Skocz do zawartości

mosze

Moderator
  • Postów

    6 282
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    43

Treść opublikowana przez mosze

  1. Analiza przyczyn takiego, a nie innego stanu rzeczy, mogłaby być ciekawym tematem pracy magisterskiej na jakimś "miękkim" kierunku studiów. Przyczyn na pewno jest sporo. Ja chętnie zobaczyłbym/przeczytał analizę wyglądu polskiej "ulicy" dwudziestowiecza międzywojennego na tle innych krajów. Coś mi się wydaje, że nie byłoby tak źle, jak dziś. Tak na marginesie, jestem ciekaw, czy Szanowni Dyskutanci mają na myśli niechęć Polaków do strojów bardziej formalnych (garnitury, marynarki z krawatami itp.), czy też ogólną bylejakość ubierania się. Można bowiem ubierać się dobrze i czysto, wybierając ubrania nieformalne/sportowe (ale w znaczeniu tego forum; nie chodzi o dresy ze znanym logo). Ja mam kilku takich kolegów w pracy - koszula/polo + dżinsy, ale wszystko dobre gatunkowo, ładne, dopasowane rozmiarem i krojem. Gdybym miał typować główną przyczynę braku stylu Polaków, wskazałbym jednak na brak wzorców, wynikający z tragicznych losów Polski i społeczeństwa podczas i po II wojnie. Okupacja niemiecka i sowiecka, zagłada elit, a następnie okres komunizmu i wykreowanie "nowych elit". Proszę zwrócić uwagę, że problem dotyczy nie tylko sposobu ubierania się, ale również np. kultury osobistej, etyki w biznesie itp. @Rylejew Ośmielę się zwrócić uwagę Szanownej Pani, że Polki też niespecjalnie o siebie dbają. Młode dziewczyny się stroją, ale panie w wieku dojrzałym (ale jeszcze "z aspiracjami") często są zaniedbane i zwyczajnie bylejakie. Tak więc cała dyskusja o braku stylu dotyczy Polaków jako całości (kobiet i mężczyzn), choć z mężczyznami - z powodów obiektywnych - jest gorzej.
  2. mosze

    Gry i rozrywki

    Ze sportów ogólnodostepnych nrem 1 jest bez wątpienia piłka nożna. Piłkarza, tak na marginesie, można poznać po tym, że za nic w świecie nie wbije się w rurki.
  3. Nie jest. Oglądałem dawno temu program prof. Miodka, który tłumaczył, że "ubierać" ma w języku polskim znaczenie "zdobić". Zatem - można "ubierać się w garnitur" bądź "ubierać marynarkę w poszetkę i kwiatek w butonierce". @Dr Kilroy: Po przeczytaniu Twojej klasyfikacji, protestuję (grzecznie acz stanowczo). Po pierwsze, zgodnie z logiką językową, podział na ubrania "formalne" i "nieformalne" powinien wyczerpywać całą dziedzinę - czyli wszystkie rodzaje ubrań (podobnie jak np. liczby ujemne i nieujemne). Czy zestaw polo+dżinsy jest formalny? Nie? To znaczy, że jest nieformalny. Zatem zamiast określenia "nieformalny" proponowałbym - dziwne, ale logiczne - określenie "ćwierćformalny"" bądź "poniżej półformalnego". Po drugie - szanuję Twoje hobby, ale chyba ten podział jest wynikiem myślenia życzeniowego. Na blogu http://modameska.info/ ciemny garnitur był zaklasyfikowany jako ubiór półformalny (semi-formalny) i myślę, że tak powinno być. W surducie czy fraku nikt dzisiaj nie chodzi. Nawet, jeśli garnitur "historycznie" jest strojem nieformalnym, to wskutek przemian obyczajowych strojem przynajmniej nieco-formalnym się stał. Możesz nad tym ubolewać, ale takie są fakty.
  4. Jarek, talią się nie przejmuj (no chyba, że zmieściłby się drugi, rozsądny luz nie przeszkadza). Klucz do sukcesu to ramiona oraz prawidłowa długość. Oczywiście punkt zapięcia też powinien leżeć w pobliżu talii - tak jest najlepiej. Rękawy muszą być dobre przy przeciętych dziurkach; atrapy się przesuwa (czyli mogą być dłuższe, nawet sporo). Kupujesz marynarkę, która Ci się podoba i ma powyższe cechy, a potem walisz do krawca i poprawiasz. Semi-MTM , sam tak robię z praktycznie każdą marynarką. PS. W niektórych marynarkach jest zapas materiału i można rękaw wydłużyć, ale najlepiej wcześniej skonsultować się z krawcem.
  5. Jak dla mnie, mocno niesmaczne. Dyskusja - pomimo różnicy zdań - trzyma poziom. Co chcesz osiągnąć poprzez publikację linków do półpornograficznego badziewia?
  6. Pajac w kapeluszu to Mystery, nauczyciel Neila Straussa. Sam Neil Strauss potrafi się ubrać w marynarkę, jak choćby tu: Nie czyta jednak naszego forum i zapomniał o poszetce De Angelo też nie czyta forum i nie wie, jak wiązać krawat: http://www.succeedatdating.com/blog/wp- ... angelo.jpg Pamiętajmy jednak o tym, że mogą inaczej ubierać się "na akcję", a inaczej do TV czy w trakcie szkoleń.
  7. Przypominam sobie, jak młody człowiek, czukający rady w sprawie dodatków na studniówkę, został wysłany na drzewo po przyznaniu się, że garnitur jest czarny. Było kilka innych reakcji w podobnym stylu. Nie twierdzę, że to pogląd wspólny dla wszystkich forumowiczów.
  8. O skrzyżowaniu Chucka Norrisa z Clooneyem Odnośnie wypowiedzi blondaasa: myślę, że zasadą nr 1 jest się wyróżniać. W Polsce, mężczyzna ładnie i czysto ubrany wyróżnia się na tle 95% facetów. Skojarzenia ze stereotypowym "nudnym prawnikiem" (prawnicy nie obrażać się) są niebezpieczne, to fakt, ale można je przełamać (rozmowa, zachowanie). Czasami taka mieszanka - facet nienagannie ubrany, ale zachowujący się jak "facet z zębem", stanowi piorunującą mieszankę, zwłaszcza dla kobiet nieco starszych, powiedzmy, po 30-tce. Faktem jest, że spośród znanych mi PUA żaden nie ubierał się w garnitury z poszetkami. Najbardziej klasyczny styl ma chyba De Angelo - ostatnim razem (dość już dawno) widziałem go w ładnej, klasycznej, zajebiście niebieskiej koszuli, czarnych spodniach i czarnych butach. Wyszydzany na forum czarny kolor (czarny, znaczy się, wieśniacki) w hierarchi u PUA stoi bardzo wysoko - większość z nich ubiera się w całości lub w części na czarno. Ubrania są oczywiscie dopasowane i czyste.
  9. Czy to ten sam garnitur, co na poprzednim zdjęciu? Aż nie chce się wierzyć. Tam, faktycznie, marynarka wyglądała na zbyt długą, tutaj jest ok i ładnie. Co do butów, mam podobne wrażenia - szukałbym butów, w których stopa wydaje się mniejsza.
  10. Prawdopodobnie Panowie z forum odebrali Twoje wypowiedzi jako zachętę do traktowania kobiet "z góry", czy też okazywanie im lekceważenia. Ale to nie o to chodzi. Kobieta musi czuć, że ma do czynienia z dżentelmenem, ale takim, który jest niezależny, w jakiś sposób wyjątkowy, prawdopodobnie miał/ma sukcesy z innymi kobietami - i tak, paradoksalnie, w zaleceniach PUA chodzi również o to, żeby "odwrócić kota ogonem" - aby kobieta też zaczęła kombinować, co zrobić, aby takiego fajnego faceta sobą zainteresować. PS. Nie mam osobiście nic wspólnego z biznesem PUA.
  11. Kwiaty... dworujecie sobie, Panowie, z kolegi style, a ja jestem przekonany, że ma rację, choć sprawę w kilku zdaniach nie jest łatwo wyjaśnić. Jakiś czas temu miałem taki okres, że nałogowo czytałem porady PUA (pick up artists), czyli facetów, którzy osiągnęli mistrzostwo w podrywie. Ciekawych odsyłam do Google - proszę sprawdzić nazwiska David de Angelo, Neil Strauss (autor kultowej książki "The Game") czy Mystery (to akurat pseudonim). Faceci obecnie, o ile wiem, utrzymują się z nauczania innych facetów, jak skutecznie podrywać. Szkolenia zawierają, jak najbardziej, część praktyczną - naukę podrywu w "terenie" pod okiem mistrza. Skuteczny podryw zakłada pewien sposób podejścia do kobiet. W największym skrócie - mężczyźni pewni siebie, zabawni, a jednocześnie niezależni są dla kobiet atrakcyjni. Kupowanie kobietom kwiatów czy obsypywanie prezentami jest błędem - przynajmniej na pierwszym etapie znajomości (inaczej sprawa wygląda np. z żoną); tutaj wszyscy znani mi PUA są zgodni. Kobiecie będzie przyjemnie, ale - paradoksalnie - nasze szanse zmaleją, bo okażemy zaangażowanie! Proszę nie szukać w tym logiki, kobiety się nią nie kierują (jak pisze De Angelo - mniej więcej - "nie mam pojęcia, dlaczego kobiety postępują w ten sposób, ale wiem, że to działa"). Oczywiście, w żadnym wypadku nie chodzi o poniżanie kobiety (tutaj ukłon w stosunku do gccg i jego wypowiedzi powyżej) - De Angelo jak najbardziej zaleca "dżentelmeńskie" zachowania - otwieranie drzwi, podsuwanie krzesła, ustępowanie miejsca, wszelką pomoc w dźwiganiu przedmiotów itp. Jeśli ktoś uważa, że metody PUA to sposoby na "blondynki" lub małolaty, to jest w błędzie. Zainteresowanych odsyłam do źródeł. Jednocześnie proszę z powyższego nie wnioskować na mój temat. Powiem tylko, że pewne wskazówki dały mi do myślenia. Wracając do tematu - dla mnie sprawą podstawową jest czystość. Prysznic, czyste ubranie (koniecznie zmiana bielizny, nawet, jeśli nie mamy nic "konkretnego" w planach), czyste buty, dobra woda toaletowa. Ubranie "lepsze" w tym sensie, że wiem - albo mi się wydaje - że w danym zestawie wyglądam dobrze. Element, który zwraca uwagę - o którym pisało paru kolegów - to, co ciekawe, jeden z trików zalecanych przez PUA. Facet powinien czymś się wyróżniać (kapelusz, muszka, ciekawy krawat - to akurat mój wybór, koszula w nietypowym kolorze, a nawet obciachowy srebrny łańcuch z wisiorkiem); może to być np. pretekst do zwrócenia uwagi kobiety i do pierwszej z nią rozmowy.
  12. Oczywiście, guzik powinien być położony w talii, czyli 2-3 cm (w zależności od sylwetki i wzrostu) *powyżej* pępka. Tak naprawdę chodzi o maksymalne wcięcie marynarki, nie o położenie guzika - to nie musi być tożsame, ale tak najczęściej jest. Jeśli kupujesz marynarki o standardowej długości (do linii pośladków), guzik powinien znajdować się nieco poniżej połowy jej wysokości (mierzonej od dołu do góry kołnierza). Oczywiście najlepiej jest przymierzyć, ale piszę o okazji w Internecie. Z kolei krótkie ("młodzieżowe") marynarki mają guzik niżej - wszak położenie talii nie zależy od długości marynarki. Marynarek wysoko zapinanych unikaj - psują sylwetkę, wygląda się w nich dziwnie (talia "idzie pod pachy"). Taliowanie marynarki jest zabiegiem dosyć prostym i niezbyt drogim. Tak więc, jeśli kupujesz ładną marynarkę i jest ok (ramiona, długość, rękawy dobre w przypadku przeciętych dziurek lub nie za krótkie w przypadku atrap), to niewielki nadmiar materiału nie powinien zniechęcać do zakupu. Jeśli chodzi o marynarkę, którą pokazałeś w wątku obok - musisz zdecydować, czy warto przerabiać. Cena przeróbki prawdopodobnie przekroczy wartość marynarki, ale jeśli ją lubisz, można spróbować.
  13. Witam, dziękuję za wskazówki. Trafiłem w końcu do p. Sitnika, koszt podlejenia cienką gumą części przedniej, bez obcasa znaczy się - 39 zł. Być może to jakiś podatek od nowego klienta , bo buty były nowe, co chyba upraszcza sprawę. Oczywiście nie chodzi o wyciśnięcie każdej złotówki, ale koszt rzędu 25 zł to byłaby (w Warszawie) doskonała cena.
  14. mosze

    Buty, trochę taniej

    Immune, czy buty Loake można obejrzeć w Polsce, a konkretnie - w Warszawie? Drugie pytanie: jak odróżnić linię "made in England" i jaka jest różnica cenowo-jakościowa?
  15. mosze

    Wyprzedaże

    Spodnie RC Weekend (Royal Collection) - dżinsy i bawełniane o kroju dżinsowym (nie wiem, jaka jest fachowa nazwa), bawełna średniej grubości i cienka, przecenione z 179 zł o 80%. Kolory typowe dla dżinsu (niebieskości) oraz militarne - od beżów przez zielenie do brązów, jest też granat i czarny. Rozmiarów jest sporo. Jakośc ok, zwłaszcza za tę cenę. Chciałem sobie kupic ze 2-3 pary, ale niestety, nie dla mnie
  16. Cześć, Trochę słabe zdjęcia - musiałem rozjaśniać, żeby coś zobaczyć. Spodnie do skócenia - o ile, tego się nie da powiedzieć, na oko na pewno więcej, niż centymetr. Krawiec sam sprawdzi - może przynieś modelowe zdjęcia i pokaż, jak ma być. Rękawy faktycznie mocno się fałdują. Generalnie jednak - podoba mi się. Marynarka dobrze leży, długość jest doskonała (krawiec dostosował ją do sylwetki, nie do kciuka - świetna robota), widać ładne taliowanie. Podejrzewam, że sporo osób chciałoby poznać technikę (szycie, klejenie), poziom wykończenia oraz cenę, o ile to nie tajemnica.
  17. mosze

    Wyprzedaże

    Vistula i Wólczanka - wyprzedaż koszul. Ceny już od 60-70 zł. Podobno przecenione z (nawet) ponad 200. Ja nabyłem bardzo ładną koszulę Vistuli - biała w lekką różową krateczkę, slim fit, za 70 zł. Wybór slim-fitów niewielki, ale "zwykłych" koszul jest sporo. Leniwych spryciarzy, którzy zajrzą do sklepu internetowego, muszę zmartwić - wydaje mi się, że tam oferta jest mocno ograniczona, np. "mojej" koszuli nie znalazłem.
  18. Wygląda na to, że jest świetnie. Doskonała cena (o ile podana na początku wątku pozostaje aktualna), doskonały efekt. Faktycznie, poeksperymentowałbym ze spodniami ciut węższymi. Jednak dobrze wiem, o czym piszesz, kiedy wspominasz o wygodzie - sam mam mocne uda i w węższych spodniach odczuwam wyraźny dyskomfort.
  19. Buty odebrałem - wyglądają na podklejone bardzo solidnie (jedyna różnica w stosunku do zdjęcia powyżej to mniejsza liczba wbitych gwoździków), ładnie wyrównane z podeszwą, jest ok. Starszy (bardzo) pan ze starej szkoły - wciąż daje radę. Ale zapłaciłem jak za zboże - 40 zł za podeszwę "właściwą" i dodatkowo 25 zł za obcas. Próba negocjacji ceny się nie udała - jednak, jeśli się okaże, że można taniej, to już do szewca nie wrócę. Zatem mam pytanie - gdzie w Warszawie (najchętniej okolice Marymontu, Żoliborz, ew. Praga lub centrum) można zrobić to dobrze, ale w rozsądnej cenie?
  20. Jeszcze raz dzięki - zobaczę dziś, jak to wyszło. Pewnie obcasy też w takim razie podkleję. Szewc pytał, czy ma to zrobić (podkleić obcas), ale powinien sam wiedzieć, że to będzie potrzebne. Ostatnie pytanie - ile taka usługa powinna kosztować?
  21. No właśnie - na zdrowy, chłopski rozum tak, ale chyba tak być nie musi. Tzn. maksymalne taliowanie (wcięcie) musi być w talii, guzik już niekoniecznie. Zobacz na poniższą, cytowaną już przeze mnie, marynarkę: http://sklep.vistula.pl/product-pol-101 ... stula.html Maksymalne taliowanie jest wyraźnie poniżej górnego guzika. Oczywiście w grę wchodzi jakaś sztuczka (typu upinanie materiału szpilkami na modelu, żeby marynarka ładnie leżała). W każdym razie nie jestem pewien, czy zawsze miejsce zapięcia będzie tożsame z maksymalnym wcięciem. Gdzieś czytałem, że krawiec może sterować guzikiem zapięcia w górę i dół celem "poprawienia" sylwetki, ale powinny to być odchylenia minimalne (rzędu pojedynczego cm). Jeśli chodzi o komentowaną marynarkę - jeszcze raz powtórzę - błąd zdarzyć się może każdemu, ale krawiec nie miał prawa wypuścić klienta w takiej marynarce. Działa na szkodę klienta i własną (antyreklama). Powinien był zdecydowanie marynarkę zatrzymać do poprawki.
  22. Dzięki za odpowiedź. Jeszcze jedno pytanie - czy w związku z tym należy również podkleić obcas (dla zachowania linii podeszwy w poziomie, inaczej przód buta pójdzie lekko w górę)? Czy nie ma to znaczenia? Buty są eleganckie, przynajmniej tak mi się wydaje
  23. Cześć. Sam nie jestem fachowcem, ale moje uwagi są dość oczywiste. Marynarka niedobrze leży u góry (reszta wygląda ok) i krawiec nie powinien Cię w takim stanie wypuścić. Po pierwsze, marynarka powinna ściśle przylegać do kołnierza koszuli. U Ciebie widać wyraźny odstęp. Po drugie, brzydka jest linia ramion - zaginają się tak, jakby była zbyt szeroka. Niezależnie od kształtu Twoich ramion (proste, opadające, równe czy załamujące się), ramiona marynarki powinny być proste, bez załamań - krawiec powinien tu wszystko skorygować. No i nie ma prawa uwierać w ramionach. Jednym słowem - nie obejdzie się bez poprawki. A, i nie zapinaj dolnego guzika marynarki.
  24. Witam i pytam - oddałem buty do szewca celem rzeczonego tuningu. Wiem, że część purystów się obruszy, ale podeszwa zużywała się błyskawicznie, zaczęły się przecierać szwy; jednym słowem oddałem i już. Jednak mam wątpliwość - nie robiłem tego jeszcze - jaka powinna być grubość gumy? Wyobrażałem sobie, że w celu zachowania właściwości "trakcyjnych" (obcas i przód podeszwy na jednym poziomie), powinna to być cienka warstwa gumy - powiedzmy, 1 mm. Tymczasem szewc wyjął kawał dość solidnej gumy o grubości na oko 2,5-3mm. Argumentował, że część zostanie zeszlifowana, a jakby była taka cienka, to by się zaraz starła. Dałem się przekonać i buty zostawiłem. Jednak wątpliwość pozostała - jak to powinno wyglądać?
  25. Kolorystycznie jest ładnie. Długość rękawów w marynarkach ok. Jednak obie marynarki są za krótkie! Piszesz, że masz krótki tułów (czy to nie pomyłka?) - przy krótszej marynarce będzie wyglądać na jeszcze krótszy. Krótką marynarkę jest sens stosować przy krótkich nogach. Chyba, że to celowy wybór (tak Ci się podoba). Jest jednak jeszcze jeden problem - moim zdaniem, zapięcie jest zbyt wysoko, wyraźnie powyżej talii. To powoduje zniekształcenie sylwetki. Ponieważ nie ma zdjęcia całej sylwetki, nie widać, jak to wpływa na całokształt, ale pokazane zdjęcia sugerują, że nie jest dobrze. Uwagi dotyczą obu marynarek, chociaż druga imho lepiej leży - i w ogóle jest ciekawsza. Oczywiście - na rynku są krótkie i wysoko zapinane marynarki, np. ta: http://sklep.vistula.pl/product-pol-101 ... stula.html Nie da się ukryć, że ta leży dobrze. Może kluczem do sukcesu jest wytaliowanie i idealne dopasowanie marynarki?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.