-
Postów
123 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez Haz
-
Wygląda nieźle. Ciekaw jestem spodni. Taka drobna obserwacja - mam wrażenie, że część krawców lubi zaprasować klapy na płasko do pewnej wysokości (nie do samego guzika). Nadaje to trochę sztywnego wyglądu marynarce, tworzy ostrą linię tam, gdzie klapa mogłaby się układać bardziej naturalnie i miękko. To oczywiście nie zarzut, tylko kwestia preferencji.
-
Zdjęcia mam już zrobione, recenzja się pokaże niebawem. Na szybko: materiał który wybrałem (royal oxford) jest taki sobie, szybko się robi lekko mechaty po kilku praniach (nie wiem czy to przypadkiem nie ten sam dostawca, którego używał James Button, bo ten royal oxford jest bardzo podobny - źródło tkanin nie jest podane), chociaż lekki i wygodny; odszycie całkiem spoko, trzymają się podanych wymiarów, zrobili mi customowy kołnierzyk na podstawie zdjęć i wyszło całkiem nieźle (jest tylko lekko usztywniony, co mnie zadowala). Paskudne są guziki.
-
@elcaso - jeśli to oni, to się nie dziwię, że nie ma o nich za dużo, bo to zwyczajnie nie wygląda dobrze: To akurat nic niezwykłego, z trzech pracowni w Krakowie, jakie widziałem, każda przygotowuje wykrój pod klienta i szyje na płótnie. No niestety. Ale styl pracowni na tym widać i nie podoba mi się on szczególnie.
-
Zdefiniuj "dobre bespoke". Mam dwa garnitury od krakowskiego krawca i one są spoko pod kątem tego jak leżą, ale sporo jest tam drobnych mankamentów wynikających z tego, że chciałem zrobić rzeczy inaczej, niż krawiec robił zawsze. Efekt jest taki, że najchętniej chodzę w garniturze MTM, który jest dobrze zaprojektowany i wszystko ma na swoim miejscu, a leży też bardzo dobrze. Najlepiej jest po prostu zamawiać tam, gdzie pasuje ci styl pracowni albo MTMa, wszystkie większe ingerencje rodzą ryzyko, że się nie zrozumiecie i wyjdzie inaczej niż oczekiwałeś. Ale w Polsce, a zwłaszcza w Krakowie, nie bardzo taki wybór istnieje.
-
Pracownia Turbasy niedawno (relatywnie) rozpoczęła wrzucanie zdjęć na fejsa i instagrama: https://www.instagram.com/j.turbasa/ - cóż, nie zachwyca mnie to, ale może się nie znam. Tak jak @whale pisze, w tym budżecie MTM Zaremby da ci pewniejszy produkt.
-
Zabiłem wątek? Dzisiaj: Koszula - Lambert, marynarka - SuSu, poszetka i krawat - Poszetka, spodnie - Benevento, buty - Carlos Santos
-
Koszula - Olga; marynarka - Zaremba MTM; sweter - H&M; poszetka - Poszetka; dżinsy - Levi's 501CT; trzewiki - Carlos Santos
-
Marynarka: Krupa & Rzeszutko bespoke; koszula i poszetka - Poszetka, sweter - H&M, spodnie - Benevento, buty - Gant. Te chukka to taki budżetowy zakup żeby załatać dziurę i najpiękniejsze ani najlepsze jakościowo nie są, ale jak to zwykle bywa z prowizorką, trzyma się najmocniej. Kiedyś się rozejrzę za lepszymi.
-
@BrotherM: wygląda to na worsted flannel i ja bym nosił takie granatowe spodnie do szarej marynarki, gładkiej albo w kratę, z flaneli. Ewentualnie kraciastej szarej marynarki z matowej wełny czesankowej, bez połysku.
-
Ja nosiłem smoking z czarnymi lotnikami, prezentowało się to wszystko całkiem ładnie.
-
Wygląda naprawdę znakomicie - proporcjonalnie i harmonijnie. Długość marynarki i rękawów też jak najbardziej na plus. Jestem pod dużym wrażeniem.
-
No cóż, ja generalnie do zasad podejście mam raczej luźne i traktuję je raczej jako wskazówki niż prawdę objawioną, czemu starałem się nieraz dać wyraz. Co do wygody a elegancji - dlaczego stawiać sprawę tak binarnie, albo ładnie albo wygodnie? Przecież obie rzeczy stanowią spektrum, na dodatek nie jest zawsze tak, że jedno musi być kosztem drugiego. Decydujemy się na pewne ustępstwa na jednym i drugim polu, na inne nie i to w dużej mierze jest kwestia indywidualnego wyczucia i gustu. Daleko mi do twierdzenia, że marynarka bespoke powinna być wygodna jak bluza, a buty goodyear jak adidasy, ale też nie ma co popadać w drugą skrajność i nosić rzeczy, w których się źle czujemy i które nas krępują; to się też odbija na tym, jak się prezentujemy jednak.
-
Ja generalnie stoję na stanowisku, że "jak najlepiej wyglądać" jest rzeczą niedającą się ująć w sztywne, obiektywne ramy. Jasne, że ta nieszczęsna sylwetka w kształcie V jest generalnie pożądana, ale nie traktuję jej jako ostatecznego celu. Całość dla mnie powinna wyglądać harmonijnie, jakkolwiek nieprecyzyjnie by to nie zabrzmiało. Gdybym jednak miał się koncentrować tylko na tym, co teoretycznie czyni moją sylwetkę "jak najlepszą", to pewnie nosiłbym tylko marynarki z szerokimi klapami w szpic i mocno wypełnionymi ramionami, ciętymi kieszeniami bez patek - wszystko po to, żeby poszerzyć optycznie ramiona, a zwęzić biodra. Tylko że taki styl mi niezbyt odpowiada, a na dobry wygląd składa się coś więcej niż ten jeden element. Dlatego akurat ten postanawiam traktować z mniejszą nieco niż inne uwagą. Ale oczywiście nie trzeba zgadzać się z tak postawioną hierarchią. Na szczęście.
-
Nie czepiam się akurat Twojej uwagi ;] Mam MTMy bez poduszek w ramionach, gdzie linia ramion jest prostsza, bo konstrukcja jest nieco sztywniejsza i składa się z większej liczby warstw. Da się więc nieco zrobić w tym zakresie, nie uciekając się do poduch.
-
176 wzrostu; noszę zwykle rzeczy 44/46.
-
Zgadza się - lubię ramiona bez wypełnienia, bo w takich marynarkach czuję się najlepiej. I nie mam zamiaru zamawiać marynarek z poduchami w ramionach tylko dlatego, że niby powinienem.
-
Mogłyby i mógłby, nieznacznie, natomiast ten kołnierz jest dość wysoki i ma dość wąsko rozstawione wyłogi. Niemniej jest to nauka na przyszłość, żeby na przymiarkę przychodzić w koszuli, a nie w golfie
-
Trochę zdjęć z koszulą (chociaż ta ma akurat ciut za długie rękawy):
-
To prawda, wzrost mamy podobny, ale proporcje sylwetki zupełnie inne - i wydaje mi się, że to jest dość istotne przy takich zamówieniach.
-
[Warszawa] - sztywniki, klejonka, płótno, włosianka - gdzie kupić
Haz odpowiedział(a) na Jakub7 temat w Przewodnik miejski
Okropnie szpetna strona, ale zamawiałem stamtąd rzeczy i doszły: http://www.kentontrimmings.co.uk/shop/ -
To akurat nie ma w mojej opinii wiele wspólnego z wysokością, a bardziej z proporcjami ciała. Mam długie kończyny, za krótka marynarka jeszcze wydłuża nogi i skraca tułów, co mi psuje proporcje sylwetki.
-
Tego tak naprawdę nikt nie wie Mikołaj mierzy do końca nogawki Ale wydaje mi się, że to robi naprawdę niewielką różnicę i już jest czystym czepialstwem, bo jak zmierzę z obcasem, to mi wyjdzie, że marynarka stanowi nie 51,7%, tylko powiedzmy 51,2% długości sylwetki - te rozważania są trochę kuriozalne i śmiesznie mi się to nawet pisze. Generalnie różnice w długości, takie o jakie się kłócimy, czyli 1-2 cm w jedną czy drugą stronę, to naprawdę kwestia gustu i preferencji.
-
@Zajac Poziomka: Mnie krój na 2,5 tu pasuje, 3 guziki na froncie z tak rolującą się klapą wyglądają moim zdaniem lepiej niż dwa, plus jest to spójne z resztą detali. Ale jasne, nie będę się kłócił o preferencje Z ciekawostek - górna dziurka obszyta jest z obu stron, bo klapa nie kładzie się płasko i czasem widać z jednej, czasem z drugiej strony Co do długości, to cieszę się, że wydłużyliśmy, ale dłuższej bym już nie robił. Zwłaszcza na zdjęciu z rozpiętą widać, że kolejne 2cm by już przytłoczyło sylwetkę. Natomiast rozmawialiśmy wczoraj z Mikołajem @blueloafers nad kwestią poprawnej długości i zmierzyłem sobie na zdjęciu: Wychodzi, że niebieska linia to delikatnie ponad połowa białej, więc nie muszę chyba oddawać mojej legitymacji Prawdziwego Eleganta ;]
-
Odebrałem dopiero co tę marynarkę i tak bardzo mi się podoba, że nie mogę się o niej zamknąć, toteż wam też tutaj pokażę jak wyszła. Ale po kolei: w grudniu ubiegłego roku kupiłem okazyjnie kupon wełny wielbłądziej. Niecałe 1,6mb, więc bez szału, ale przy moim wzroście i budowie na marynarkę powinno starczyć. Tkanina jest dość gruba i ma wyraźny włos, ale jest przy tym całkiem lekka. Przy okazji Pitti w styczniu spotkałem się z Karolem Rzeszutko i stwierdziłem, że chciałbym, żeby to pracownia Krupa&Rzeszutko zmieniła ten kawałek tkaniny w ubranie. Omówiliśmy podstawy - lekka konstrukcja, 2,5 guzika, miękkie ramiona, płytka pacha, szerokie klapy z wyraźnym rollem - a Karol zebrał miarę. Następnie wysłałem materiał do pracowni i czekałem na dalsze ustalenia. Nie spieszyło mi się specjalnie, więc i nie poganiałem. W końcu Karol odezwał się, że marynarka będzie gotowa do pierwszej przymiarki, której termin ustaliliśmy na 30 września. Od tego momentu prace ruszyły i wszystko poszło bardzo szybko. Na pierwszej przymiarce rzecz wyglądała następująco: Wszyta już była brustasza; poza tym widać lekką konstrukcję z jednej warstwy płótna. Ustaliliśmy więcej detali: że kozerka będzie ciut niżej niż teraz, na dodatek po delikatnym łuku. Zdecydowaliśmy o kieszeniach, ich wielkości i kształcie. Wybraliśmy kolor nici do wykończeń. Umówiliśmy się, że skoro do Poznania mam jednak kawałek, a moja sylwetka nie należy do najtrudniejszych, to powinniśmy dać radę zamknąć się w dwóch przymiarkach. Na dobrą sprawę tutaj powinienem zwrócić uwagę na długość marynarki, ale mi to umknęło - w lustrze nie rzucało się tak bardzo w oczy. Druga przymiarka miała miejsce 24 października. Tutaj już długość zaczęła mi nieco doskwierać i postanowiliśmy, że jeśli da radę, to bym chciał, żeby marynarkę wydłużyć. Było to o tyle problematyczne, że włos tkaniny się kładzie na brzegach i istniało ryzyko, że będzie się to odznaczać po wypuszczeniu. Kieszenie są przyfastrygowane. Ustaliliśmy miejsce położenia centralnego guzika, zaznaczyliśmy dwa kolejne. Widać po dwie linie - Karol sugerował rozstaw co 11cm, pan Henryk - co 9, żeby wyglądało to bardziej harmonijnie przy proporcjach całej marynarki. Pamiętam, że zwróciłem kiedyś uwagę na bliski rozstaw guzików w marynarce Orazio Luciano na tym zdjęciu i że całkiem mi się to podobało - więc zdecydowałem się na guziki bliżej siebie. Ustaliliśmy też ostateczną długość rękawów. Są dość długie - bo mój problem z marynarkami z wieszaka to często właśnie za krótkie rękawy, a ja lubię, gdy mankietu koszuli widać tylko cieniutki pasek, tak z pół centymetra. Dalsze ustalenia dotyczące wykończenia: stebnowanie wzdłuż prawie każdego szwu, na frontach i kieszeniach podwójne; trzy nienakładające się guziki na rękawie (bo pasuje mi to do trzech na froncie). Wybraliśmy też guziki. Podczas następnej wizyty miałem już odebrać gotową marynarkę. I tak też się stało. Marynarkę udało się wydłużyć o około 2cm; kieszenie poszły też odpowiednio w dół. Dzięki temu dolna dziurka jest na wysokości krawędzi kieszeni. Krój nie jest przesadnie dopasowany, ale ma ładny kształt. Niesamowicie podoba mi się roll klap, krzywizna przodów, łuk krawędzi kieszeni. Barchetta i łuk kozerki są subtelne, a nie agresywne, ale zgrywa się to z harmonijnymi proporcjami całej marynarki. Wykończenie też jest super - starannie wyszyte dziurki, stebnówka, która chowa się z daleka we włosie tkaniny, dając tylko delikatne dołki w materiale. Wrzucę też, jak już zrobię, jakieś zdjęcia z koszulą. Czego nie udało się zrobić: wszycie rękawów spalla camicia. Tkanina jest za gruba i gdyby zaprasować szew w stronę kołnierza, na końcu ramienia stworzyłby się nieładny wałeczek. Zamiast tego szew jest rozprasowany; w kuli rękawa nie ma też żadnego wypełnienia i jest gładko i ładnie. Jestem pod wrażeniem, jak efektywnie wykorzystano materiał - a tego nie było dużo. Udało się wykroić duże nakładane kieszenie i nakładaną biletówkę! Same przymiarki to też czysta przyjemność - dyskusja między Karolem a panem Henrykiem pozwala zobaczyć klientowi różne podejścia do krawiectwa i samemu wybrać rozwiązania zgodnie z własnym gustem. Generalnie z efektu jestem bardzo zadowolony i żałuję, że do Poznania mam tak daleko [zdjęcia: @Outdersen]
-
@Zajac Poziomka - zgoda, oczywiście; nie polemizuję z tymi spostrzeżeniami. Natomiast nazywanie Simona influencerem i wrzucanie do jednego worka z masą instagramowych celebrytów, którzy powiedzą wszystko, czego tylko marka sobie zażyczy wydaje mi się krzywdzące. Zwłaszcza, że w recenzjach przez niego napisanych regularnie pojawiają się uwagi krytyczne, jeśli coś mu się nie podoba.
