Jeden z bardzo poczytnych blogerów zaprezentował ostatnio garnitur z 10% plastiku i nie wiem co o tym myśleć, bo trochę czuję się oszukany. Kiedyś, jak czytało się te wpisy mówiące o wyższości naturalnych tkanin, o braku kompromisu w kwestii "sztucznych dodatków" to człowiek wyrabiał sobie zdanie i mówił "ci blogerzy prawią dobrze, jakość jest najważniejsza". Były to złote czasy, kiedy blogi napędzała pasja i nie było drugiego dna w postaci współpracy z markami odzieżowymi czy innymi przedsiębiorstwami. Teraz ktoś mi poleca coś , na co parę lat temu spojrzałby krytycznie i powiedział "ja bym poszukał czegoś lepszego". Nie chcę być tu mega krytyczny, ale te gorzkie słowa same rwą się do klawiatury i proszą, żeby przelać je na to forum i poddać pod dyskusję. Co sądzicie? Czy to przewrażliwienie czy uzasadnione biadolenie?