Skocz do zawartości

swordfishtrombone

Użytkownik
  • Postów

    3 158
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Treść opublikowana przez swordfishtrombone

  1. Seiko bardzo ładne, ale do tych Omeg z tej epoki (lata 70-80, prawda?) nigdy się nie przekonam, choćby za darmo dawali NOSy (to może wtedy bym wziął dla paska i pudełka :D).
  2. Ładnie leży i bardzo dobry wybór w tej cenie (swego czasu wybrałem LeLocle'a zamiast visodate i do tej pory żałuję).
  3. Ja na camping byłem raz, za malucha (musiałem mieć 3-4 lata; tyle, że ledwo coś tam pamiętam, a najbardziej to, że namiot był pomarańczowy) w Ustce i takie właśnie mam wspomnienia. Ale skoro morze już było... Mimo wszystko radziłbym wybrać jakąś 'wodę' (jezioro, rzekę) raczej niż góry (góry + namiot jawią mi się jako wyzwanie logistyczne).
  4. Jak survival to może gdzieś na Ukrainę?
  5. To muszę się zainteresować. Swoje rawy też ustrzeliłem w podobnych cenach, ale nie są takie mocarne
  6. @Zajac Poziomka -- jest też pośrednia półka między 'zwykłymi' a 23 oz raw, czyli 'cienki' bądź 'średni' raw denim (nie jestem znawcą jak koledzy, ale granica tu to chyba 14 czy 17 oz). Te spodnie są trwalsze od normalnych, ładnie się "patynują" i dopasowują -- słowem, przewyższają sanforized denim pod każdym względem, a przy tym nie są szczególnie niewygodne (dla mnie) nawet w pierwszych dniach użytkowania. Mam dwie pary takie (jakieś specjalne linie masowych marek: Lee i Levis, więc pewnie nic godnego uwagi dla prawdziwego denimheada) i bardzo sobie chwalę (poza tym, że barwią otoczenie przez pierwsze tygodnie). Kupiłbym takie 21 czy 23 oz, gdyby nie cena -- dla mnie zupełnie zaporowa za dżinsy.
  7. No właśnie mieszkając w kraju sera i mając tego dobra pod dostatkiem nie potrafię się przekonać do serów do mocnych alkoholi (do wina oczywiście jak najbardziej). Ale próbować można, nigdy nie wiadomo, co nam podpasuje. Ja np. lubię niektóre tytonie (z Latakią) ze... szklanką mleka, niektórzy się nie mogą nadziwić. Sky is the limit.
  8. A ja na ego łatwiejszego kandydata polecam Glefiddich 12. Whisky-cukierek (taki dobry), każdemu zasmakuje, łatwo do niej coś zapalić czy czymś zagryźć (pistacjami np.). A jak ktoś lubi zagryzać (jak ja), to do torfowych (Laphroaig) polecam ciemną czekoladę (mi dobrze wchodzi Jedyna Wedla, bo nie za gorzka). Z innymi teoretycznie też warto spróbować, ale jednak często się robi za słodko.
  9. Co do polecania, to ja nadal uważam, że najlepszą relację ceny do jakości daje Aberfeldy 12 (u mnie butelka jest za 30 EUR -- Lagavullin za prawie 60); przy tym to dość przystępna whisky ("nawet laik doceni"), ale nie błaha (jak niektóre popularne malty ze Speyside). W dodatku jest u mnie w każdym supermarkecie. Zawsze mam otwartą butelczynę. I Talliskera również mogę polecić, w ogóle wszystkich whisky 'wyspiarskich' warto spróbować (także np. Jura), bo mają interesujące, wyraziste smaki.
  10. Oczywiście znam Laphroaig'a: 10, 18, quater cask, mam nawet flaszkę PX, ale trzymam -- Laphroaig to moja ulubiona whisky. Była. Do tej pory. We Francji jakoś nie ma za dużo Lagavulina (Laphroaig jest bardzo popularny) i pierwszy raz na niego trafiłem w przystępnej cenie. Piękna rzecz. Balvenie też znam i jest OK, ale nie mam jej stale w rotacji. Na ogół rotuję Aberfeldy (Highland), Laphroaig (Islay) i na 'łatwiejsze wieczory' (gdy np. trzeba dużo mówić i jeść, a nie w spokoju się delektować) Glenfiddich (Speyside). Wszystkie trzy polecam, przy okazji niezły przekrój "geograficzny".
  11. Lagavulin 16 mnie zmiażdżył, a kilku maltów już próbowałem. Poezja.
  12. swordfishtrombone

    pióro

    To dobry plan jest (z Pelikanem M400, nie M200). Oba pióra bardzo ładne, ale może jeśli nie możesz mieć M800, to rozważ Parkera Duofolda -- wtedy byś się szefom nie kłaniał
  13. swordfishtrombone

    pióro

    Bardzo fajnie się pisze tym piórem, to prawda. Ja bym jednak, biorąc pod uwagę Twoje zajęcie, wybrał na "zawodowe" pióro coś w stylu właśnie Pelikana (najlepiej od razu M800) albo Parkera Duofolda.
  14. Są podobno krawcy, którzy "kopiują" ubrania RTW (tj. szyją z szablonów RTW) w ramach usługi "bespoke". Tu trochę tak to wyszło. Nie jestem pewien, czy gdyby dobrze nie poshoppingować, nie znalazłoby się taniej w sklepie (internetowym) czegoś lepszego z wieszaka (a spodnie to na pewno).
  15. swordfishtrombone

    pióro

    Tak jest, ja co prawda kupiłem na amazonie, bo z aliexpressu troch się bałem (nigdy nic nie kupowałem), ale znalazłem w porównywalnej cenie Jinhao 159. Panuje opinia, że 159 to najlepszy model Jinhao, ale na uwagę zasługuje ponoć też model z klipsem w kształcie głowy smoka i (nieco droższy) model z ceramicznym korpusem zdobionym chińskimi malowidłami (kobaltowymi?). 159 jest jednym z niewielu z zakręcaną skuwką, co jest moim zdaniem dużym plusem. Naprawdę super pióro w cenie kawy...
  16. swordfishtrombone

    pióro

    Nie znam się szczególnie na atramentach, używałem w nim póki co niebieskiego atramentu Parkera (Quink blue), który, wydaje mi się, jest dość rzadki w porównaniu z innym i dość jasny. Moja stalówka w Jinhao (podejrzewam, że nie ma tam szczególnej kontroli jakości, więc pewnie stalówki różnią się między sobą -- ale nawet jak trafisz złą, to nie ma co się martwić, bo tanio można je kupić) jest bardzo mokra, co w połączeniu z tym stosunkowo rzadkim atramentem daje efekt megamokrości, który mi się osobiście podoba (ale w większości notesów może np. przebijać). Lubię się po prostu bawić tym piórem np. zamalowując kratki w notesie -- atrament tak z niego śmiga, że kratkę zamalowuje w kilka ruchów, co sprawia mi rodzaj przyjemności. Gdybyś chciał nim pisać na co dzień i masz drobne pismo, stalówka może być dla ciebie za gruba (to grube M) i za mokra. Do podpisów za to bardzo fajna -- jak masz duże pismo, to też. Większość osób przyzwyczajonych do długopisów lepiej się jednak czuje pisząc F, i to chyba nawet taką cienką F. Jak wypiszę tego Parkera niebieskiego (drugi załadunek mam), to wypróbuję inne, ale nie wydaje mi się, żeby to jakoś diametralnie wpływało na wrażenie mokrości. Generalnie możesz chyba założyć spokojnie, że "markowe" atramenty wszystkie nadają się dobrze do pisania i wybór między nimi to kwestia osobistych preferencji (kolor + konsystencja). Niebieski atrament ma to do siebie, że tam, gdzie stalówka podała więcej atramentu (przy końcówkach linii) odcień jest ciemniejszy, co mi się podoba -- efekt nie występuje przy czarnym. Generalnie chyba im jaśniejszy kolor, tym bardziej to widać. Małe porównanie (Jinhao to najgrubsza i najbardziej mokra ze stalówek, jakie mam, a mam tylko F i M):
  17. Raczej pilnuje, żeby w odpowiednim momencie odebrać mikrofon (ewentualnie, czy pytany nie daje mu dyskretnie znaku, że pora się o tenże upomnieć). Nie widzę w tym nic nietypowego. Tymczasem Business Insider uraczył nas takim artykulikiem z pięknymi zdjęciami. Już widzę te skarpety "raz na całe życie" (dobre skarpety -- a mam takie -- są owszem długowieczne i przyjemne w użytkowaniu, ale bez przesady, kilkaset założeń i po nich). Ale bank robija "porządna torba na laptopa".
  18. swordfishtrombone

    pióro

    Kaweco Sport Brass to faktycznie bardzo fajne pióro, tylko małe (a z założoną skuwką robi się moim zdaniem źle wyważone -- mosiądz jest za ciężki, przy wersjach plastikowych pewnie działa to lepiej). Ale co kto lubi. Ja po kilku tygodniach testowania Jinhao 159 mogę z całą stanowczością powiedzieć, że to chińskie pióro za 3 EUR to jedno z moich ulubionych piór, przyjemnością pisania ustępujące tylko Visconti Rembrandt i pióru od penmakera. Tymczasem wpadła mi w oko marka MarteModena. Mają ładne pióra w stylu vintage, których zaletą jest ciekawy system napełniania (konwerter, ale ze zmyślną nakładką, która udaje piston filler). Minusem mogą być stalowe stalówki noname (Iridium Point) przy dość wygórowanych cenach. Które z tych piór byście brali?: Dolce Vita Purple (145 EUR): Chronicle Autumn (75 EUR) -- na zdjęciu tego nie widać, ale to chyba ma być taki czarny z rdzawymi refleksami. A może Chronicle Space (też 75 EUR)?
  19. To jest opcja do rozważenia. Część bym sobie zapobiegawczo zostawił w oryginalnym rozmiarze, ale ze dwie przynajmniej trzeba zwęzić.
  20. Ech, a ja mam sporo ładnych i nietanich koszul (bardzo dobre materiały, wszystkie, najciekawszy twill za 75, który określiłbym jako roboczo-luksusowy, bo jest jednocześnie dość gruby i solidny i ma luksusowy połysk), tylko wziąłem i schudłem o rozmiar (nolens volens). Zastanawiam się, czy im nie odesłać do przeróbki. Ktoś już próbował?
  21. Właśnie w tym rzecz :). Zobaczę, czy może producent tych koszul (Olga) mi je zwęzi za rozsądną cenę. Oni maszyny mają.
  22. Ja się zgadzam z tabelą. A czarne lotniki na ślub to bardzo dobry wybór.
  23. Jakoś tak się porobiło, że bardzo schudłem w ostatnich tygodniach (jakoś mi się jeść nie chce, za gorąco) i o ile z przeróbkami marynarek i garniturów mogę poczekać (bo a nuż przytyję na jesieni), o tyle koszule zrobiły się za duże w talii (5 cm albo i więcej) i też w klatce (2-3 cm). W tym te dość kosztowne i prawie nowe MTM. To się da jakoś łatwo i tanio zwęzić, czy lepiej poczekać, aż przytyję na nowo? Nigdy nie musiałem przerabiać koszul... Domyślam się, że w talii i biodrach to nie problem, ale pod pachami (w klatce)? Trzeba od nowa wszyć rękawy...?
  24. Przeto powiadam -- czarne loafersy nigdy, do mniej formalnego stroju, jak ten pokazany przez Kolegę, brązowe jak najbardziej. Ja tam czarnych butów i w ogóle czarnej skóry (poza płaszczką) nie lubię, a noszę tylko z obowiązku. Oczywiście szanuję tych, co lubią, ale jeśli ktoś mnie spyta, czy ma kupić loafersy czarne, czy brązowe, to by pozostać w zgodzie z własnym sumieniem odpowiedzieć mogę tylko w jeden sposób. To samo zresztą tyczy się wszystkich derby i wszystkich brogeusów (z tym, że mamy jeszcze inne kolory godne polecenia poza czarnym i brązem: granat i bordo...).
  25. Ja mam wąsy, a nie mam brzuszyska ani sandałów. Exceptio probat regulam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.