Skocz do zawartości

gerwazja

Użytkownik
  • Postów

    9
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez gerwazja

  1. Całkiem w porządku są. Za pół ceny brać.
  2. Nie mogę dojść do ładu z wymiarami w Lancerto. Nie dla siebie, oczywiście, tylko dla mężczyzny. Po kolei. Facet jest wymiarowy i naprawdę łatwo coś dobrze leżącego kupić na taką sylwetkę: wzrost 190, klatka 112 cm, talia 98. Ręce proporcjonalne, brzuch nie wystaje, ramiona równe, barki dosyć szerokie (czyli na plecach nie tworzą się w marynarkach pionowe fałdy i nie odznaczają się wkłady na ramionach), nogi szczupłe. Po prostu świetnie wpasowuje się w gotowe rozmiary RTW. Wynalazłam mu niedawno marynarkę Lancerto z dobrej wełny, wyjątkowo ładną - wzięliśmy w rozmiarze 56 na wzrost 188, w wersji slim. Nieźle leży, dobrze się nosi, nawet kamizelkę da się pod ten slim wcisnąć Zachęcona urodą marynarki namówiłam mężczyznę na zakup garnituru do pracy, w kroju standardowym, żeby kamizelka swobodnie mieściła się pod spodem. Wybrał w sklepie internetowym rozmiar praktycznie identyczny z własnymi wymiarami, czyli 188/112/98. Przesłano błyskawicznie, dodając bardzo przyzwoity firmowy pokrowiec. Rozmiar na metkach się zgadza, ale tylko na metkach. Rękawy za długie - powinny kończyć się na wysokości trzeciego guzika od dołu rękawa. Ramiona wystają na boki poza naturalne barki, cała marynarka jest bardzo długa i sprawia wrażenie co najmniej o rozmiar na dużej. Za to spodnie idealne we wszystkich wymiarach. Pierwsza myśl: pomyłka przy wszyciu metek w marynarce. Na stronie Lancerto jest automatyczny Fit Finder. Z ciekawości wpisałam wymiary 190/112/98, dobrałam typ sylwetki, wiek itd. I tu niespodzianka: według tego automatu rozmiar ubrań Lancerto dla wzrostu 190 wychodzi nie 188 tylko 182. Wniosek: raczej na tym skończymy wysyłkowe zakupy w Lancerto. Coś gdzieś przekombinowali.
  3. Może lepiej kupić w Vistuli gotową koszulę na spinki we właściwym rozmiarze i, - ewentualnie, - dopasować u krawca. Ten ćwiczebny egzemplarz wygląda na stracony.
  4. Wątek powoli zamienia się w słup ogłoszeniowy. Btw w tym roku widziałam na ceremonii ślubnej i później na weselu matkę z niemowlęciem przy piersi w sięgającej kolan prostej, bawełnianej sukience w kolorze bladego różu. Temperatura oscylowała ok. 37 stopni (to był jakiś rekordowy dzień lata), dziewczyna wychodziła z sali karmić maluszka. Wyglądała bardzo ładnie. Chyba jako karmiąca mama w pełnej wieczorowej gali nie robiłaby tak dobrego wrażenia. Bywają więc i takie okoliczności
  5. Ten Bytom wygląda na bez porównania lepiej uszyty i dopasowany od "wielbłądzich" płaszczy z H&M. Ma też nieco więcej wełny w wełnie. Jeżeli jeszcze podszewka uczciwa, to imho wart uwagi w aktualnej kategorii cenowej.
  6. Obejrzałam. Wniosek nasunął się od razu: konstruktorzy nie zauważyli, że kobiety bywają z przodu wypukłe. Zwłaszcza na klatce piersiowej zdarza się kobietom miewać dwie symetrycznie umiejscowione wypukłości, zwane popularnie biustem. Aby ubrania dobrze się układały, stosuje się: proste (a właściwie skośne) zaszewki od szwu bocznego, francuskie cięcie, albo - w przypadku sukienek luźnych z lejącego materiału - modelowanie karczku z przodu. Wymaga to nieco więcej pracy, niż krój ślicznej jedwabnej bluzeczki z SS, która nie przewiduje innego biustu, niż prawie płaski. Do jakiego stopnia projektanci SS ignorują fakt istnienia kobiecych piersi świadczy konstrukcja kobiecych garniturów dwurzędowych - w tym kuriozum górne guziki (duże!) umieszczono dokładnie na (proszę wybaczyć dosłowność) brodawkach piersiowych. Nie widać tego na modelkach (zresztą SS podaje ich rozmiar 34 i wzrost 180- tam żaden biust nie ma szans się pojawić), bo na modelkach te miejsca marynarek zapadają się i zwisają. Ale proszę sobie wyobrazić normalną kobietę ze średnim rozmiarem stanika ubraną w coś dopasowanego z takimi guzikami... Albo nie, lepiej sobie nie wyobrażać. Gdyby więc dało się połączyć tkaniny i wykończenie ze SuitSupply z modelami przywołanymi wcześciej przez Marcheweczkę ze strony Modbis - zbliżylibyśmy się do ideału
  7. Oczywiście, granatowy najlepszy i uniwersalny, ale skoro go nie ma... Można spróbować ożywić smutną czerń barwniejszym krawatem na tle białej koszuli i kamizelką w kolorze innym, niż czarny i ciemnobrązowy. Bo garnitur na ceremonię chrztu musi być. W sprawie kamizelki polecam wycieczkę po secondhandach. Warto odłożyć na granatowy garnitur, przyda się na wiele różnych okazji.
  8. Bieliznę i koszule nocne ze stuprocentowej bawełny szyje manufaktura wspólnoty "Chleb życia", dokupienia w sklepie skarbyprababuni.pl. Nie linkuję, żeby nie było, że spam. W każdym razie klasyka prababcinej klasyki. Nie znam jakości bawełny, której używają.
  9. Nad foliowaną skórą lepiej się zastanowić. Mam od kilku lat torebkę od Barona z takiej skóry. Owszem, odporna na deszcz i wierzch wygląda wciąż jak nowy, ale w dotyku mało przypomina skórę. Jest jakaś taka plastikowa. W miejscach częstych zgięć u nasady rączek powłoka popękała i złuszcza się paskudnie. Właśnie główkuję, jak to zamaskować. Gdyby paski były ujęte w okucia (zamiast zwyczajnego wszycia) albo sztywne, pewnie torba byłaby niezniszczalna.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.