Ja nie rozumiem jednego. Dlaczego wedle większości tatuaż może być albo dziełem sztuki albo więzienną pamiątką. I koniec, nic innego.
Ja posiadam małe "znamię" na nodze, nie jest to dzieło sztuki ale też nie więzienne, radosne dzieło. Od taka "wczesnośredniowieczna" ozdoba. Jest tam po to, żeby upamiętnić stare czasu, dawną pasję.
Nie wiem jak innych ale mnie strasznie razi jak ktoś do tatuażu (lub innego aspektu) dorabia wielką ideologię. Np. nie zrobi sobie tatuażu bo mu się podoba, taki kaprys albo lans jeżeli już ktoś ma taką potrzebę. Nie, tu musi stać za tym jakaś dziwna ideologia, i to nie po to, żeby miało to jakiś większy sens tylko po to, że raczej taka osoba sama przed sobą stara się to usprawiedliwić.
Ufff mam nadzieję, że nie pogmatwałem za bardzo.
Pozdrawiam