-
Postów
1 568 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez frankenstein
-
Tak się składa, że mam gładką łososiową koszulę nabytą w pionierskich czasach mojej elegancji 4 lata temu. Od dawna zalegała w szafie, wydobyłem ją i...pasuje świetnie do tej marynarki. Dzięki:) Rogi kołnierzyka są już przetarte, ale do tweedu to powinno przejść. Właśnie dlatego, nie mam tendencji do wyrzucania rzeczy w których przez rok lub więcej nie chodzę. Bo potem nabywasz nową rzecz i okazuję się że ta stara świetnie może komponować się z nową. Zupełnie o niej zapomniałem, a podszewkę przecież wybrałem w kolorze gliny do tego tweedu. Przetarty kołnierzyk, trochę patyny... to jak pieprz do zupy
-
Ja uwielbiam brązowy kolor Ten drugi mi szczególnie przypadł do gustu. O!!!! O, właśnie!!!! Noś to co lubisz, co czujesz, że to Twoje barwy. Zresztą uważam, że do tej Twojej marynarki świetnie by pasowały koszule w kraty. Takie intensywne, kontrastowe (ciemny z jasnym), może tattersall, ewentualnie jednobarwna, ale jakaś ruda, miedziana, ceglasta... To oczywiście moje zdanie tylko. Pozdrawiam PS. Jak ustabilizuję wagę, to chyba poproszę o adres pana Orciucha. Na razie robisz za przedskoczka
-
Prawidła budżetowe i te droższe - dyskusje i porady
frankenstein odpowiedział(a) na jfk temat w Buty
Zgadzam się w całej rozciągłości, może to tak naprawdę mieć znaczenie jak buty są nie tyle wilgotne, ale co po prostu solidnie zmoczone, kapiące wodą. Wtedy rzeczywiście skóra będzie bardzo plastyczna. Ale to nie jest sytuacja normalna. Zresztą pod koniec schnięcia (kiedy są delikatnie wilgotne) i tak trzeba włożyć prawidła, by się nie zdefasonowały. -
Dobrze zrobił, bo to marynarka, w której powinieneś chować różne rzeczy. Osobiście uwielbiam takie kieszenie. Moim zdaniem ma jedną wadę zasadniczą. Jest nowa. To widać. Moim zdaniem trochę inaczej się ułoży jak w niej pochodzisz i trochę spatynujesz. Ja bym się w niej dwa razy przespał najlepiej w pociągu osobowym do Szczecin-Przemyśl. Spytaj się krawca, czy potrafi trochę spatynować.
-
Koszule - dyskusje i porady, jakość, ulubione marki
frankenstein odpowiedział(a) na temat w Męska elegancja
Z tymi rozmiarami jest różnie. Z mojego doświadczenia wynika, że największe, luźniejsze są rzeczy amerykańskie. Ich L to często po prostu europejska XL (kupowałem ostatnie hat jacka, europejska XL była ich M, ich stany rolnicze są grubsze, i to też jeszcze utrudnia zakup). W Europie, w UE formalnie romiary sa ze standaryzowane, ale i tak się różnią. Skandynawia ma specjalna numeracje dla niższy. Górne widełki normy to Wielka Brytania, Skandynawia i Niemcy, dolne to Włochy i Hiszpania (ci też szyja dla niższych). Hiszpański slim fit to powinien brytyjski super slim fit. Ale i też naklezy pamietać, że są jeszcze linie i brandy młodzieżowe, które rozmarówkę dopasowują do swoich głównych rynków. Na polskim rynku sytuacje jest taka, że działają firmy o bardzo zróżnicowanej rozmiarówce. Z jednesj strony to różne firmy zagraniczne dostsowane do swoich zasadniczych odbiorcówe, a z drugiej polskie, które ewidetnie pogubiły się z rozmiarówką. Najczęsciej jest ona zbliżona do numeracji niemieckiej. Czytałem niedawno, że maja to uporządkować, ale to pewnie potrwa parę, bo najpierw muszą najpierw zrobic badania jakie rozmiary ma statystyczny Polak. Rozmawiałem kiedyś z technologiem w polskich firmach obuwniczych (było to dawno), więc on mówił, że można przyjąc, iż co pokolenie nosimy ubranie o numer większe. Ja powinien być o numer większy od mojego ojca, a mój syn ode mnie. I w moim przypadku to się sprawdza. -
[WARSZAWA], Szewc Bronisław Kurkus, ul. Złota
frankenstein odpowiedział(a) na macaroni temat w Przewodnik miejski
To prawda. Każdy rzemieślnik ma swoje preferencje, a może nawet styl wykonania. Wiadamo, że rzadko kiedy dobrze wychodzą kopie robionych butów. I to jest zrozumiałe. Mój znajomy nie był zadowolony np. z Kielmana. To wynika z jednorazowego powielenia, czyjegoś projektu z reguły przy użyciu trochę innych materiałów. Jestem przeciwnikiem zamawiania kopii, bo rzadko się udaje. Wątpię, by mentalościowo Kurkus sie zmienił, ale niezależnie od tego polecam wszystkim zamawiającym nietypowe rozwiązania zamówienie w formie pisemnej, dobrze załączyć zdjęcie jak coś ma wyglądać, ew, rysunki, próbki kolorów etc. Bo zdarza się, że pewne dorobne szczegóły rzemieślnicy wykonują z przyzwyczajenia, ale to już inna historia. -
[WARSZAWA], Szewc Bronisław Kurkus, ul. Złota
frankenstein odpowiedział(a) na macaroni temat w Przewodnik miejski
Niestety nie mogę zostawić tego fragmentu Twojej wypowiedzi bez komentarza. Obecnie wszystkie buty, również te szyte na miarę są klejone. Z Butaprenu w różnych odmianach korzystają kolejno: Wielądek, Kurkus, Januszkiewicz, Duranc, Kamiński, Kielman, Gadomski, Lewandowski, Bukowski i wszyscy inni szewcy w Polsce i na świecie. Oprócz tego kleją również Lobb, Green, Cleverley, Berluti, Mantellassi i inni wielcy ze świata butów. Można obstalować buty jedynie szyte, ale będą charakterystycznie skrzypiały i przyciągały uwagę przechodniów z drugiego końca ulicy. Poza tym cały but będzie się szybciej zużywał i działał trochę tak jak nienaoliwiony mechanizm zegarka. Drogi +Immune+. po pierwsze: wiem, że wiesz; po drugie: buty miały być właśnie skrzypiące, na skrzypiących mi zależało, podkreślałem to Kurkusowi kilkanaście razy i byłem gotowy dać to na piśmie, nie chciał (miałem wcześniej skrzypiące buty i chciałem to powtórzyć, bo lubię skrzypienie butów, starej podłogi, starych drzwi, trzask płyty analogowej, etc.). Mógł powiedzieć, że nie wykona takiego zamówienia, nie miałbym pretensji. Ale ja z kolei nie chciałem takiego sposobu wykonania i wykończenia jaki on przyjął; po trzecie: nie chcę rozwodzić sie nad szczególami tego mojego konkretnego zamówienia, dodam tylko, że w sprawie skrzypienia sam Kurkus przejawiał inicjatywę; po czwarte: nie znoszę jak ktoś kłamie (dot. pana Kurkusa); po piąte: nie będę tutaj rozwodził się na pewnymi szczegółami dotyczącymi wykonania konkretnego zamówienia w kontekście ogólnych zasad sztuki szewskiej, bo jako administrator wiesz, że na to są inne wątki. Pozdrawiam serdecznie -
[WARSZAWA], Szewc Bronisław Kurkus, ul. Złota
frankenstein odpowiedział(a) na macaroni temat w Przewodnik miejski
Tak się wcinam nieco z ubocza, ale to chyba poważny błąd w sztuce? Przecież to buty na miarę, muszą być wygodne, bez jaj. @kamil; Z butami Kurkusa mialem podobny problem bardzo długo się rozchodziły i też oddawałem mu dwa razy do rozbicia. Zapomniałem o tym napisać. Nie są też tak wygodne jak inne buty robione na miarę. @mosze: buty są ze skóry, skóra to naturalne i plastyczne tworzywo, i nowe powinny się dopasować do stopy, czasami może trochę uwierać, a nawet obcierać, ale krótko. To tak jakby się naturalnie profilowały. Po dopasowaniu są idealne, jeśli są dobrze zrobione. A potem je nosić przez ponad 20 lat tak jak ja noszę buty od Pana Januszkiewicza. -
1. Tatuaż może być nawet arcydziełem. 2. Ale nawet bycie arcydziełem nie zmienia kwestii trwałości fizycznej i konotacji kulturowych. 3. W zachodniej kulturze tatuaż jest nadal stygmatyzacją, może być subkulturą, ale nie może i nie powinien wiązać się z obrazem tego co nazywa się klasą średnią i elitą. 4. Jest absolutnie niepraktyczny za młodu byłem noszowym bloku operacyjnego chirurgi plastycznej, usuwano u nas tatuaże i wszyscy ci, którzy je mielli kiedyś żałowali tego, A usunięcie mimo wszystko nie jest fajne...
-
Czego eleganckiego "nigdy" byście nie założyli?
frankenstein odpowiedział(a) na zaki temat w Męska elegancja
Futra raczej nie założę. Ale nie kiedyś mówiłem, że nie założę kożucha, a w mrozy znalazłem kożuch po moim ojcu i założyłem. W mrozy ciepło w nim było... -
[WARSZAWA], Szewc Bronisław Kurkus, ul. Złota
frankenstein odpowiedział(a) na macaroni temat w Przewodnik miejski
Powiem krótko dla mnie to zasadnicza różnica, czy but jest szyty czy na kołki i klejony. To jest zasadnicza różnica i wmawianie mi po 3 miesiącach czekania, przewlekania, nie odpowiadania na telefonu, umawiania się na spotkanie, które się nie odbywa, że złożyłem inne zamówienie to po prostu niepoważne i nieuczciwe. Wziąłem buty, bo co miałem zrobić? Do sądu pójść, żart. Dla mnie lepszy jest szewc z Alei Jerozolimskich. Na przykład pan Tadeusz Januszkiewicz z Chmielnej w czasach przed komórkowych dzwonił kilka razy, by poinformować mnie, że się źle czują on i żona, ale jak mi zależy na czasie to naturalnie któreś z nich będzie. A czy się poprawił. Z tego, co Kurkus mi mówił to przez lata żył z robienia butów do spektakli teatralnych. Podejrzewam, że ten rynek się skurczył, a i taniej do niektórych sztuk kupić buty niż je zamawiać. Może lepiej się przykłada, ale pewnych nawyków się nie zmieni. Ja na pewno u niego nic nie zamówię. I odradzam to innym. PS. @zaki - dzięki za info o Lewandowskim, korciło mnie, żeby u niego zamówić, postoję i poczekam -
Czego eleganckiego "nigdy" byście nie założyli?
frankenstein odpowiedział(a) na zaki temat w Męska elegancja
Prawie wszystko co jest odrzucone noszę lub nosiłem, kapelusz noszę pewnie już ze 20 lat albo i dłużej... Nie założę, żadnej rzeczy z polaru i tych sportowych rzeczy z tworzyw sztucznych. Ale to inna kategoria.... Nie znoszę kapeluszy z malutkim rondem, kojarzą mi się z ubekami (nosili też takie skórzane). -
Koszule - dyskusje i porady, jakość, ulubione marki
frankenstein odpowiedział(a) na temat w Męska elegancja
Koszule noszę głównie ze spinkami. I jak nie ma dziurek to przerabiam (jest z tym problem, ale dziurki robią w poprawkach krawieckich w podziemiach Dworca Centralnego). Poza tym jestem na etapie zrzucania wagi, więc często ją zmieniam i ubrania też. Zakupy ubraniowe pierwotnie kupowałem głównie P & C, bo lubię stylistykę stamtąd i taki sklep. Brandy: Gilberto, McNeal oraz Christian Berg. Trochę kupowałem też van Graafie i Royal Collection, ale w tym drugim obok bardzo dobrych koszul trafiają się autentyczne ścierki do podłogi. Poza tym Eterna, Samuel Windsor, Strelson, z marek mniej znanych w Polsce Eagle i Stephens Brothers. Kilka koszul z Pietro Baldini. Parę sportowych koszul US Polo Kapphala (nawet niezłe). Tommy Hilfigera kupilem jedną koszulę i bardzo żałuję, jakość poniżej poziomu C&A. Z polskich rozczarowaniem jest dla mnie Emanuel Berg, jest poniżej Luxury, Sartorial i Colezione z M & S, które z kolei polecam, szczególnie niskim tak jak ja (170 cm, można regulować długość mankietu francuskiego). Co do polskich marek bojkotuję marki, które nie ma mają pełnej oferty dla mojego wzrostu. Czyli bojkotuję prawie wszystkie. -
[WARSZAWA], Szewc Bronisław Kurkus, ul. Złota
frankenstein odpowiedział(a) na macaroni temat w Przewodnik miejski
Ponieważ widzę zachwyt nad pracami pana BK, napiszę parę uwag negatywnych. Z usług pana Kurkusa korzystałem kilkanaście lat temu i niestety mam o nim najgorsze zdanie. 1. Zamówienie wykonał z prawie dwumiesięcznym opóźnieniem. 2. Trudny kontakt, nie można się dodzwonić, zakład ciągle zamknięty, tak, że w umówionych porach całowałem klamkę. 3. Rzeczywiście dużo mówi. Umawialiśmy się na parę rzeczy, których pan Kurkus nie zrobił i jeszcze twierdził, że nie uczynił tego, bo ja tak miałem sobie życzyć. Zostało mi do wyboru: albo zostać z butami zrobionymi nie tak jak chciałem, albo pożegnać się z butami i zaliczką (generalnie oznaczało to też, że przepłacam). Wybrałem ten pierwszy wariant. 4. Same buty nie powalają jakością wykończenia. Na pewno dużo niżej niż Kielman i Januszkiewicz. 5. Z podobnych powodów pożegnała się z nim moja koleżanka, która mnie zresztą namawiała, bym u niego obstalował. Ona miała gorzej, musiała dawać buty do poprawek innym szewcom. -
W Warszawie oprócz sklepów Emanuel Berg "węzełki" można kupić w sklepach YEGO (Złote Tarasy, Arkadia), dużo jest tego w internecie. Węzełki to jedno z najstarszych zapięć, związane z kulturą morską, stąd ich popularność w rejonie szeroko pojętej kultury nordyckiej. To jest bardzo tradycyhne zapięcie i jak najbardziej eleganckie. Można kupić przecież stalowe, metalowe spinki "węzełki", to własnie takie nawiązanie do tej tradycji. A tradycyjne "węzełki" cenione za względy praktyczne, bo nie obciążają mankietów, szczególnie wygodne przy pojedynczym mankiecie. Osobiście bardzo je lubię, @saint benji: w swoim czasie na allegro wystawiał ktoś bardzo ładne, drewniane spinki (wygladało to na produkcję jakiegoś plastyka). Zerknij tam.
-
Smoking (tuxedo), frak, surdut, itd. - dyskusje i porady
frankenstein odpowiedział(a) na tadek temat w Męska elegancja
Rację ma Dr Kilroy. Polską nazwą są podwiązki. Takiej nazwy używano przed i po wojnie. Były jeszcze do kupienia w niektórych sklepach z 10 lat temu i też używano nazwy podwiązki. Potwierdzam to moim starczym wiekiem. -
Z wykształcenia - historyk. Dziennikarz - robiłem chyba wszystko w tej branży. Pracowałem dla najważniejszych dzienników ("GW", "RZ"), telewizji (TVP). Piszę też książki. Zajmowałem się też PR (na początku l.90) teoretycznie i praktycznie (z dziedziny dość rzadkiej, bo dot. dużej inwestycji budowlanych). Ponadto mam duże doświadczenie praktyczne, jeśli chodzi o działalność różnych organizacji i stowarzyszeń (bo trochę w życiu różnych rzeczy organizowałem).
-
W sztuce (i nie tylko) wolę mieć do czynienia z genialnymi dyletantami niż z profesjonalnymi beztalenciami. Zostawiając trochę muzykę na boku to taki Homer (w końcu po trosze też prawdopodobnie pre-bluesmen) był strasznym dyletantem.
-
Nie mam zwyczaju sugerować komuś jak się powinien ubrać. Mogę tylko powiedzieć tyle, że łamany kołnierzyk do zwykłego garnituru noszono czasami i sporadycznie jeszcze (dot. to głównie ludzi starszych) na początku l.60. Pamiętam jednego takiego starszego pana z dzieciństwa. Przy czym zawsze taki kołnierzyk był noszony z garniturem trzyczęściowym, traktowany jako strój całodzienny (również do jasnych garniturów), muchę zastępowano krawatem. Miałem wtedy i mam nadal wrażenie, że to była sprawa pokoleniowa. Łamany kołnierzyk do garnituru wrócił w latach 70. Pojawiły się wtedy w sklepach koszule smokingowe, ale nie pojawiły się smokingi. Tym razem kupowali takie koszule młodzi ludzie, którzy nosili je do garniturów, najczęściej z krawatem (modne były wówczas bardzo szerokie krawaty, a w handlu dostępne były krawaty wykonane głównie z bardzo sztywnych tkanin). Miłego wieczoru życzę.
-
Czyszczenie, pranie, prasowanie, mole, pielęgnacja, itd.
frankenstein odpowiedział(a) na wx1440 temat w Męska elegancja
Po pierwsze: musisz pamiętać, że użycie ciepłej, przy niektórych plamach, nawet letniej wody może utrwalić plamę. Dlatego zawsze plamę zmywamy najpierw zimną wodą (chyba, że jest to jakaś substancja chemiczna, na która działa ciepło w ogóle, ale to wyjątki). Po drugie: krew zawsze spłukujemy zimną wodą. Jak jest wieża wystarczy praktycznie dłuższe spłukiwanie. Jak jest zastygła. Trzeba moczyć w zimnej wodzie. Co jakiś czas zmieniając wodę (żeby rozpuszczona krew nie brudziła tego co czyste) i płukając ubranie pod zimną bieżącą wodą. [Możesz mi zaufać, kiedy byłem piękny i młody, byłem noszowym bloku operacyjnego )]. -
Właściwie to słucham wszystkiego, choć raczej nowości już nie śledzę. Ponieważ mam ca 3000 płyt (analogi/cd po ca 50%), też już niewiele kupuję, tylko coś na czym mi bardzo zależy. Zawsze interesowało mnie szukanie w różnych gatunkach i kulturach pewnych podobieļstw melodycznych, takie muzyczne podróżowanie. I tak słucham bluesa od archaicznego do elektrycznego, ze wskazaniem na Muddy Watersa, Howlin' Wolfa, Big Bill Bronzy'ego, Memphis Slima etc. Psychodelię, folk, southern rock (Grateful Dead, Allman Brothers, Lynyrd Skynyrd, Jefferson Airplane, Dylan i kupa kapel. które nagrały po po 1-2 płyty). Z tego nurtu oczywiście klasyka Joplin, Hendrix, Cream, Led Zeppelin, The Who, Chicago, Blood, Sweat and Tears etc. A jeszcze Focus. Z polskich Niemen, Grechuta i SBB. Zappa i Zappa. Soul zwany dzisiaj r&b: The War, Sly and Family Stone, James Brown, z nowych Joss Stone. Uwielbiam muzykę latynoamerykańską i afrykańską. Słucham też dużo muzyki etnicznej, ale staram się raczej, żeby to były zapisy nagrań starych, archiwalnych (a nie tego co się zowie world music). Z klasyki - Bach, Beethoven, Max Bruch, ale też ważni są wykonawcy np.skrzypek Jascha Heifetz. Ze współczesnej uwielbiam Schoenberga. Muzyka operowa tu klasyka i jak jest możliwość "na żywo". Podobnie z muzyką baletową, od lat jest na każdym przedstawieniu w Polsce Borysa Ejfmana, którego talentu jestem wielbicielem. I na koniec jazz. Bo jazz jest najważniejszy. Właściwie wszystko co dobre. Ale szczególnie uwielbiam Daviesa - szczególnie okres między In a silent way a Bitches Brew, Modern Jazz Ouartet, Gerry'ego Mulligana, Billa Evansa, Gila Evansa, Ellę Fitzgerald, Mahavishnu Orchestra.
-
@eye_lip: Bardzo ładny materiał spodni, z tego co mogę dostrzec
-
Myślę, że tę dyskusję wypada po prostu zakończyć, szanując prawo dr Killroya do prezentacji swojego wizerunku. Dalsza dyskusja uważam, że będzie formą opresji. Wesołych Świąt dla Wszystkich!
-
Spodnie (garnitury) wełniane - pranie, czyszczenie przez lata
frankenstein odpowiedział(a) na temat w Męska elegancja
Mole najbardziej niebezpieczne dla ubrań są teraz w kwietniu i później w październiku, szczególnie w tym czasie należy wietrzyć ubrania i szafy i stosować środki antymolowe (to jest ich jakiś okres szczególnego rozmnażania). Tak radziła mi pani z magazynu strojów historycznych w Muzeum Narodowym -
