Kiedyś na urlop w ciepłych krajach wziąłem ze sobą głównie lniane rzeczy
Dodam, że mam drobne kłopoty z sercem, przez co szybciej jest mi duszno/gorąco, a co za tym idzie wzmaga się naturalna potliwość.
Choć klimat był zupełnie inny niż w kraju, 60C w cieniu na pustyni nie robiło na mnie wrażenia (długie lniane spodnie Esprit, koszula z krótkim rękawem Berga z P&C).
Zestaw okazał się wręcz idealny.
Test tego samego stroju w kraju z uwagi na wyższą niż w Afryce wilgotność powietrza zakończył się nieciekawie dla górnej części garderoby.
Nie ważne czy założę bawełniany T-shirt, dobre gatunkowo polo, len czy inne, powyżej 28C jest mi za gorąco. Tymczasem mijam na ulicach wielu mężczyzn w koszulach i marynarkach, którym w takim stroju jest idealnie.
Dyskutując zatem o odpowiednim na upały stroju, warto pamiętać o indywidualnych uwarunkowaniach każdego z nas.