Skocz do zawartości

bodzixon

Użytkownik
  • Postów

    650
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez bodzixon

  1. Faktycznie, zwracam honor. Widzę, że prawidła Saphira nawet o 10 zł tańsze, niż na stronie. @Krzysztof G nie zaobserwowałeś ile w Sterze pasta Saphire M Do'r bo mi się pokończyły i muszę 3 kupić? Bo jeżeli o 5 zł tańsze to opłaca się pofatygować do Ster, bo dodając koszty przesyłki, w takim układzie jedną miałbym gratis
  2. Sklep w Ster to spółka Danbis, czyli chłopaki ze Stargardu tj. multirenowacja.pl, patine.pl itp. Będąc tam wielokrotnie, nie zaobserwowałem różnicy cen w tym co jest na stronie, a w tym co jest w tym sklepie. Jak mówisz, że różnica jest 5 zł średnio na produkcie to pokaż na którym, bo jak jest tak jak mówisz (w co wątpie) to tam zakupiony krem jest co 5 gratis, niż ten zakupiony w sklepie internetowym Lekko licząc, w ciągu ostatniego roku na mulitenowacja.pl i w sklepie w Sterze wydałem ok. 2 tys. więc, kto jak kto, ale ja bym zaobserwował taką różnicę cen między tym co jest w sklepie internetowym, a tym co jest w sklepie w Ster
  3. bodzixon

    Lustrzany połysk

    Wódkę pijam tylko na weselach, więc dlatego bez żalu dolewam ją do "mikstury polerującej" Niemniej, nie powiem, parę piw by się wziąć do lustra, parę piw w trakcie i parę piw za sukces się wypiło Z tą wódką to pare dni temu miałem zabawną historię: moja druga połówka miała wychodne, a ja zostałem grzecznie w domu. Po powrocie jej, już afera się zapowiadała: "co to za wódka w salonie", "z kim piłeś", "kto tu był", "znowu się napiłeś" etc. Na moje szczęście nie wylałem miseczki z miksturą wokół której walały się pasty, szmatki etc. Po powąchaniu miseczki przez moją lubą afera zdusiła się w zarodku
  4. Do tego "eksperymentu" podszedłem empirycznie i wyjątkowo ostrożnie. Buty założyłem dopiero po tygodniu od końca "terapii" (czyt. po 2 tygodniach od wlania do nich benzyny). Przez długi czas nie stawiałem ich z resztą moich butów. Od ok. miesiąca użytkuje je normalnie. Używam do nich prawideł na zmianę z innymi butami, stawiam na półce z innymi butami etc. Negatywnych skutków nie odnotowałem. Na stopach brak grzybków, zmian skórnych etc. Inne buty jak nie miały pleśni, tak nie mają , a same buty po terapii obecnie nie wykazują, że miały takie "przejścia". Nikogo do niczego nie namawiam, piszę co zrobiłem i jak to się skończyło. W przypadku wystąpienia takiego problemu możecie zrobić co uważacie za słuszne.
  5. Serio pytasz? Nigdy nie miałeś dłużej do czynienia z benzyną niż na stacji paliw? Po tygodniu z milion razy zdążyła wyparować - łącznie z zapachem... A wracając do tematu, kiedyś czytałem, że ktoś tu z powodu pleśni wyrzucił kolekcję nietanich butów, a może wystarczyłby kanisterek benzynki, by buty uratować... Pomysł, jak już wspomniałem wydał się radykalny od początku, lecz okazał się skuteczny Geneza pomysłu była taka, że kiedyś w biurze nam książki zamokły, bo ktoś (mój wspólnik!, napewno nie ja ) nie zamknął okna podczas deszczowej nocy i wkradła się pleśń na książki. Czytaliśmy internety zawzięcie, bo szkody oszacowaliśmy na kilka tysięcy (kilkanaście książek z mało gustownym "futerkiem") i wyczytaliśmy, że jedynym wyjściem by je odratować to trzeba każdą jedną stronę od góry do dołu przetrzeć wacikiem nasączonym benzyną ekstrakcyjną. Sekretarka groziła zwolnieniem jeżeli będzie musiała to robić Książki poszły na śmietnik, ale patent w głowie został Wlanie szklanki benzyny do butów było prostsze, niż tarcie kilkudziesięciu tysięcy stron, a jak już wspomniałem nie darzyłem ich wielkim uczuciem, więc za długo nie rozważałem tego wyjścia. Pomysł, aczkolwiek, na pierwszy rzut oka - głupi, okazał się zbawienny Przynajmniej dla moich butów Jak ktoś ma problem z pleśnią w butach i oporem z nalaniem do nich benzyny - zawsze ma prostsze rozwiązanie - wyrzucić je A jak ktoś chce je ratować do zapraszam do Castoramy po buteleczkę benzynki
  6. Moja druga połówka by je określiła jako "człapaki" Bardzo fajny. Chyba sam się nad nim zastanowię.
  7. Ja będę tym razem napewno Oprócz towarzystwa, zachęca mnie miejsce spotkania - Ceglana - nie byłem tam jeszcze, chętnie sprawdzę.
  8. Troche EOT, ale dotyczy pleśni, lecz nie na prawidłach, a na butach. Około 2 miesiące temu, z powodu mojego lenistwa (wiadomo - przemoczone buty rzuciłem do szafki ) pojawiła się na moich butach pleśń. Buty wyciągnąłem po tygodniu, były całe zielone na podeszwie, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Nie darzyłem tych butów szczególną sympatią, były to monki Partenope - toporne, skóra jak papier etc. (nie posłuchałem się Was ), ale były mega wygodne, więc chciałem im dać szansę żyć. Z racji, że nie uwielbiałem tych butów to zdecydowałem się na dość radykalny sposób. Do środka butów nalałem benzyny ekstrakcyjnej ok. 100 ml na but oraz przetarłem mocno nasiąkniętą benzyną szmatką zew. podeszwę. Po 30 min wytarłem środek buta i po raz drugi nalałem po 100 ml benzyny do środka buta i zostawiłem je tak na tydzień. Licząc się przy tym, że pleśń się znów pojawi lub/i buty się odbarwią przez benzynę. Po tygodniu do nich wróciłem - pleśni brak, buty faktycznie lekko odbarwione na cholewce przy podeszwie, ale po zastosowanie kremu Saphir odbarwienia zniknęły. Koniec historii jest taki, że od 1,5 miesiąca buty użytkuje normalnie i śladów pleśni - brak. Nie zaobserwowałem również, aby pół litra benzyny wylane na buty wpłynęły jakoś negatywnie na skórę, czy podeszwę. Koszt operacji ok. 5 zł (0,5 litr benzyny ekstrakcyjnej). Może komuś się przyda mój patent, bo ja od teraz (odpukać) tak będę się rozprawiał z pleśnią
  9. bodzixon

    Lustrzany połysk

    W końcu, po wielu próbach udało mi się uzyskać lustro na moich butach. Zmodyfikowałem trochę metodę Whitesnake. Poniżej przedstawię krok po kroku jak robiłem: 1. pozostawić do wyschnięcia kilka kawałków pasty - mają się z niej zrobić grudki; 2. następnie używając szmatek bawełnianych (takich jednorazowych, w rolkach, do kupienia w rossmanie za 6-12 zł w zależności od firmy) nakładamy na buta dość grubo pasty; 3. butom dajemy 20-30 min odpoczynku, 4. na czubek buta dajemy 2-3 kropelki zimnej wody z wódką (na 100 ml ok 30 ml wódki) 5. polerujemy suchą, czystą, bez pasty ww. szmatką bawełnianą, aż do uzyskania gładkiej powierzchni; co jakiś czas dodając kilka kropelek wody; na tym etapie nie dodaje już pasty; 6. co jakiś czas należy machnąć delikatnie szczotką z twardym włosiem, tylko przy krawędziach, tam gdzie nie można dotrzeć szmatką; czubka noska nie polerowałem szczotką 7. powtarzamy punkt 2-6 z dwa razy; po drugiej takiej serii pojawia się już lustro Po czterech takich seriach efekt jest jak na zdjęciu poniżej. W sumie samego polerowania było ok 20 min. Jak będę miał chwilę to spróbuję zrobić lustro na 3-4 parach równocześnie, jeżeli pójdzie mi tak łatwo z innymi butami to w ok 1,5 godziny zrobie lustro na 3-4 parach, bo jak będę polerował jedne to na drugich pasta będzie schła. Moje błędy we wcześniejszych próbach: 1. za mocne dociskanie szmatki bądź szczotki w trakcie polerowania; należy tylko muskać delikatnie polerowaną cześć; 2. do tej pory, pomimo wielu prób, nie potrafię złapać proporcji wody i pasty na ściereczce w trakcie polerowania, dlatego opracowałem metodę jak wyżej; 3. szmatki o których mowa mają ok 15-15 cm, wcześniej zmieniałem je po każdym polerowaniu i tu myślę był mój błąd, bo raz to nie oszczędne, a dwa taką szmatką po kilku seriach lepiej się poleruje i są lepsze efekty; myślę, że to kwestia tego, że wchodzi w nią wosk, woda; natomiast nowa szmatka najpierw spełniała funkcję czyszczącą i zbierała za dużo wosku, więc dlatego najlepiej używać ciągle tej samej, aż się nie rozleci; 4. jeżeli po rozpoczęciu punktu 4 tj. rozpoczęciu polerowania mamy ślady pasty na szmatce to albo za krótko buty stały z pastą, albo daliśmy jej dużo za dużo, albo nie wysuszyliśmy pasty na grudki, lub też za mocno dociskamy szmatkę, żeby był efekt lustra polerując na szmatce nie może pojawiać się pasta. Pamiętajcie również, że lustro nabiera największego blasku przy świetle dziennym. Przy sztucznym i słabym świetle nie wygląda tak okazale, więc jak polerujecie w piwnicy czy w jakieś kanciapie to się nie zrażajcie efektami- zobaczcie jak but wygląda w świetle dziennym, bądź intensywnym sztucznym. Użyłem: Saphir M'dor, wódki Finlandii (mam podejrzenia, że wódka nic nie daje, myślę, że spełnia bardziej efekt placebo); szmatki bawełniane Jan Niezbędny z Rossmana; woda z kranu wprost z Odry Myślę, że poza firmy pastą, firmy innych rzeczy użytych do zrobienia lustra nie mają jakiekolwiek znaczenia.
  10. Orientuje się ktoś czy na Majorce mogę gdzieś kupić Yanko? Z mojego wstępnego rekonesansu wynika, że nie ma firmowego sklepu Yanko na Majorce, ale czy w Ince, bądź w Palmie mogę je dostać np. w jakiś multibrandowych sklepach? Wiem tyle, że w Palmie jest salon Carminy, a w Ince Goerge Outlet, lecz Carmina to jeszcze nie moja półka cenowa, a George to nie mój styl. Chciałbym przywieźć z Majorki jakąś pamiątkę - najlepiej jakieś Yanko, bądź Meerminy, dam radę?
  11. Ach, pierwszy raz mi w życiu lustro wyszło na butach, a tu taka chlapa Berwick 3488
  12. Pierwszy raz robiłem. Tak, udana przeróbka kolegi mnie skusiła. Nie wiem czy szyje, ale wydaje mi się, że nie (vide patrz jakie lusterko ma w pracowni ). Dzisiaj byłem z tą marynarką u Andrzejewskiego. Stwierdził, że wymyślam i marynarka ta jak na marynarkę z wieszaka bardzo dobrze na mnie leży. Ponadto, że przy takiej przeróbce pleców zawsze się wpływa na ramiona. Trochę mi zeszły nerwy na Pana Roszkowskiego, ale żal pozostaje po powinien mnie ostrzec, że usunięcie fałdy poznańskiej może negatywnie wpłynąć na ramiona. Mogłem przecież oddać ten garnitur, a jak bym się zdecydował to własne ryzyko i wówczas nie mógłbym mieć pretensji do Pana Roszkowskiego. Prawda jest taka, że trochę przesadziłem co do tych ramion. Po przejechaniu ramion parownicą i oczyszczeniu marynarki wyglądają one dobrze. Niemniej, sami oceńcie podejście do klienta Pana Roszkowskiego. Ja tam już do niego nie wrócę. Przy okazji, Pan Andrzejewski krzyczy sobie teraz 4500 zł za igłę. Z tego co pamiętam ostatnio na forum była mowa o 4000 zł.
  13. Nie no, brak mi słów. Z reguły nie mam w zwyczaju obrażać starszych ode mnie osób, ale zagryzam zęby, żeby jakieś tu epitety nie wyszły mi w stosunku do Pana Roszkowskiego. Uwierzcie mi - w myślach idą najgorsze! Oddałem marynarkę na reklamację (patrzcie post wyżej). Dziesięć razy mówiłem - prawe ramię leży idealnie, coś trzeba poprawić z lewym. To Pan Roszkowski postanowił poprawić mi lewe.... i prawe również...(jak to stwierdził - podciął za duże poduszki). Z tego wyszło, że mam koślawe oba ramiona! Na lewym jak było zgrubienie tak jest, a dodał na prawym dla równowagi. Nie wiem jak to skomentować. U siebie w zakładzie dał mi lusterko 10cm/10cm i kazał mi oceniać. Na uwagę, że chciałbym się przejrzeć w dużym lustrze usłyszałem komentarz, że ma zastawione je i musiałby pół zakładu przemeblować i nie będzie tego dla mnie robił. W trakcie oglądania (przyp. lusterkiem 10x10) poszedł w moją stronę komentarz, że dla takiego "wrażliwca" wyjątkowo się postarał... Na miejscu, przy takich możliwościach wyglądało dobrze, dopiero po przymiarce w domu, w dużym lustrze się załamałem.... Jedynie na marginesie wspomnę, że odebrałem marynarkę wymiętoloną i całą w paprochach i nitkach. Na moją uwagę usłyszałem, że przy takiej "reputacji" jaką ma to ma za dużo roboty, żeby przejmować się takimi drobiazgami.... Jutro jadę do Szpileczki mam nadzieję, że odratuje mi Washingtona za 1600 zł, którego miałem raz na sobie.... Z tym Panem nie chce mieć już nic wspólnego. Nie szerze tu "hejta", ale sami oceńcie fakty. Ze swojej strony mogę tylko szczerze kolegom odradzić Pana Roszkowskiego z ul. Królowej Jadwigi 10.
  14. Niestety nie zgodzę się z przedmówcami. U Pani Urszuli robiłem 2 proste przeróbki: skrócenie rękawów marynarki z przeszyciem guzików oraz zwężenie i skrócenie chinosów. O ile pierwsza przeróbka dobrze jej wyszła bardzo dobrze, to druga - tragedia. Nie wiem co zrobiła z nimi ale po ubraniu wyglądałem jakby miał koślawe nogi, krzywo, tragicznie. Sam lepiej robię takie przeróbki. Dwa razy musiałem jeździć z tymi chinosami później do Szpileczki i ją właśnie polecam. Ma zakład na ul. Łabędziej 42 (przy ul. Duńskiej). Daleko przynajmniej dla mnie, ale zawsze jest miejsce by zaparkować pod samym zakładem Jej duży plusem jest to, że zawsze słucha co się do niej mówi i tak robi. Nie mędrkuje i nie filozofuje, że "tak się nie robi", "tak się nie chodzi" etc. Odezwie się tylko jak trzeba. Poza tym przemiła z niej kobieta. Raz jak zwęziła mi bardziej niż chciałem chinosy (o ok 1 cm w udzie) to z przerażeniem w oczach proponowała oddanie pieniędzy (to były nowe chinosy Joopa, prosto ze sklepu z metką więc miała świadomość, że mowa o kwocie blisko 600 zł). Swoja drogą to wyszło to chinosom na dobre, a zrobiła tak bo jej nóż overlocka spadł (albo coś takiego) i przeciął materiał. Mówiła, że drugi raz w życiu, podczas 40 lat praktyki, to jej się zdarzyło. Rękawów koszuli nie zwężałem u niej, ale zwężałem rękawy w marynarce - super to zrobiła. Gorąco polecam Panią Szpileczkę, robiłem u niej dziesiątki poprawek i zawsze zadowolony. Na marginesie, dwa tygodnie temu skorzystałem z usług Pana Roszkowskiego z ul. Królowej Jadwigi 10. Spowodowane było tym, że SuSu mi 2 tygodnie przysyłał garnitur (sic!). W czwartek mi przyszedł, a w sobotę miałem wesele (nie swoje ). Szpieleczce dałem więc 2 pary spodni, negocjując 10 min, aby zrobiła je w 24h (jedne musiała w całości praktycznie przerobić - pas, tyłek, szerokość na całej długości, długość). A Panu Roszkowskiemu dałem marynarkę, aby "podciął kołnierz", czyli usunął fałdę poznańską. Robił to tydzień wcześniej koledze i super to wyszło, dlatego zaryzykowałem. Fałdę owszem usunął, plecy wygładził i super zaczęły się układać, ale swoją poprawką zaburzył linię ramion po lewej stronie (małe zgięcie się zrobiło), która przed poprawką była idealna (garnitur to SS Washington, wiec przy takim wypełnieniu chyba zawsze ramiona leżą dobrze). Poszedłem więc z reklamacją. I tu mnie wkurzył, bo mi najpierw wpierał, że wszystko ok z ramionami, a później jak nie ustępowałem to stwierdził, że już tak było od początku. Dopiero jak mu pokazałem zdjęcia które zrobiłem po zakupie garnituru doszedł do wniosku, że widocznie źle podszył poduszki i wziął do poprawki. Jutro idę odebrać po poprawcę, więc zobaczymy jak to wyjdzie, ale niesmak pozostanie.
  15. Hermes szeroko został opisany przy okazji krawatów. Przy paskach jest jedynie wspomniany.
  16. Jako ciekawostka: "odpustowy" pasek Hermesa znalazł nawet swoje miejsce u Berrharda Roetzela, "Gentleman. Moda ponadczasowa" (str. 145). I to nie w znaczeniu, jakich pasków nie należy nosić Znalazłem w tej książce inny ciekawy fragment: "Jedwabna ozdobna chustka do butonierki powinna być ręcznie obrębiona" Mam nadzieję, że to błąd w tłumaczeniu.
  17. Z paskiem Hermesa taki szalik idealnie się komponuje: https://www.instagram.com/p/xKakgulzwd/
  18. @Beny23, to lustro to dzieło pucybuta? Zawsze ciekawiły mnie usługi pucybutów: 1) ile czasu zajmuje im taka polerka? 2) jakie koszty takiej usługi? 3) czy w NY jest to popularne tak jak widać to na filmach o Wall Street, a jak to wygląda w innych miastach w USA? 4) no i ostatnie pytanie, najtrudniejsze, rzekłbym, że filozoficzne - czemu w Polsce ten zawód nie funkcjonuje? O jakość usługi nie pytam - widzę ją
  19. Cześć. Mam pytanie. Poszukuję monków z 2 paskami na gumce. Mam Berwicki z górnym paskiem na gumce i jakieś budżetowe z Zalando z dwoma paskami na gumce. Jak dla mnie, te drugie są wygodniejsze zarówno w trakcie nakładania, jak i chodzenia (nie naciskają tak w podbiciu). Dlatego szukam monków, żeby obydwa paski były na gumce. Wiem, że w Carlos Santos 2 paski są na gumkach, a w Yanko 306 tylko górny jest na gumce. Jak sprawa wygląda w innych monkach, zwłaszcza firm: - Barker, - Shoepassion, - Herring? Będę wdzięczny za pomoc. Na marginesie, znalazłem budżetową wersję monków a'la Lino : https://www.zalando.pl/zign-eleganckie-buty-camel-zi112ca0l-b11.html
  20. Te stwierdzenie można potraktować jako moje "po szóste":) ... of course, żartuje
  21. Różnica kolego. Tak jak napisałem wyżej. Odbiór ubioru uzależniony jest od otoczenia w jakim się przybywa. Twój przykład z korporacji jest zły. Po pierwsze, nie pracowałem, nie pracuję i mam nadzieję - nie będę pracował dla korporacji. Moim marzeniem jest bycie dla siebie szefem (Wuj to jest moje marzenie, a nie pasek ), więc problem, jak koledzy z "korpo" (zwłaszcza Ci z Wall Street ) mogą mnie odebrać mnie nie dotyczy. Po drugie, różnie ludzie podchodzą do ubioru, w myśl zasady - "nie szata zdobi człowieka".
  22. Nie. Jak już wyżej wspomniałem. W tym roku spędziłem na tym forum już kilkadziesiąt godzin. Nikt się nie wypowiadał w kwestii tego paska, ale byłem pewny, że będzie taki jego odbiór. Niemniej, chciałem pokazać jak inni mogą to widzieć. Kwestią paska nie chce tu trollować, ale pokazać swój punkt widzenia i wejść w dyskusję z uważającym inaczej. Z Zając Poziomka nie podyskutuje - jemu się nie podoba, a mi tak. Z gustami się nie dyskutuje, ale jak widać w temacie poruszone zostały inne kwestie niż podoba/nie podoba mi się. Planuje w maju kupno wiedenek w cenie tego paska. Wstępnie rozważam AS, bądź Church's. Niemniej, w odpowiednim czasie rzucę w odpowiednim miejscu ten temat i zapewniam, że w 100% zdam się na porady i opinię kolegów, bez dyskusji, bo wiem, że lepiej się ode mnie znają. W kwestii klasycznych wiedenek upodobania co do stylistyki to niuanse, bo liczą się inne rzeczy - wygoda, kształt kopyta, jakość etc. Poza tym, jest tak jak rozpocząłem temat - ma być on o produktach Hermesa. Nie wiem nic. Nie miałem nic od nich i dzięki temu tematowi, chciałbym się dowiedzieć (mam nadzieję, że inni użytkownicy forum też), czy np. warto kupić krawat tej firmy. Nie wiem kolego skąd jesteś, ale w Szczecinie, po wejściu do jakiegokolwiek lokalu przyuważysz z 3 gości z paskiem z wielkim logiem D&G, bądź Versace. Z takim paskiem Hermesa jest się w cieniu - jak zwykły szaraczek
  23. Nie oceniaj mnie tak nisko - kupno paska nie jest moim marzeniem, wyżej mierze. Poza tym, w życiu nie kupiłbym tego paska. Po pierwsze, biały? Do czego bym to nosił? Po drugie, jak mnie nie stać na produkty danej marki nie kupuje jej produktów. Nie mam takiej wiedzy, żeby odróżnić oryginał Hermesa, od jego podróbki. Kupno takiego paska to tylko w salonie firmowym. Po trzecie, nie lubię nosić rzeczy po kimś, więc kupno używanych rzeczy - odpada.
  24. Tak jak myślałem Chciałem się odnieść już w treści tematu do kwestii "szpanerskości" tego paska, ale chciałem poczekać na wstępny jego odbiór przez kolegów i jest tak jak zacząłem ten post - jest tak jak myślałem. I tutaj, pomimo całego szacunku do kolegów - nie zgodzę się z nimi. Po pierwsze, litera H nie jest logiem Hermesa. Jest nim konik z powozem i jakimś ludzikiem, więc nie to nie jest obnoszenie się z logiem firmy. Znam, co najmniej 3 firmy, które mają do złudzenia podobne klamry, w tym Tommiego Hilfigera. Podejrzewam więc, że Hermes nie ma zastrzeżonego tego wzoru. Po drugie, obnoszenie się logiem firmy odnosiłbym do odbioru społecznego. Ilu ze 100-200 statystycznych Polaków wiedziałoby, że to jest pasek Hermesa za 600 euro? Według mnie maksymalnie jedna, przynajmniej w Szczecinie. Zgodzę się z którymś z przedmówców - np. we Francji pasek ten miałby inny odbiór, ale ja przebywam w Szczecinie, przez co najmniej 330 dni w roku i do tej społeczności odnoszę odbiór takiego paska. Po trzecie, nie uważam, że piastuje (jeszcze) poważne stanowisko i tutaj się zgodzę - taki pasek byłby niedopuszczalny w bussines casual na wyższym szczeblu. Dlatego zastrzegłem, że pasek ten nadaje się tylko dla smart casual. Mam 1-2 dni w tygodniu w których wiem, że na 90% nie będę miał spotkań, czy rozpraw. Wówczas mogę pozwolić sobie na zluzowanie, ale nie za mocno, bo te 10% to jest szansa, że trzeba się pilnie spotkać, czy jechać na czynności. Po czwarte, nie mogę sobie pozwolić, a także nie lubię krzykliwych kolorów, czy wzorów ubrań. Szczerze mówiąc, nawet w stonowanych burgundowych spodniach czuję się nie swojo. Moja garderoba opiera się na odcieniach szarości i granatu, a w okresie letnim beżu. Więc moją ekspresję w ubieraniu mogę jedynie wyrazić w trochę bardziej wyrazistych dodatkach, ale i też bez przesady. Po piąte, on mi się najzwyczajniej w życiu podoba Czy zważając na moje argumenty, nadal koledzy by mnie odbierali z takim paskiem jako szpanera na wiejskiej dyskotece?
  25. Cześć, przeszukałem całe forum i nie wiele znalazłem informacji oraz opinii Szanownych Kolegów o tej marce. Tak więc, odważyłem się otworzyć osobny temat dla tej marki, może zmotywuje to kolegów do pochwalenia się zakupami tej marki, a co najważniejsze opiniami, co do jakości wyrobów. Marka według mnie może zasługiwać na miano kultowej dla klasycznej mody męskiej, nie tylko w odniesieniu do wyrobów skórzanych, ale również w kwestii dodatków - krawatów, poszetek etc. Dla mnie, must have w ciągu najbliższych kilku miesięcy jest ten model paska Hermesa: https://www.instagram.com/p/BDNts5Ylz79/ https://www.instagram.com/p/BDYcKwwFz2L/ https://www.instagram.com/p/BAaU_vvFz9M/ W wersji ze srebrną klamrą i czarno/brązowy (są dwustronne). Na zagranicznych portalach modowych jest bardzo popularny i bardzo mi się on podoba. Oczywiście tylko do stylizacji smart casual. Co o tym wszystkim myślicie?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.