Skocz do zawartości

Zerth

Użytkownik
  • Postów

    44
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Zerth

  1. Zerth

    Dysputy ekonomiczne

    Pirat - to się dopiero nazywa miażdząca salwa burtowa. W życiu nie pomyślałbym, że można zatopić wyznawców ultraliberalizmu cytując Adama Smitha. Dziękuję za ten cytat, zanotowałem go sobie .
  2. Zerth

    Dżinsy

    Dżinsy nie są koszerne . Ortodoksi nimi gardzą.
  3. Zerth

    Nowe nabytki

    Uff, ten "kwiatuszkowaty" - ciężki kaliber. Za to zielony krawat prezentuje się bardzo ciekawie. Zwłaszcza, że za grosze. Sam poluję od pewnego czasu na krawat w ciemnej zieleni, ale nie mogę znaleźć żadnego w odcieniu, który by mnie zadowalał (w rozsądnej cenie). Na przecenach w Wólczance/Lambercie nie udało mi się żadnego znaleźć, a liczyłem na to. Gratuluję zakupów .
  4. Świetnej jakości zdjęcie i od razu przyjemniej się ogląda CMDnS . Sam zestaw bardzo mi się podoba (świetne buty, porządnie dopasowana do ciała koszula), a za indywidualne i kreatywne podejście do knita w duchu sprezzatury - duży plus.
  5. Vislav - przyłączam się do zachwytów nad Twoim ostatnim zestawem. Szacunek za swobodę w łączeniu różnych elementów i mam nadzieję, że dojdę do podobnej wprawy w niedługim czasie. Świetne dopasowanie spodni i długość. A bardzo podobną polówkę sam posiadam i bardzo sobie cenię . PS. Twój outfit z 8 sierpnia też bardzo do mnie trafia.
  6. Meqoq, jeśli zwrócisz uwagę na posta Przemko, to zauważysz, że moje posty były skierowana nie tylko do Ciebie. Podobnie, jeśli zwrócisz uwagę na temat na forum, w którym wg statystyk Przemko jest/był najbardziej aktywny (Staroświeckie dodatki i antyczne ubrania) to dostrzeżesz, że Fellows pojawia się tam dość często i stąd (a także z uwagi Przemka, iż on woli "klasyczny styl ubierania") moje nawiązania do Fellowsa i upodobań "tradycyjnych" lub "klasycznych". Jak widzisz moje spostrzeżenia dotyczyły również innych rozmówców, którzy brali udział w polemice i odnosiłem się momentami także do pewnej postawy, światopoglądu i punktu widzenia, który jest na forum obecny (czytuję forum regularnie pomimo tego, iż rzadko zabieram głos) i reprezentowany przez osoby takie jak Przemko czy np. Dr Kilroy. Homofobii nigdy Ci nie zarzucałem - to Twoja nadinterpretacja. Poza tym uważam, że Kartaginę należy... tfu, uważam, że Twój pierwotny post miał inny wydźwięk. Tak jak twierdziłeś wcześniej, że w ogóle nie wchodzi w grę łączenie garnituru z rowerem, co w Twojej ocenie było "pretensjonalne" (wygląda na to, że będę musiał do pracy zacząć jeździć autobusem zamiast rowerem, bo nie uchodzi...). Odnośnie wyrazu twarzy "na bogatego synka" - nie dostrzegam go. I wciąż nie uważam, że "to jest styl akceptowalny może wśród brytyjskiej upper class i ewentualnie upper middle class" i nigdzie więcej.
  7. Szatańskie nasienie rodem z Florencji via thesartorialist.com:
  8. Różnice między rowerami górskimi, miejskimi, szosówkami czy retro-stylizowanymi dobrze znam. Podobnie jak definicję słowa parweniusz czy parweniuszowski. Protekcjonalny ton natomiast jest chyba najsłabszą taktyką polemiki i oznacza często brak argumentów lub zwykłą arogancję. Czy preppy w wydaniu Morris jest groteskowy? W pewnych środowiskach - być może za taki mógłby uchodzić. Na tej samej zasadzie stylizacje znajdujące się w CMDS w tych samych środowiskach byłyby uznane za "pretensjonalne" czy właśnie groteskowe. Tylko czy należy się przejmować opinią grup albo nieobytych z estetyką (panowie w dresach) albo wciąż pozostających skrajnie zachowawczymi? Moim zdaniem nie, a upowszechnianie się i pełna akceptacja w pewnych miejscach/środowiskach zestawień, które wskazują na większą dbałość o ubiór i odwagę w jego dobieraniu jest znakiem dojrzewania polskiego społeczeństwa. Oczywiście zawsze można przyjąć taktykę "wtapiamy się, wtapiamy", żeby nie zostać nazwanym parweniuszem, nuworyszem lub bóg wie co jeszcze (gejem?). Tylko czy to jest godnym pochwały celem? Uważam, że zdecydowanie nie i szukanie własnego stylu, który wykraczałby poza to co "bezpieczne" i z katalogu Vistuli/Próchnika/Bytomia (przykładowo) jest zdecydowanie bardziej godne pochwały i przyczynia się do zmieniania wyglądu polskiej ulicy na lepsze. Oczywiście zawsze pozostaną osoby, które za afront uznają stylizacje z Pitti Uomo czy katalogu Morrisa a osoby, które mają odwagę się tak ubrać klasyfikują jako istoty niższego sortu, niepoważnych fircyków godnych pogardy. Niepokojąco mocno przypomina to mentalne zamknięcie mentalność konfederata barskiego czy innego podgolonego sarmaty. Jak widać pewna tradycja w narodzie wciąż żyje. A czy szosówka w połączeniu z garniturem jest oburzającym skandalem? Nie sądzę. I brak obowiązkowej ilustracji Fellowsa zamieszczonej na potwierdzenie nie uważam za decydujący argument .
  9. Preppy style pretensjonalny i parweniuszowski? Wyjątkowo surowa opinia, moim zdaniem kompletnie bezpodstawna i jak sądzę - wynikająca z pewnego prowincjonalizmu w myśleniu. Styl prezentowany na stronie Morris.se wyjątkowo do mnie trafia i preppy nie jest niczym szokującym w pewnych środowiskach w USA, UK, także Francji, Włoszech, Niemczech czy innych krajach europejskich. Oczywiście przedstawione przez Morris propozycje zestawień produkowanej przez nich odzieży mają tę "stylizację", która jest charakterystyczna dla świata mody, pokazów, katalogów i reklam mających *sprzedawać*, ale nie uważam, by Szwedzi posunęli się za daleko. Ba, biorąc pod uwagę propozycje czołowych marek jak Gucci, Tom Ford, Burberry itd. - stylizacje firmy Morris są dość konserwatywne i możliwe do przeszczepienia na ulicę (co w przypadku wielu propozycji firm odzieżowych jest niezwykle trudne - vide ostatnio umieszczona na forum stylizacja Ozwalda Boatenga w kolorach a'la era disco). Powiem nawet więcej - jako student prawa i częsty bywalec okolic kampusu głównego Uniwersytetu Warszawskiego i Biblioteki UW często widuję osoby, które ubierają się w podobny sposób, lub nawet gdy ich styl odbiega od zaprezentowanego - wiąże się z dużą dbałością o ogólny wizerunek i dobór elementów ubioru. Być może widywane przeze mnie niemal codziennie stylizacje byłyby nie do zaakceptowania dla części osób z tego forum. Być może większym szacunkiem w tym gronie cieszyłyby się próby wskrzeszania mody z lat 20-tych. Jednak w mojej opinii, i jak sądzę większości społeczeństwa (która doznałaby szoku na widok tabunu panów w strollerach, żakietach, frakach, melonikach, z parasolami z rzeźbionymi w lwy rączkami itp.), dopiero *to* byłoby "pretensjonalne", a odświeżony preppy style widywany nieraz na Nowym Świecie, Krakowskim Przedmieściu czy w okolicach BUWu nie wzbudza już przerażenia ani zaskoczenia. Czy wykształcenie się (czy też kształtowanie się) środowisk, które przywiązują wagę do ubioru i czerpią wzorce ze stylu Ivy League dopasowanego do realiów XXI wieku jest parweniuszowskie? Nie rozumiem dlaczego miałoby takie być. To oczywiste, że w kraju w którym podziały społeczne starano się przez kilkadziesiąt lat równać w dół nie będzie upper class czy upper middle class, dla których taki styl ubierania się nie byłby wielką sensacją. Dlatego pewne środowiska muszą się dopiero odtworzyć. Zrozumiałbym, gdyby koledzy krytykowali "nuworyszy" za pęd do metek bez zwracania uwagi nic więcej, brak manier czy, nie wiem, moralne zepsucie, ale wieszanie psów za Ivy League Preppy Style jest dla mnie szokujące. Swoją drogą, czy któryś z Was jest ze starego, bogatego rodu arystokratycznego, którego PRL oszczędził, a reguły klasycznej elegancji wyssaliście z mlekiem matki i od zawsze ubieraliście się u Turbasy? Jeśli tak - moje gratulacje, ale jestem jednak prawie pewien, że zdecydowana większość uczestników tego forum jest z tzw. awansu społecznego. Nie widzę w tym nic złego i sam również nie wstydzę się przyznać, że moich rodziców czy dziadków nie stać było na korzystanie z usług krawców na Savile Row. Tym bardziej, że rozpoczynając III RP nie mieliśmy sfer wyższych, które miałyby podstawy traktować innych z góry określając ich "parweniuszami". Ale jak widać w 2011 mamy już "elitę", która krytykuje "parweniuszostwo". A co do stosowania ubioru w prezentowanym stylu przy staraniu się o pracę - nie kpijmy sobie proszę. To jest styl do stosowania na co dzień, a nie podczas rozmów kwalifikacyjnych, gdzie obowiązkowo pojawiamy się w garniturze dbając o pewien profesjonalizm w wyglądzie. Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że podczas mojej pracy w jednej z międzynarodowych korporacji prawnych szef działu HR w realiach letniego "business casual" dress code'u był zawsze bardzo awangardowo ubrany dbając o takie detale jak odważne, wzorzyste i kolorowe poszetki, skarpety oraz koszule. I zapewniam, że nie dostał "-100 pkt" u partnera zarządzającego na Polskę, co świadczy o tym, że nawet tak konserwatywne środowisko jak prawnicy akceptuje już styl odważniejszy niż brytyjskiego lorda ze starej, arystokratycznej rodziny o wielowiekowej tradycji. Moim zdaniem traktowanie "mody" czy też bardziej indywidualnego podejścia do kreaowania własnego ubioru w sposób odbiegający od ilustracji Fellowsa (tak cenionych na tym forum przez wielu) jako symbolu zła i źródła wszelkiej zgnilizny jest przejawem wąskich horyzontów myślowych i typowo sarmackiej niechęci do "nowego", "obcego" czy "fircykowatego". Panowie, może w kontusz i zawiązać konfederację w obronie tradycyjnych wartości? PS. Nawiasem mówiąc, w Kopenhadze czy Amsterdamie osoby korzystające z rowerów inne niż swojskie "górale" (retro, stylizowane czy inne niekonwencjonalne) występują bardzo często i nie jest sensacją łączenie ich z formalnym ubiorem. Zresztą, w wielu innych miastach Europy Zachodniej również to występuje. Użyjcie google'a i poszukajcie blogów rowerowych, gdzie znajdziecie wiele bardzo interesujących stylizacji ludzi na rowerach. Również inną kwestią pozostaje używanie roweru jako środka komunikacji (dojazd do i z pracy/uczelni), gdzie sformalizowanie ubioru nie dziwi.
  10. Podobnie jak niektórzy z przedmówców mam problem z koszulami "slim", które bardzo często są mało slim. Celują w tym zwłaszcza Brytyjczycy z ich markami jak TM Lewin, Charles Tyrwhitt, Savile Row Company, Hawes & Curtis, Turnbull & Asser i całą resztą, której nie wymieniłem. Wszystkie bez wyjątku to spadochrony vel żagle i gdy takowy założę wyglądam po części komicznie, po części tragicznie (mój rozmiar kołnierzyka to 38 cm / 15 cali, a w klatce mam 88 cm, 182 cm wzrostu i dość długie ręce, podczas gdy krój Fully Fitted TM Lewin przy kołnierzyku 15 cali ma 106,7 cm w klatce!). Ratunkiem byłyby dla mnie koszule włoskie, gdzie rozumie się co to w rzeczywistości znaczy "slim", ale niestety nie rozumie się co to znaczy sprzedaż internetowa/nowoczesny biznes. Nie mam niestety pieniędzy ani ochoty żeby jeździć regularnie do Włoch szukać po malutkich sklepikach w wąskich uliczkach koszul. Dziwnym trafem wszyscy koszulnicy Brytyjscy mają dobrze prosperujący biznes internetowy, natomiast Włosi pozostają wierni ciemnogrodowi i stron internetowych nie uznają, a gdy jakimś trafem stworzą stronę, to w stylu "wizytówka", gdzie mogę sobie co najwyżej sprawdzić adresy ich sklepów. Madonna Mia! W Polsce zetknąłem się z siecią Camicissima, gdzie ich rozmiar 38 slim bardzo ładnie na mnie leży, jednak mają tylko 1 rozmiar rękawów co przy moich długich rękach od razu ich skreśla. Slim fity ze sklepu La Scala również leżą dobrze, ale tam długość rękawów zależy od marki: Stilelibero ma wystarczająco długie, natomiast już Viky Be - zbyt krótkie. Dodać też trzeba, że jakość tych koszul jest dość przeciętna, choć ceny w jakich je kupowałem - bardzo zachęcające (95 zł sztuka, na przecenie). Może ktoś zna jakąś włoską, godną polecenia markę koszul na poziomie jakościowym TM Lewin/CT o mocno dopasowanym kroju, która prowadzi sprzedaż internetową? Byłbym wdzięczny za rekomendację. Tak jak wspominają Koledzy Wólczanka/Lambert ma bardzo dopasowane koszule. Zarówno ich regular fit (108 cm w klatce przy kołnierzyku 38, co przy standardzie 116 cm u Brytyjczyków jest naprawdę "slim") jak i, zbawienie moje, slim fit, który przy kołnierzyku 38 ma 100 cm w klatce. Niestety, bardzo mało jest slimów 38 Wólczanki. Zauważyłem, że pod marką Wólczanka robią więcej regular fitów, natomiast slimy są dostępne głównie jako Lambert. Niestety ten przedział cenowy dla studenta już mocno krzywdzi portfel...
  11. Zerth

    Dysputy ekonomiczne

    Akurat pan Kołodko jest przedstawicielem silnie keynesizującego prądu nauki ekonomii. Ale to już kwestia indywidualna czy ktoś w to *wierzy*, czy też bardziej przemawia do niego bardziej liberalny punkt widzenia. Oczywiście nie mam tutaj na myśli anarchokapitalistów czy zwolenników austriackiej szkoły ekonomii, choć są to dość popularne poglądy w pewnych sferach w Polsce, co jest - mam wrażenie - ewenementem na skalę światową. Pozwolę sobie jeszcze wyjaśnić podkreślone przeze mnie określenie "wiary". Sądzę, że wbrew temu, co można niekiedy usłyszeć, ekonomia ma mniej wspólnego z naukami ścisłymi niż zwykło się myśleć. Znaczną część stanowi tu nauka społeczna, o zachowaniach ludzkich, które warunkują rynkowe fluktuacje, a które nie zawsze są racjonalne. Niejednokrotnie zmiany gospodarcze wskazywały, że przewidywania opierane na modelach matematycznych nie są w stanie przyszłości "przewidzieć", gdyż nie jest możliwe uwzględnienie w takim modelu wszystkich zmiennych - zawsze coś się pominie, co później skutkuje niesprawdzeniem się analizy/przewidywań. Wydaje mi się również, że niewykonalne jest przeforsowanie jednego poglądu/nurtu ekonomicznego i udowodnienie go z całą pewnością (pomijam takie skrajności jak marksizm, gdyż skompromitował się on w praktyce na tyle, że tylko nieliczni wciąż się go trzymają) właśnie z powodu złożoności organizmu jakim jest gospodarka globalna i mechanizmów, które nią rządzą, a których do końca nie jesteśmy w stanie rozłożyć na czynniki pierwsze i poznać. Tym samym wiele zależy od tego w co "wierzymy", jakie są nasze poglądy, system wartości, przekonania i sympatie polityczne. Ja osobiście mogę zakwalifikować się do kategorii umiarkowanych liberałów. Na szczęście wyleczyłem się z młodzieńczych ciągot to UPRu, Janusza Korwin-Mikkego i prostych odpowiedzi na trudne pytania. Co oczywiście nie oznacza, że stałem się keynesistą i miłośnikiem pana Kołodki ;> Na zakończenie chciałem tylko wspomnieć, że ciekawi mnie jak rozwinie się ten wątek. Czy będziemy rozmawiać o elementarnych kwestiach, czy też wątek się "sprofesjonalizuje" i rozpoczną się specjalistyczne dywagacje ekspertów z branży finansowo-ekonomicznej, których chyba na forum nie brakuje (a przynajmniej tak wynika z mojej lektury forum). PS. Pirat - dzięki za interesujące dane. Szkoda, że nie zamieszczono Polski w tabeli. /EDIT Wątek idzie do przodu jak burza, za długo pisałem komentarz .
  12. Odnośnie VATu zamieszczam fragment ustawy o podatku od towarów i usług. W wypadku składania zamówień przez sklep internetowy (osobę prawną) za opłatą zastosowanie ma art. 51, czyli limit wynosi 22 euro. Niestety ustawodawca dodał ust. 2 pkt 3, który wyłącza w ogóle zwolnienie przy imporcie "w drodze zamówienia wysyłkowego". Co prawda ustawa nie definiuje zamówienia wysyłkowego, ale w interpretacji indywidualnej Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z dnia 17 lipca 2009 r. dotyczącej zapytania przez kolportera prasy czy zamówienia prenumerat pism dla indywidualnych podmiotów w Polsce od wydawców spoza UE kwalifikują się do zwolnienia kwestia "zamówień wysyłkowych" została rozstrzygnięta niestety na naszą niekorzyść. Tu cytat: Co prawda kwestia dotyczy konkretnego stanu faktycznego, ale sądzę, że możemy rozciągnąć ją także na zamawianie towarów np. z The Tie Bar. Nie mam aktualnie dostępu do komentarzy, ale jeśli ktoś ma wątpliwości mogę zajrzeć w poniedziałek, gdy będę w pracy . Pozdrawiam
  13. Jeśli jesteś z Warszawy, to polecam udać się do Fashionhouse Outlet w Piasecznie i wstąpić do butiku firmy Albione. Na swojej stronie internetowej twierdzą, że do szycia garniturów używają włoskich tkanin Guabello, a firma jest jedyną jaką udało mi się znaleźć dysponującą "wąskimi" rozmiarami (od 42 podczas gdy Vistula od 48). Jakościowo sądzę, że jak za tę cenę jest dobrze, a i spotkałem się w internecie z kilkoma innymi pozytywnymi opiniami. Chętnię usłyszę zdanie innych członków forum, którzy mieli okazję zobaczyć/nosić. Co również dla mnie ważne - znalazłem tam garnitury "slim" czy też dopasowane, a nie szyte w tzw. "klasycznym" stylu o gracji spadochronu czy też worka na ziemniaki. Oczywiście osoby o tęższej budowie prawdopodobnie nie podzielą mojego zdania, więc jeśli do nich należysz to nie musisz eksperymentować z Albione a wystarczy Ci wizyta na wyprzedażach, które trwają aktualnie w salonach Bytomia, Próchnika czy Vistuli. Ewentualnie, jeśli nie boisz się zamawiania przez internet, spróbuj http://www.suitsupply.com/. Przedział cenowy tylko nieco wyższy, ale na zachodnich forach firma zdobyła niezłą reputację (określenie "best bang for buck" często przewijające się w wielu tematach na forach dotyczących stylu/mody/ubioru). Również u nas powstał temat o tej firmie i o artykule w The Wall Street Journal, gdzie w blind teście dwóch ekspertów (co ciekawe obaj o imieniu Salvatore i włoskich nazwiskach) badało jakość kilku garniturów i przyznali garniturowi SuitSupply 1 miejsce ex aequo z garniturem od Armaniego. Nie wiem na ile to marketing, a na ile prawda, ale na holenderskich forach (firma jest z Holandii) wszyscy mówią o tej firmie i jak twierdzą na styleforum.net - w Holandii wszyscy ubierają garnitury od SuitSupply . Otworzyli też butiki w Londynie i ostatnio w Nowym Jorku, więc z czasem powinno się pojawiac coraz więcej opinii i porównań.
  14. Zerth

    Nowe nabytki

    Bardzo ładna marynarka. Nawet ją przymierzałem przedwczoraj i miałem zamiar zakupić, ale niestety dopasowanie jak dla mnie zbyt "regular". Gratuluję świetnego zakupu .
  15. Garnitury fused czy half-canvassed/full canvassed? Jesteś w stanie porównać jakość ich garniturów/marynarek, koszul i butów do tych z SuitSupply? Może będą dobrą alternatywą . Ciekaw też jestem jak bardzo "slim" jest ich slim fit w koszulach. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.