Skocz do zawartości

Radzenie sobie z ignoranctwem lub przesadnymi pochlebstwami


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nurtuje mnie ciekawość jak radzicie sobie z totalnym ignoranctwem na temat jak jesteśmy ubrani np: "po ci ta chusteczka", my wiemy po co jest i jak się nazywa -to dopełnienie całości taka kropka nad i, ale czy jest to czas na wykład, czy raczej zbywacie takie pytania uśmiechem?

Lub odwrotnie - czyli pochlebstwo typu: no, no wyglądasz jak JB vel 007, albo np. idziesz na imieniny?

Interesuje mnie głównie Wasz aspekt emocjonalny tzn czy wzbudza w Was to śmiech, rozczarowanie, zażenowanie czy jakieś jeszcze inne uczucia?

Bo u mnie to jest różnie szczerze powiem.

Przecież nie wszyscy z naszego otoczenia to stali bywalcy bespoke.pl i trudno im zrozumieć, że zamiast bluzy z kapturem można ubrać zestaw koordynowany i pojawić się w centrum handlowym na przykładowo cotygodniowych zwykłych zakupach.

Zachęcam do dyskusji.

Opublikowano

tak, masz rację , nie upieram się, można to podciągnąć pod powyższy jaki przytoczyłeś. jak ktoś pociągnie temat to zobaczymy, jak nie to usunę .

Opublikowano

Temat, ktory otworzyles rozumiem bardziej jako zwrocenie uwagi na psychologie naszych reakcji pod wplywem reakcji otoczenia odnosnie naszego odzienia.

Musze szczerze stwierdzic, ze jeszcze nigdy nie spotlalem sie z ignoranckim zapytaniem w stylu "po co ci ta chusteczka". Najprawdopodobniej odpowiedzialbym, ze przecieram nia buty jak sie zakurza.

Z pochlebstwami tez sie nie spotykam a raczej ze stwierdzeniami: fajnie jestes ubrany czy tez ladnie wygladasz. Odpowiadam bardzo prosto: "Dziekuje, wiem ... mnie tez sie to podoba ...inaczej najprawdopodobniej nie ubralbym tego".

Opublikowano

Tak, dokładnie chodzi mi o psychologiczne reakcje. Może trochę przerysowałem komentarze specjalnie żeby uwypuklić temat.

A i odpowiedzi (potencjalne) Twoje są interesujące, widzę że idziesz w kierunku ironii. I mamy już pierwszą odpowiedź na pseudo krytykę, a na pochwałę asertywną afirmację.

O to mi chodziło.

Opublikowano

Tak, dokładnie chodzi mi o psychologiczne reakcje. Może trochę przerysowałem komentarze specjalnie żeby uwypuklić temat.

A i odpowiedzi (potencjalne) Twoje są interesujące, widzę że idziesz w kierunku ironii. I mamy już pierwszą odpowiedź na pseudo krytykę, a na pochwałę asertywną afirmację.

O to mi chodziło.

Tak ...ironizuje ... Aczkolwiek stwierdzenie "Dziekuje, wiem" zaskarbia ci szacunek w ludzkich oczach, gdyz sadza oni, ze maja do czynienia z kims pewnym siebie...tzn z tym, ktory wie co robi.

Co wcale nie zawsze musi byc prawda :D

Opublikowano

Tak, dokładnie chodzi mi o psychologiczne reakcje. Może trochę przerysowałem komentarze specjalnie żeby uwypuklić temat.

A i odpowiedzi (potencjalne) Twoje są interesujące, widzę że idziesz w kierunku ironii. I mamy już pierwszą odpowiedź na pseudo krytykę, a na pochwałę asertywną afirmację.

O to mi chodziło.

Tak ...ironizuje ... Aczkolwiek stwierdzenie "Dziekuje, wiem" zaskarbia ci szacunek w ludzkich oczach, gdyz sadza oni, ze maja do czynienia z kims pewnym siebie...tzn z tym, ktory wie co robi.

Co wcale nie zawsze musi byc prawda :D

"dziękuję" jest wg. mnie jak najbardziej ok. bez fałszywej skromności.

Opublikowano

Też uważam, że w obu przypadkach wystarczy powiedzieć dziękuję, gdyż tak osoba pewna siebie odpowiada na komplementy. Natomiast docinkami przypadkowych osób w ogóle nie ma co sobie głowy zawracać ;)

Opublikowano

Ze swojego doświadczenia powiem, że odpowiedź "Wiem, dziękuję" na pochwałę mojego stroju spotyka się zwykle z konsternacją. Wiem też dlaczego ;)

Ja tez wiem :D
Opublikowano

Tu poruszę też taki temacik jak overdressed i underdressed (jest on ciekawie opisany u Macaroniego). Nie bardzo potrafię to przełożyć sensownie na polski, ale wiemy o co chodzi.

Byłem pewnego razu w jednej z podmiejskich urzędziów gminy w pewnej rutynowej sprawie, to co tam zobaczyłem to była groteska, albo horror. Urzędnicy biegali po korytarzu w T-shirtach, podartych dżinsach, nie wyglądało to na urząd, ale na jakąś przerwę w meczu :lol: ja skromnie ubrany w jakiś tam zestaw koordynowany, bez krawata wyróżniałem się z tego zgiełku, zostałem wyłowiony z tłumu przez - (chyba) sekretarkę wójta i poproszony . Czułem na sobie wzrok wszystkich, albo inaczej mówiąc poczułem pozawerbalna komunikacje ze mną.

Nikt też raczej nie wychwalał mojego stylu... ja natomiast miałem po prostu ubaw.

Opublikowano

Witam,

w przypadku docinek na ogół ciągne dalej żart, często mówiąc w tonie żartobliwym to czego druga osoba może nie chcieć mówić, bojąc się, że mnie urazi. Na ogół skutecznie kończy to uwagi, ale jednocześnie rozładowuje sytuacje śmiechem. W przypadku pochwał najnormalniej dziękuje, wyrażając radość z tego, że coś się podoba. Wszystko inne (różnorakie stwierdzenia raczej neutralne typu 'wyglądasz jak z katalogu/jak model/profesor akademicki/60cio latek') obracam w dyskusje pytając czemu dana osoba tak sądzi, to znacznie bardziej interesujące niż zignorowanie komentarza.

Czułem na sobie wzrok wszystkich, albo inaczej mówiąc poczułem pozawerbalna komunikacje ze mną.

To jest ciekawe zjawisko (przychodzi mi tutaj na myśl angielskie określenie 'presence') i ciekawe jak zmienia się postrzeganie osoby ubranej inaczej niż inni (w pozytywnym sensie).

Pozdrawiam,

dsc.

Opublikowano

Z racji mojego wieku (środowisko studenckie) często spotykam się z różnymi przytykami odnośnie mojego ubioru np. "nie wiem o co chodzi ludziom z tymi chusteczkami w kieszonkach marynarki"- stojąc pół metra ode mnie. Na takie zaczepki tłumacze, że to nie chusteczka i nie kieszonka- wykazuję ignoranctwo takim ludziom i ucinam dyskusje.

Są też śmieszne sytuacje zazwyczaj związne z płcią przeciwną. Ostatnio zostałem nazwanym księciem Williamem przez dziewczynę, która była zaintrygowana tym, że mam spodnie w kolorze burgundowym. Odpowiedziałem, że niestety muszę ją rozczarować, ale księciem nie jestem i żadnym arystokratom, jak chciała mi wmówić, też nie. Oczywistą oczywistością jest to, że za komplement dziękuję ;)

Podsumowując, jak zostało to wspomniane w innym temacie, ubiór może być początkiem interesującej dyskusji i nowych znajomości. Oczywiście zdarzają się też chamskie zaczepki, które całkowicie ignoruję.

Pozdrawiam

Kuba

Opublikowano

A ja na wszystko odpowiadam z uśmiechem :) Gdyby ktoś spytał się po co mi ta chustka, to pewnie powiedziałbym, że do nosa ;D

Jakiś czas temu moja koleżanka usilnie co jakiś czas pytała mnie co to ja taki ładnie ubrany jestem. Nie pamiętam już konkretnych przykładów co jej odpowiadałem, ale za każdym razem się śmiała ;) Także dystans i poczucie chumoru w przypadku jakichś dziwnych sytuacji i tyle.

A za komplementy dziękuję, też z uśmiechem :)

Opublikowano

Jeśli pytała Cię ta sama osoba częściej, niż dwa razy, to daje do myślenia. Do myślenia w ogóle dawać powinno, jeśli jakaś zauważalna grupa ludzi zwraca uwagę, że "coś jakiś elegancki jesteś". To wcale nie musi być komplement, no nie? A na okres przejściowy, jeśli koniecznie musicie przyzwyczaić publikę do marynarek albo poszetek, polecam reversala:

- Coś ty taki elegancki?

- Do pierwszej komunii idę

Opublikowano

Jeśli pytała Cię ta sama osoba częściej, niż dwa razy, to daje do myślenia. Do myślenia w ogóle dawać powinno, jeśli jakaś zauważalna grupa ludzi zwraca uwagę, że "coś jakiś elegancki jesteś". To wcale nie musi być komplement, no nie?

Masz rację, ale wiesz, na studiach wystarczy ubrać garnitur i krawat, albo nawet marynarkę do dżinsów i już jest poruszenie ;) Nie drążyłem nigdy tematu, nie mam pojęcia czemu wypytywała o to kilka razy. Nigdy nie zaprzątało to mojej głowy.

Opublikowano

Jeśli pytała Cię ta sama osoba częściej, niż dwa razy, to daje do myślenia. Do myślenia w ogóle dawać powinno, jeśli jakaś zauważalna grupa ludzi zwraca uwagę, że "coś jakiś elegancki jesteś". To wcale nie musi być komplement, no nie?

Masz rację, ale wiesz, na studiach wystarczy ubrać garnitur i krawat, albo nawet marynarkę do dżinsów i już jest poruszenie ;) Nie drążyłem nigdy tematu, nie mam pojęcia czemu wypytywała o to kilka razy. Nigdy nie zaprzątało to mojej głowy.

Tutaj studenci nosza czasem marynarki i jest to czyms normalnym
Opublikowano

Tutaj studenci nosza czasem marynarki i jest to czyms normalnym

Na mojej poprzedniej uczelni kolesie chodzili na egzaminy w hawajskich spodenkach... nie było to częste, ale sam fakt porażający. Na tej na której jestem teraz oprócz egzaminów raczej nie widuję elegancko ubranych studentów. Co gorsza, procentowo myślę, że elegancko ubrani wykładowcy też są w mniejszości.

Opublikowano

Chodzi o to, żeby student nosił mniej lub bardziej klasyczne ciuchy nie tylko w czasie sesji. Ale najbardziej interesuje mnie sfera psychologii, jak się czujecie w "drugiej" swojej skórze wy sami, jak inni was postrzegają i jaki ma to oddźwięk u was na wszelkie opinie o was samych.

Opublikowano

Jeśli pytała Cię ta sama osoba częściej, niż dwa razy, to daje do myślenia. Do myślenia w ogóle dawać powinno, jeśli jakaś zauważalna grupa ludzi zwraca uwagę, że "coś jakiś elegancki jesteś". To wcale nie musi być komplement, no nie?

Masz rację, ale wiesz, na studiach wystarczy ubrać garnitur i krawat, albo nawet marynarkę do dżinsów i już jest poruszenie ;) Nie drążyłem nigdy tematu, nie mam pojęcia czemu wypytywała o to kilka razy. Nigdy nie zaprzątało to mojej głowy.

Tutaj studenci nosza czasem marynarki i jest to czyms normalnym

gccg tutaj tzn gdzie? ja np. nie wiem gdzie przebywasz, w opisie mi ma nic , możesz śmiało pisać tu...lub tu bez niedomówień

Jakieś Niderlandy - strzelam?

Opublikowano

Chodzi o to, żeby student nosił mniej lub bardziej klasyczne ciuchy nie tylko w czasie sesji. Ale najbardziej interesuje mnie sfera psychologii, jak się czujecie w "drugiej" swojej skórze wy sami, jak inni was postrzegają i jaki ma to oddźwięk u was na wszelkie opinie o was samych.

Ja się czuję bardzo dobrze. Lubię marynarki, lubię koszule, lubię krawaty :) W większości ludzie reagują na to bardzo pozytywnie (oprócz sporadycznych przypadków jak wcześniej wymieniona koleżanka), co przeważnie poprawia mi samopoczucie. Tak to u mnie wygląda :)

Opublikowano

Co prawda trochę temat się powtarza z innym wątkiem ale dyskusja ciekawa.

Mnie interesuję jak postrzegacie słowo elegant? Wydaję mi się że wbrew temu co na forum piszemy społeczeństwo widzi eleganta jako fircyka i modnisia a nie dobrze ubranego faceta. Sam przymiotnik elegancki wydaje się być neutralny, ale za słowem elegant chyba kryje się pewna drwina i prztyczek skierowany w naszą stronę. 'Elegancki mężczyzna' brzmi ok, natomiast co do 'eleganta' to mam wątpliwości.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.