Tytus, w 100% zgadzam się z Tobą w przypadku rękawów. Ale jeżeli chodzi o prawdziwych krawców z PRL-u, to byli naprawdę fachowcami. Moja teściowa, jak uszyła marynarkę, sukienkę z rękawem czy palto, to nie tylko nic się nie marszczyło czy ciągnęło, ale jak podniosłeś rękę do góry to nie ciągnęła się cała sukienka czy marynarka do góry razem z ręką. A Twoje ruchy były swobodne.
Cała tajemnica tkwi w odpowiednim wykroju główki rękawa i odpowiednie podcięcie w marynarce czy sukience.
Teraz, kiedy zabrakło teściowej mam problem ze znalezieniem dobrze skrojonego i uszytego garnituru czy kostiumu.
Jak oglądam w sklepach internetowych gotowe, to w większości zastanawiam się, czy ja śnię, czy to jest prawda i kto to w ogóle kupuje. To jest kpina! A żeby było jeszcze śmieszniej to jeszcze biorą ceny z kosmosu, a ja bym tego nawet za darmo nie wzięła, bo już na zdjęciach widać zły krój i tandetny materiał.
Tak jak pisałeś, krawiec i szewc ma mieć smak i wyczucie.
Jestem ciekawa, czy mój post dotrze do Ciebie, bo pisałeś w 2013r. a ja teraz doznaję coraz większego szoku, bo nie mogę niczego konkretnego kupić.