Skocz do zawartości

Sanguineus

Użytkownik
  • Postów

    24
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Sanguineus

  1. Hmm, nie wiem czy byłyby proporcjonalne przy moim wzroście. Nie widać tego na tych akurat zdjęciach, ale mam 195 cm wzrostu. To był świadomy wybór. To samo dotyczy kozerki - przy takiej długości marynarki jej podniesienie zaburzyłoby proporcje. Ale gusta są różne Garnitur miał być raczej stonowany.
  2. Tak. Przy opuszczonych rękach wszystko leży na swoim miejscu.
  3. Zdaję sobie sprawę, że odkopuję martwy wątek... Znalazłem dwa zdjęcia, które może nie całkiem pokazują garnitur, ale coś tam można zauważyć. Próbowałem znaleźć coś lepszego, ale wygląda na to, że ja prawie w ogóle nie robię sobie zdjęć
  4. Nie mieli po prostu kontaktu do hurtowników, którzy by mieli szafiry takie, jak chciałem - naturalne, nieobrabiane chemicznie ani cieplnie.
  5. Tak, nie są małe - szafir ma ok. 6 mm średnicy. Ale może przez kolor i kształt wygląda tak trochę bardziej "casualowo" - ktoś może pomyśleć, że ten szafir to kryształek Svarowskiego itp. Jak ktoś się nie zna, to może nie wydawać się wartościowy To miałem na myśli.
  6. Ja narzeczoną przekonałem do noszenia go na codzień. Mniej rzuca się w oczy niż diament I wzbudza mniej pytań - prawdopodobnie właśnie ze względu na stereotyp, że pierścionek zaręczynowy musi być z diamentem. No i trzecia kwestia - diamenty są nudne
  7. Panie i Panowie, Ponieważ blogosfera poświęcona kobiecej elegancji nie osiągnęła jeszcze poziomu tego forum (chyba, że coś się zmieniło w ostatnich miesiącach), chciałbym założyć wątek o sukniach ślubnych. Czytając wpisy na blogach/stronach poświęconych ślubom i przygotowaniom do ślubu można znaleźć jedynie powierzchowne informacje. Na jednym blogu (nie mogę teraz znaleźć linka), znalazłem przynajmniej ładny opis materiałów i wykończeń/faktur/splotów, gdzie było wyraźnie zaznaczone, że satyna może być zarówno jedwabna, jak i z poliestru. Niestety, moja narzeczona jest na etapie poszukiwań sukni i w większości salonów sprzedających gotowce, panie zdają się nie przywiązywać wagi do jakości materiałów. Ba, często nawet nie widzą tego podziału (materiał a wykończenie). Wybrałem się nawet z narzeczoną, żeby zobaczyć jakiej to wszystko jest jakości i jestem rozczarowany, żeby nie powiedzieć przerażony. Suknie z jakimś tiulem, który w dotyku przypomina plastikową moskitierę... Koronki, które wyglądają jak wycięte przez dzieci w przedszkolu... Metek na sukniach nie było i pani nie była w stanie powiedzieć, jaki jest skład. Pytałem narzeczoną, czy tak to wszędzie wygląda. Powiedziała, że raczej tak. Jakość jest podobna. W jednym salonie nie sprawdzała metek, w drugim wszystko było 100% poliester. Generalnie - dramat, a ceny, jak za tę jakość - z kosmosu. Te sukienki (bo sukniami bym ich nie nazwał), nie powinny kosztować więcej niż kilkaset złotych, a kosztują 3-4 tysiące. Po tym przydługim wstępie, pora na pytania do dyskusji: 1. Czy w takim razie pozostaje tylko szycie u krawcowej? 2. Czy jest w Warszawie i okolicach jakiś salon, który oferuje jedwabne suknie ślubne wysokiej jakości? Z ręcznymi koronkami na przykład? 3. Jeśli szycie u krawcowej, to gdzie? Chciałbym, żeby taka krawcowa miała doświadczenie, wykształcenie i materiały (albo przynajmniej dojścia do dobrej jakości jedwabiu/koronek) 4. Gdzie szukać jedwabiu/koronek, gdyby krawcowa takimi nie dysponowała? 5. Co jeszcze możecie doradzić w kwestii sukni ślubnej? Miejmy nadzieję, że narzeczona będzie musiała wkładać suknię tylko raz, ale chciałbym, żeby to były pieniądze wydane na porządny produkt. Mam nadzieję, że może chociaż tutaj uda się znaleźć jakieś podpowiedzi.
  8. Może opowiem o mojej przygodzie z pierścionkiem Ponieważ, wg mojej autodiagnozy, jestem geekiem (wg wikipedii: "człowiek, który dąży do pogłębiania swojej wiedzy i umiejętności w jakiejś dziedzinie w stopniu daleko wykraczającym poza zwykłe hobby"), więc najpierw poczytałem o kamieniach, o tym, że w salonach jest miał , potem o technikach obróbki, cięcia itp. itd. Potem porozmawiałem z koleżanką, która ma rodzinę jubilerów - mają małą pracownię w Lublinie (Inkluz). Od koleżanki wyciągnąłem jeszcze więcej informacji, przede wszystkim o szafirach, bo nie chciałem standardowego diamentu. Oczywiście, znałem też preferencje mojej wybranki, więc wiedziałem, że szafir będzie ok. Ponieważ szafiry są w większości sprzedawane kiepsko oszlifowane i po obróbce cieplnej lub chemicznej nadającej głęboki kolor, wiedziałem, że muszę poszukać czegoś lepszego Ostatecznie zdecydowałem się kupić kamyk w USA od pana Jeffa White'a, który zajmuje się precyzyjnym szlifowaniem kamieni. Szafir naturalny, 1.4ct (ok. 6mm). Żeby jednak jakieś diamenty były, poszukałem wzoru z trzema kamieniami: http://www.whiteflash.com/engagement-rings/three-stone/3-stone-butterflies-diamond-engagement-ring-231.htm Z tym wzorem i szafirem pojechałem do chłopaków z Inkluza, żeby według tego wzoru zrobili pierścionek z moim kamieniem i dorzucili dwa diamenty 0.3ct z każdej strony. Ponieważ wzór jest miejscami dość skomplikowany/delikatny i ręcznie trudno by to było uformować, chłopaki poprosili o pomoc kolegę (niestety nie mam namiarów), który zrobił model 3D na podstawie zdjęć. Potem model techniką wosku traconego i odlew ze złota. Na koniec polerowanie i osadzanie kamieni. A efekt wygląda jak na załączonych zdjęciach. Ja byłem zadowolony z efektu, narzeczona również Chłopaki zrobili kawał dobrej roboty i nie usłyszałem, że się "nie da", tylko raczej - "dobra, ciekawy pomysł, nie będzie standardowo, ale możemy to zrobić tak i tak". Musiałem tylko kilka razy wymyślić pretekst do podróży z Warszawy do Lublina, mojego rodzinnego miasta - a to Urząd Skarbowy, a to święta albo urodziny rodzica Ostatecznie konspiracja się udała
  9. . Miałem okazję uczestniczyć w procesie powstawania garnituru/smokingu dla mojego przyjaciela, na którego ślubie byłem świadkiem w pracowni R&Co. Jako przyjaciel, od początku doradzałem szycie u krawca. Ostatecznie każdy z nas poszedł swoją drogą - ja szyłem u p. Kamińskiego, kolega u Rudolfa (swoją drogą skąd ten Rudolf?) i spółki. Szkoda, że kolega nie udziela się na forum, bo mógłby opisać jak to wyglądało, ale może i nie ma sensu rozdrapywać starych ran Mój zarzut względem p. Adamczaka to przede wszystkim brak profesjonalnego podejścia do klienta. Poniżej lista zarzutów 1. Pan Adamczak opowiadał przy pierwszym spotkaniu, że garnitury są szyte przez krawca na miejscu, co prawdą nie jest (jest to MTM z poprawkami nanoszonymi w zakładzie). 2. Pan Adamczak mówi, że wszystko da się zrobić - a potem się okazuje, że jednak nie wszystko. 3. Kolega nie znał się na szyciu ręcznym/miarowym. Sposób dojścia do finalnego efektu mało go interesuje, ale wiedział, czego chce. Mimo jasnej komunikacji i uporczywości, pan Adamczak chyba nie wszystko wyłapywał jak należy i na siłę starał się sprzedać to, co ma, czyli MTM. 4. Jakieś dziwne historie - do marynarki przyszły z fabryki za krótkie spodnie; przyjaciel zamawiał granatowy smoking z czarnymi klapami i garnitur - gdzieś w fabryce (albo może na etapie zamówienia) pomylono klapy i coś z tym kombinowali na miejscu (podejrzewam, że ostatecznie złożyli drugie zamówienie, a z klientem grali na zwłokę) 5. Przekładanie terminów - co chwila coś się opóźniało - ostatecznie zrobienie smokingu MTM trwało dłużej niż moje zamówienie u p. Kamińskiego... 6. Pas + muszka - miały być w cenie, potem p. Adamczak chciał dopłatę, potem w geście dobrej woli dodał gratis. Kolega zawsze chodził tam z narzeczoną, także miał świadka, jeśli chodzi o ustne ustalenia 7. Finalny efekt - dziwnie rozkładające się szlice w smokingu Ostatecznie - efekt nie był zły, na co się czasami zanosiło. Smoking leżał ok (poza tymi szlicami). Wszystko było na nowoczesną modłę (wąskie nogawki, kusa marynarka) - koledze to akurat pasowało, więc tutaj nie ma co zarzucić. Ale kosztowało go to dużo stresu i niepotrzebnych nerwów tuż przed ślubem. Moim największym zarzutem jest to, że p. Adamczak wykorzystuje naiwność/niewiedzę klienteli i próbuje sprzedawać MTM jakby to było szycie ręczne (omija temat czasami, używa dziwnych sformułowań - przy mnie nie mógł za bardzo, bo pytałem wprost). Może jak przychodzi do niego p. Kammel czy p. Lewandowski to się bardziej stara, niż w przypadku zwykłego szaraka. Po pierwsze - tamtym panom można zrobić zdjęcia i wrzucić na facebooka, które potem polubi stado osób, które się nie znają, ale jest ktoś znany na zdjęciu i wygląda "cool". Po drugie - takiego "Lewego" stać na kilka takich garniturów w ciągu roku - włoży raz i luz. A p. Adamczak może takich garniturów sprzedać mu nawet kilkadziesiąt. Przeciętny klient kupi u niego pewnie jeden i więcej nie wróci... (może poza tym panem, który ze łzami w oczach dziękował Bogu) Zanim kolega zaczął tam szyć, odradzałem po przeczytaniu wątku na forum, myślałem, że Macaroni wyolbrzymia w swojej recenzji. Ale rzeczywistość niestety przekonała mnie, że R&Co to nie miejsce dla czytelników tego forum. Ba, nie jest to miejsce dla osób, które dokładnie wiedzą, czego chcą i uważają, że cena, którą proponuje p. Adamczak wcale nie jest niska, jak na kieszeń przeciętnego obywatela. Moim zdaniem to zakład dla osób, które nie mają własnego sprecyzowanego gustu, ale chcą wyglądać "cool" jak panowie ze zdjęć z facebooka, nie odróżniają MTM od bespoke, nie przywiązują wagi do szczegółów. To prawda, że czytelnicy BwB to dość wąska grupa zapaleńców, ale coraz więcej osób tu trafia, zamiast na inne fora. Więc może warto pisać takie rzeczy. Immune napisał, że taki sam wolumen krytyki można by napisać pod adresem każdej innej pracowni MTM. Tylko jakoś tylu negatywnych opinii o innych MTM nie ma. Może dlatego, że pozostają trochę bardziej uczciwi wobec klienta? PS. Na jednej z przymiarek pojawił się chyba któryś z krawców. Hmmm, wyglądał jak pan majster po ciężkim dniu - jakieś sztruksy, rozchełstana koszula flanelowa w kratę, przyduże buty z kwadratowymi noskami... To też o czymś świadczy. Pana Kamińskiego nieraz widziałem podczas przymiarki w marynarce, którą sam bym sobie sprawił (niebieska, casual'owa bez podszewki, miękka jak bluza - fantastico!), a u Rudolfa - "żenua"...
  10. Misza, Znajdą się jeszcze wolne miejsca dla pary?
  11. Ja jestem szczęśliwym posiadaczem Fuji X-E1. Aparat ma kilka niedociągnięć - niezbyt szybki autofokus w słabym oświetleniu, trudności w obróbce plików RAW (chociaż to już zostało właściwie wyeliminowane w ostatniej wersji Lightroom'a). Za to jakość zdjęć wynagradza wszystko - mało szumów aż do ISO3200, fantastyczne kolory na jpeg'ach prosto z aparatu, ostre obiektywy. Do tego wygoda obsługi - wszystko praktycznie da się ustawić pokrętłami na obudowie aparatu, nie trzeba wchodzić w menu. I jakoś tak bardziej przypadł mi do gustu niż Olympus OM-D E-M5.
  12. +1 Ostatnio jak odwiedzałem Londyn na weekend, przechodziłem akurat tamtędy. Zwróciłem uwagę właśnie na to, że sklep sprzedaje tylko parasole i laski - mocno wyspecjalizowany biznes, a jednak się utrzymuje. Bardzo ciekawa wystawa (do środka nie miałem jak wejść, bo była niedziela po 20:00 i sklep zamknięty) i wiele naprawdę ładnych lasek i parasoli.
  13. Tak, pan Roman był doradcą i to od niego zaczęła się cała akcja, więc myślę, że może pozostać wymieniony jako pierwszy
  14. To była druga przymiarka (marynarki), ale pierwsza kamizelki i spodni - stąd też jeszcze na kamizelce spory nadmiar materiału (tylko przytrzymany szpilkami na bokach).
  15. I jeszcze ostatnia partia:
  16. Witam, Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z drugiej przymiarki garnituru zamówionego u pana Piotra Kamińskiego z materiału od pana Romana Zaczkiewicza. Od razu przepraszam za mało elegancki zarost na twarzy i niepasujące do całego otoczenia buty (mam nadzieję, że to faux pas zostanie mi wybaczone). To moje pierwsze zamówienie bespoke, więc proszę o wszelkie uwagi. Tym co ostatecznie skłoniło mnie do zamówienia garnituru u krawca była prośba kolegi, abym został świadkiem na jego ślubie. Stąd też kremowa kamizelka, która, moim zdaniem, będzie pasowała do tej okazji. Tkanina na garnitur to kilkuletnia Lumb's Golden Bale, z końcówki belki, zakupiona u pana Romana. Pewnie on sam może więcej o niej opowiedzieć (ja, wstyd się przyznać, mało jeszcze o samych tkaninach wiem). Garnitur zaczyna nabierać kształtu, kilka rzeczy zostanie jeszcze poprawionych - nogawki spodni, załamania materiału między łopatkami. Obiecuję, że do kolejnej przymiarki włożę już właściwe obuwie
  17. A niech tam, pochwale się jak na reprezentanta Polski przystało mam całkiem niezłą "klatę" Jest jakiś sposób żeby zyskać trochę na długości? Trochę zaskakujące - po kolarzu spodziewałbym się raczej rozbudowanych ud, a nie klatki
  18. Sanguineus

    Jakość polskich butów

    Możę wypowiem się (z pozycji laika) na temat butów Nord i Wittchen. Jedne i drugie kupowałem tylko dlatego, że nie chciałem w ciemno zamawiać zza granicy. Także obie pary były moim zdaniem przepłacone... Buty Wittchena to burgundowe oxfordy z ażurowaniem na nosku (blind brogue). Mam je ok. 1,5 roku i póki co uważam, że są bardzo przyzwoite. Skóra nie jest chyba najwyższej jakości (widzę kilka niedoskonałości na jej powierzchni), ale jest dość miękka. Na początku buty miały kolor prawie czerwony i lekko przybrudzony czarną pastą (efekt był raczej słaby prosto z półki). Ale po paru pastowaniach nabrały ładnych barw (korzystałem bodajże z kremu Kielmana i wosku Saphir). Generalnie komfort jest bardzo ok od pierwszego włożenia i jestem z nich zadowolony. Aktualnie czekają na przypływ weny, żeby je trochę odświeżyć, bo po którejś imprezie zostały dość mocno powycierane i muszę zmyć całą pastę i nałożyć krem i wosk od zera (kilka godzin roboty). O butach Norda mam za to dużo gorszą opinię. Kupiłem czarne derby z serii Elite jakiś rok temu. Jakość wykonania na pierwszy rzut oka jest ok. Ale skóra jest twardsza niż w Wittchenach, gorzej pracuje, trudniej się pastuje i słabiej przyjmuje krem. Poza tym, od jakiegoś czasu pracuję w Anglii i wykorzystywałem buty dość intensywnie (cały czas jednak dbając o krem i pastę) i niestety któregoś razu przeszły solą w deszczowy dzień, potem popękała na nich skóra na załamaniach. Po totalnej kąpieli i wypłukaniu soli (jak zaleca Kielman) udało mi się je jeszcze doprowadzić do stanu używalności na kilka tygodni (niestety pęknięcia są poważne i nie da się tego odratować, będę musiał kupić nową parę czarnych oxfordów). Poza tym, nie wiem czemu większość butów Norda ma dziwnie wyprofilowaną podeszwę - mocno wygiętą ku górze w przedniej części. Wittcheny po włożeniu w nie prawideł ładnie płasko leżą. Natomiast Nordy cały czas ciągną ku górze. Nie jest to może wada jako taka, raczej wybór stylistyczny producenta, który nie przypadł mi akurat do gustu. Jeśli chodzi o wygodę użytkowania, to są tak samo wygodne i nigdy, nawet przy pierwszym włożeniu, nic mnie nie uwierało ani nie obcierało. Obie pary kosztowały podobnie - ok. 800 PLN, ale Wittcheny moim zdaniem są przynajmniej o pół klasy lepszymi butami. Być może zbyt intensywnie używałem Nordów i nie dawałem im wystarczająco dużo odpoczynku, ale nadal pozostaje kwestia skóry (są twardsze i trudniejsze w utrzymaniu) i profilu buta. Może komuś te uwagi pomogą.
  19. Witam, Czytam forum już od dłuższego czasu, ale do tej pory się nie udzielałem, raczej przyswajałem wiedzę. Ostatnio zdecydowałem się na uszycie garnituru u krawca, więc będzie okazja, żeby się pokazać ze zdjęciami, ale o tym już w innym wątku. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów!
  20. Mam uwagę odnośnie linków do innych wątków - większość linków, zamieszczonych w postach innych użytkowników, przenosi mnie do strony głównej, a nie do konkretnego wątku. Czy można coś na to poradzić? Strasznie utrudnia to czasem nawigację po forum...
  21. Tkaniny nie można naciągnąć na formę. Można najprawdopodobniej uszyć w zakładzie wykonującym tego rodzaju kapelusze (vide chińskie kapelusiki w sieciówkach), ewentualnie wykorzystać jako element ozdobny w klasycznym, filcowym kapeluszu: Właśnie trochę o taki "chiński kapelusik" mi chodzi A precyzyjniej o trilby w kolorze navy blue z kremową tasiemką. Znalazłem na stronie http://www.millinerytechniques.com/covered-hat-requirements.html wskazówki, jak wykonać kapelusz pokryty materiałem, ale sam się tego nie podejmę Wolałbym to oddać w ręce profesjonalisty. Widziałem, że w wątku pojawiały się jakieś namiary, ale głównie na firmy robiące kapelusze z filcu. Czy gdzieś w Warszawie znajdę manufakturkę, która wykona mi kapelusz pokryty materiałem? Ma ktoś doświadczenia z takimi kapeluszami?
  22. Panowie, Czy z wełny garniturowej (ok. 350g) da się zrobić kapelusz? Wiem, że większość kapeluszy jest robiona z filcu, ale może po odpowiednim usztywnieniu i taki manewr przejdzie? Po uszyciu garnituru krawcowi zostanie prawdopodobnie kawałek materiału i zastanawiam się, czy nie dałoby się go wykorzystać do stworzenia pasującego kapelusza. Jeśli tak, to gdzie można wykonać taką usługę?
  23. Styleman, to pierwsze zdjęcie to zdjęcie ze strony http://www.crichtonbespoke.co.uk/, nieprawdaż? Od początku listopada pracuję w Chester i odwiedziłem tego krawca. Styleman, wiesz może coś więcej na temat jakości jego garniturów? Szyłeś coś u niego? Sprzedawca (bardzo miły pan, który od razu zwrócił uwagę, że mam ładnie wypastowane buty ) porozmawiał ze mną chwilę i polecił się na przyszłość, bo wtedy nie byłem jeszcze zainteresowany szyciem. Teraz jednak planuję uszycie dwurzędówki (pierwsza moja przygoda z krawcem) i zastanawiałem się, czy warto zostawić 1500 GBP w tym salonie, czy lepiej jednak zrobić to w Warszawie, przy okazji moich dość częstych powrotów do kraju (w Warszawie koszt pewnie ok. 5000 PLN, czyli sporo mniej...)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.