Skocz do zawartości

Varney

Użytkownik
  • Postów

    51
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Varney

  1. A nie ślad po naciąganiu skóry na kopyto? Jeśli dobrze pamiętam, zapytany o to samo na SF właściciel zacytował wypowiedź Tonego Gaziano, który tak właśnie wytłumaczył obecność dwóch dziurek z tyłu buta. Dodał też, że w produkcie końcowym były już całkiem niewidoczne.
  2. Sądzę, że pokusie jak najbardziej warto ulec. Zarówno produkty z wełny, jak i bawełny oferowane przez Smedleya to najlepsze swetry, jakie miałem przyjemność nosić. Swetry wełniane są bardzo ciepłe, lecz cienkie i elastyczne i nie tracą żadnej ze swych zalet nawet po kilku praniach w chłodnej wodzie. Co do bawełny, mam kilka sztuk ich koszulek polo w fasonie 'Isis' i również jestem z nich bardzo zadowolony. Radziłbym rzucić okiem na oficjalną stronę johnsmedley.com i na trwającą tam wyprzedaż letniej kolekcji - zniżki od 30 aż po 60 procent powinny nieco ułatwić pierwszy zakup Tak zresztą w zeszłe lato zamówiłem od nich swój pierwszy golf.
  3. Wydaje mi się, że jest to taka sama bzdura jak to, co teraz napiszę: Kobiecą biżuterią są drogie apaszki i szaliki. Męską biżuterią są raczej spinki do krawata, mankietów itp. Niekoniecznie. Krawat to w gruncie rzeczy bezużyteczna ozdoba, którą zakładamy dla wzbogacenia stroju. Garnitur doskonale radzi sobie i bez niego. Według mnie krawat nie jest biżuterią, ale jak najbardziej zalicza się do tej samej kategorii.
  4. Sądzę, że większość panów wiąże krawaty przed lustrem - wtedy właśnie patrzymy na siebie z drugiej osoby, czyż nie?
  5. Co najzabawniejsze - jak sznurowadła. http://www.lenoeudpapillon.com/howToTie.php
  6. Nie ekstrawagancki, a właśnie 'odważny'. Przez 'odważny' gust rozumiem bardziej wymyślne propozycje Gaziano & Girling czy Johna Lobba, na które ponoć najwięcej zamówień składa się właśnie w Japonii. Odwaga bije też z dzieł takich pracowni, jak Saion, którą zapewne znasz. Z drugiej strony Men's Ex, dostępny w niemal każdej księgarni, uznaje Dover i Chelsea Edwarda Greena za najbardziej stylowe fasony i 'buty, które każdy szanujący się elegant posiadać powinien.' Ekstrawagancja to dla mnie określenie dość pejoratywne i pasuje mi bardziej do stylizacji prezentowanych przez większość gości Pitti Uomo, niż do Japończyków. Tak, jak Włosi lubią się bawić ubiorem, gdy tylko mają ku temu okazję i odpowiednią dozę wyobraźni, lecz efekty są w moim skromnym mniemaniu zawsze mniej 'cool', a bardziej... 'dandy'. Wystarczy spojrzeć na takich panów, jak choćby Yasuto Kamoshita: (uwieczniony tutaj, swoją drogą, w salone JL.) W swoim poprzednim poście miałem na myśli, że Japończycy, którzy mogą sobie pozwolić na decydowanie o własnym ubiorze, robią to chętnie i ze świetnymi efektami, bez względu na przedział cenowy. Mam o nich przez to bardzo wysokie mniemanie i para butów wysadzana kryształami z czerwonym noskiem nie zmieni tego na gorsze
  7. Z tego, co pamiętam, wzrost Matta oscyluje w granicach 155cm, czemu tym bardziej nie sprzyja jego nieproporcjonalnie duża głowa i koszmarnie dobrany fason obuwia. Nie przekonałeś mnie ani trochę
  8. Jeremy Hackett na pierwszym zdjęciu świetnie ilustruje moje obecne podejście do garnituru jako stroju eleganckiego, ale niekoniecznie formalnego. Poza zamówionymi przed wakacjami dwoma garniturami flanelowymi (gładki brąz, trzyczęściowy i czarno-biała pepita) posiadam tylko jeden 'wyjściowy' - ciemnoszary, wąski prążek, zamknięte klapy. Póki nie będę potrzebował stroju do biura ani na gale, spełnia on swą rolę wyśmienicie. Flanele są dla mnie idealną odskocznią od gładkiej, czesankowej wełny, tak jak wełniane krawaty to piękna alternatywa dla jedwabiu. A że flanelowy komplet wygląda prześlicznie z grubym paskiem, stąd mój dylemat... Co do mojej budowy... Przy wzroście 172 cm jestem dość szczupły i nie dysponuję potężnymi barkami. Większość rozmiarówek sugeruje mi rozmiar 46, który w Polsce praktycznie nie istnieje, a jeśli już coś takiego znajdę, jest to zwykle tani garnitur wykonany z poliestru lub zupełnie odwrotnie - zestaw z oferty The Armoury lub innych azjatyckich sklepów, gdzie ceny są już na światowym poziomie. I choć wspieram wspomniany biznes, chcę także wspierać rodzimych krawców. Nie będzie to moje kolejne zamówienie, bynajmniej. Zanim postanowię obstalować czekoladowy dwuczęściowiec w prążki, potrzebuję jeszcze jasnego garnituru i błękitnej marynarki na lato oraz jednej lub dwóch z tweedu czy innego 'soczystego' materiału, by uzupełniły jesienną garderobę. Jest to jednak jeden z projektów, o którym myślę najbardziej i chciałem z Waszą pomocą wreszcie podjąć konkretną decyzję. Mam też nadzieję, że mój przykład skłoni nas do szerszej dyskusji na temat odważniejszych zamówień - swoistego "Hej, przygodo!", jak to ujął niegdyś Macaroni.
  9. Zaki, jeśli powiesz jeszcze, że zainspirował Cię do tego pomysłu ten oto pan, dopiero zrobi się zabawnie Nie wiem, czy widziałeś materiał na żywo. Jest to dość ciepły, rzadko spotykany odcień brązu, przypominający bardziej czekoladę mleczną, niż deserową, na tle którego rzucono szary, gruby, lecz średnio wyraźny pasek o rozstawie liczącym 2 centymetry. Drugi możliwy materiał to JJ Minnis 0316 - coś z zupełnie innej beczki. Skan zupełnie nie oddaje jego głębi, ale mogę powiedzieć, że brąz jest o wiele chłodniejszy i 'gorzki', zaś pasek ma odcień... zboża. Wspaniały materiał, który na moje oko lepiej wygląda na lewej stronie - musiałbym spytać krawca, czy podjąłby się takiego zadania. Właśnie - ja kimś takim (niestety) nie jestem. Nie pracuję jeszcze na stanowisku, które wymaga ode mnie garnituru, więc przy każdym zamówieniu muszę zadać sobie pytanie 'Ile razy w życiu będę miał okazję to założyć?'. Temperuje to na swój sposób moje zapędy. Co do zestawiania pasiastych elementów garnituru z innymi spodniami czy marynarką - nie ma mowy. Paski są według mnie wzorem zarezerwowanym jedynie dla kompletnych garniturów i nie widziałem jeszcze kombinacji, która przekonałaby mnie do myślenia inaczej. To niestety jeszcze bardziej ogranicza użyteczność pełnego zestawu. Mamy zatem jeden głos za dwurzędówką. Kto jeszcze podzieli się swą opinią?
  10. Patrząc na całą resztę, nosek to chyba najmniejszy problem. Choć nawet ten przykład nie zmieni mego zdania na temat Japonii i tamtejszej celebracji odważnego, lecz gustownego ubioru (co prawda tylko w pewnych kręgach).
  11. Macaroni poradził mi rozpocząć osobny wątek, więc czemu by go tak nie rozwinąć. Podobne dyskusje zapewne już pojawiły się na forum, lecz mam nadzieję, że wątek nie 'zwinie się' po omówieniu jednego zagadnienia. Mam przed sobą próbki dwóch brązowych flaneli w prążki. Mimo tego, co napisałem wcześniej w temacie o brązowych kompletach, mam lekkie wątpliwości co do przyszłości garnituru z takiego materiału - szczególnie, że paski są dość wyraźne i szeroko rozstawione. Mój projekt zakładał dwa wyjścia: stonowany, 'typowy' garnitur dwuczęściowy bez żadnych smaczków i udziwnień, co w moim mniemaniu grałoby dobrze z niecodzienną tkaniną, oraz wariant drugi, czyli swoiste 'full monty' - dwurzędówkę z dość szerokimi klapami. Widziałem kilka przykładów takiej kombinacji i wydaje mi się szczególnie trafiona, lecz bardzo ciężka optycznie. Jak wszyscy lubię 'Ojca Chrzestnego', ale zbytnio nie chcę czuć się niczym statysta z tego filmu. Pokrótce: pomocy! Skan i zbliżenie jednej z omawianych tkanin można zobaczyć na stronie Harrisons tutaj. Coś pomiędzy, czyli jednorzędowa marynarka z zamkniętymi klapami również wchodzi w grę, jednak biorę ją pod uwagę najmniej ze wszystkich. Myślę, że jest to dobra chwila, aby zadać sobie pytanie postawione w tytule. Jesteśmy świadomymi klientami i korzystamy z usług krawców, którzy zawsze służą swoim doświadczeniem i opinią na temat kolejnych zamówień. Bardzo często efekty naszej współpracy przechodzą najśmielsze oczekiwania (lub też po prostu spełniają je w każdym calu, co samo w sobie też jest wielkim sukcesem). Mamy też dostęp do większości tkanin i praktycznie żadna fantazja nie jest niemożliwa do spełnienia. Czy w czasach, w których garnitur jest widziany coraz rzadziej, powinniśmy zamawiać stroje bardziej niezauważalne, czy też wręcz przeciwnie - czynić garnitur jeszcze bardziej egzotycznym i w pełni zaakceptować fakt, iż tak naprawdę jesteśmy hobbystami? Powiedzmy sobie szczerze: Ile razy chcieliśmy przenieść do swej szafy i na polskie ulice kreację, którą ujrzeliśmy na jakiejś stronie, w filmie czy (gasp!) w lookbookach? Czy Tom Ford, Ralph Lauren Purple Label i wiele innych marek są dla nas odpowiednią inspiracją? Istnieją głównie dla ludzi niesamowicie bogatych i stojących ponad pracownikami biurowymi czy entuzjastami klasycznej odzieży. Kogoś, kto może sobie pozwolić na agresywny garnitur w nietypowy wzór, gdyż będzie on jedynie setnym z kolei, a nie... trzecim, czwartym w garderobie liczącej sobie góra dziesięć egzemplarzy. Jestem bardzo ciekaw Waszego zdania na ten temat.
  12. Jestem dość blady, z niemal czarnymi włosami, oczami, grubymi brwiami i zarostem. Sądzę, że koralowy to raczej nie mój odcień, zwłaszcza w połączeniu z jasnymi barwami pokroju 519 (zgodnie z sugestią poniżej przenoszę dalsze dywagacje do działu Bespoke.)
  13. Ależ oczywiście, Macaroni. Zarówno jednym, jak i drugim. Przy okazji chciałbym pogratulować burzliwej, ale udanej przygody z Fresco. To tkanina numer 0519, prawda? patrząc na próbkę nie potrafiłem sobie wyobrazić gotowego garnituru, a w różnym świetle odcień wydawał mi się coraz mniej atrakcyjny. Zobaczywszy zdjęcia na blogu stwierdzam, że muszę popracować nad wyobraźnią. (Grenadyny ze zdjęć też zazdroszczę. Ja jestem za ciemny na ten kolor...)
  14. Cóż, chodzi o kilka par na kolejne lato, zatem zdecydowanie mi się nie spieszy. Obadam również podane adresy i zobaczę, kto wywrze na mnie najlepsze wrażenie. Dziękuję, ~ P.
  15. Tak sobie czytam ten temat i przyznam, że jestem zainteresowany. Przydałby mi się krawiec od spodni, a z tego, co widziałem, P. Kruszewski zdaje się być w tej dziedzinie bardzo dobry. Tylko czy będzie miał czas obstalować cokolwiek dla jeszcze jednego klienta? Oto jest pytanie...
  16. Cóż, jakby to ująć... Rzadko zdarza mi się podskoczyć w fotelu na widok przedmiotów martwych, lecz tym razem moje kolana aż uderzyły o blat. I z miejsca zrozumiałem, co ludzie widzą w tym aligatorze
  17. Przed wakacjami udałem się do krawca z czterema metrami ciemnobrązowej, angielskiej flaneli i już niedługo czeka mnie odbiór trzyczęściowego garnituru. Na liście projektów widnieje już kolejny w bardzo podobnym odcieniu (tym razem w pasek), karmelowo-kawowy w kratkę Księcia Walii oraz czwarty z lżejszego, bardziej przewiewnego materiału na lato. Jestem jak najbardziej zwolennikiem brązu. Brązowy garnitur stanowi dla mnie miłą odmianę i doskonałe dopełnienie garderoby obfitującej w granaty i szarości. Twierdzenie, że nie jest to strój 'do miasta' można według mnie włożyć między bajki. Owszem, może nie nadaje się zbytnio do pracy (tu też można się spierać, bo mamy przecież wiele wełen w kolorze espresso, które już z odległości kilku metrów niewiele różnią się od grafitu), ale nie ma sobie równych jako garnitur weekendowy. Sądzę, że zawiesiłbym brązowe garnitury na wieszaku obok tweedowych, bawełnianych i lnianych. Zresztą te tkaniny również wyglądają najlepiej właśnie w przeróżnych odcieniach brązu. Poza tym, skoro nie pracuję w biurze, ale lubię klasyczny ubiór, brązy były dla mnie logicznym wyborem (Choć w tej sytuacji nie wiem, jak wytłumaczyć moje zamiłowanie do 'bankierskich' prążków...).
  18. Hm, przyznam, iż zupełnie zapomniałem o tym temacie, a kilka stron temu obiecałem zdjęcia swego pierwszego zamówienia. Za kilka dni udaję się do P. Błońskiego po odbiór dwóch kolejnych, więc pojawi się tutaj dość obszerna recenzja. A nawiązując do poprzednich postów - zaki, czy jest możliwość obejrzenia gdzieś próbnika Flannels z oferty Harrisons? Jakiś czas temu zamówiłem u nich małe próbki drogą pocztową, lecz wygodniej byłoby je zobaczyć i porównać w nieco większym formacie. To samo pytanie tyczy się również flaneli H.Lesser. Pozdrawiam, - P
  19. Witam serdecznie wszystkich panów. Pan Błoński jest jak na razie jedynym "wypróbowanym" przeze mnie krawcem. Wyboru dokonałem, można rzec, "w ciemno", zachęcony wstępną rozmową przeprowadzoną drogą internetową i zdjęciami próbek jego dokonań. Byłem również pod wrażeniem dużego doświadczenia i bogatej oferty zakładu - wyszedłem z założenia, iż krawiec o tak długim stażu i szerokim wachlarzu usług raczej mnie nie zawiedzie. Pierwsza wizyta na Piwnej utwierdziła mnie w tym przekonaniu i po wybraniu materiału z próbnika 'The Royal Classics' Scabala złożyłem zamówienie na trzyczęściowy garnitur z dodatkową parą spodni. Miarę zdjęto, jeśli mnie pamięć nie myli, w okolicach kwietnia tego roku. Po dwóch tygodniach otrzymałem telefon i pan Błoński zaprosił mnie na pierwszą przymiarkę. Miałem okazję sprawdzić "na żywo", czy marynarki są w zakładzie szyte przy użyciu włosianki - prócz mojego przyszłego garnituru krawiec zaprezentował mi też inne stroje na różnych etapach pracy. I rzeczywiście, nie było w nich ani grama fizeliny. Nie spytałem, co prawda, czy włosianka wszywana jest ręcznie, czy na maszynie, jednakowoż nie przykładam dużej wagi do tego szczegółu konstrukcji. Po kolejnym tygodniu zjawiłem się na drugiej przymiarce. Przy jej okazji okazało się, iż składając zamówienie nie uściśliłem dokładnie, że życzę sobie wyłogi przycięte w szpic - przez co krawiec wstępnie skroił je na sposób tradycyjny (notch lapel, umknął mi niestety polski odpowiednik). Mimo, iż był to całkowicie mój błąd i na tym etapie pracy wymagało to już poważniejszych przeróbek, pan Boński z miejsca oznajmił, że "podniesie" wszystkie szwy, co pozwoli na przycięcie wyłogów ze szpicami. Po tej wizycie zjawiłem się w zakładzie jeszcze dwa razy, uzgodniliśmy szerokość wyłogów oraz manszetów przy nogawkach obu par spodni, długość rękawów oraz wszelkie inne techniczne niuanse. Wreszcie, na przełomie maja i czerwca, było mi dane odebrać gotowy garnitur. Od zamówienia do oddania stroju minęły zatem mniej więcej dwa miesiące. Zaznaczyłem jednak, iż w przypadku dużego natłoku pracy, moje zlecenie nie musi być dla pana Błońskiego priorytetem, więc czas oczekiwania nie był dla mnie minusem. Podsumowując: + Wielką zaletą jest oczywiście full canvas. + Barki zostały wzmocnione odpowiednio dla mojej sylwetki, zaś rękawy wszyte z charakterystycznym garbkiem w ich kuli, co nadaje marynarce klasyczną, brytyjską sylwetkę i w połączeniu z bardzo dopasowanym krojem czyni garnitur dość "sztywnym". Zdecydowanie nie jest to strój na co dzień, lecz tego właśnie sobie zażyczyłem i pan Józef doskonale się z tego zadania wywiązał. + Bardzo pozytywnie oceniam sposób, w jaki pan Józef wybrnął z sytuacji z wyłogami. "Garnitur ma się zgadzać z zamówieniem w stu procentach, a pan musi być zadowolony." I tak też jest. + Pan Józef to bardzo uprzejmy człowiek, który służył mi radą za każdym razem, gdy miałem chociaż najmniejsze wątpliwości. Również jego małżonka, z którą to dzieli się pracą, umilała mi rozmową każdą moją wizytę w zakładzie - zapewniając mnie za każdym razem, że nie przeszkadzam i wręcz zachęcając, bym został jeszcze chwilę dłużej, przejrzał próbniki itd. Jedyne zastrzeżenia, jakie mogę mieć, dotyczą kieszonki na piersi, która jest nieco węższa od tych, do których przyzwyczaiły mnie marynarki z wieszaka i przez co nie mogę umieścić tam poszetki w mój ulubiony, nieco zawadiacki sposób. Wynika to jednak w znacznej mierze z moich proporcji. Również guziki do szelek w obu parach spodni są umiejscowione dokładnie nad zaszewką przechodzącą w kanciki nogawek - wolałbym je rozstawione nieco szerzej, w stronę bioder, lecz to już naprawdę niuans, który można poprawić bardzo szybko. Mógłbym wypowiadać się jeszcze wiele na temat bardzo wysokiej jak na moje oko jakości wykonania, jednak zdaję sobie sprawę, iż bez zdjęć moje pochwały nie będą wiele znaczyły. Postaram się wrzucić je jak najszybciej, tutaj lub na mój blog (który wtedy przy okazji pozwolę sobie zareklamować (; ). Ogólnie oceniam pracę pana Józefa bardzo wysoko i polecam serdecznie jego usługi. Radzę jednak uzbroić się w pewną dozę cierpliwości, oraz - co być może nieco ważniejsze - w materiał na garnitur, gdyż za 4.2 metra potrzebne do wykonania zamówienia zapłaciłem znacznie więcej, niż gdybym kupił go bezpośrednio w Scabalu. A przy bespoke, jak sądzę - jeśli oszczędzać, to tylko na dostawcach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.