mygentlelook Opublikowano 7 Sierpnia 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Sierpnia 2013 Widzę tylko zdjęcia, więc zaznaczyłem na żółto te miejsca, w których tkanina dziwnie się marszczy. Klapa powinna zacząć się rolować zaraz powyżej guzika jak w Twojej szarej marynarce. Czy masz zaszewki pod klapami, ponieważ krawiec miarowy powiedział mi kiedyś, że są one wskazane w przypadku biustu? W 1966 r. Yves Saint Laurent ubrał kobietę w smoking, a w kolejnych pokazach także w męskie garnitury. Współcześnie ikoną kobiecego looku w garniturach jest Esther Quek. damski_garnitur.jpg Poole.jpg YSL.jpg Esther_Quek_01.jpg Esther_Quek_02.jpg Esther_Quek_03.jpg Esther_Quek_04.jpg Esther_Quek+Luca_Rubinacci.jpg Kwestia granatowej marynarki była już rozważana przez forumowiczów przy okazji poprzednich postów i otrzymałam wiele cennych porad, dzięki którym marynarka zyskała nieco inne oblicze. Przy najbliższej okazji również te zmiany obfotografuję i wrzucę do ponownej oceny. Dziękuję za wnikliwą analizę! Cytuj
mygentlelook Opublikowano 7 Sierpnia 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Sierpnia 2013 @mygentlelook Twój drugi garnitur podoba mi się zdecydowanie bardziej niż pierwszy. Tamten wydaje się przyciężkawy, jakby przerobiony z męskiego. Szary jest znacznie lżejszy i zgrabniejszy. Co do wskazywanego już przez kolegów marszczenia materiału pod biustem to wydaje mi się że problemem jest zastosowanie konstrukcji typowej dla męskich marynarek. Przód szyty jest z jednego kawałka materiału a wypukłość na klatce piersiowej tworzy zaszewka biegnąca od pasa do piersi. Na przykładach wstawionych wyżej przez Üxkülla widać że sprawdza się to doskonale na kobietach z niewielkim biustem. Być może na Tobie lepiej sprawdziłaby się konstrukcja widoczna a rysunku poniżej. marynarka_damska.png Być to może i z pewnością przyjrzę się bliżej temu zagadnieniu. Przyznam, że sama nalegałam na taką męską konstrukcję marynarki, zależało mi na prostocie i ascetycznym wręcz kroju. Cieszę się, że zostały tu podane zdjęcia Esther jako punkt odniesienia. Sama, jak pisałam, jestem fanką jej stylu. Jednak gdy się bliżej przyjrzeć, to w zasadzie każda z jej marynarek jest niezbyt dokładnie dopasowana w moim odczuciu i jest wiele pustego miejsca tu i tam, pomimo dość męskiej budowy Esther. Nie wiem zatem czy kwestia biustu jest tu kluczowa. Może raczej chodzi o pewien styl: podkreślający określony luz i skupienie się na aspekcie modowym bardziej, niż na klasycznej elegancji. Pani Esther jest przecież Dyrektorem ds. Mody i Stylu kilku ważnych modowych pism. I taki właśnie wizerunek świetnie oddaje jej modową branżę. Cytuj
Üxküll Opublikowano 7 Sierpnia 2013 Zgłoś Opublikowano 7 Sierpnia 2013 @mygentlelook Trudno o kobiecy bespoke w PL bez działania "ad hoc". Tomek Ossoliński projektuje i szyje także smokingi i garnitury dla kobiet, m.in. dla francuskiej aktorki Juliette Binoche czy Małgorzaty Szumowskiej: http://ossolinski.com/ O problemach z garniturem na miarę dla kobiety możesz przeczytać pod poniższym linkiem: http://www.vogue.com/vogue-daily/article/fit-for-a-man-made-for-a-woman-fsc-creates-a-custom-suit-for-valerie-boster/#1 Pan Jerzy Turbasa, który zajmował się od 1986 r. krawiectwem damskim w krakowskiej pracowni swego słynnego ojca, Józefa Turbasy, opublikował w 2007 r. książkę "Ubierając kobietę sukcesu" (wciąż do kupienia w księgarniach internetowych). Nie czytałem jednak tej książki, więc nie mam podstaw do oceny. Życzę kolejnych, udanych zamówień bespoke! Cytuj
mygentlelook Opublikowano 8 Sierpnia 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Sierpnia 2013 @mygentlelook Trudno o kobiecy bespoke w PL bez działania "ad hoc". Tomek Ossoliński projektuje i szyje także smokingi i garnitury dla kobiet, m.in. dla francuskiej aktorki Juliette Binoche czy Małgorzaty Szumowskiej: http://ossolinski.com/ O problemach z garniturem na miarę dla kobiety możesz przeczytać pod poniższym linkiem: http://www.vogue.com/vogue-daily/article/fit-for-a-man-made-for-a-woman-fsc-creates-a-custom-suit-for-valerie-boster/#1 Pan Jerzy Turbasa, który zajmował się od 1986 r. krawiectwem damskim w krakowskiej pracowni swego słynnego ojca, Józefa Turbasy, opublikował w 2007 r. książkę "Ubierając kobietę sukcesu" (wciąż do kupienia w księgarniach internetowych). Nie czytałem jednak tej książki, więc nie mam podstaw do oceny. Życzę kolejnych, udanych zamówień bespoke! Valerie_Boster_01.jpg Valerie_Boster_02.jpg Ubierajac_kobiete_sukcesu.jpg Dzięki! Książkę pana Turbasy już dawno mam i ją czytałam;) ona właśnie zachęciła mnie do stworzenia bloga... Cytuj
elzbieta.b@interia.eu Opublikowano 9 Grudnia 2017 Zgłoś Opublikowano 9 Grudnia 2017 Tytus, w 100% zgadzam się z Tobą w przypadku rękawów. Ale jeżeli chodzi o prawdziwych krawców z PRL-u, to byli naprawdę fachowcami. Moja teściowa, jak uszyła marynarkę, sukienkę z rękawem czy palto, to nie tylko nic się nie marszczyło czy ciągnęło, ale jak podniosłeś rękę do góry to nie ciągnęła się cała sukienka czy marynarka do góry razem z ręką. A Twoje ruchy były swobodne. Cała tajemnica tkwi w odpowiednim wykroju główki rękawa i odpowiednie podcięcie w marynarce czy sukience. Teraz, kiedy zabrakło teściowej mam problem ze znalezieniem dobrze skrojonego i uszytego garnituru czy kostiumu. Jak oglądam w sklepach internetowych gotowe, to w większości zastanawiam się, czy ja śnię, czy to jest prawda i kto to w ogóle kupuje. To jest kpina! A żeby było jeszcze śmieszniej to jeszcze biorą ceny z kosmosu, a ja bym tego nawet za darmo nie wzięła, bo już na zdjęciach widać zły krój i tandetny materiał. Tak jak pisałeś, krawiec i szewc ma mieć smak i wyczucie. Jestem ciekawa, czy mój post dotrze do Ciebie, bo pisałeś w 2013r. a ja teraz doznaję coraz większego szoku, bo nie mogę niczego konkretnego kupić. 1 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.