznaczam, że nie czuję się na siłach kontynuować dziś dyskusji na ten temat Natomiast w pełni zgadzam się z qb_1 w kwestii przekłuwania balonika. pzdr montalb
  14. Nie ma co, jesteś gość i to przez duże "g"*. pzdr montalb * ironia
  15. A tramwaje? pzdr montalb
  16. He,he. Nie staraj się tego zrozumieć. Pomysł wątku, w którym każdy miałby się raz wpisać, kojarzy mi się nieodparcie z wyczytywaniem listy obecności w kolejce społecznej po telewizor kolorowy "Rubin" w połowie szalonych lat osiemdziesiątych. Cóż - specyfika forów pzdr montalb
  17. Stauntonki jakby co Generalnie fajne jest to, że po "szachowym kryzysie" lat '90 szachy znowu stają się jakby modne. Ludzie znowu grają po lokalach. pzdr montalb
  18. Podpis pod zdjęciem: Frank Zane, the master of esthetics... No cóż... pzdr montalb
  19. Notabene stylizacja "na Joannę Madou" zrobiła furorę w Europie. Tyrmand pisze o tym, jak była modna w latach '50 w Polsce. pzdr montalb
  20. No cóż. Oczywiście nie kwestionuję tego, co piszesz, jednak wydaje mi się to dosyć dziwne. Ręce w zawodniczej żabce prowadzimy inaczej niż w "rekreacyjnej", i każde nimi odepchnięcie wynosi nas nad wodę. Kiedy mamy ósemkę między udami czujemy to bardzo wyraźnie. Zamiast leżeć w wodzie na płask, jesteśmy znacznie odchyleni od optymalnej osi poziomej. I teraz, zamiast wgryźć się w wodę w wyniku mocnego "strzału" nogami, znowu odpychamy się rękoma... W wyniku tego znowu jedziemy w górę. Rezygnujemy natomiast ze strzału silnych, wyćwiczonych nóg. Hm... Dletego napisałem, ze coś pokręciłeś. pzdr montalb
  21. Coś pokręciłeś, obawiam się. Rekord Polski wynosi prawie 28 sek (kobiet ponad 31,5 sek). pzdr montalb
  22. No, to jest temat rzeka. Oczywiście ideałem jest, aby w kraulu "pracowało całe ciało" (tzn. żebysmy wykorzystywali rotację), "tylko" wymaga to odpowiedniej techniki. Oczywiście nogi są kluczowe i Phelps czy Thorpe osiągnęli to co osiągnęli, bo dzieki bajecznie silnym nogom mogli pływać tzw hip-driven freestyle. Ręce pracują w tempie zaledwie 60-70 uderzeń na minutę (przy shoulder-driven jest to zwykle 90-110 uderzeń), ale bardzo silne nogi (i elastyczne kostki...) pracujące w cyklu sześciouderzeniowym (3 uderzenia nogą na jedno ramieniem) pozwalają rozwinąc jednostajną (co bardzo ważne w kraulu) siłę napędową i utrzymać prędkość oraz wytworzyć siłę nośną, która zwieksza pływalność itd. Nie zmienia to jednak faktu, że główna siła napędowa pochodzi z rąk. Może przekona Cię proste ćwiczenie z pull-buoy'em albo deską. Najpierw kraul. Deska między uda, wybijamy się i jedziemy tylko na rękach, potem deska przed siebie, wybijamy się i jedziemy na samych nogach. Na rekach płyneliśmy jednak sporo szybciej, prawda? Teraz żabka. Tu jest odwrotnie, tylko różnica w czasie jeszcze większa (oczywiście różnic w czasach nie mozna prosto przeliczać na procenty siły napedowej - ocenia się zwykle, że w kraulu ręce to min. 70% - dotyczy to zwłaszcza żabki: ruch rąk wynosi nas do góry i nie lezymy tak horyzontalnie jak w kraulu). pzdr montalb
  23. A koniaczek to Panowie piją? Mam wrażenie, że ten klasyczny niegdyś napój dla dżentelmena nie ma zbyt wielu amatorów. No, pewnie nie pomaga wysoki poziom cen koniaku w Polsce. Ja po kilku eksperymentach powróciłem do martella.
  24. Chętnie zobaczyłbym taki program. Wątpię tylko czy w Polsce znalazłby się "krawiecki Gordon Ramsey". Obawiam się, że w najlepszym razie byłoby to coś na kształt tego programu z Panią Gessler. Poziomu nie będę komentował - widziałem dwa razy i wyrobiłem sobie zdanie (zwłaszcza na temat poziomu kultury prowadzącej).
  25. Nie sądzę. Kilka lat temu oglądałem "dzieła" które prezentował na swojej stronie jeden z trójmiejskich krawców. Miał tytuł mistrza krawieckiego a garnitury które szył były po prostu koszmarne - za duże o dwa numery, spodnie za długie chyba o 10 cm. Mam wrażenie że na egzaminach w cechach ocenia się tylko umiejętność wszycia kieszeni i inne aspekty techniczne zapominając o choćby podstawowym poczuciu estetyki. Panowie, problem polega na tym, że Wy oczekujecie europejskiego "bespoke" (najlepiej a la włoskiego albo angielskiego), a macie rodzime "krawiectwo miarowe". Brak wybrednej, swiadomej i mimo wszystko nieźle sytuowanej klienteli w odpowiedniej liczbie to czynnik decydujący. Zresztą zawsze byli krawcy dobrzy i źli, dla wnuka i dla dziadka, dla hrabiego i dla furmana. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka z czarodziejskim napisem "bespoke". Ile mozemy mieć pracowni krawieckich "na odpowiednim poziomie"? To niestety bardzo wąski rynek. A co do egzaminów cechowych, to chyba trzeba pisac o tym w czasie przeszłym. Znajomy krawiec, który jest w komisji egzaminacyjnej w stolicy mówi, że nie pamieta, kiedy był ostatni egzamin. pzdr montalb
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.