podzielam powyższy sentyment do czapek "firmowych", choć ja z sentymentem patrzę na studenckie czasy mego dziadka, kiedy to po nakryciach głowy można było od razu rozpoznać przyszła profesję żaka. nie wiem, czy to dziś funkcjonuje. mam nadzieje na jakiś renesans tych zwyczajów (oprócz słynnych już mundurków gimnazjalnych). dziadek wspomina z wielkim rozrzewnieniem te czasy szukając współczesnych studenckich czapek znalazłem takie:
My na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym dostaliśmy tego typu czapki, ale jest to rekwizyt i tylko dla tych którzy najlepiej zdali maturę... Niby jakieś nawiązanie jest, ale szczerze mówiąc to chciałbym, żeby uczelnie różniły się jakoś strojami od siebie Oprócz fartuchów na wumie...