Skocz do zawartości

swordfishtrombone

Użytkownik
  • Postów

    3 158
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Treść opublikowana przez swordfishtrombone

  1. OK, tutaj bardziej widać różnicę w kolorze, a nie tylko w załamaniach.
  2. Nie różnią się wiele, więc brałbym tańszy (bo skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać), a jeśli mają tę samą cenę, to bardziej podoba mi się ten na pierwszym zdjęciu.
  3. To nie jest tak, że cena jest w 100% wyznacznikiem jakości (a, jak wiadomo, im cena wyższa, tym mniej ma z jakością wspólnego), ale pewnych rzeczy nie da się dostać poniżej określonej kwoty. Poza tym dochodzi jeszcze coś takiego jak polityka cenowa i pozycjonowanie się marki na danym rynku. Na polskim rynku jakoś tak dziwnie jest, że klient wierzy, że za te ok. 300-400 PLN ma buty dla klasy średniej, więc marki, które stać na butiki w centrach handlowych bezwstydnie się na tej półce cenowej rozsiadają i windują ceny do tej granicy, niezależnie od jakości produktu. Bexley to marka francuska, która nie pozycjonuje się w segmencie średnim -- na francuskim rynku to buty tanie, jedne z najtańszych. Marka nie ma butików w centrach handlowych, sklepów ma niewiele, a ich polityka opiera się na możliwie najniższych cenach i dużym obrocie (do ich sklepu nie idzie się dopchać, serio -- u Badury też tak jest?). To są nadal buty dość kiepskie, ale mają bardzo dobrą relację jakości do ceny (regularne ceny klasycznych męskich butów rzadko schodzą poniżej 200 EUR). Akurat podałem przykład Bexleya, bo znam tę markę, ale są poza Polską inne marki o tym modelu -- kiedyś tanie klasyczne buty sprzedawał np. portugalski Nunes Corea, teraz, z tego co widzę, przeszli na koszule.
  4. Panie Nowy Kolego, zapewniam, że chodzę w butach ładniejszych od pokazanych na zdjęciu. Owszem, uważam, że Twoje buty są obrzydliwie nieładne, jeśli to chciałeś usłyszeć, ale po prostu jestem realistą i wiem, że dopóki nie zdecydujesz się przekroczyć pewnej granicy cenowej, będziesz się musiał użerać z marnej jakości produktem. Zapewniam Cię, że w dłuższej perspektywie będziesz bardziej zadowolony, jeśli odpuścisz sobie markę Badura na zawsze i kupisz chociażby Bexleye za 99 EUR -- to już są buty w kształcie butów (tak z grubsza).
  5. dżins do dżinsu, czyli tzw. kanadyjski smoking ;).
  6. swordfishtrombone

    pióro

    Daj proszę znać, jak się ma Midori do Kaweco. Śmierdzenia rąk bym się nie spodziewał, ale jakiś tam zapach mosiądzu na pewno zostaje. Ja osobiście uwielbiam mosiądz i mosiężne akcesoria, wliczając w to ich zapach, więc mnie to nie powstrzyma :).
  7. Ja mam mieszankę lnu z bawełną od Olgi. Wygląda dobrze, ale jeszcze jej nie nosiłem.
  8. Spróbować niby zawsze można. Ja mam dokładnie taki sam problem w jednych trzewikach za trochę więcej niż 400 PLN (duża różnica w skórze widoczna na całych cholewkach, nie na czubkach) i myślę sobie: it's not a bug, it's a feature - tym bardziej, że trzewiki raczej casualowe. Ale rozumiem, że komuś może to przeszkadzać.
  9. Z całym szacunkiem dla kolegi wally, ale jestem odmiennego zdania. Nie raz na tym forum występowałem w obronie konsumentów, ale tutaj moim zdaniem nic się nie da zrobić. Kiepska skóra, to i starzeje się brzydko i nierówno. Też kiedyś myślałem, że chyba bym na głowę musiał upaść, żeby wydać więcej niż 100 EUR na buty, ale potem mi przeszło. To po prostu są słabej jakości buty i nic się nie poradzi. W najlepszym wypadku dostaniesz parę na wymianę, tę nową parę - jak będziesz miał szczęście - ponosisz pół roku i też będzie do wyrzucenia.
  10. swordfishtrombone

    pióro

    Hm, ciekawa oferta. Cena porównywalna z kaweco, chociaż design wydaje się trochę mniej atrakcyjny (ale oparty na tym samym pomyśle). Ciekawi mnie to tym bardziej, że Kaweco planowałem kupić po to właśnie, by używać z Midori Traveller's Notebook ;).
  11. A, to tak. Cóż, elegancja to hobby, a każde hobby ma swój koszt. Ktoś może zbierać jakieś figurki i też tygodniami szuka najlepszej okazji i w końcu sprowadza z Wisconsin. Chce mu się, bo to lubi, a pieniądze schodzą na dalszy plan. Pięknie jest mieć w życiu hobby :). Jeśli chodzi Ci o amazona, to kupuję coś od nich średnio raz w tygodniu, zawsze jestem bardzo zadowolony, tylko... eleganckich ubrań jeszcze w życiu tam nie kupiłem (za to np. Levisa jak najbardziej). Nie ma tam np. butów, krawatów, garniturów, koszul, których jakość (a przynajmniej jakość w relacji do ceny) by mnie zadowalała. Od paru miesięcy moim amazonem z ubraniami jest CT, też jestem bardzo zadowolony i też nie ma nigdy absolutnie żadnych problemów, a mam wrażenie, że gdyby kiedyś jakieś były, to pan z infolinii z Bombaju osobiście by przyszedł z rzeczami na wymianę i kuponem zniżkowym.
  12. No, trochę dziwne. Finlandia jest oddzielnie wymieniona, ale to jakby pomieszana była kulturowa Skandynawia z genetyczną i geograficzną (może w tym ujęciu to sam Półwysep)? Ale to powiedzcie mi, jak się nazywa ten typ skandynawski (wysoki, jasny blond, jasnoniebieskie oczy, blada cera)?
  13. Wygląda po prostu jak skóra w butach za 300 PLN, która dwa razy wyszła na średnią pogodę i nigdy nie widziała kosmetyków.
  14. Przyjąłem, może błędnie, że każdy typ wysoki z blond włosami i niebieskimi oczami to typ nordycki. Jakkolwiek by tego skandynawskiego typu nie nazwać, w Szwecji (a szwedzką prowincję znam dość dobrze - Szwecja to nie Sztokholm i Malmö) takich ludzi nie ma wbrew pozorom *aż tak* dużo (wieki imigracji), ale dziwnym zbiegiem okoliczności pełno ich w Finlandii (chociaż Finowie to niby nie powinni być genetyczni Skandynawowie). Nie prowadziłem oczywiście badań, ale odniosłem takie silne wrażenie. Natomiast Internet mówi, że typ nordycki występuje w następujących regionach: "Skandynawia, Dania, północne rejony Niemiec i Polski, Holandia i Anglia, wybrzeża Szkocji i Irlandii, północna Francja, Belgia, częściowo Austria, Finlandia". Więc to jednak typ nordycki tam dominuje.
  15. Ale o co cho? My tu przecież (niemal?) wyłącznie o RTW rozmawiamy; to, że jest z preorderu, nie czyni z niego MTM. Edit: Trudno mi też dostrzec związek między nieudanymi zamówieniami online MTM (niezadowolonych z efektu zamówienia w Oldze było kilka osób na jakieś 60 biorących udział w zamówieniu), a preorderem RTW (w tym wyjściowym, dotyczącym poszetek, niezadowoleni byli wszyscy uczestnicy).
  16. nie ma żadnego problemu, widziałem gorsze różnice w wielokrotnie droższych butach. Skóra to naturalny materiał i taki jego urok.
  17. swordfishtrombone

    pióro

    Ile kosztuje? To taki "modulowy" design, który robi też Kaweco (wyleciała mi z głowy nazwa modelu, ale to taki Liliput z małym dodatkowym kawałeczkiem :D)? Innymi słowy -- jest to alternatywa dla Kaweco Sport?
  18. swordfishtrombone

    pióro

    Trochę nie ta półka cenowa (Liliput vs. Montblanc...), ale rozumiem. To już wiem, jakie będzie moje następne pióro.
  19. swordfishtrombone

    pióro

    Czyli używałeś i oceniasz pozytywnie? Myślę sobie że fajnie mieć takie pióro do noszenia w kieszeni, ewentualnie z małym notatnikiem... Domyślam się, że wycieku atramentu nie ma się co obawiać? Sport lepszy od liliputa, prawda?
  20. swordfishtrombone

    pióro

    Zastanawiam się nad kupnem Kaweco Sport Brass ze stalówką F (potem ewentualnie dokupieniem dedykowanego konwertera, pasującego klipsa i może nawet wymiany stalówki na taką w kolorze złotym (podmiana z innego Kaweco Sport), bo ta seryjnie montowana w modelu Brass, w kolorze srebrnym, jakoś mi się nie widzi). Ktoś ma lub używał? Jakieś przemyślenia?
  21. 3 raz w tygodniu (3 dni biegam, 3 dni robię ćwiczenia, jeden dzień odpoczywam). Dwa hantle po 10 kg (co napisałem, tylko niejasno) i 5 serii po 20 powtórzeń. Ćwiczenia jakie - nie znam terminologii, ale najpierw podnosiłem je po prostu na "biceps" stojąc, potem było mi za łatwo, więc zamiast zwiększyć ilość powtórzeń dodałem ruch - po podniesieniu bicepsem wyciskałem je nad głowę, nadal stojąc -- na początek dawałem radę tylko z 5 powtórzeniami w serii to zrobić, potem z 10, w końcu całe serie po 20 tak robiłem. Sesje co kilka godzin (2-3), jak mnie naszła ochota (pracuję głównie w domu). Pompki 20 rano i 20 wieczorem, w jednej serii, najdokładniej, jak mogłem -- zejście w dół jak najwolniej, nosem do ziemi, i w miarę możliwości dynamiczne wypchnięcie do góry. Jestem prawnikiem, nie używam siły fizycznej i nie jest mi ona do niczego potrzebna, ćwiczenia wykonuję tylko dlatego, żeby 1) trochę przy nich spokojnie pomyśleć, bez Internetu i 2) jakoś się w miarę poruszać i nie być grubym. A najwięcej masy to chyba straciłem w okresie, gdy zamiast biegania grałem na xboxie kinect po ok. 30 minut dziennie (było to lat temu kilka), zwłaszcza w symulatory sportu. Lało się, ale chyba sobie coś w końcu zrobiłem od intensywnego boksowania w próżnię (często z pełną siłą), bo do tej pory mnie czasem bark boli Nie śmiejcie się.
  22. Akurat mięśni chyba przesadnie nie zaniedbuję, robię sporo pompek i ćwiczeń z hantlami (chociaż ostatnio przestałem), chociaż na siłownie nie chodzę. Może właśnie dlatego biegam teraz gorzej niż w listopadzie-grudniu, bo wtedy dużo ćwiczyłem z hantlami (dla mnie dużo to 100 powtórzeń dziennie z hantlami 2x10 i 2x20 pompek, doprecyzuję).
  23. Nie robiłem żadnych planów, szedłem i biegałem z zegarkiem, na początku skupiając się na tym, żeby się nie zatrzymywać, a potem tak sobie po prostu przy bieganiu rozmyślałem. Obecne tempo osiągnąłem po kilku miesiącach (2-3?) i od tego czasu (przynajmniej półtora roku), o zgrozo, praktycznie się nie poprawiłem, wręcz np. obecnie biegam gorzej niż w grudniu, kiedy miałem coś w rodzaju szczytu formy . Nie schudłem też jakoś bardzo dużo (t.zn. na przestrzeni tych dwóch lat ze 7 kg, ale nie wydaje mi się, żeby to było w głównej mierze dzięki bieganiu - kiedy nie biegam przez 2 tygodnie, nie przybieram z automatu na wadze). Biegam, bo dobrze mi się myśli przy bieganiu. Nie jestem pewien, czy mam ochotę bawić się w jakieś treningi, biegaczem i tak nie zostanę. Prędzej szedłbym w poprawianie czasu na 60 m, to mnie bardziej bawi i zawsze mi lepiej szło (nawet byłem rekordzistą gimnazjum na 100 m, nie jestem teraz pewien, ale chyba minimalnie złamałem wtedy 13 sekund w trampkach na asfalcie :D), poza tym praktyczne do sportów drużynowych, które zdarza(ło) mi się uprawiać.
  24. Ja nigdy nie miałem zajęć z antropologii (a szkoda), więc określenia "typ nordycki" użyłem (moja wina) oględnie, wręcz, jak się okazuje, błędnie. Nie zmienia to faktu, że w dzisiejszej Europie to, do jakiego stopnia wszyscy jesteśmy do siebie podobni, jest ewenementem. Edit: dokształciłem się i na zdjęciu przedstawiającym "teoretyczną przeciętną fizjonomię" typu nordyckiego zobaczyłem niemal własne odbicie w lustrze, tylko bez brody Dziwne uczucie.
  25. ...a żeby nie było tak jednoznacznie krytycznie, to ja ostatnio dostałem od prawdziwego Szkota komplement za kieliszki do whisky. Nawet mu zaproponowałem, czy chce pić w Glencairn czy w Milerze i sam wybrał Milera. Także kieliszków do poprawek odsyłać nie będę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.