Skocz do zawartości

bigbadwoof

Użytkownik
  • Postów

    604
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez bigbadwoof

  1. bigbadwoof

    Klubowe pogawędki

    Czy jest to w ktoryms regulaminie wojskowym opisane? EDIT: sam znalazłem Ceremoniał wojskowy to szczegółowo opisuje. BTW W środkach komunikacji żołnierz (zapewne więc i policjant) może zdjąć czapkę. A w pociągu nawet krawat
  2. To chyba po więcej niż jednym kieliszku było pisane
  3. bigbadwoof

    TM Lewin

    IMHO CT oferuje wyższą jakość niż TML. Zarówno w koszulach, jak i w garniturach. To o czym piszecie wyglada na efekt bardzo zle przeprowadzonego costcuttingu
  4. bigbadwoof

    TM Lewin

    Moze im sie kontrola jakosci posypala. Kryzys, ciecie kosztow i te rzeczy... Sam ma kilkanascie koszul TML, a moi koledzy z pracy jeszcze wiecej. Nigdy podobnego problemu z kolnierzykiem nie spotkalem. Co do wysylki, to moze byc to tez wina centrum logistycznego. Dwa razy mi sie takie historie zdarzyly. - raz z amazonem, raz z yooxem. Paczka gdzies sie zle zeskanowala i wcielo...
  5. Argumentacja p. Granville'a mnie trochę przekonuje. Ale z drugiej strony koszula noszona bez krawata w wersji z listwą wygląda na niekompletną, niejako woła o krawat. Koszula bez krawata i bez listwy ma czystszą formę i wygląda lepiej. IMHO.
  6. Charles Dalmores, francuski tenor. Portret sprzed około 100 lat!
  7. Nie jest spotykane, czy Ty nie widziałeś? Jeden z wielu obrazków w sieci: Jak przedstawiono na obrazku powyżej, Twoje twierdzenie jest błędne. Masz prawo tak twierdzić. Bywały gorsze twierdzenia w historii świata. Gdybyś swoje twierdzenie w jakikolwiek sposób udowodnił, to może byś nawet kogoś przekonał...
  8. Na skali formalności stroju od 1 (każual) do 1000000 (white tie z orderami) różnica o której piszesz to jakieś 0,2 punkta. Jeżeli w ogole istnieje. Innymi słowy nie ma to najmniejszego znaczenia, a listewka jest jak najbardziej dopuszczalna w czymś bardziej formalnym niż button-down. Dowód: przyjrzyj się zdjęciom dobrze ubranych mężczyzn, np. Księcia Karola.
  9. Jak chcesz krytycznej oceny swojego rozumowania to przedstaw to rozumowanie - czyli jakie przesłanki doprowadziły Cię do takich, a nie innych wniosków.
  10. bigbadwoof

    Klubowe pogawędki

    Co to ma wspólnego z "podświadomym" rozumieniem nordyckiego alfabetu, nawet gdy założymy, że jungowska zbiorowa nieświadomość rzeczywiście istnieje? Odpowiedź: nic. Kolejne rzucone przez Pana nazwisko w nadziei, że to wystarczy by uznać Pana za znawcę. Domyślam się, że znów nie wycofa się Pan z tego co wcześniej bez przemyślenia napisał i nawet na to nie liczę. Ale może wreszcie kiedyś zorientuje się Pan, że jeśli nie jest Pan specjalistą w jakiejś dziedzinie, to lepiej w internecie nie zgrywać autorytetu. Bo zawsze prędzej czy później trafi Pan na prawdziwego specjalistę i się skompromituje.
  11. bigbadwoof

    Klubowe pogawędki

    Czy Pan, Panie Granville naprawde uwaza uzytkownikow tego forum za gimnazjalistow, ktorzy nie znaja sie na niczym poza szmatkami i w zyciu ani jednej ksiazki nie przeczytali? Po raz kolejny pod pozorem erudycji sadzi nam Pan jakies belkotliwe, oderwane od rzeczywistosci bajdurzenie. Z biegiem czasu jestem coraz bardziej przekonany, że fragmenty książki, którą wydano pod Pańskim pseudonimem, są równie prawdziwe i rzetelne jak Pana wypowiedzi na tym forum. Tak, to prawda. W nasze decyzje wbudowane są pewne zwierzęce mechanizmy przetrwania ukształtowane przez ewolucję. Zwierzęce, bo części mózgu za nie odpowiadające są znacznie starsze niż gatunek ludzki. Swój-obcy, atak-uczieczka czy wiele heurystyk związanych z postrzeganiem ryzyka ma takie właśnie źródło. Ale nie słyszałem by znajomość nordyckiego pisma (czy jakichkolwiek innych symboli) była zaliczana do podobnych mechanizmów. Może Pan mnie oświeci - jest sporo literatury na temat behawioryzmu, ale może Pan poda jakieś ciekawe, nieznane powszechnie źródła.
  12. bigbadwoof

    Klubowe pogawędki

    Zaraz, zaraz... Temat mnie nie interesował, ale zaczynam się zaciekawiać... Czy mógłby Pan rozwinąć kwestię "prawdziwego, podświadomego" znaczenia runów? Bo trochę nie rozumiem o czym Pan pisze... W genach mamy rozumienie runów? Czy może są w naszą podświadomość wdrukowywane w jakimś określonym momencie naszego życia?
  13. bigbadwoof

    Klubowe pogawędki

    Na poparcie swoich słów znowu przytacza Pan swoje słowa, tylko napisane gdzie indziej. Nie jest to już zabawne, a pozostaje żenujące.
  14. "Bez łezki"
  15. Bardzo rozsądne spojrzenie. A ten fragment (o Lino Letuzzim i jego koledze) dość dobrze oddaje tez moje odczucia na temat wiekszosci elegantow z PU (ktorych widzialem na zdjeciach).
  16. Słowami kluczami są "udawanym" oraz "sztucznie". Jeżeli przeczytamy je ze zrozumieniem, to nie sposób się nie zgodzic.
  17. Absolutna racja. Profesjonalny ubiór w pracy jest w Polsce niestety niedoceniany. I choc cefektywna praca jest troche pomocna w awansie, to jeżeli chcesz byc szefem, to najpierw musisz wygladac jak szef. Więcej na ten temat np. w książce New Dress for Success (Warner, 1988) autorstwa Johna Molloya Wbrew sceptycyzmowi sugerującemu, że jest to kolejny głupawy, amerykański podręcznik, książka jest bardzo ciekawa. Autor na podstawie prowadzonych przez siebie badań udowadnia jaki ubiór jest (był 25 lat temu) najwłaściwszy do osiągania określonych celów.
  18. W Singapurze troche wiecej nawet
  19. bigbadwoof

    Jakość polskich butów

    Mój Boże, po raz który ta dyskusja? Kazar to świetne buty - ładne i dobrej jakości. Ale my tu lubimy po prostu ładniejsze i jeszcze lepszej jakości. Tylko tyle.
  20. Ponieważ główny temat dyskusji trochę umknął i nie chce Pan do niego wracać rozumiem, że zgadza się Pan z tym, że przeszacował wpływ szybkości odbierania telefonu na efektywność pracy oraz z tym, że zasady savoir-vivre wyniesione z życia prywatnego nie zawsze przystają do życia zawodowego. Książka p. Polko jest o zarządzaniu zespołem, a nie o strategii biznesowej. I jest jedną z dziesiątek książek napisanych na ten temat, wcale nie najlepszą. Choć czyta się z przyjemnością - głównie ze względu na anegdotki ze służby. Ale niczego odkrywczego tam się nie znajdzie.
  21. UWAGA! Poszukaj wykroju w internecie.
  22. A z artykułu, że w pięć lat wydał 64 tys. baksów (z budżetu uczelni którą zarządza) na muchy właśnie
  23. Artykuł jeszcze ciekawszy niż zdjęcie.
  24. @Granville Savoir-vivre w biznesie to nie to samo co w życiu prywatnym. Teorie negocjacji, zaufanie, win-win to są oczywiście bardzo ważne i fajne rzeczy i dobrze, że są opisywane w książkach. Być może nawet sprawdzają się w większości przypadków. Ale prawdziwe życie jest trochę bardziej skomplikowane niż książkowa teoria. Cokolwiek twierdzą romantycy, biznes to walka, wojna. Tu nie ma win-win. Suma jest stała. Konkurencja oznacza, że ja wygram tylko wtedy gdy ty przegrasz. Albo w mniej brutalnym wariancie - ja wygram bardziej gdy ty wygrasz mniej. A niestety już od ponad 100 lat na czas wojny zasady dobrego zachowania są zawieszane. Jeżeli mam okazję, to wykorzystam wszystko (co dopuszczają moje przekonania na temat moralności i etyki) by przeciwnika pokonać. Jeżeli z analizy psychologicznej przeciwnika (a robię ją, bo jestem na wojnie) wynika, że jest np. przesadnie czuły na swoim punkcie, to celowo wyprowadzając go z równowagi (np. ostentacyjnym okazywaniem wyższości) zyskuję przewagę. I proszę nie wierzyć w bajki o rzekomej wyższej jakości kultury biznesu krajów zachodniej Europy. To my w Polsce mamy skrupuły, a nasze pruderyjne wychowanie i niesłuszne kompleksy nas ograniczają. Zachodnie firmy nie mają żadnych sentymentów i wykorzystają każdą słabość - i to nie tylko konkurenta, kontrahenta często też.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.