Skocz do zawartości

montalbano

Użytkownik
  • Postów

    170
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez montalbano

  1. Hm... Ciekawe zestawienie kolorów. pzdr montalbano
  2. montalbano

    Buty, trochę taniej

    No - napisałeś... "Nie" nawet dałeś z majuskuły - ale co z tego? Na analogii z paskiem i szelkami, której użyłeś, można zresztą zajechać jeszcze dalej. Nie mam czasu poszukiwać przykładów w necie, ale na mojej półce stoi chwalona na forum ksiażka Roetzela "Gentleman". Otwieram na s. 201 i - o zgrozo! - coż widzę?! Księżniczka Anna w kurtce Barbour, która ma nie tylko suwak, ale i guziki! Przewracam stronę i okazuje się, że w kurtkach Barbour jest to regułą! Czyzby Wyspiarze nie słyszeli, że pasek i szelki i tak dalej... Poniżej kurtka Lloyd - to samo, albo jeszcze gorzej, bo u Barboura są zatrzaski, a tutaj juz klasyczne guziki. Żarty na bok. Funkcją zatrzasków/guzików w podonym przeze mnie przykładzie jest chronić suwak przed wodą, przemarznięciem itp. Podobnie funkcją suwaka w trzewikach jest znacząco wygodniejsze wzuwanie i zzuwanie bez potrzeby pełnego rozsznurowywania. Dlatego moim zdaniem twoja analogia jest chybiona. Szelki i pasek mają dokladnie taką samą funkcję. Każdy ma własne wyczucie elegancji i tego co "uchodzi". Fajnie, że o tym dyskutujemy, bo ograna konstatacja "o gustach sie nie dyskutuje" jest absurdalna. Mnie przykładowo zazwyczaj przekonuje podejście "form follows function". Zazwyczaj, bo "kaloszki" zaproponowane przez "xkoziol" zwyczajnie mi się nie podobaja, choć to tradycja jeszcze XIX wieczna (już wtedy znane były nad Wisłą). Ktoś (przepraszam, nie pamietam juz kto) wypowiada się przeciwko suwakom, jednoczesnie proponując model "sznurówki i paski z klamrami". No i co - to znowu "paski i szelki"? pzdr montalbano
  3. montalbano

    Buty, trochę taniej

    Bez przesady. Buty ze zdjęcia mogą kojarzyć się z bazarem, ale nie potępiajmy tego rozwiązania w czambuł. To forma podporządkowana funkcji. Ma być ciepło (cholewka), wygodnie (rozpinany suwak ułatwia wkładanie i zdejmowanie butów, a zarazem cholewka może przylegać do kostki ściślej niż w klasycznych butach sznurowanych) i bezpiecznie (sznurowany but trzyma się idealnie stopy). Oczywiście można przedzierać się przez śniegi w oksfordach - tylko czy zawsze trzeba? Nie popadajmy w przesadę, koledzy pzdr montalbano
  4. Mejbi "penis męski" to własciwy kierunek poszukiwań? Może chodzi o luksusowy wibrator pokryty miękkim byczym włosiem? Rzeczywiście, brzmi to tajemniczo. Nie każcie nam czekać - wyjaśnijcie o co chodzi... pzdr montalbano
  5. Zwróć uwagę, że nie jesteś w mundurze i nie zapinaj wszytkich guzików marynarki To primo - secundo, skróć trochę spodnie. pzdr montalbano
  6. A może sam Mistrz?
  7. Na pewno w innej lidze cenowo bo w Baltazarze masz gajer a u Godlewskiego w tej cenie JEDYNIE IGŁĘ. Miałem Panowie na myśli co innego. Niezależnie od poziomu wykończenia Baltazar proponuje krawiectwo dla zupełnie innego klienta niz Pan Godlewski. Zastanawiam się, czy ktoś, kto dobrze (po)czuje się w tradycyjnym garniturze od Godlewskiego, sięgnie po garnitur od Baltazara (to "dziwne" wszycie rękawów choćby, marynarki dość krótkie jeśli dobrze pamiętam) - i odwrotnie. pzdr montalbano
  8. Witamy na forum. I miło nam będzie jeśli zostaniesz jego uczestnikiem, a nie tylko "użytkownikiem". To zapewne miał na mysli Immune (choć inaczej to wyraził), który - jak się mam nadzieję już niebawem przekonasz - wnosi dużo do toczonych tu dyskusji i wielu z nas czyta jego posty z przyjemnością. Choć w przypadku tego ostatniego postu przyjemność była znacznie mniejsza niż zwykle Mimo wszystko to na szczęście incydentalne sytuacje. Moim zdaniem atmosfera jest raczej dobra, a bardziej zorientowani (w kilku przypadkach nawet bardzo zorientowani) koledzy nie przejawiają ciągot do protekcjonalizmu i besserwiserstwa wobec zorientowanych (na razie) nieco mniej. A sprawy nieszczęsnych "butów Karamazova" (jesli dobrze pamiętam nick) proponuję już nie wałkować. pzdr Montalbano
  9. Przy czym można się trochę potargować. Na bazie dotychczasowej dyskusji w tym wątku zastanawiam się luźno i niezobowiązująco, czy - nawet przy tej samej cenie (dajmy na to te 2600) - Pan Godlewski stanowi alternatywę na balthazara i odwrotnie. pzdr montalbano
  10. Po wojnie zresztą też Nawet sam - przywoływany w innym watku - Tyrmand. Pisze o tym w swym "Dziennku 1954".
  11. Zegarkom marki ruhla poświęcił nieco miejsca Antoni Libera w swej doskonałej powieści "Madame". Generalnie był raczej na nie Kto ciekaw dlaczego, ten sobie przeczyta (warto). Mały cytacik poniżej (z pamięci) Za zegarek marki ruhla/ Jednej nocy nie przehulasz! Oczywiście, szadi, nie mam nic do Twojego czasomierza. Tak mi się przypomniało. pzdr montalbano
  12. He, he... Takie nieszkodliwe dziwactwo. Pewnie już im się przejadły orgie w stylu rzymskim, szermierka na miecze dwuręczne jest niebezpieczna i wymaga bicepsu, a w szachy (niestety...) gra na odpowiednim poziomie mało kto. Z drugiej strony, jeśli robione jest to bez zadęcia - to czemu nie? Cenię absurdalny humor pzdr montalbano
  13. Jako sporadyczny - przynajmniej w porównaniu ze stałymi bywalcami - uczestnik forum proponuję: załóżcie macaroniemu osobny wątek o jego występie. Primo - zasłuzył (napisałem dwa słowa jako komentarz na jego blogu, nie chcę się powtarzać), secundo - mimo wszystko pewne uwagi, wskazówki i obserwacje mogą mu się przydać. pzdr montalbano
  14. Doświadczeń nie mam i nie planuję, bo strona www firmy robi na mnie fatalne wrażenie. Tym bardziej, iż widać wyraźnie, iż pomyślana jest jako wizytówka firmy, główny kanał sprzedaży itd. (taki krawiec Wiśniewski też ma fatalną stronę - lecz w jego przypadku to tak nie zniechęca, budzić może jedynie zdziwienie, że "taki znany krawiec, a strona taka do niczego"). Strona zalana jest marketingowym bełkotem (zwraca uwagę fatalna polszczyzna!) i trudno znaleźć jakiekolwiek konkretne informacje na temat firmy i usług. Oczywiście nie dziwi nas ("wszyscy" tak robia), że firma jako "szycie na miarę" oferuje szycie pasowane (chyba, że sie mylę - ale w zalewie bełkotu o "filozofii firmy" trudno o konkret). Zgodze się w pełni z odkrywczym stwierdzeniem zamieszczonym na stronie corsinelli, iż "wielu mężczyzn nie zdaje sobie sprawy, jak duży wpływ na sukces w życiu osobistym i zawodowym odgrywa nienaganny wygląd". W tej grupie klientów wróżę firmie sukces. Innych zniechęcić może nie tyle fatalnie leżąca "marynara" na stronie głównej (jak Wam się podoba?), co niepoważne traktowanie. Szczytem wszystkiego są bowiem anonimowe referencje. Nie wiem, czy autorzy strony znają znaczenie słowa "referencje" i szczerze mowiąc nie jest to moje zmartwienie, ale dział tak zatytułowany wypełniony jest czymś takim: "Polecam markę Corsinelli bez najmniejszego wahania. Firma zapewnia wspaniały design, najlepsze tkaniny, przystępne ceny, doskonały serwis stylistyczny i przyjemną atmosferę. Jeśli okaże się to niezbędne, doświadczony krawiec bez problemu przybędzie w inne, bardziej wygodne dla Ciebie miejsce. Marka Corsinelli doskonale wie jak zatrzymać klientów proponując rozmaite rabaty, prezenty oraz ciekawe spotkania promocyjne. Corsinelli potrzebuje jedynie nauczyć się większej dbałości o detale i respektowanie czasu klientów, jednak wady te sprawiają, że firma jest prawdziwa, a nie oparta na bajkach … Damian K. , Doktor Medycyny, Warszawa" Jacy sprytni. "Doktor Medycyny". Pozdrawiam wesoło, Montalbano
  15. Jednak się nie odrodziło - co za zaskoczenie... Obecnie nazywa się "Weldoro sp z o.o. w upadłości". No dobra - to tyle na razie. Ale jakby ktoś zgłębił temat to byłbym zobowiązany. pzdr montalbano
  16. Krótki research - na więcej nie mam czasu - w necie pokazuje, że temat jest ciekawy. Wygląda na to, że największą fabryką, która przetrwała komunę była "Bewelena". Dużą część produkcji kupowali Angole. Ale "Bewelena" upadła - a właściwie przejęła ją inna przędzalnia, "Weldoro". Tylko "Weldoro" też upadło, w ciekawych okolicznościach przyrody. W googlach po wrzuceniu hasła "upadłość Weldoro" znalazłem artykuł w "Naszym Dzienniku" z września 2007, w którym piszą: po "Weldoro" zostały praktycznie tylko budynki i grunty. Nie wiem, jak jest dziś - może sie odrodziło - ale oto link do całości artykułu: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070913&id=po05.txt Jest też artykuł w Rzeczpospolitej na ten temat (ale dostęp do archiwum Rzepy jest platny, więc nie wrzucam). Interesujące. Może jakiś bielszczanin jest na forum i nam opowie, jak to z tym włókiennictwem w Bielsku-Białej było - i jak jest? pzdr montalbano
  17. Szczegółow nie znam, ale włókiennictwo - mające w Bielsku tradycje XVIII wieczne - paradoksalnie upadło tu dopiero na początku lat 90! Zdaniem znajomego krawca (dobry warszawski fachman starej daty, komuny nie kocha) jakość materiałów bielskich jeszcze w latach '70 dorównywała obecnym dobrym wełnom angielskim. Jego zdaniem znaczna część produkcji była wtedy i wcześniej eksportowana na Zachód - w tym na Wyspy... gdzie była sprzedawana już jako "made in England". Obecnej produkcji bielskiej mówiąc delikatnie mistrz nie poważa. Btw przed wojną był to ośrodek włókienniczy na miarę Łodzi. Ciekawe, czy bielszczanie rozliczą ówczesnych włodarzy? (uwaga: pytanie retoryczne, pół na pół z kpiną). pzdr montalbano
  18. Trzeba by po prostu zobaczyć, jak mówiono na ten element męskiej garderoby przed wojną. Ja nie jestem [aż takim] pasjonatem [historii] mody, ale może wojvv by poszperał? pzdr montalbano
  19. Pewnie masz rację. Przyjrzę się karawatom Pana Kaczyńskiego w najbliższym czasie. pzdr montalbano
  20. No tak - ale CG to ikona. Każdy wie, że ON sobie na to może pozwolić. Piszę to pół żartem - niemniej JA bym czarnego garnituru nie założył. I to pomimo, iż bardzo dobrze się czuję w czarnych marynarkach "typu" kaszmir czy sztruks. Czarny krawat (ulubiony też chyba przez CG - wystarczy wpisać w google "CG + foto") dobrze wygląda moim zdaniem w pokazanym przez Ciebie niżej zestawie. pzdr montalbano
  21. Ależ +immune+, włączam wczoraj "Fakty", a tu rehabilitacja czarnego gajera i krawatu. Najpierw Obama szczerzy kły, przyodziany w gajer tak czarny, że aż wydaje się, że właściciel pozostawia za sobą smugę sadzy. Kiedyś - podobno - brązowy garnitur uchodził za "nieodpowiedni dla dżentelmena", i wylansował go jeden z poprzedników Obamy. Tu łatwiutka zagadka - "wiedziane jest" (wyrażenie red. Pochanke), o którego prezydenta USA chodzi? Potem nasz Sejm - Pan Premier w czarnym krawacie, świetnie dobranym moim zdaniem do koszuli o marynarki (szczegółow nie pamiętam). Potem rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim - również czarny krawat, zestawienie nieco mniej mi się podobało (szczegółów nie pamiętam, chyba ciemniejsza marynarka niż u Tuska). Ja osobiście czarnego garnituru "nigdy i za nic", ale czarny krawat (tylko nie śledź) uwazam za klasyk. To pięknie, bored, ale nie popadałbym w zbytni samozachwyt. I daruj sobie śledzia - jesli chcesz wygladac jak mężczyzna pzdr montalbano {e. - wykończą mnie te literówki...}
  22. Hm... Ciekawa opinia Januszkiewicza, niemniej jednak nie bardzo mnie ona przekonuje. Buty będą bardziej masywne, będą miały dla zachowania proporcji gubszą podeszwę - to jasne. Ale w efekcie po prostu raczej nie założymy ich do formalnego garnituru, natomiast np. do szarych wełnianych spodni będą jak znalazł. pzdr Montalbano [poprawiam te literówki i poprawiam... ]
  23. I niesłusznie! Zwerbalizowałem przecież jedynie to, co wszystkie - pardon: wszyscy - przeczuwamy. pzdr montalbano
  24. Jestem po wrażeniem, Saphir. Nawet nie myślę o osiągnięciu tego poziomu swobodnego, kompetentnego profesjonalizmu, który zaprezentowałeś. Ale słowo się rzekło. Teraz my. Nie satysfakcjonuje nas oczywiście odpowiedź, że czyste buty wyglądają lepiej od brudnych, a zatem mężczyzna w czystych butach wygląda lepiej od mężczyzny w butach brudnych. To freblówka. Oczywiście, dochodzi tu klasyczny mechanizm "ja wiem, że ty wiesz, że ja wiem...". Kobieta wie, ze inteligentny męzczyzna wie, że kobiety uważaja, ze lepiej wygląda w butch czystych. Zatem - jesli ma brudne, to inteligentny raczej nie jest. A inteligencja kobiety kręci (zreszta nas też, prawda?). Ale co do zasady chodzi tu jednak chyba o co innego. Myślę, że większość kobiet oczekuje (czasem podświadomie), że mężczyzna o nie zadba. A jeśli mężczyzna nie potrafi zadbać o swoje buty, to czy będzie umiał zadbać o kobietę?! Tylko proszę mi nie imputować, że nawołuję do przedmiotowego traktowania kobiet! Bynajmniej - i przeciwnie. Poza tym jest tu być może pewien komponent freudowski. Lustrzane buty mogą być dowodem na mistrzowskie opanowanie technik manaualnych, które mogą znaleźć naturalną relizację także na innych polach. Mam nadzieję, że pomogłem? pzdr montalbano
  25. Saphir, mam propozycję. Ty spróbuj rozgryźć (rozłożyć na czynniki pierwsze) czynności, jakim kolejno poddaje swe (tak zakładam...) obuwie skośnooki gentleman (tak zakładam... bo to chyba jednak facet) na filmiku wstawionym przez Fracuza, my zaś ze swej strony podrzucimy kilka pomysłów, dlaczego robi to wrażenie na kobietach. Stoi? pzdr montalbano
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.