Skocz do zawartości

Celefinnel

Użytkownik
  • Postów

    81
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Celefinnel

  1. Lada dzień również będę odbierał garnitur. Zobaczymy, czy będzie to pożegnanie z tym krawcem czy też pozwoli na zachowanie współpracy. Garnitur jest pierwszym szytym dość świadomie, tzn. dzięki lekturze forum oraz analizie własnych zdjęć wiedziałem, na co mniej więcej zwrócić uwagę (a pewnie i tak nie wszytko "wyłapię").
  2. Potwierdzam. Jakiś miesiąc temu obdzwaniałem krawców z cechu lubelskiego - niestety, przeważnie są krawcami tylko z nazwy, większość nie wykonuje zawodu z racji wieku, chorób etc. Najgorsze jest to, że nie potrafili wskazać kompetentnego krawca w Lublinie, a przecież mieli uczniów...
  3. Cóż, jestem chudzielcem i większość moich spodni ma stan podwyższony, tzn. świeżo po założeniu są w talii. Niestety po kilku nawet minutach potrafią wylądować trochę niżej. Słowem - spadają. Zastanawiam się nad wypróbowaniem szelek, ale wstrzymuje mnie przed tym fakt, że w pracy często chodzę bez marynarki i te szelki na wierzchu.... no wiecie
  4. To jest chyba zastrzeżone dla Głowy Państwa A propos wesel - w sobotę czeka mnie również weselne wyzwanie, w rejonach, gdzie moje dopasowane koszule poczytywane są za manifestację odmienności seksualnej Ale będę miał za to możność poczynić obserwację, jak obecnie ubiera się na wesela "zaoceańska" część społeczeństwa
  5. Hmm, czyli w zasadzie można poruszać się po mieście podobnie jak William Wallace w Braveheart - konno, z korbaczem na plecach, i policja nam nic nie zrobi, tak? Co do bójek - w mojej ocenie najważniejszy jest aspekt psychologiczny. Można być Bruce'em Lee na treningach a w stresowej sytuacji stać jak słup soli. Znam to z własnego przykładu. Kilkanaście lat temu, jako licealista dość dobrze radzący sobie w treningowym kumite, gdy przyszło co do czego, to pozwoliłem sobie zabrać plecak. Zwyczajnie bałem się uderzyć napastnika, cała moja pewność siebie uleciała w siną dal. Z drugiej strony, nie ma się co dziwić, jesli kilkadziesiąt metrów dalej obozowali pod "wozem Drzymały z automatami do gier" dresowi autochtoni. Jakiś chiński mistrz powiedziałby pewnie w tej sytuacji "dobrze, że tak się stało, bo mogłeś im zrobić krzywdę" ale tego się właśnie bałem. Że zrobię napastnikowki krzywdę. Nauczony tym doświadczeniem, wszelkiej maści podejrzane zaułki czy grupki staram się omijać z daleka. No, chyba, że byłbym konno, przyodziany w koszulkę kolczą i z "gwiazdą poranną" na plecach Paradoksem jest, że jako podlotek jeszcze, kiedy rozpoczynełem przygotę ze sztukami walki, dużo mniej się bałem i z niejednej opresji z rówieśnikami lub niewiele starszymi od siebie wychodziłem cało, przekładając całą bójkę na zabawę.
  6. Stanowczo zaprzeczam po pierwsze ciężko będzie przekonać chłopca do ubrania sukienki, choćby pochodziła od Chanel, dla dziewczynki też będzie kłopotliwe ubranie jej w garnitur Swoją drogą zaleca się, aby bliźniąt nie ubierać jednakowo - więc z koordynacji nici A na temat bliźniąt wiem już co nieco
  7. W zależności od długości krawata dobieram rodzaj węzła, czyli np. do dłuższych w stosunku do mojego wzrostu często stosuję podwójny windsor lub ostatnio węzeł ks. Alberta. Staram się, by cieńsza końcówka miała maksymalnie długość "części reprezentacyjnej" krawata. Do niedawna praktycznie zawsze wiązałem krawaty podwójnym windsorem, co niestety, niezawsze korzystnie wyglądało przy danym rodzaju kołnierzyka lub krawata. Obecnie, o ile się da, krawaty wiążę four in handem, który wg mnie pasuje do większości kołnierzyków i krawatów (proszę o korektę, jeśli się mylę ). Jest prosto, lecz nie zawsze szybko, bo jak napisał Kolega w jednym z wcześniejszych postów, ciężko nieraz utrafić z odpowiednią długością.
  8. Kiedyś używałem, ale z czasem okazało się to stratą czasu. Po nabraniu wprawy w obracaniu rękawów więcej czasu zajmowało mi ułożenie rękawa na desce niż uprasowanie dwóch rękawów.
  9. Może w doborze koloru paska do koloru skóry
  10. Nie wyobrażam sobie nawet zaprasowania kantów na rękawach Kiedyś prasowałem, zaczynając od kołnierza, przez mankiety, rękawy, bok któryśtam z częścią karczku, plecy i środkową część karczku, kolejny bok. Obecnie zmieniłem kolejność, prasując najpierw to, co się najsłabniej gniecie, czyli kołnierz, karczek, mankiety, rękawy, boki i plecy. Najwięcej zabawy mam przy rękawach. Każdy rękaw prasuję dwa razy, tzn. najpierw składając wzdłuż szwów, później staram się ułożyć szwy na sobie do rozprasowania ewentualnego kantu. Ze stoperem nigdy nie prasowałem , ale myślę, że idzie mi to dość sprawnie.
  11. Cóż, nie mogę potwierdzić złęj jakości Próchnika. Mam 3 koszule i mógłbym w nich chodzić non stop. Są świetnie, bardzo mocno wytaliowane (również jestem bardzo szczupły), świetnie się je prasuje, wygodnie nosi. Kupione na wyprzedaży po około 100 PLN/sztuka (2 koszule są z lini "dynamic comfort"). Z polskich koszul posiadam jeszcze kilka Kastorów, w tym jedną z linii Eletto. Tutaj jest bardzo nierówno. Na kilka koszul zadowolony jestem z dwóch, w tym z Eletto. Swoją drogą kiedyś na stronie Kastora można było zamówić koszulę MTM i z tego co pamiętam, nie były to jakieś kosmiczne pieniądze. Niedawno zakupiłem na próbę koszulę Tylor & Wright i jestem nawet zadowolony. Poza tym Wólczanka, Lambert - czyli głównie polskie marki.
  12. Leasing - jako analityk kredytowy, współodpowiedzialny za ocenę ryzyka oraz podejmowanie decyzji o udzielaniu finansowania. Finansowanie środków transportu, maszyn i urządzeń, sprzętu IT etc.
  13. Większe czy węższe? oczywiście węższe
  14. Szerokość spodni dołem to 22 cm, pierwotnie było 23 cm. Rękawy również według mnie mogłyby być większe i wyżej wszyte.
  15. W tym sensie, że na dole szerokość nogawek to 22 cm i myślałem, żeby tak zostawić. Może użyte sformułowanie było nieprawidłowe, ale miałem na myśli większe dopasowanie w udach. Ale skoro według Waszych opinii "po całości" to "po całości"
  16. Nie wiem, czy marynarkę da się jeszcze skrócić, ze względu na dość nisko wszyte kieszenie. Może jakieś 5 cm się uda. Spróbuję jeszcze większe rozwarcie poł na dole. Po pierwszym zamówieniu, trzy lata temu, była duuuużo dłuższa, taki sobie dziwny projekt wymyśliłem. Spodnie zwęzić po całości czy tylko od kolan w górę? W mojej opinii od kolan w górę.
  17. Poniżej wersja z zaprasowanym górnym guzikiem. Proszę wybaczyć brak poszetki, prezentacja miała na celu jedynie sprawdzenie opcji z nowym układem klap... Plecy wg mnie jeszcze do zwężenia, pachy, jeśli się da, do przesunięcia w górę wraz ze zwężeniem rękawów.
  18. Na początku napiszę, że przykro mi się zrobiło, czytając ten wątek, bo mam nieodparte wrażenie, że mój przypadek medyczny sprowokował do rozpoczęcia tego tematu. Być może jestem w błędzie... Biorąc na tapetę cytowane 500 zł za bespoke - po pierwsze, nie nazywajmy tego ceną za bespoke a ceną za usługę zdjęcia miary i uszycia i w większym (tak zakładam) stopniu według tej miary. Tak przypuszczalnie wygląda temat szycia miarowego w moim zaściankowym mieście. Szukając w ostatnim czasie krawca w Lublinie, w każdym przypadku usłyszałem taką właśnie stawkę za szycie (a nawet niższą). Niestety Lublin Warszawie czy Krakowowi nie jest równy. Niższy dochód per capita na mieszkańca - niższe stawki za pracę, ale i adekwatnie niższa jakość. W moim przypadku szycie było koniecznością. Ciężko mi było znaleźć pasujący garnitur z wieszaka właśnie z racji drobnej budowy. Pomyślałem, że spróbuję drugiej możliwości, którą w Polsce nazywa się krawiectwem miarowym. Będąc dużo młodszym, pod koniec studiów, oczekiwałem jedynie, że garnitur będzie jakoś leżał. Nie w głowie były mi kozerki i pozostałe dobrodziejstwo inwentarza. W zasadzie szyjąc garnitur myślałem jedynie, że będzie dobrze, jeśli po rozpięciu marynarki między poły zmieszczą się dwa palce (wyczytałem coś takiego). To forum było dla mnie jak ślina, błoto i woda z sadzawki w Emaus - otworzyło mi oczy i na nowo zdefiniowało pojęcie szycia miarowego. Niechlubny przykład zaprezentowany na forum miał właśnie między innymi za zadanie pokazać, jakie efekty może dać tanie szycie. I zgadzam się, że w niektórych przypadkach lepiej zakupić przysłowiowego Lantiera a później go dopasowywać, ale równie dobrze spróbować przebić się przez pokłady PRLowskiej bylejakości krawca, "wejść mu na ambicję" i spróbować uszyć coś, z czego się będzie usatysfakcjonowanym. W obydwu przypadkach ryzykujemy. Osobiście, przymierzam się do odwiedzenia któregoś z warszawskich krawców i zakosztowania ich sztuki rzemieślniczej. Jak napisałem w jednym postów - bespoke zaczyna być moim świętym Graalem.
  19. Te dwa elementy po trochu... Poza tym, garnitur był trzy częściowy, kamizelki nie używam (jest bodajże atłasowa ), co również narzucało dodatkowe centymetry (tak sobie tłumaczę). Garnitur szył pan Pietrzyk w Lublinie, trzy lata temu. Jutro spróbuję zrobić kolejne zdjęcia w świetle dziennym, mam nadzieję, że na spokojnie, bo na tych, ręce mam z przodu i pewnie wpłynęło to na końcowy efekt. Zaprasuję również wyłogi ma 2,5 i poddam garnitur jeszcze raz pod ocenę. Co do spodni, to też efekt mógł być taki, że po całym dniu "wisiały" już na mnie. W udach może i faktycznie będzie je trzeba trochę zwęzić.
  20. Powyższy przypadek jak i mój sugeruje jednak istnienie jakiejś dziwnej szkoły lub poglądu wśród niektórych krawców, mam tu na myśli szycie z mniejszym dopasowaniem, a stawianie przede wszystkim na wygodę, tak jakby nosząc garnitur, trzeba było za przeproszeniem "machać łopatą". Inna sprawa, że krawcy bezlitośnie potrafią wykorzystać naszą niewiedzę.
  21. Myślałem o zaprasowaniu klap na 2,5 guzika. Dziękuję za wszelkie uwagi i
  22. Podobno chirurgia może zdziałać cuda, czego nie można powiedzieć o niektórych krawcach (a może można, tylko, że idą na łatwiznę). Spróbuję coś jeszcze zrobić z tym garniturem - zbyt dużym sentymentem go darzę, by sobie odpuścić. Najwyżej rodzinę zagłodzę (siebie już nie mogę bardziej, bo i tak wszystko wisi i krawiec w trosce o moją "lepszą" sylwetkę postanowił zostawić tu i ówdzie nadmiar materiału)
  23. Z rękawami może być problem, chociaż, gdyby jeszcze bardziej wytaliować marynarkę i zwęzić ja w plecach (dopiero na zdjęciu zobaczyłem, jak ona leży - w lustrze wydawało mi się lepiej) to wówczas byłaby możliwość podniesienia pach i dalszego zwężenia rękawów. Spodnie sam chciałem na 22 cm by zobaczyć, czy będą pasowały do "nowego". Heh, i workowatością pasują
  24. Tak samo jak z takim garniturem tyle, że garnitur bardziej razi
  25. Panie Janie, nie ma za co przepraszać. Po to zamieściłem zdjęcia. Garnitur był szyty kilka lat temu (mniej stresu, więcej człowieka) i łudziłem się, że coś się da jeszcze odratować poprawkami.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.