-
Postów
55 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez Miyagi
-
Wiadomo Zdaję sobie sprawę, że moje podejście trąci rulonikowym fetyszyzmem, ale w obecnym stadium choroby nic na to nie poradzę. To chyba trochę jak z butami: najpierw jest "wow, goodyear!", po jakimś czasie kręci się nosem na corrected grain, i tak dalej, niestety...
-
No nie wiem. Może to kwestia zdjęcia, ale mnie wydaje się przede wszystkim niestarannie (za luźno) zrolowany, stąd w niektórych miejscach wydaje się płaski, w innych poskręcany. Dla porównania załączam zdjęcia ruloników, które uważam za dobre. Tylko nie wiem, gdzie można tak wykończone rzeczy nabyć, poza Vandą i Sam Hober.
-
W przypadku tej konkretnej poszetki unikałbym eksponowania brzegów w ogóle.
-
Czyszczenie, pranie, prasowanie, mole, pielęgnacja, itd.
Miyagi odpowiedział(a) na wx1440 temat w Męska elegancja
Ja także używałem deski Airboard, tej dużej z podstawką pod generator pary. Wszystko było dobrze do momentu, kiedy deska postanowiła się "rozjechać" - z wysokości ustawionej na maksimum powierzchnia robocza znalazła się na wysokości moich kolan. Okazało się, że to (szumnie nazwana) "płynna regulacja wysokości" odmówiła posłuszeństwa. Teraz używam Viledy z mechanizmem z ząbkami i, jak dotąd, wszystko jest dobrze, a całość zupełnie jak ta Leifheit (przynajmniej ja nie widzę jakichś istotnych różnic). -
-
Hahaha, sowa w roli komentarza bardzo mi się podoba! W pośpiechu nie sprawdziłem orientacji zdjęcia, a w przeglądarce wyświetlało mi się obrócone. Tak wygląda koszula podczas noszenia. O ile dobrze pamiętam, to już ponad miesiąc od odbioru.
-
Stosunkowo niedawno odebrałem moją pierwszą koszulę od Tiviano. Moje wcześniejsze doświadczenia z koszulowym MTM obejmowały krakowską SP im. Dąbrowskiego (gdzie udało mi się wypracować krój, który uważałem za docelowy), Balthazara i Da Vinci. Na ich podstawie wyrobiłem sobie dużą dozę nieufności w stosunku do sprzedawców w salonach MTM i generalnie każdego, kto przyjmuje zamówienie i zbiera miarę na jakiekolwiek ubranie. Na szczęście, miara została zebrana bardzo dokładnie, co mnie uspokoiło, tym bardziej, że chyba nie usłyszałem podczas całego zabiegu złowieszczych (paradoksalnie) zapewnień w rodzaju "będzie Pan zadowolony", "będzie leżeć idealnie", etc. Zamiast tego, przeprowadziliśmy rzeczową rozmowę o konkretnych elementach kroju, co bardzo mi odpowiada. Efekt końcowy nie za bardzo widać na załączonym zdjęciu - postaram się zamieścić w tym lub w przyszłym tygodniu fotografie, na których stoję naturalnie (tutaj skręcam się trochę i tworzą się fałdy). W każdym razie - z pierwszej koszuli w Tiviano jestem bardziej zadowolony, niż z tych, które uważałem za wzór dla nowych zamówień. Pan Adam jest raczej elastyczny w kwestii dopasowania i kroju - jeśli jakiś pomysł uważa za nietrafiony, przedstawia powód, zamiast odmówić "bo tak", czy twierdzić, że "tak się nie da/tak się nie robi". Wybór tkanin raczej standardowy, jednak niedługo mają dojść nowe próbniki; z kołnierzykami i mankietami sytuacja jest podobna. Są perłowe guziki. W atelier widziałem dość dużo próbników tkanin garniturowych - jeśli dobrze pamiętam, były to próbniki od Zakiego, kilka włoskich, H&S i inne, nie przyglądałem im się dokładnie. Podsumowując - nie spodziewałem się, że z pierwszej koszuli u nowego "dostawcy" będę tak zadowolony (właściwie, to w 100%). Sam będę wracać po następne, więc polecam z czystym sumieniem.
-
Może po prostu niech krawiec usztywni tym, czym chce. Może nawet kleić, jeśli nie jest to jakaś archaiczna klejonka która za chwilę zacznie się odklejać i klapa spuchnie. Już się tłumaczę z tej herezji: jeśli poprosisz go o zastosowanie techniki, w której nie czuje się pewnie, której ostatni raz używał xx lat temu lub z jakichś powodów jej nie lubi, szanse na powodzenie całego przedsięwzięcia będą raczej mniejsze niż przy zastosowaniu techniki "gorszej", ale chętnie przez niego używanej. Jeśli to krawiec na tyle budżetowy, abyś musiał wybierać wkłady usztywniające za niego - niestety, również sugeruję zmianę krawca (na podstawie własnego doświadczenia - mam w szafie kilka argumentów zbierających tylko kurz).
-
Czy dobrze widzę, że Septieme Largeur poszerzyli ofertę o modele wykonane w technologii Blake? Wydaje mi się, że przedtem wszystkie półbuty, chukka i trzewiki były szyte goodyearem, a teraz np. prawie wszystkie chukka są opisane jako "blake welted" (zarówno model do patynacji jak i ten wykonany z cordovanu jest nadal dostępny w wersji goodyear). Jednak zastanawiam się, czy to rzeczywiście poszerzenie oferty, czy zaledwie wiosenne porządki obejmujące m.in. uporządkowanie dostępnych modeli i wprowadzenie nowej kategorii.
-
[KRAKÓW] Pracownia krawiecka Robert Badura
Miyagi odpowiedział(a) na robin temat w Przewodnik miejski
A może tkanina np. z Acorn Fabrics i szycie u Dąbrowskiego? Sam rozważam taką możliwość, bo rozsądnych alternatyw brak a jeśli mam się użerać z innymi MTMami, ale jeszcze z dojazdem do W-wy, to wolę pomęczyć się lokalnie. -
Oraz kilka innych ciekawych modeli - granatowe zamszowe oxfordy, lotniki i derby (arty?), jasnobrązowe zamszowe oxfordy i longwingi, beżowe oxfordy z ażurowaniem wzdłuż krawędzi noska... Może coś jeszcze, co przeoczyłem. Jest w czym wybierać
-
Koszule - dyskusje i porady, jakość, ulubione marki
Miyagi odpowiedział(a) na temat w Męska elegancja
A ja zauważyłem dość znaczną różnicę pomiędzy popelinami Savoy i pozostałymi tego samego producenta, a inną popeliną od Balthazara i jeszcze jakąś od Da Vinci. Podczas gdy Savoye okazały się sztywne i stosunkowo trudne do dokładnego wyprasowania, te inne, których nazw nie pamiętam, są miękkie i łatwo się je prasuje, mimo, że to także popeliny. -
[KRAKÓW] Pracownia krawiecka Robert Badura
Miyagi odpowiedział(a) na robin temat w Przewodnik miejski
Poza Sienną też? -
Zabezpiecz, bo szwy pod noskiem zaraz Ci się przetrą i but będzie chciał Cię pożreć, to znaczy, podeszwa rzeczywiście się rozwarstwi. Mam to w prawie identycznych SL Gaspar, ale brązowych (dobrze widzę na trzecim zdjęciu, że to wersja norwegian stitched?)
-
Mam podobne doświadczenie z bawełnianym swetrem Vistuli, natomiast v-necki 100% merino (wg metki i informacji w sklepie, a z ich wiarygodnością - nie mam tu na myśli konkretnie Vistuli, a ogólnie polski rynek - różnie bywa...) eksploatowane dość intensywnie trzymają się nadzwyczaj dobrze.
-
[WARSZAWA], Pracownia Krawiecka "Zaremba"
Miyagi odpowiedział(a) na Maciej Zaremba temat w Przewodnik miejski
Brzmi ciekawie, w jakim to programie można było zobaczyć ubrania z Pracowni? -
Krawat - kluczowy i niedoceniony, jak dobrać odpowiedni?
Miyagi odpowiedział(a) na Ę-żine temat w Męska elegancja
Ja natomiast myślę, że nawet jeśli znajdzie się już ładny jasny krawat (bywają takie, tylko gdzie to je ostatnio widziałem...), to połączenie go z ciemniejszą koszulą wymaga niemałego wysiłku, jeśli miałby to być zestaw spoza kręgu estetyki "weselnej". -
Koszule - dyskusje i porady, jakość, ulubione marki
Miyagi odpowiedział(a) na temat w Męska elegancja
To ze swojej strony zaleciłbym upewnienie się, że wszycie rękawa jest optymalnie skrojone, zarówno pod względem kształtu, jak i wymiarów. Z mojego skromnego doświadczenia wynika, że dopiero wtedy opłaca się powiększać koszule, inaczej istnieje ryzyko nietrafienia w źródło problemu. Na przykład, moje obszerniejsze koszule są mniej wygodne, niż te na granicy bycia obcisłymi. Z wielkim spadochronem z pewnej szacownej, zdawałoby się, firmy MTM na czele (ale on przebija wszystko, więc jest niejako poza obszarem dyskusji ) -
Koszule - dyskusje i porady, jakość, ulubione marki
Miyagi odpowiedział(a) na temat w Męska elegancja
Panie, ale kiedyś ręce ten opór mogą przezwyciężyć... Zamiast kilku centymetrów w klatce może takie rozwiązanie: viewtopic.php?f=1&t=698&start=2191 A na poważnie to uważam, że koszula w ramach dopasowania ma być wygodna stąd jeśli czujesz się niekomfortowo to trzeba powiększyć. Czy masz na myśli powiększenie koszuli (ew. następnego egzemplarza) konkretnie w sytuacji, gdy już przedobrzyło się ze zmniejszaniem kolejnych wymiarów (a luźniejsza była ok), czy jako ogólny sposób na zwiększenie komfortu? Pytam, bo w moich (niewielu) koszulach MTM, które generalnie nie są ciasne, czynnikiem ograniczającym komfort jest właśnie ich obszerność w kluczowych miejscach (klatka piersiowa/wszycie rękawa), jednak nie jestem pewien, czy dobrze Cię zrozumiałem. -
-
Dziękuję za (cenne!) wskazówki. Zastanowię się jeszcze nad kolorem docelowym, albo po prostu zrobię tak, jak mówi Velahrn
-
A zamieścisz także prezentację fotograficzną na forum? W terminie Wielkiej Impregnacji muszę niestety pojawić się na uczelni, a zapowiedź brzmi nieźle. Co do butów - problemem jest nie tyle samo przyciemnienie buta, co zmiana odcienia, przez co nawet przy zbliżonej już jasności (jak na pierwszym zdjęciu) buty różnią się od siebie dość znacznie. Kolor lewego buta nadal jest tym, który znasz ze swoich Church's, a prawy zrobił się jakiś taki... prawie kasztanowy. Ale jeśli różnica będzie nie do zniwelowania, rzeczywiście po prostu przyciemnię drugiego w podobny sposób i po problemie.
-
Mam ten sam problem - użyłem na jednym (prawym) bucie trochę zbyt ciemnego Pommadiera i efekt jest jak na zdjęciach poniżej. Jednak Renomat nie pomaga, mydło do skór także. Co więcej, nie mogę zaobserwować związku ilości użytego Renomatu bądź mydła z kierunkiem zmian - udało mi się zredukować różnicę kolorów do poziomu widocznego na pierwszym zdjęciu, a po kolejnym użyciu Renomatu różnica znów stała się wyraźniejsza. Jak pozbyć się tego ciemnego odcienia? edit: zmniejszyłem zdjęcia, doprecyzowałem (fragment pisany kursywą)
-
@xkozioł - dziękuję! @eye_lip - jak dla mnie, sprawują się nieźle. Używałem ich od kwietnia ubiegłego roku, niekiedy bardzo intensywnie (zeszłej jesieni były to moje jedyne buty na deszcz, nie licząc zimowych "czołgów"), ale jedyne, co stało im się nie z mojej winy, to wypadnięcie jednego metalowego "kapselka" z dziurki na sznurówkę (są od wewnątrz). Poważniejszym problemem jest rozklejenie się podeszwy na nosku po przetarciu szwów, jednak tutaj obwiniam bardziej siebie niż buty - noski są w stosunku do mojej stopy zauważalnie wydłużone, chodzę w znacznym stopniu "na palcach", ale po prostu zaniedbałem przyklejenie/przybicie żabek w miejscu najszybszego ścierania się podeszwy i szwy zniknęły. Stosunkowo długo rozbijałem te buty, jednak kiedy mi się to udało, stały się jednymi z moich najwygodniejszych. W związku z tym zamówiłem także model Emile na tym samym kopycie - ten był zauważalnie szerszy w obszarze palców i tuż przed nimi - może przez brak plecionego zdobienia na vampie (niestety nie udało mi się znaleźć na szybko polskiego odpowiednika).
-
W pełni zgadzam się z Miszą - mam jedną poszetkę z logo producenta na rogu. Niby dyskretne, ale nie ma to specjalnie znaczenia, składam poszetkę z reguły tak, że mimo moich starań zmierzających w przeciwnym kierunku, ono uparcie chce mnie "skompromitować" (nie, żebym uważał monogram za kompromitację, jednak wobec wywalania logo na wierzch jestem uprzedzony)
