Skocz do zawartości

zaki

Partner
  • Postów

    1 807
  • Dołączył

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez zaki

  1. Wąskie nogawki były modne do końca lat. 20 XX wieku i wywodzą się z mody edwardiańskiej. Stopniowe zostały wyparte przez szerokie spodnie tzw. oxford bags i korespondujące marynarki drape cut. Wąskie spodnie powróciły na nowo w lat. 50 i 60 XX w, a potem chwilowo na początku lat 80. Dzisiejsza tendencja w modzie męskiej do szycia wąskich nogawek to nic nowego, a jedynie nawiązanie do bogatej przeszłości. Proszę zwrócić uwagę jak wąskie nogawki noszą bohaterowie Boardwalk Empire.
  2. Kolega Tifaret nie kontaktował się ze mną w sprawie zakupu baratei. Tkaninę kupił bezpośrednio w małej firemce Harrisons (Burley) LTD. Nie mylić z Harrisons of Edinburgh. Burely ma w stałej ofercie trzy próbniki o bardzo ograniczonej palecie wzorów i kolorów. Mięciutki flanelki na zimę (330g - worsted wool with milled finish, w zasadzie to takie pół-flanelki), super 130's oraz super 160's z 3% kaszmiru. Na eBay wystawiają pojedyncze kupony wyprzedażowe. Cenowo to najatrakcyjniejsza oferta na rynku. Co do jakości, to bez fajerwerków ale trzymają poziom. Na rynku angielskim bespoke są w zasadzie nieznani. Głównie zaopatrują Bliski i Daleki Wschód. Próbniki Harrisons Burley oczywiście są do wglądu w Studio Szarmant Próbowaliśmy ich wprowadzić do rodzimych pracowni krawieckich, ale nie przypadły do gustu klientom mimo niższych cen. To są trudne tkaniny do sprzedaży, bo mają tzw. włosek (nap) czyli semi-milled finish. Polacy wolą smooth finish. Gładki, bez wyczuwalnego włoska. Sator zrecenzował ich próbniki tutaj http://www.cutterandtailor.com/forum/in ... topic=2682
  3. Dodaliście sobie wzajemnie otuchy w świecie dzikich
  4. Warto dodać, że jeśli wybieramy smoking z tkaniny barathea to tradycyjnie używano właśnie rypsu na klapy, który ma mniejszy połysk niż satyna. Zresztą fakturowo lepiej pasują ze sobą. Satyna dobrze komponuję się ze zwykłym, gładkim splotem skośnym. Odradzam szycie na hurrah. Lepiej poczekać i na spokojnie przemyśleć projekt, z rozwagą wybrać tkaninę i nie popędzać krawca.
  5. Anglicy tradycyjnie na smoking używają tylko tkaniny o splocie barathea, która ma niską skrętność i dużą gramaturę (od 350 g nawet po 570 g). Tkanina na smoking powinna być gruba, gdyż smoking ma trzymać fason. Nie powinno widać na nim żadnych zagnieceń. Obawiam się, że wełna z kaszmirem będzie zbyt delikatna. Tym bardziej w takiej wysokiej skrętności. Angielska szlachta uznawała tylko mat, zero połysku na tkaninie smokingowej. Chyba dopiero James Bond wprowadził tkaninę moherową w smokingach. http://www.szarmant.pl/tkanina-na-garnitur-szyty-na-miare/barathea
  6. Miło było spotkać się w tak zacnym gronie! PS Ale następnym razem nie siedzimy w sali dla palących i nie pijemy przemysłowego piwa, bo dziś są tego konsekwencje
  7. Nieunikniona chyba jest podwyżka tak jak z garniturami bespoke. Zamsz bordo na białym - bardzo dandy!
  8. Tego innego zakładu na Hożej nie polecam. Swego czasu sprzedali mi za duże rękawiczki i były gorzej wykonane niż u CJ. Dobrze, że potem do niego trafiłem.
  9. zaki

    Płaszcz

    Panowie, przymierzam sie do zamowienia plaszcza w stylu jak ten pokazany przez Üxküll'a, czyli reefer / pea coat. Plaszcz uzytkowany bedzie w klimacie raczej lagodnym, brytyjska zima, ktora bardziej przypomina jesien, minimalne temperatury w okolicach zera. Myslalem o gramaturze 16oz, chociaz powiem szczerze, ze jest to moje pierwsze konkretne zamowienie i troche poruszam sie po omacku w tych wszystkich gramaturach. Wszelka pomoc bedzie mile widziana:) Pozdrawiam, dsc. 16 oz (475g) to za mało. Przecież Lesser wciąż produkuje tkaninę garniturową w tej gramaturze Sugerowałbym coś bliżej 20 ozs czyli jakieś 600g. Na Wyspach mocno wieje, więc nie kierowałbym się tylko temperaturą. Uczucie zimna spotęgowane wiatrem i wilgocią jest czasem większe niż przy naszych suchych i słonecznych mrozach.
  10. Wywołany do tablicy. Spodnie są niezłe, choć po włożonych rękach w kieszeniach ciężko ocenić dopasowanie z przodu. Na tylnych kieszeniach zupełnie niepotrzebna jest zaszewka poniżej kieszeni. Powinna kończyć się nad kieszenią. Nie wiem po co niektórzy krawcy wciąż robią takie długie zaszewki na tyłku. Psuje to linię. Tylna kieszeń powinna być też bardziej na środku pośladka, a nie tak bardzo z boku. Jeśli chodzi o zdjęcia zbliżeń. Zasugerowałbym następnym razem krawcowi ręczne stębnowanie zamiast maszynowego. Oczywiście za dopłatą. Estetyka spodnie znacznie wzrośnie. Maszynowo stębnowana bilonówka mnie nie przekonuje.
  11. zaki

    Zimowe kolory

    Jasne spodnie zimą w mrozie ok, ale jak mamy pluchę to jest nieciekawie. Moje beżowe flanele czekają częste wizyty w pralniach. Dlatego jak ktoś chce obstalować jasny garnitur na jesień/zimę to chyba nie obędzie się bez extra spodni bo jedne będą ciągle w pralni. Chyba że delikwent garażuje się w podziemiach i nie wychodzi w ogóle na zewnątrz.
  12. Anglicy na taki kolor mówią fawn czyli płowy, w każdym razie tak jest oznaczony w próbniku. Jest to rzeczywiście kolor z humorami
  13. Była reklamacja?
  14. bo flanela to kochanka piękna, ale trudna... Dokładnie. I to dlatego niektórzy ją wybierają. W Anglii dyskutowałem o flaneli i nie powiedzieli nic odkrywczego. Gniecie się, szybciej niszczy, trzeba ją odprasowywać, powstają fałdy przy pachach w marynarce i poniżej kroku w spodniach...Trzeba o nią dbać tak jak o kaszmir, ale jednak w świecie klasycznej elegancji niewiele pobije widok mężczyzny w flanelowym garniturze . Capo ma pancerną flanelę na spodnie 475 g, stąd jest mniej delikatna. Jak szyć garnitur, to chyba z takiego grubasa I potem cichcem zimą wyłączać w biurze ogrzewanie. Że niby awaria a człowiek wygodnie w trzyczęściowej flaneli pracuje.
  15. I to się nazywa "full service" . Misza, andershep, Caporegime dziękuje za odpowiedzi. PS. Zadzwonię do Julka i podpytam:P Michau na moje oko to donegal tweed i charakterystyczny wzór sól z pieprzem. Nie jest to flanela.
  16. W Polsce 5-7 lat temu bespoke też było tańsze o połowę
  17. Ceny Huntsmana juz nieaktualne. Garnitury bespoke od £4608, a marynarki od £3616. Oczywiście z materiałem Wychodzi £1000 za spodnie. Ładnie.
  18. Osobiście coraz bardziej się skłaniam ku właśnie takiemu stylowi swoich przyszłych garniturów (dwa lub właśnie 1 guzik). Na szczęście większość krawców w Anglii to tradycje militarystyczne.
  19. Czyli na jeden guzik?! Czy możesz masz na myśli styl militarny?
  20. Od Poole to może nie tym razem, ale rzeczywiście zamówiłem garnitur u krawca od 30 lat pracującego na SR
  21. A ja bym odpowiedział przewrotnie: są za długie dla Włocha. Myślę, że Anglicy nie narzekali Potwierdzam. Jak podpatrywałem krojczych-fashionistów to nosili, jak na forumowe standardy, długie nogawki o szer. 20-22 cm, często z mankietem. W zasadzie nie było nogawek o szer poniżej 20 cm.
  22. Niestety pasek do spodni to kiepskie rozwiązanie, bo spodnie zjeżdżają podczas noszenia. Po raz kolejny się o tym przekonałem. Na SR stosują on house sprzączki i szelki. Pasek i szlufki jedynie na życzenie klienta, ale jest odradzany właśnie z tego powodu.
  23. Kilka dni temu na Savile Row. Wrażania z wizyty mam nadzieję pojawią się do niedzieli na blogu.
  24. Obawiam się, że sklep Manager już nie istnieje, przynajmniej w tej lokalizacji... W tym miejscu jest teraz Żabka Czy ktoś wie, dokąd przeniósł się ten sklep? Rzeczywiście był wyjątkowy jak na Poznań... btw strona www też nie działa! Pz Właściciel pan Jan Woynarowski zwinął interes w zeszłym roku po kilkunastu latach ze względu na małe zainteresowanie poznaniaków eleganckim ubiorem. Jak sam mówi, nie dało się z tego utrzymać. Jest teraz kierownikiem w sklepie Gentleman (d. Hollywood) w Kupcu Poznańskim (na II piętrze). Warto zajść i pogadać, ma bardzo dużą wiedzę o branży.
  25. Aż muszę zabrać głos: To nie jest istotne, kim byśmy byli w II Rzeczpospolitej. Nikt tamtych czasów nie gloryfikuje jeśli chodzi o sferę zawodową. Natomiast bezsprzecznie elity ubierały się bardziej elegancko niż obecnie. Trzeba być ślepcem, żeby tego nie zauważyć. Zresztą mam zdjęcie pradziadka z kolegą, obaj spacerują po Warszawie w dwurzędowych płaszczach i kapeluszach. Kiedyś wrzucę na bloga Był nauczycielem historii w Warszawie. Co oczywiście nie oznacza, że należał do elity, ale inteligencja trzymała poziom. Była bieda, ale dziadostwa takiego nie było żeby z Mercedesa wysiadać w klapkach i szorcikach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.