Skocz do zawartości

slamacek

Użytkownik
  • Postów

    146
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez slamacek

  1. d... b.... a ja haruję i żebym choć na chwilę wczoraj do sieci zajrzał... znowu przeleciała koło nosa fajna imprezka...
  2. czy chodzi Tobie o ten zakład?
  3. slamacek

    Kolory butów

    czarne - 30% różne odmiany czerwieni - 30% żółcie i pomarańcze - 20% biele - 10% fiolety, zielenie, szarości, błękity i wielokolorowe - 10% brązy - 0% choć przyznam, że szukam ładnej skóry w kolorze pokładowym na kolejne lotniki... i na koniec - chyba lotniki Sikory, to będą moje pierwsze brązowe buty od bardzo dawna.
  4. wrr mogę dopiero od poniedziałku...
  5. odbędzie się w czerwcu może?
  6. a może nie są zainteresowani szyciem garniturów - na ten przykład. Może spodni, może butów, może koszul a jesli już garniturów, to tylko tweedowych... Mam jechać z tym do do Turbasy? Kiedy tam jestem jednym z kilku może osób rocznie zamawiających tweed? Do Zaremby? Podobnie! Lepszym rozwiązaniem jest dowolny krawiec po drugiej stronie kanału. W końcu nie na darmo do przedwojennej Polski przyjeżdżało się buty obstalowywać - wszak mieliśmy nie tylko wspaniałych szewców, ale i doskonałe skóry, wspaniałe garbarnie, jednym słowem cały przemysł dający tymże szewcom możliwośc wykazania się swoim kunsztem. A jeśli już dobrze zarabiam i stać mnie na dobra luksusowe, to naprawdę wydaję z głową (albo pod wpływem impulsu:) I kupuję tylko rzeczy, przedmioty, które mi się podobają. Stąd mogę wydać na buty dowolną kwotę. Na garnitur już nie, bo noszę go może przez pięćdziesiąt dni w roku (ale raczej rzadziej). I jeśli już szyję garnitur - to tam, gdzie tkaninę, z którego jest wykonany - znają doskonale.
  7. 1. białe lotniki ze skóry aligatora lub krokodyla 2. szare lotniki ze skóry słonia 3. garnitur tweedowy sztuk kilka 4. portfel skórzany więcej na razie na ten rok nie planuję
  8. But Gomeza to mój faworyt - niestety na razie jeszce nie na moją kieszeń... Potwierdzam, że Kurkus chwalił się, że jest w stanie zrobić lotniki bez szwu - to jedno z moich kolejnych zamówień u niego zapewne będzie. Natomiast but Sikory jest prześliczny - uprzedziłeś moją wizytę w Muzeum Cechu - ja przez ostatnie dwa tygodnie trzy razy pocałowałem tam klamkę, a noc muzeów niestety spędziłem poza Warszawą... I gdyby doszło do realizacji tego buta - dopiszcie mnie do listy proszę bezapelacyjnie.
  9. a propos butoniery - pamiętam, że mój garnitur szkolny miał ją właśnie wraz z odpowiednio umiejscowionym guzikiem po przeciwnej stronie. Nigdy wcześniej i nigdy później już takiej marynarki nie widziałem w Polsce. Mój nieżyjący już wujek, który uszył dla mnie tenże garnitur, wytłumaczył mi, że na ten guzik mam się zapinać, kiedy będzie mocno wiało.
  10. slamacek

    Kosmetyczka

    popytaj koleżanek, którą z kosmetyczek uważają za najlepszą i dlaczego. To naprawdę najlepsze źródło informacji
  11. U mnie sprawa jest prosta - pamiętam z bardzo wczesnego dzieciństwa ból poobcieranej szyi po założeniu koszuli z bardzo sztywnym kołnierzykiem - miałem wówczas może trzy, może cztery lata. I od tamtego czasu (poza szkolną czterolatką, jako że kończyłem szkołę gdzie garnitur był naturalnym mundurkiem) - nie miałem już na sobie koszuli z kołnierzykiem. A i do szkoły wybierałem koszule, w których kołnierzyk był sobą tylko z kroju i zewnetrznego oglądu A co do pracy - większość ludzi mojego zawodu garnitury zakłada naprawdę od wielkiego święta. Chyba, że fotografują naprawdę poważne imprezy, jak choćby ostatni medialny ślub - choć i tam fotografów dress code nie obowiązywał (jak opowiadała mi przyjaciółka akurat fotografująca tę imprezę dla jednej z agencji).
  12. jedyne koszule z kołnierzykami jakie noszę - to koszulki polo i trekingowe, ale zakładam je naprawdę bardzo rzadko i zawsze przynajmniej dwa ostatnie guziki są rozpięte. Z awersji do kołnierzyków wzięła się miłośc do różnych t-shirtów i marynarek zapinanych pod samą szyję (w typie mundurka Mao). Pamiętam jak wielką radość sprawił mi swego czasu Kenzo swoim garniturem nawiązującym właśnie do tego chińskiego pierwowzoru...
  13. slamacek

    Kosmetyczka

    chodzę regularnie - co dwa miesiące. Manicure w zasadzie co tydzień... ale nie wiem czy mój głos powinien się liczyć, ponieważ kosmetyczką jest moja siostra
  14. nie znoszę i mam alergię od zawsze do: 1. dowolnej koszuli z kołnierzykiem - noszę tylko wykończone stójką 2. z tym związana jest też awersja do krawatów, choć przyznam, że niektóre aż do mnie krzyczą, żeby je założyć
  15. a wiesz, że dopiero czytając Twoją odpowiedź zauważyłem, że mam czarną wyściółkę. Kurna - wydawało mi się, że czarna była tylko wkładka z nazwą pracowni. Rany boskie - chyba ślepnę co do podeszwy - raczej zrobiłbym ją pomarańczową - ale to mój własny bzik na ten kolor i pomysł, żeby lamówka i podeszwa były w identycznych kolorach - zastosowane standardowo we wszystkich następnych zamówionych butach - oczywiście chodzi mi o spód podeszwy.
  16. Bardzo piękne buty, prześliczne kopyto. Gratuluję naprawdę wspaniałych butów.
  17. Ja co najwyżej mogę mieć żal, że nie podpowiedziano mi, nie zaproponowano zrobienie wyściółki w innym, niestandardowym kolorze. Że także kolor podeszwy mogłem dobrać inny niż obecny jasny brąz na pięcie i palcach oraz ciemny na podbiciu... Ale to tak jak z marynarką, spodniami czy garniturem szytymi na zamówienie - każde kolejne zamówienie jest lepsze od poprzedniego. Więc i moje następne buty są bardziej zindywidualizowane Z drugiej strony - wysłuchano moich uwag bardzo dokładnie i praktycznie otrzymałem takie buty, jakie chciałem. A wraz z butami oodzielnie zamówieone prawidła (nie ma ich na zdjęciu), woreczki bawełniane (nota bene - używam już drugiego kompletu, bo pierwszy pociął mi syn nożyczkami. I ten drugi zestaw też dostałem w serwisie - czyli za darmo), w pakiecie był też pojemnik kremu (już się skończył). No i - jak wspomniałem cwześniej - bezpłatny serwis (takoż formowanie, rozciąganie i ściskanie). Co do zbyt luźnej pięty - już kilka razy rozmawialiśmy o tym w pracowni (ostatnio dziś przed południem). I jak zwykle - muszę zostawić buty na tydzień, ale ja naprawdę bardzo lubię w nich chodzić i żal jest mi rozstawać się z nimi na cały tydzień Z innych spostrzeżeń posprzedażnych - właściwie na bieżąco mam informacje o nowych, ciekawych skórach w pracowni, o butach gotowych do odbioru otrzymuję wiadomość telefonicznie lub smsem, praktycznie traktowany jestem jak stały, dobry, wieloletni klient. Naprawdę w ten sposób wyobrażam sobie dbanie o przywiązanie klienta do siebie, namawianie go do uszycia kolejnych butów u Kielmana. A że jako klient jestem trochę upierdliwy i ciut ekstrawagancki. No cóż - myślę, że nie byłem i nie będę jedynym dziwakiem na Chmielnej. pozdrawiam s.
  18. No dobra - skoro już temat powstał, a także w innym wątku obiecałem napisać o swoich lotnikach, to czuję się zobowiązany i wywołany do tablicy Na zdjęciach poniżej - buty, o których marzyłem od lat szczenięcych, od kiedy pierwszy raz zobaczyłem je na wystawie pracowni przy Chmielnej. Nie pomnę już ile wówczas kosztowały, ale wiedziałem, że będą to na pewno moje pierwsze w życiu buty szyte na miarę. No i tak się stało. W sierpniu 2009 roku, przechodząc koło pracowni Pana Kielmana - po prostu wszedłem i zamówiłem buty. W sumie wyglądało to dosyć śmiesznie - gość zarośnięty, w krótkich spodenkach trekingowych, takiejże koszulce z krótkim rękawem i rozpadających się na nogach sandałach wszedł do najsłynniejszej chyba pracowni obuwia w Polsce. I w dodatku to była chyba sobota - jakoś tak blisko zamknięcia pracowni. Umówmy się - nie wyglądałem na faceta zdolnego zapłacić za buty szyte na miarę. Ale obydwie Panie właściwie w kilka minut przyjęły moje zamówienie - pochwaliły wybór, pokazały skóry i poprosiły mistrza szewskiego o zdjęcie miary. Potem tylko zaliczka - i oczekiwanie na wykonanie butów. I na koniec mała niespodzianka - zapytałem jeszcze czy byłaby szansa, żebym buty odebrał już w najbliższy piątek - czyli po sześciu dniach (wredny klient Chwila konsultacji z mistrzem - i już wiedziałem, że takie ekspresowe uszycie butów jest jak najbardziej możliwe. Co ważne - bez żadnej dopłaty z mojej strony. Co prawda Panie zaznaczyły, że robią to wyjątkowo dla mnie - ale uważam, że warto o tym pamiętać zamawiając buty u Kielmana. Jak widać na zdjęciach wyżej - połączenie skóry jest po wewnętrznej stronie cholewki, co ciekawe - zawsze zastanawiałem się, jak wszyta jest pomarańczowa lamówka. I dopiero dzisiaj to zauważyłem: No i na koniec - podeszwy: trochę zmęczone, ale bardzo lubię te buty i noszę je praktycznie dwa razy w tygodniu, zdarza się, że po kilkanaście godzin. Ale jak na tak intensywnie użytkowane przeze mnie buty - uważam, że są w rewelacyjnym stanie. A co do wygody - Rozchodziły się praktycznie po około dwóch tygodniach, jednak prawy but jest ciut za luźny. Lewy jest idealnie dopasowany, w prawym trochę pływa pięta. Co ważne - w tym czasie buty dwa razy były już w okresie zimowym na „przeglądzie” i poleżały kilka dni na kopycie w Pracowni Kielmana. Ale w odróżnieniu od serwisowania samochodu - te „przeglądy” były bezpłatne Jakby co - pytajcie
  19. dzięki za informację - odwiedzałem w to muzeum dziecięciem będąc, ale w mej pamięci nic z niego nie zostało. A tu proszę - mam co robić po weekendzie wilekie dzięki jeszcze raz
  20. to teraz wypadałoby poszukać zdjęć butów wykonanych przez Hiszpańskiego
  21. po praskiej stronie Wisły za zwężenie i skrócenie spodni płaci się 20 zł - i tak już od kilku lat. Cena sprzed miesiąca, konkretna lokalizacja - Wileńska.
  22. slamacek

    Lustrzany połysk

    Przepraszam, rzeczywiście syndrom Warszawy się włączył. choć na moje usprawiedliwienie - nie widziałem informacji z innych miast o tego typu sklepach czy pracowniach... Chyba za długo już tu mieszkam
  23. na razie nie - choć przez moment pojawił się błysk pożądania zielonej marynarki na miarę uszytej...
  24. slamacek

    Lustrzany połysk

    ja niestety wciąż czekam na szczotkę z koziej brody - ani na Poznańskiej, ani na Kasprowicza nie było ich od kilku tygodni...
  25. slamacek

    Lustrzany połysk

    a wracając do tematu: dzisiaj przeglądając jutuba znalazłem taki film: polecam zwłaszcza przyjrzeć się w jaki sposób nakładany jest wosk na czyszczone buty. I druga sprawa - metoda z pończochą zwiniętą w kulkę, kłębęk czy jak tam zwał, polecam z czystym sumieniem - sprawdzony wielokrotnie i za każdym razem z zadowalającym efektem. Ostatnio stosowany wczoraj po nałożeniu kremu i odczekaniu do jego wchłonięcia około 20 minut. Potem - dwie trzy minuty polerki na każdy z butów. I efekt - mozna napisać, że co najmniej dobry pozdrawiam s.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.