Vit
Sympatycy-
Postów
759 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez Vit
-
to Cię trochę pomęczę na temat tych różnic - czym różni się tkanina?
-
Tomku, rozumiem, że chciałeś stworzyć własnego Babrboura - mam pytanie czym Twoja kurtka od niego się różni? Jak dla mnie jest całkiem ok choć to logo za bardzo rzuca się w oczy. Pomysł Capo z wersją z flaneli bądź wełny jest super.
-
Skalpel - podpisuję się rękami i nogami pod tym co napisałeś. Jeśli rozwiniesz w dziecku pragnienie chłonięcia wiedzy - bez względu na to czy jest to szkołą prywatna czy państwowa ono samo będzie się lepiej rozwijać. Generalnie szkoła prywatna to firma - płacisz - wymagasz. Zajęcia pozaszkolne organizowane przez nauczycieli, nowoczesne formy edukacji, większy nacisk na warsztaty, nauczyciel, który jest rozliczany za wyniki w sposób prawdziwy, a nie śmieszny jak to ma miejsce w państwowych placówkach to tylko część plusów i przewagi szkół prywatnych. Z drugiej zaś strony można po prostu nie mieć szczęścia do "klimatu" jaki ma szkoła i nie ważne, że szkoła X z metodami rodem z Matrixa ma wysoką skuteczność nauczania, jeśli dziecko się w niej źle czuje. Sam uczyłem się w państwowych placówkach i miałem to szczęście, że spotkałem prawdziwych nauczycieli z powołania, którzy organizowali w soboty nieobowiązkowe warsztaty, za które nie wzięli ani grosza. Uczyłem się 6 dni w tygodniu i najlepsze jest to, że czekałem na tę sobotę - zajęcia prowadzono w języku obcym, były one prowadzone kreatywnie z naciskiem na rozwiązywanie problemów. Uczono nas myśleć - przekazując wiedzę, jaką wykorzystuję do dziś nie mówiąc o studiach. Swoją droga na nic się to zda jeśli rodzic liczy, że szkołą załatwi za niego wszystko. Pewnych nawyków nie stworzy, żadna placówka, jeśli rodzic nie pracuje z dzieckiem od jego narodzenia - wtedy kształcą się zmysły, jego postrzeganie, sposób myślenia i przetwarzania wiedzy. Sam inwestuję w ten sposób - to ciężka praca ale bardzo satysfakcjonująca.
-
Janki, Janeczki - piękne kopyto, super sprzedawca. Generalnie polecam tego allegrowicza
-
mi to wygląda na ocieplacz pod marynarkę
-
Oj tam - wystarczy utworzyć nowy folder i wszystko do niego wrzucić - od razu wysprzątane
-
Robi się ciekawie
-
Wybaczcie te biznesowe dywagacje, ale IMO to dość krótkowzroczne podejście. Na samych sweterkach daleko nie zajadą - na razie jest wzrost ale zmieni się trend, chwilowa moda masowa i wtedy będzie zonk. Właśnie wtedy, gdy jest dobrze firma powinna stawiać krok naprzód a nie tylko liczyć kasę.
-
Nie zrozum mnie źle, ale co nam ze "średniej jakości"? Bytom idzie w kierunku "najpierw masa potem... masa". Nie oczekuję fajerwerków, ale urozmaicenia - kolekcji, które będą się od siebie różnić.
-
Pomimo tych kuszących rabatów uważam, że tym brakiem nowatorstwa i różnorodności idą w złym kierunku. Zgadzam się co do samej jakości płaszczy, ale kolekcje zimowe są dokładnie takie same - płaszcze różnią się jedynie nieznacznie - to niemal te same modele sprzed poprzedniej kolekcji.
-
Patrząc choćby na kurtki widać, że Bytom nic nowego nie wprowadza. Te same kolory, ten sam materiał i niestety ta sama jakość. W mojej po rzadkim użytkowaniu szwy puszczają a dodam, że ciasnej nie kupowałem. Zdarza im się coś fajnego wypuścić, ale to są pojedyncze sztuki na całą kolekcję. Jestem zawiedziony bo 3-4 lata temu wydawali mi się lepsi niż teraz.
-
Panowie @Bażant i @Whitesnake - brawo!
-
z licealnym zamiłowaniem do shoecare
-
Jeśli chodzi o zdjęcia "całego buta" to Daniel podesłał je dziś - wierz mi - różnicy nie ma;) jak znajdę chwilę to będą na nogach
-
po takiej rekomendacji - brałbym w ciemno
-
Cudeńka! Panowie - Provident, lombard, cokolwiek... ale te buty "mieć trza" Edit: co prawda miało być na nodze ale pies ich nie puścił
-
Fantastyczne buty. To zdjęcie pokazuje, jak właściwa pielęgnacja wpływa na żywotność obuwia GYW. P.S. Whitesnake - więcej tych spodni - świetne są
-
dziś do mnie dotarły i jutro postaram się o zdjęcie. Co do długości stopy - mam 27cm i wieczny dylemat 7,5 czy 8UK. Pozostałem przy 7,5 UK. Mój mały obuwniczo-rozmiarowy tip: miłość rodzi się w bólach. Trochę dotarcia na początku a później związek na długie lata. Chyba, że w głowie masz przelotny romans i od razu wrzucasz na luz
-
Arsen, Ty to potrafisz zachęcić do patynowania
-
Nie wiem jak z tęgością stopy u Ciebie ale mam taką samą długość. Nie mam doświadczenia z Berwickami a bardziej z Yanko. Początkowo zamówiłem czarne wiedenki model 558 w rozmiarze 42 (8UK). Fajny komfort od samego momentu założenia buta, przyszwa ładnie się zeszła ale szybko okazało się, że luzu mam za dużo i pojawiało się nieprzyjemne człapanie. Nie pomogły także zapiętki. Po konsultacji ze sklepem wymieniłam je na 7,5 UK. Na początku czułem mocne dopasowanie ale skóra zaczęła pracować. But nie uległ zdefasonowaniu a komfort po niedługim czasie znacznie się poprawił. Stopy i buty się polubiły. Później były ich trzewiki i podobna historia. Co prawda przyszwa w wiedenkach schodziła mi się bardziej niż u Ciebie ale na początku musiałem trochę popracować nad samym komfortem. Gdybym wybierał buty z tęgością F wybrałbym 8UK. Przy G wybieram 7,5UK. Mimo to zawsze mam dylemat: 7,5 czy 8UK...
-
Tak się zastanawiam, kiedy pieniądze i "życzliwe", biznesowe rady przestaną być przedmiotem rozmów na forum... @roj doskonale Cię rozumiem z tym limitem.
-
90zł różnicy to w porównaniu do ceny niemal nic... Mimo to rozumiem. Mnie przekonuje czas - przychodzę, mierzę i kupuję. Niestety zamawiając przez internet nie zmierzę buta, nie zobaczę jak wygląda na nodze, czasem muszę wymienić rozmiar i co najważniejsze - brak konsultacji z żywym człowiekiem w razie serwisowania/reklamacji. Myślałem, że różnice będą o ok 300zł wyższe a mimo, iż Panie Irku nie jest pracownikiem Shoepassion ceny jako partner ma Pan dobre
-
Pełna klasa.
-
Ja mam pytanie dość proste: co oznacza zwrot "intensywnie użytkowanie"? Dla jednych to użytkowanie codzienne po kilkanaście godzin, dla innych codzienne po kilka dla jeszcze innych 2-3 razy w tygodniu... We wpisie @fana_bobrego_buta o trzewikach wspominał on, że intensywne użytkowanie butów dla niego to kilka razy w miesiącu, czyli wszystko jest względne. Pierwsze primo: butów ze skóry nie nosi się codziennie. O tym piszą wszędzie i w każdym języku. Drugie primo: o buty ze skóry się dba (patrz na liczbę i rodzaje kosmetyków do obuwia). Po tych zdjęciach wprost zajechałeś skórę cholewki. Panie, to jest skóra - spróbuj się Pan nie myć przez miesiąc to zobaczysz co się stanie z Twoją skórą... Trzecie primo: zależy jak chodzisz, jaka jest anatomia Twojego chodu i po czym chodzisz w takich butach. Czwarte primo: Każda rzecz się zużywa - nie na darmo Anna Jantar śpiewała, że nic nie może wiecznie trwać Piąte primo: Panie, Ty masz jedną parę butów? Czyli bieganie, praca biurowa, zakupy, aktywność po pracy to w tym samym?? To aż dziw, że tak dobrze się trzymają. Szóste primo optimo: Jeśli inwestujesz tylko w jedną parę butów (oficerki dziadka) na lata to proponuję Lobba, lub rodzimego Kielmana. I na koniec by nie przedłużać: Panie, kup pan dwie pary butów ze skóry, kup jedne prawidła, daj butom wytchnienie, zrób im spa z kosmetykami od Danieli (koszty śmiesznie niskie jak do inwestycji na lata) raz na jakiś czas i nie marudź, że coś się zużywa jak ładujesz łopatą w nich koło domu. Podeszwa mogła być przemoczona jak widzę, buty źle przechowywane to miały dość i na podeszwie zrobiły wielkie "o". A skóra cholewki jak o nią zadbasz to nabierze ładnej patyny jak napisali Koledzy wyżej. Edit: Pamiętaj, GYW to nie są "pancerniki" jak punkowskie glany; one długo posłużą jak się nimi zaopiekujesz.
-
W moim odczuciu czarne i tylko czarne. Te burgundy zostaw na poprawiny, gdzie granatowy garnitur możesz nieco odformalnić dodatkami. Zastanów się też nad wszystkimi wydatkami ślubnymi - tysiaka na pewno wysupłasz. A jeśli jest ciężko pamiętaj, że po ślubie masz prezenty, z których już powinieneś coś uzbierać. Pomyśl o zdjęciach ślubnych, które obejrzysz w pierwszą i kolejną rocznicę. Nie będziesz żałował
