Skocz do zawartości

damiance

Stowarzyszenie
  • Postów

    5 995
  • Dołączył

  • Wygrane w rankingu

    39

Treść opublikowana przez damiance

  1. może NBP te pieniądze wykreował moim zdaniem kryptowaluty zostaną sprowadzone do rozwiązania technologicznego i pierwotna idea ucieczki przed państwową kontrola i inflacyjną polityka banków centralnych polegnie.
  2. British racing green
  3. OK, to 4 miejsca mamy już zajęte 1. Kamil 2. Redfacet 3. Meander 4. Damiance ...
  4. oczywiście, że możesz - bardzo proszę: jeden z naszych kolegów zadeklarował się, że odniesie się do tamtego wpisu w imieniu stowarzyszenia. Ponieważ nie mogę odebrać jemu tej przyjemności i liczę, że to zrobi, to też czekam. "nic Ci do tego" nie istnieje w moim słowniku. Nie znam takiego zwrotu. pozdrawiam! Damian
  5. @ FONos - odniosłem się generalnie do zdjęcia opublikowanego na forum, niewiele jest osób na forum decydujących się pokazywać twarz w wątkach. A nawet samo pokazanie twarzy nie jest jeszcze jednoznaczną identyfikacją. Wtórne wykorzystanie w innych naszych mediach zbadamy i ujmiemy w Regulaminie (chyba, że zrezygnujemy z prowadzenia FB i instagrama). Spotkałem się z interpretacjami wskazującymi na cytat. Wierz mi, że nikt w złej wierze nie wykorzystywał zdjęć. Prowadzenie FB od początku jego istnienia to była działalność spontaniczna i dającą radość z możliwości pokazania światu ciekawych stylizacji z naszego forum. Jak widać może za bardzo spontaniczna. Wiele osób "lajkuje swoje zdjęcia forumowe". Jako przykład z drugiej strony podam - według mojej najlepszej wiedzy - że na FB przez wiele lat było tylko jedno zgłoszenie sprzeciwu dla opublikowanego zdjęcia pochodzącego z forum. I było to zdjęcie Kolegi Zająca Poziomki, stąd też nie jestem zaskoczony wpisem rozpoczynającym dyskusję, ale nie mam pretensji) pozdrawiam Damian
  6. chyba na forum nie odnotowano bliźniaczej do "I am dandy" książki "We are dandy". Do kupienia np. w mikro-księgarni obok pracowni T. Januszkiewicza.
  7. Koledzy, godzina 18.30 mamy rezerwację kameralnej sali widocznej na 3 zdjęciu - poniżej link do bloga z recenzją. Max 8 osób. https://madameedith.com/restauracje-kawiarnie/onggi-restauracja/
  8. musimy jakiś wątek o współczesnych samochodach założyć na forum
  9. Koledzy, dziękuję za głosy w dyskusji. Temat zostanie uwzględniony w regulaminie. Krótko zwrócę uwagę, w kontekście zdjęcia Kolegi FONosa, że: stowarzyszenie nie odpowiada za to jak bardzo użytkownik forum chce się upublicznić zamieszczając swoje zdjęcie, swoje dane o wzroście, numerze buta, wadze lub inne dane, które powiązane mogą w pewnych okolicznościach prowadzić do jednoznacznej identyfikacji w przestrzeni publicznej. Tak samo, jakiś użytkownik forum może mieć fantazję i opublikuje na forum np. swoje badanie lekarskie, skan zeznania podatkowego - ale robi to z własnej woli, samodzielnie upublicznia swoje dane - nikt z administracji forum nie prosi go o takie dane. I z tego faktu nie można byłoby wysnuć wniosku, że na forum przetwarzamy dane medyczne, podatkowe itp.
  10. czekamy na zdjęcia pracowni zapełnionej maszynami, wełnami itd, czyli w trakcie tworzenia
  11. regulatorzy zwierają szeregi i zajmują z góry upatrzone pozycje Wspólne ostrzeżenie europejskich organów nadzoru w sprawie walut wirtualnych https://www.knf.gov.pl/aktualnosci?articleId=60866&p_id=18
  12. link https://www.facebook.com/events/343140056182294/
  13. zwyczajowo zniechęcam do czekania ze zgłoszeniem konkursowym do przysłowiowego rzutu na taśmę. W tym konkursie jeden uczestnik może robić zgłoszenia bez limitu (jury jest w dobrej formie aby sprostać temu wyzwaniu )
  14. dziękuje Łukaszu za głos w dyskusji. przedmiot licytowany musi być gotowy przed startem licytacji lub musi być znana jego specyfikacja aby zapobiec nieporozumieniom. Będę starał się namawiać firmy na niestandardowe wykończenie / materiały etc. Jednak musimy pamiętać, ze firmy będą miały wybór konkurs vs. aukcja, więc jak przesadzimy z koncertem życzeń to będzie konkurs Co do kwoty min / max to jestem zdania, że co najmniej kwota maksymalna, maksymalny krok przebicia powinien być zdefiniowany aby zabawa nie zakończyła się za szybko
  15. Koledzy, dziękuję za uwagi. Od pomysłu do realizacji droga czasem bywa daleka, ale już mamy konkrety, czyli pierwszego sponsora i dom dziecka. Firma @Embassy of Elegance zamiast konkursu za 2017 rok zadeklarowała zainteresowanie sponsorowaniem aukcji a rzecz Chełmskiego Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie. jesteśmy w trakcie uzgadniania szczegółów. Zakładam, że stworzymy "regulamin aukcji charytatywnych", przy Waszej pomocy. Każda firma współpracująca z forum będzie miała możliwość wyboru konkurs vs. aukcja, myślę, że większe firmy będą w stanie podzielić fanty pomiędzy te dwie aktywności. Pod kątem regulaminu mam pytania: 1. czy ustalamy jakąś minimalną / maksymalną kwotę postąpienia (chyba tak to się nazywa fachowo) w zależności od wartości detalicznej przedmiotu? 2. Ile optymalnie powinna trwać licytacja? Dodatkowo wydaje mi się, że warto byłoby wyróżniać osoby które szczodrze licytowały fanty w aukcjach. Taki ranking roczny (?) Tylko jakie przyjąć kryterium? Czy tylko pieniężne (max kwota) czy również skalę przekroczenia ceny detalicznej? (biorąc pod uwagę to co pisał @lubo69) z góry dziękuję za cenny wkład w dyskusję.
  16. Przy okazji - ciekawa graficznie reklama marki z 1979 roku. Motyw użyty na metce jakiegoś vintage szala (pytanie czy na współczesnych też jest używany?)
  17. Czy mogę prosić o ocenę, jeżeli ktoś z Was zna poniższą flaszkę?
  18. czołem Koledzy, proponuję spotkanie forumowe 23 lutego (piątek). Na miejsce spotkania proponuję Onggi, ale zachęcam do przedstawiania kontrpropozycji. Czy są zainteresowani?
  19. kawał sikora, Panie waski
  20. Tak sobie pomyślałem, że przy okazji kolejnego spotkania forumowego w Warszawie, postaram się zaprosić na nie Grzegorza.
  21. dzięki za zwrócenie uwagi - poprawione
  22. Koleżanki i Koledzy, zapraszam do lektury wywiadu z Panem Grzegorzem Sieczkowskim, pisarzem oraz dziennikarzem związanym z TVP Historia, a w przeszłości pracującym między innymi dla „Rzeczpospolitej”, „Życia Warszawy”, „Szpilek” oraz „Playboya”. Z naszej perspektywy istotne jest to, że bohater niniejszego wywiadu był jednym z pionierów tworzących nasze forum oraz stowarzyszenie BwB. Jeżeli znacie bloga „Muzeum krawatów - one day, one tie” to wiecie o kim mowa. Okazją do wywiadu jest najnowsza książka, „Zima stulecia. Portret pamięciowy kataklizmu”. (zdjęcia "zimy stulecia" z Internetu) Grzegorzu, jestem pod wrażeniem Twojego dzieła z pogranicza socjologii, ekonomii, antropologii i historii. Jak doszło do tego, że dopiero teraz, prawie 40 lat po zimie stulecia (1978/79), powstała ta książka? Dlaczego ten wybryk natury zasługuje na zrelacjonowanie? Dziękuję za tak ciepłą ocenę. Pomysłem zainspirował mnie wydawca, a że we mnie się coś iskrzyło na ten temat, to nasze drogi się spotkały i mogłem przystąpić do pracy. Dlaczego o zimie stulecia pisali inni, tego nie wiem. Mogę mówić w swoim imieniu. Był film fabularny Filipa Bajona „Bal na dworcu w Koluszkach” i zbiór opowiadań Sławomira Rogowskiego „Zima stulecia”. Zresztą Bajon i Rogowski są też na stronach mojej książki. Wbrew pozorom zima stulecia nie jest łatwy temat, również od strony czysto warsztatowej. To nie może być wyłącznie opowieść o mrozie i śniegu. Łatwiej zrobić jest film o takiej zimie, napisać duży reportaż do gazety, nawet opowiadanie, ale książkę – reportaż historyczny już trudniej, bo tę opowieść o mrozie i śniegu trzeba uzupełnić o dodatkową narrację. Dla mnie to było też bardzo ważne doświadczenie warsztatowe. W jaki sposób docierałeś do świadków tamtych wydarzeń? Dla mnie zima stulecia była jednym z kilku ważnych doświadczeń pokoleniowych, dlatego świadomie nawiązuję do zdjęcia na okładce, które przedstawia mężczyznę szusującego na nartach biegowych ulicą Marszałkowską przy Królewskiej. Wątek Marszałkowskiej i Warszawy przewija się w wielu historiach, nawet osób spoza Warszawy. Wracając do bohaterów. Przy dokumentowaniu książki zawsze tak jest, że najpierw ma się za mało bohaterów, ale od pewnego momentu zaczyna działać efekt kuli śniegowej. Im bardziej się szuka opowieści, tym więcej osób i historii znajdujemy. Zawsze pomaga przypadek. Spotykasz kogoś na ulicy. Nie rozmawiałeś z człowiekiem kilkanaście lat. On proponuje pójście na kawę. Mówię mu, że śpieszę, bo piszę książkę. On się pyta, o czym. A, o zimie stulecia. I on wtedy mówi, że ktoś to ma świetną historię. Ale niektórych ludzi trzeba specjalnie poszukać, tak jak Janusza Mroza, dyrektora Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w latach 70. i 80. Nie wyobrażałem sobie książki o zimie stulecia bez legendarnego dyrektora Mroza. Znamy się już kilka lat, ale nie znałem Twojej barwnej biografii. Dowiedziałem się, że w trakcie wybuchu tego kataklizmu miałeś 20 lat i pracowałeś jako noszowy bloku operacyjnego chirurgii plastycznej. W jakich okolicznościach zostałeś zaskoczony przez zimę stulecia? Na okładce książki biogram i tak jest za krótki, nie było miejsca na przykład na informację, że w latach siedemdziesiątych byłem w sekcie-komunie o nazwie Świątynia Boża i Barankowa, Apostołów w Duchu i Prawdzie, Początek i Koniec, Alfa i Omega. Byłem tam bardzo krótko, bo mnie wyrzucili. Ale wróćmy do zimy stulecia. Przemierzałem wtedy z jednej imprezy sylwestrowej na drugą. Szczęśliwie – w odróżnieniu od większości ludzi – nie miałem problemów z transportem. Jak stanąłem na przystanku przyjechał tramwaj. Potem milicjantom zarył się w śniegu radiowóz, podwieźli nas, za to, że my im pomogliśmy. Nawet piliśmy z nimi. Wróciliśmy podwiezieni pod sam dom przez karetkę pogotowia. Wtedy ukradłem, wstyd się teraz przyznać, skrzynkę mleka. Butelki popękały, bo mleko było zmrożone, więc obtłukliśmy szkło, rozmroziliśmy mleko, przecedziliśmy przez sitko i spożyliśmy na śniadanie z jarzębiakiem. Od tego czasu nie trawię mleka. Jarzębiak tak. Wielu użytkowników forum – łącznie ze mną – nie pamięta tamtych wydarzeń. Ja pamiętam tylko końcowy okres PRL, jak „najweselszy barak w obozie socjalistycznym” chylił się ku upadkowi. O ile życie w PRL-u było siermiężne, to książka napisana jest z humorem. Czy mogę prosić o przytoczenie najzabawniejszej, Twoim zdaniem, historii? Na mnie największe wrażenie robi historia kilkunastu kilogramów mięsa, które zamarzło w bagażniku samochodu jednego z bohaterów. Zamarzło, bo bagażnik był wilgotny, wcześniej przewożono w nim karpie na święta, a jak próbowano wysuszyć to jeszcze bardziej zamókł. I cały ten mokry bagażnik załadowano mięsem. Właściciel ruszył na Sylwestra do Warszawy, ale nie dojechał, bo śnieg tak zaczął podać, że nie było szans. Miał przymusowy postój, udało mu się gdzieś tam znaleźć nocleg. W tym czasie mięso zamarzło. A to był wtedy towar ogromnej wartości. I to mięso jeździło tak zamrożone aż do wiosny. Gdyby współcześnie nastała taka zima, to czy relacje międzyludzkie wyglądałyby inaczej niż wówczas? Jak to sobie wyobrażasz? Myślę, że dla wielu osób taka zima byłaby wielkim szokiem. Ale trzeba też powiedzieć uczciwie, że taka zima, wszędzie jest klęską żywiołową. Moim zdaniem, byłoby dużo gorzej niż wtedy, bo nikt w ogóle nie myśli, że może coś takiego być. Szok na pewno byłby dużo większy. A ludzie jakby się zachowali? Mam nadzieję, że dobrze. Staram się wierzyć w ludzi. Czy możemy się spodziewać, że TVP Historia pokaże za rok jakiś materiał filmowy przybliżający tamte wydarzenia? Mam nadzieję. Na razie tylko tyle mogę powiedzieć. Z drugiej strony chciałbym też w grudniu promować swoją kolejną książkę na zupełnie inny temat. Ale o tym też jeszcze za wcześnie opowiadać. Odchodząc od tematyki zaprezentowanej w książce, ale pozostając w tematyce naszego forum, czy zechciałbyś podzielić się z forumowiczami Twoją niezwykłą historią związaną z zakupem pewnych butów w jednym z warszawskich sklepów? Opowiadałeś mi o tym wiele lat temu, ale dobrze pamiętam naszą rozmowę bo historia bardzo mnie ubawiła Na początku lat 90. XX wieku kilka warszawskich sklepów "„Cepelia” zamieniło się w coś miedzy outletem, a tanią odzieżą. Sprzedawano ubrania nowe, ale czasami bardzo dziwne. To były włoskie ciuchy. Kupiłem tam parę fajnych rzeczy, na przykład za grosze marynarkę z wielbłądziej wełny. Jakieś koszule. Z kolegą zobaczyliśmy, że maja piękne, czarne wiedenki. Naprawdę bardzo ładne. Wyglądały też na solidne i wygodne. Świetnie leżały na stopie. I na dodatek rewelacyjnie tanie. Buty kupiłem, założyłem i udałem się na suto zakrapiany bilard. Kiedy wracałem siąpił drobny deszczyk, a ja przemierzałem chodnik niepewnym krokiem, ale i tak zauważyłem, że dziwnie kuleję. Spojrzałem na buty. Okazało się, ze nie mam jednego obcasa. Po stu metrach odpadł drugi. Kupiłem trumniaki. Mam drugą historię z butami. Kupowałem kiedyś – około dwudziestu lat temu – dziecku buty w sklepie Bata i zobaczyłem, że są bardzo ładne, męskie buty, za dosłownie grosze. Kupiłem dwie pary. Na drugi dzień włożyłem buty, garnitur, wziąłem też sportową torbę, bo miałem się z żoną spotkać na basenie. I udałem się na spotkanie w centrum Warszawy. Idąc Foksal do SARP-u zauważyłem, że coś mi dziwnie klapie jedna stopa. Okazało się, że podeszwa prawie cała się odkleiła. Na ulicy zdjąłem buty, wyjąłem japonki z torby na basen i założyłem je do garnituru. I tak chodziłem do wieczora. Na drugi dzień założyłem drugą parę i ruszyłem w niej na konferencję. Poważna impreza. Siedzę na niej wsłuchany w mówców i czuję, że o coś nogą zawadzam. Patrzę i myślę sobie: „Co za kretyn podeszwę zostawił”. To była podeszwa od mojego buta. Obie pary wylądowały w koszu na śmieci. A to co mi się przydarzyło opowiedziałem mojej mamie, która się roześmiała i opowiedziała mi, że przed wojną dzieci biegały po ulicach wykrzykując taki wierszyk: „Bata się rozlata, jeden dzień chodzenia, trzy dni klejenia”. Na zakończenia chciałbym zapytać o Twój blog: „Muzeum krawatów - one day, one tie”. Czy kolekcja cały czas się rozwija i czy prawdą jest, że masz ponad 1000 krawatów w kolekcji? To nie prawda. Mam przynajmniej 3500 krawatów. Oficjalnie mówię, że 4000. Nowe cały czas dochodzą. Oczywiście, kilkanaście krawatów się zniszczyło, bo krawat, który jest w blogu, muszę mieć tego dnia na sobie. Takie przyjąłem reguły, chcę żeby krawaty żyły. Kilkanaście rozdałem. Ale przy tej skali, straty są minimalne. Jest też trochę podwójnych, a nawet potrójnych, bo trudno to kontrolować. Część kolekcji, poza blogiem, pokazałem w 2014 podczas wystawy „Codziennie inny krawat (1663)” w warszawskiej Galerii Delfiny. Myślę, że muszę pomyśleć o nowej wystawie. Chętnie – w nie tak odległej przyszłości – ofiarowałbym krawaty do jakiegoś muzeum stroju, ale nie wiem, czy ktoś w Polsce jest czymś takim w ogóle zainteresowany. Rozluźniłoby mi się w domu, zostawiłbym sobie tylko te, które mają dla mnie wartość sentymentalną. I miałbym miejsce na nowe, które w przyszłości znowu bym ofiarował...
  23. piórem naszego forumowego kolegi: http://longstoryshort.pl/prawilna-fedora/
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.