Sekret Opublikowano 7 Maja 2015 Zgłoś Opublikowano 7 Maja 2015 Czy znacie markę Paraboot? Szukalem ale nie znalazłem żadnego info na forum. Kolega właśnie kupil buty (cena w przeliczeniu ok 1 600 PLN więc do tanich nie należą, ciekaw jestem jak jakość). http://en.paraboot.com/en-home Cytuj
saphir.pl Opublikowano 7 Maja 2015 Zgłoś Opublikowano 7 Maja 2015 Znamy! Saphir robi dla nich środki ... to musi być dobra marka Cytuj
lubo69 Opublikowano 7 Maja 2015 Zgłoś Opublikowano 7 Maja 2015 Proceleusmatyk polecał buty tej marki kilkakrotnie na forum. Cytuj
JD! Opublikowano 7 Maja 2015 Zgłoś Opublikowano 7 Maja 2015 Frnacuska marka, chyba z tradycja tudzież renomą. Kojarzę ją z butami na masywnej podeszwie typu commando Cytuj
Velahrn Opublikowano 18 Kwietnia Zgłoś Opublikowano 18 Kwietnia Ciekawy film o marce Paraboot Bardzo uprzejmy Francuz oprowadza po fabryce i pokazuje produkcje butów, od podeszwy po sznurowadła. Dowiedziałem się paru ciekawostek, np. 1. Że podszewka w parabootach jest ze skóry koźlęcej (coś mi właśnie nie pasowało w jej wyglądzie i dotyku w moich Michałach, na pewno nie była to skóra krowia ani świńska, myślałem - może jeleń?). 2. Że nazwa firmy pochodzi od brazylijskiego miasta Para, jednego z wiodących ośrodków handlu gumą naturalną (Paraboot było jedną z pierwszych fabryk w Europie robiących buty z gumową podeszwą). 3. Że wytwarzają te gumowe podeszwy "in-house", czyli samodzielnie (w czymś co przypomina wielką gofrownicę), co dzisiaj jest niezwykle rzadkie, ale oni robili tak od zawsze. Fredy mówi po angielsku czasem niezrozumiale i z silnym akcentem, ale wciąż, jest to lepszy angielski, niż mój francuski ;). 3 Cytuj
Velahrn Opublikowano 2 Czerwca Zgłoś Opublikowano 2 Czerwca I kolejny mój wpis o marce Paraboot, i w ogóle o butach. Mam takie przemyślenia, że znalazłem dokładnie TEN PUNKT, gdzie wraz ze wzrostem ceny przestaje zauważalnie rosnąć jakość. Albo inaczej - że gdybym zmienił zawód i zaczął produkować buty - to chciałbym robić właśnie takie buty. Paraboot są bezkompromisowe w tym sensie, że nie idą na żadne kompromisy w kwestii jakości wykonania ani materiałów. Nie ma tu niczego zrobionego po taniości, żaden komponent nie został wybrany ze względu na cięcie kosztów. I dosłownie żadnego nie da się wymienić na lepszy. Żeby nie było - da się zrobić drożej - ale niekoniecznie lepiej. 2200 zł to dużo pieniędzy, zgadza się! Mamy jednak buty: 1. Szyte bardzo wytrzymałym sposobem premium (prawdziwy norwegian welt), przez doświadczonych pracowników, we własnej fabryce we Francji (pełna kontrola nad procesem produkcji, brak podwykonawców). 2. Wykonane z doskonałych, cielęcych skór francuskich. 3. Z cienką, ale bardzo wytrzymałą skóra koźlęcą użytą jako podszewka, wybraną własnie z tego powodu - bo cienka skóra koźlęca jest znacznie wytrzymalsza niż odpowiadająca jej grubością skóra krowia. 4. Z bardzo dobrą, lekką i wolno ścierającą się podeszwą, robioną in-house. Żadnej z tych rzeczy nie da się łatwo wymienić na lepszą, choć oczywiście da się coś zrobić inaczej albo drożej. Są przecież skóry dużo droższe, np. Horween Cordovan, albo Russian Hatch Grain od J&F Baker (cudowna, moje marzenie), ale nie będą one LEPSZE od wysokogatunkowych skór cielęcych z alzackich garbarni - będą INNE. Podobnie, można buty w całości zrobić ręcznie, można zrobić buty z krytym kanałem szycia (a nawet podwójnym krytym kanałem szycia), ale nie będą to rzeczy realnie wpływające na komfort użytkowania czy żywotność butów. I tak, jasne, rozumiem, że są rzemieślnicy robiący prawdziwe dzieła sztuki, i tak, zgadzam się, że buty od Gaziano & Girling mają powody, by kosztować cztery-pięć razy, wszystko to prawda. Jednak IMO 500 euro to ten poziom cenowy, kiedy przestaje się płacić za jakość, a zaczyna - za bajery ;). Lub co gorsze, jak w przypadku Church's, John Lobb Paris czy R.M Williams - za marketing... A, i miało być o samych butach! Strasznie polubiłem ten model. To chyba najbardziej uniwersalne buty w mojej szafie. Jeśli słyszeliście "kup brązowe brogsy, będą pasować nawet do dżinsów" - nie, nie będą. Natomiast Michael naprawdę pasuje do wszystkiego, od zestawów kompletnie causalowych, do tych prawie eleganckich (prócz tych naprawdę formalnych). Ta gruba podeszwa i pewna toporność buta bardzo fajnie osadza i balansuje sylwetkę. Dodatkowo, CZARNE Michały są moim odkryciem - bardzo długo byłem obrażony na czarne buty, bo jak 99 % początkujących dandysów, pierwszymi moimi eleganckimi butami były czarne oksfordy, które potem kurzyły się w szafie. Tymczasem tutaj CZARNE Michały - petarda - zakładam je naprawdę do wszystkiego. Z "hehe guilty pleasure" stały się moimi podstawowymi butami na co dzień, stąd dwie pary, które codziennie rotuje! (zdjęcia obu par, co ciekawe, na zamszu nie widać żadnych zagięć, jest idealnie gładki, mimo że obie pary trzymam na prawidłach i używam tak samo intensywnie) Generalnie, polecam. Aha i ostrzegam - na początku są naprawdę sztywne! Zapewne przez szycie norweskie. Nie jest to poziom butów typu White's czy Frank's, ale wymagają około kilkudziesięciu godzin rozchodzenia! 8 Cytuj
lubo69 Opublikowano 3 Czerwca Zgłoś Opublikowano 3 Czerwca Jak zwykle pożyteczny wpis. Mam parę butów Heschung, spróbuję i Paraboot, zwłaszcza że w poprzednim życiu mieszkałem pół roku w Alzacji i mam wspomnienia. Z tym złotym punktem 500 euro to chyba jednak uproszczenie i obawiam się, że Nobel z ekonomii może Ci przejść koło nosa😛 Sam piszesz, że Paraboot nie są od razu wygodne, a jedną z tzw. mądrości forumowych jest, że buty muszą być wygodne od pierwszego założenia. Trudno też w jednej kategorii cenowej umieścić np. driving shoes i engineer boots (choć Prada za drivery Car Shoe żąda 720 euro). Temat czarnych oksfordów mamy chyba na forum przerobiony, ale te Michały naprawdę nie pasują do wszystkiego (lub inaczej: może pasują do wszystkiego Tobie). Kiedyś założyłem taki wątek: gdybym miał tylko 5 par butów (gdzieś się kurzy w czeluściach forum, jak czarne oksfordy, bo moje też się kurzą); pamiętam, że mieliśmy problem z wybraniem tylko pięciu modeli na polskie warunki (z jednej strony minus 20 i błoto pośniegowe z całą tablicą Mendelejewa, z drugiej plus 30 i sucho) i wszystkie okazje, nie mówiąc już o upodobaniach. Jeszcze jedno: mam trzy pary butów EG i cztery Vass. Vassy kosztują, jak wiemy, właśnie 500 euro, EG sporo drożej. W ślepym teście bez wahania wskazałbym EG jako buty lepsze, choć Vassy lubię. To powiedziawszy, EG na pewno nie są warte żądanych 1000-1200 euro, ale powiedziałbym, że 700-800 tak. Sam kiedyś pisałeś też, że w ramach gównowacenia producenci stosują uniwersalne kopyta dla wszystkich, co najczęściej oznacza (za) szerokie pięty. Czy Paraboot też tak robi? Heschung tak robi, ale mam tylko jedną parę, w dodatku sneakersów, więc mało danych. Edit: czy ktoś poleci jakąś golarkę do tych Michałów? Cytuj
Velahrn Opublikowano 3 Czerwca Zgłoś Opublikowano 3 Czerwca 6 godzin temu, lubo69 napisał(a): Jak zwykle pożyteczny wpis. Mam parę butów Heschung, spróbuję i Paraboot, zwłaszcza że w poprzednim życiu mieszkałem pół roku w Alzacji i mam wspomnienia. Cytat Z tym złotym punktem 500 euro to chyba jednak uproszczenie i obawiam się, że Nobel z ekonomii może Ci przejść koło nosa😛data:image/gif;base64,R0lGODlhAQABAPABAP///wAAACH5BAEKAAAALAAAAAABAAEAAAICRAEAOw== Niestety chyba tak, podobnie jak bycie potentatem obuwniczym ;). Cytat Sam piszesz, że Paraboot nie są od razu wygodne, a jedną z tzw. mądrości forumowych jest, że buty muszą być wygodne od pierwszego założenia. Na początek mój manifest: 1. Życie jest za krótkie, aby nosić niewygodne buty. 2. Nie każdy but jest na każdą stopę. 3. Nie w każdym modelu "dobre dopasowanie" oznacza to samo. 4. But musi być wygodny od początku! Co to jednak znaczy "wygodny od początku"? Jako butofil, który posiada kilkadziesiąt par (niestety 😐 ), a mierzył pewnie kilkaset, powiem tak: Po pierwsze, but musi być łatwy w założeniu. Jeśli musimy wpychać nogę na siłę, to znaczy że jest za mały. Po drugie, różne kopyta dają różny zapas "pustej przestrzeni" z przodu (im bardziej wydłużone, tym więcej), jednak ta przestrzeń musi istnieć - tzn. długość wkładki nie może być równa lub mniejsza od długości stopy - bo podczas chodzenia stopa się wydłuża o te ~5 mm (jest jeden wyjątek od tej zasady - buty na wysokim obcasie). Po trzecie, but założony, NIE MOŻE uciskać, zwłaszcza punktowo. Jeśli założyliśmy buty i od razu mamy ochotę je zdjąć, to właśnie to powinniśmy zrobić! But natomiast MOŻE na samym początku obetrzeć nam piętę, albo być sztywny (tzn. trudny w zginaniu w śródstopiu) - to normalne przy butach szytych. Dyskomfort pojawia się jednak przy chodzeniu, zwłaszcza dłuższym, a nie testowaniu go na dywanie czy w sklepie. Cytat Temat czarnych oksfordów mamy chyba na forum przerobiony, ale te Michały naprawdę nie pasują do wszystkiego (lub inaczej: może pasują do wszystkiego Tobie). Postawię tezę - śmiałą - że Michael jest absolutnie wystarczający dla współczesnego mężczyzny w prawie każdej sytuacji, w której się znajdzie! Na pewno pasuje do dżinsów, odd trousers z flaneli czy cavalry twillu, spodni militarnych (wszystkie te rozwiązania testowałem), zapewne też do chinosów (których nie noszę, ale się domyślam). Do garnituru nie próbowałem, ale to dlatego, że bardzo dawno nie miałem na sobie garnituru. Cytat Sam kiedyś pisałeś też, że w ramach gównowacenia producenci stosują uniwersalne kopyta dla wszystkich, co najczęściej oznacza (za) szerokie pięty. Czy Paraboot też tak robi? Nie w Michaelach - to bardzo stary model, produkowany nieprzerwanie od 1945 r. Cytuj
lubo69 Opublikowano 3 Czerwca Zgłoś Opublikowano 3 Czerwca 1 godzinę temu, Velahrn napisał(a): Po pierwsze, but musi być łatwy w założeniu. Jeśli musimy wpychać nogę na siłę, to znaczy że jest za mały. Po drugie, różne kopyta dają różny zapas "pustej przestrzeni" z przodu (im bardziej wydłużone, tym więcej), jednak ta przestrzeń musi istnieć - tzn. długość wkładki nie może być równa lub mniejsza od długości stopy - bo podczas chodzenia stopa się wydłuża o te ~5 mm (jest jeden wyjątek od tej zasady - buty na wysokim obcasie). Po trzecie, but założony, NIE MOŻE uciskać, zwłaszcza punktowo. Jeśli założyliśmy buty i od razu mamy ochotę je zdjąć, to właśnie to powinniśmy zrobić! But natomiast MOŻE na samym początku obetrzeć nam piętę, albo być sztywny (tzn. trudny w zginaniu w śródstopiu) - to normalne przy butach szytych. Dyskomfort pojawia się jednak przy chodzeniu, zwłaszcza dłuższym, a nie testowaniu go na dywanie czy w sklepie. To bym wkleił do takiego captcha: każdy nowy użytkownik przy rejestracji musi potwierdzić przeczytanie i zrozumienie. To pomogłoby na przykład pewnemu Koledze, który od roku boi się kupić buty, wstawia filmiki i foty. 3 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.