stw
Użytkownik-
Postów
33 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez stw
-
No ładnie. U p. Jamrozińskiego od piątku czeka już dla mnie odłożony kawałek wiśniowej skóry, a ja szukam w sieci inspiracji na rękawiczki samochodowe z kontrastowym obszyciem. I teraz będę kombinował, jak zrobić to samo, ale jednak nie kopiować bezczelnie...
-
Dokładnie do Ecco Vasto (tylko że w jaśniejszej kolorystyce) przymierzałem się w zeszłym sezonie. Byłem wtedy wiernym klientem tej marki i prawie kupiłem ten model wysyłkowo. Na szczęście trafiła się okazja zobaczenia butów na żywo i przymiarki, dzięki czemu zaoszczędziłem na przesyłce w dwie strony. Czemu? Po pierwsze, były niedokładnie wykończone. Na tyle niedokładnie, że po obejrzeniu dwóch butów z wystawy (jeden w kolorze jak poniżej na zdjęciu, drugi czarny) poprosiłem o przyniesienie całkowicie nowej pary, tylko po to, żeby sprawdzić czy to wyjątkowy pech czy po prostu jest aż tak źle. Byłem wtedy całkowitym laikiem - z resztą niewiele się zmieniło od tamtej pory - i zwracałem uwagę na naprawdę podstawowe rzeczy: * przeszycia oznaczone na czerwono były nierówne - nić była w widocznie różnej odległości od krawędzi skóry; * w miejscu oznaczonym na zielono ktoś robiący przeszycie mocno ułatwił sobie pracę całkowicie ścinając ten "ostry" kawałek skóry. W modelu czarnym było to jeszcze do przeżycia (dawało się "przygiąć" niedoszyty trójkącik, żeby nie odstawał), w modelu brązowym - już nie; * podeszwy były nierówno odlane w części zaznaczonej błękitnym kółkiem (ale tylko od strony wewnętrznej). Po drugie, buty były naprawdę bardzo szerokie. Wcześniej rozmiar "42" w Ecco mogłem w zasadzie kupować w ciemno, pasowały zawsze. W przypadku Vasto o ile długość wciąż była "akurat" o tyle na szerokość były po prostu nieakceptowalnie (a moja stopa szczupła nie jest). Wrażenie "pływania w bucie" potęgowała śliska wkładka (no ale ta akurat może się wyrobić lub można ją wymienić). Najśmieszniejsze było to, że wchodziłem do sklepu tylko w celu potwierdzenia rozmiaru (to miał być pierwszy "wysyłkowy" zakup obuwia), a co do jakości i wygody Ecco nie miałem żadnych wątpliwości. Z drugiej strony dzięki tej przypadkowej wizycie w Galerii Mokotów w Warszawie poszerzyłem swoje horyzonty i wyszedłem w poszukiwaniach poza markę Ecco, więc narzekać nie powinienem Szczerze życzę Ci, aby moje doświadczenia z tymi trzema parami Vasto były jednostkowe, dotyczyły tylko zeszłorocznej kolekcji lub tylko tego sklepu itp., ale jednak odradzam zakupy w miejscu, gdzie zwroty są niemożliwe lub nieopłacalne.
-
Oto zdjęcia płaszcza po poprawkach. Ogólnie jest lepiej, ale do zachwytów daleko. Płaszcz został skrócony, wytaliowany (odczuwalnie - więcej raczej nie zaryzykuję), rękawy zostały skrócone o ok. 1,5cm i delikatnie zwężone od ramienia do łokcia (przyznam, że mało wyczuwalnie). O guziki nie zapytałem. O materiał zapytałem, ale więcej szczegółów niż "tweed" nie uzyskałem, a beli tego materiału nie było już na półce. Akurat do materiału nie mam żadnych zastrzeżeń, więc nie drążyłem tematu - jeśli ktoś ma taką potrzebę, to w Warszawie można płaszcz obejrzeć na własne oczy, pomacać i wtedy samemu stwierdzić, czy to tweed czy nie. Uprzedzając pytanie dot. zdjęć - pod płaszczem jest marynarka.
-
Warszawska pracownia to filia zakładu z Gdyni. W stolicy urzęduje syn "tamtego" Wiśniewskiego - tu bierze miarę, tam - kroi. Na pytanie o emblemat na guzikach nie jestem w stanie odpowiedzieć, jeśli nie zapomnę - zapytam. O tweed zapytam na pewno. Póki co nie mam kiedy tam podjechać, ale telefonicznie zasygnalizowałem p. Wiśniewskiemu chęć wprowadzenia istotnych poprawek - podobno "nie będzie z tym problemu" (zobaczymy).
-
Jesteś tego pewien? Wygląda mało tweedowo Hmmm.. ciężko mi zadyskutować z tym. Jeśli to nie jest tweed, to znaczy, że zostałem oszukany. Pierwsze spotkanie dot. płaszcza zaczęło się od "dzień dobry, jakie macie tweedy?" a docelowym okazał się materiał, który zobaczyłem bodajże jako drugi. Tweed z założenia miał być z bardzo drobnym wzorem, prawie jednolity kolorystycznie. Z prawdziwym tweedem nie miałem wcześniej do czynienia, więc w 100% opieram się tutaj na krawcu.
-
Płaszcz jest z tweedu. @Parmigiano - będąc we Włoszech nie przymierzałem płaszczy. Sporo się natomiast naprzymierzałem w Polsce - i tutaj żaden z płaszczy nie kwalifikował się, moim zdaniem, nawet do zakupu w celu wykonania znacznych poprawek (dobry w udach = dużo za szeroki w ramionach, dobry w ramionach i w pasie = złe układanie się na pośladkach i poły rozchylające się na zewnątrz z przodu, o wiele bardziej niż w płaszczu od Wiśniewskiego). Żeby było jasne - płaszcz, który odebrałem w piątek, jest daleki od ideału i od moich wyobrażeń o nim. Jestem na siebie zły, że zauroczony w miarę dobrym dopasowaniem w dwóch strategicznych miejscach - na linii ramion i w udach - nie zaoponowałem od razu, że w pozostałych wymiarach płaszcz jest za duży. Na takie "szczegóły" jak długość rękawów to w ogóle nie zwróciłem uwagi. Zupełnie do mnie nie trafia natomiast porównanie do RTW z Włoch: * po pierwsze w kwestii ceny - nie wybieram się tam w najbliższym czasie, a po doliczeniu kosztów wyjazdu specjalnie w celu zakupu płaszcza na pewno nie zamknąłbym się w kwocie, którą wydałem u Wiśniewskiego, * po drugie i bardziej znaczące - w kwestii rozmiaru: jeśli cokolwiek z RTW dostępnego w Polsce pasowałoby na mnie choćby w połowie tak, jak płaszcz od Wiśniewskiego, to bym to kupił i pewnie sporo zaoszczędził. Zwyczajnie nie wierzę, że włoskie RTW aż tak bardzo różni się wachlarzem dostępnych rozmiarów "niestandardowych" od tego dostępnego w Polsce.
-
Dziękuję Skłamałbym pisząc, że przyszedłem do krawca z gotowym pomysłem. Przyniosłem parę zdjęć i sporo rzeczy z nich pojawiło się w gotowym płaszczu (kołnierz, plecy, kieszenie wewnętrzne), część trochę się zmieniła (rozkład guzików, kieszenie górne zewnętrzne), a reszta bardziej niż "trochę" (dolne kieszenie zewnętrzne, długość płaszcza). Na zdjęciach mam na sobie cienką marynarkę (o tę: viewtopic.php?f=2&t=65&start=10 ). Patrząc na górę - rzeczywiście, mam spory zapas. W udach jest akurat (zawsze mam z tym problem - jestem o wiele szerszy w udach niż w ramionach). Gdy odbierałem płaszcz, byłem w grubszej marynarce i wtedy wydawało mi się, że góra też jest ok, teraz mam pod ręką tylko tę jedną cienką i w niej wygląda to gorzej. Tak ogólnie to po zrobieniu zdjęć i obejrzeniu ich dopadła mnie myśl, że chyba przy odbiorze dałem się opanować euforii "w końcu płaszcz, który jest na mnie dobry i w ramionach i w udach" (przy płaszczach RTW nigdy jeszcze nie znalazłem czegoś, co na mnie pasowało). Przez to nie zwróciłem uwagi na szerokość w klatce i pasie oraz np. wspomniane przez Miszę rękawy. Tak samo dopiero po obejrzeniu zdjęć zacząłem się zastanawiać nad skróceniem płaszcza o kilka centymetrów (tak, aby był tuż nad kolano a nie do kolana). Na miejscu, oglądając się w lustrze, uznałem długość za "w sam raz".
-
[WARSZAWA], Krawiec Wiśniewski, ul. Krochmalna 2
stw odpowiedział(a) na macaroni temat w Przewodnik miejski
Tutaj zamieściłem kilka zdjęć płaszcza od p. Wiśniewskiego: viewtopic.php?f=10&t=2655 Dodatkowo załączam zdjęcia mojego pierwszego garnituru z tej pracowni, już po zwężeniu (to ten sam garnitur, co wrzucałem archiwalne zdjęcia wcześniej). -
-
Z mediów - co powiedziano w tematach nas interesujących
stw odpowiedział(a) na damiance temat w Męska elegancja
saphir.pl wklejał jakiś czas temu odnośnik do artykułu opisującego starania pewnego producenta o opatentowanie koloru podeszwy swoich wyrobów. Oto ciąg dalszy: http://wyborcza.biz/biznes/1,101558,124 ... eszwy.html -
Ma bardzo wiele wspólnego. Pańskie watpliwości wynikają z tego, że używa Pan zamiennie terminów, które nie są synonimami. Internet to nie tylko "www", ale również poczta e-mail czy wspomniany przeze mnie usenet. Z tych trzech to www jest najmłodsze - młodsze nawet od rzeczonej netykiety. (edit) - ugrzeczniłem
-
Całkowicie się zgadzam, choć skojarzyła mi się również przeciwna sytuacja - zwracanie się per "Pan" do osoby bardzo młodej. Nie ma w tym przecież niczego zdrożnego, ale ja osobiście pamiętam do dziś delikatne zażenowanie, gdy powiedzmy trzy razi starsi ode mnie ludzie zaczynali się do mnie zwracać per "Pan". Z perspektywy lat wydaje mi się to śmieszne, ale jednak tak było. Tu również się zgadzam. Mam tylko wątpliwość, czy AG chciał zabrać głos w dyskusji. Wg mnie raczej zaprezentował swoje zdanie jako prawdę objawioną, podpartem definicją inteligencji emocjonalnej oraz stereotypem o informatykach. Nie zauważyłem zwrotów "wg mnie", "moim zdaniem", "proponowałbym" - zamiast tego stwierdzenia zamiast przypuszczeń (pochodzenie netykiety), uogólnienia (ubiór programistów), formy bezosobowe (trzeba zrobić, należy zrobić). To nie jest dyskusja, to jest wykład.
-
Panie Adamie, choć na forum pisuję bardzo rzadko, czytam je regularnie. I kolejny raz widzę, jak prezentuje Pan podejście "im dalej moje poglądy są od rzeczywistości, tym gorzej dla rzeczywistości". Tym razem jednak, zapewne z powodu bycia emocjonalnym półinteligentem (jestem - zniżając się do pańskiej wiedzy na temat IT - "programistą"), postanowiłem się odezwać. Z tego, co wiem, netykieta wywodzi się sprzed epoki www - mianowicie z czasów grup dyskusyjnych, a korzystanie z tychże nie wymagało żadnych umiejętności programistycznych. Sama idea wywodzi się zaś nie ze środowisk "programistów" a pracowników naukowych uczelni wyższych. Oczywiście może Pan kwestionować te obce Panu zasady - tak samo któryś z tych "półinteligentów" (zakładając jakiś odosobniony przypadek kogoś zdolnego do normalnej, podpartej merytoryką, dyskusji) mógłby kwestionować zwyczaj pozostawiania ostatniego guzika marynarki rozpiętym. Niczym by się od Pana nie różnił, choć niewątpliwie by go Pan, tradycyjnie, wyśmiał z wyższością. Rozumiem, że chcąc trochę potrollować, musiał Pan dorzucić do swojej wypowiedzi granat zaczepny w postaci stereotypów o "programistach". Niewątpliwie się Panu udało - znowu Pan zaistniał na forum, i to, tym razem, bez przeklejania kolejnych fragmentów swojej książki. Swoją drogą, w drugim wydaniu tejże mógłby Pan zamieścić swój post dot. netykiety - jest już napisany w formie, jakby był Pan od niej ekspertem, więc będzie pasował do pozostałych rozdziałów. Tylko czy czytelnik w pewnym momencie nie zorientuje się, że jest Pan ekspertem od wszystkiego?
-
Philips QT4050: * regulacja od 1 do kilkunastu milimetrów co 1mm, można zdjąć nasadkę i golić się w teorii na 0mm, * na jednym ładowaniu jestem w stanie ogolić się 5-6 razy, a golę się 2, czasem 3 razy w tygodniu. Przerw w używaniu powyżej jednego tygodnia miałem może ze dwie, ale nie musiałem po nich ładować urządzenia aby móc się normalnie ogolić. * bardzo przydatnym gadżetem jest zasysanie ściętych włosów przez trymer - może nie wciąga 100% ale naprawdę ułatwia sprzątanie po strzyżeniu, nie zwracałem na to uwagi przy wyborze trymera ale przy następnym tego typu zakupie będzie to ważny punkt na liście wymagań. Trymer mam lekko ponad rok, póki co działa i się nie rozpadł
-
Nie jestem pewien o jakim czytniku RSS piszesz, ale Google Reader bez problemu przyjmuje kanał, do którego prowadzi ikonka rss na powyższym blogu (http://undressyourlifestyle.tumblr.com/rss).
-
Skoro stać Cię na buty za 250 euro, to stać Cię też na buty od Januszkiewicza - poczekaj chwilę, odłóż parę złotych więcej i ciesz się wspaniałymi butami od Mistrza.Heh, tak myślałem, że taka sugestia się pojawi, ale nie myślałem, że jako pierwsza Określony limit 250 EUR wynika z kilku czynników. Do wydania dwukrotnie większej kwoty na buty jeszcze nie przekonałem się mentalnie, a i nawet, gdybym się przekonał, nie padłoby na oxfordy, a już tym bardziej na czarne. Drugim aspektem jest czas realizacji zamówienia - potrzebuję butów na końcówkę września, a z tego co czytałem w stosownym wątku terminy u Januszkiewicza są dość odległe.
-
Mam do wydania maksimum 250 EUR (wliczając przesyłkę) na czarne oxfordy z nakładanym noskiem. Niby możliwości mam mnóstwo, ale niestety mam problem z ich przefiltrowaniem pod kątem kopyta. Otóż pod względem długości zawsze jest na mnie dobry rozmiar 42 (UK 8). Problem mam z tęgością - w butach Loake Shilton (8F) oraz Saxone of Scotland (zwykłe derby, nie pamiętam modelu, rozmiar również 8 w standardowej tęgości) prawy but jest na mnie zbyt wąski nad małym palcem (drugi palec jest notorycznie obtarty z prawej strony, trochę od wierzchu) - nie pomaga rozchadzanie ani nawet rozbijanie buta u szewca. Z kolei tęższe buty w rozmiarze 8 (Grenson Sharp) troszkę zbyt luźno trzymają stopę, co przy cienkiej skarpecie zaczyna przeszkadzać. W sam raz są Prime Shoes model Linz. Rozmiar 9 (na przykładzie Prime Shoes) jest na mnie zdecydowanie zbyt duży. Jako ciekawostkę dodam, że zgodnie z tą tabelką moja stopa z kilkumilimetrowym zapasem pasuje w rozmiar 8F u Loake. Czy ktoś mógłby polecić oxfordy na kopycie odpowiednim dla mojej stopy? A może jestem skazany na tęgość "wide" lub kupowanie butów zbyt długich? Na buty od Januszkiewicza mnie nie stać, a te od Duranca... no cóż, traktuję to jako ostateczność. W Prime Shoes w Warszawie nie ma nic spełniającego ww wymagania. Bardzo dziękuję za pomoc.
-
[WARSZAWA], Krawiec Wiśniewski, ul. Krochmalna 2
stw odpowiedział(a) na macaroni temat w Przewodnik miejski
I jeszcze dwa zdjęcia - cała (niestety trochę wykręcona do zdjęcia) sylwetka w pierwszym garniturze oraz jedyne zdjęcie drugiego garnituru, jakie posiadam. -
[WARSZAWA], Krawiec Wiśniewski, ul. Krochmalna 2
stw odpowiedział(a) na macaroni temat w Przewodnik miejski
Zamieszczam zdjęcia mojego pierwszego garnituru uszytego na Krochmalnej. Miarę zdejmował Tomasz Wiśniewski, było to ponad 4 lata temu a ja miałem tylko jedno wymaganie - wyglądać trochę szczuplej (ważyłem wtedy prawie 100 kg). Garnitury RTW bez wyjątku leżały i leżą na mnie źle (jestem bardzo wąski w ramionach w stosunku oraz bardzo szeroki w udach w stosunku do pozostałych wymiarów - każda marynarka dobra w klatce jest po jakieś 1,5cm za szeroka w ramionach, każde spodnie dobre w udach są o wiele za szerokie w pasie). W międzyczasie schudłem 15kg a garnitur został zwężony na tyle, na ile było to możliwe, ale jednak wciąż jest trochę za duży i leży gorzej. W dalszym ciągu jednak zdarza mi się z niego korzystać, np. przy takiej pogodzie jak obecnie (materiał jest lekki i bardzo przewiewny). Ani wtedy ani potem nie skupiałem się na fotografowaniu siebie w garniturze, więc mam tylko takie oto zdjęcia ślubne (a i to, jak widać, same wycinki z większych kadrów, lepszych niestety nie znalazłem). Przed dniem dzisiejszym nigdy nie zauważyłem, aby marynarka odstawała w sposób widoczny na ostatnim zdjęciu - to jakiś jednostkowy przypadek. Zauważalne jest za to załamanie materiału w okolicach zapiętego guzika - nie mam tego niestety na żadnym zdjęciu. Chodzi o to, jakbym jedno ramię miał niżej, a marynarka tego nie kompensowała. Delikatne przeszywanie guzika nie pomogło i to jest coś, na co trzeba zwrócić uwagę - w drugim, późniejszym i dużo lepiej leżącym garniturze od Wiśniewskiego akurat ten defekt również jest widoczny (choć mniej). Przy następnych zamówieniach będę musiał tego pilnować. Co do samej współpracy z krawcem - idąc do niego nie wiedziałem nic o garniturach szytych na miarę. Nie zgłosiłem praktycznie żadnych konkretnych wymagań. Otrzymałem garnitur leżący moim zdaniem całkiem nieźle, na pewno o wiele, wiele lepiej niż którykolwiek z garniturów które miałem wcześniej (RTW oraz od "budżetowego" krawca), ale garnitur jednak słabo dopasowany. Obecnie ciężko mi oceniać (w międzyczasie garnitur był zwężany, a i ja stałem się chyba trochę prostszy dla krawca), ale chyba jednak już wtedy garnitur był trochę zbyt obszerny, szczególnie spodnie. Mam świadomość jak zła była długość rękawów koszuli -
Dwa dni temu odebrałem przesyłkę z torbą od nich - jestem bardzo zadowolony. Wystartowałem od dokładnie tej torby z twojego odnośnika, natomiast potraktowałem ją tylko jako podstawę do opisu torby, której potrzebuję. Zmiany, o które poprosiłem, to: * delikatne zwiększenie wymiarów w stosunku do rozmiaru "średniego", * likwidacja przegrody w środku - a więc torba ma wewnątrz tylko jedną dużą przestrzeń, * dodanie na przedniej i tylnej wewnętrznej ściance małych kieszonek, * podział kieszeni z przodu, pod klapą, na dwie Dodatkowo za namową właściciela zdecydowałem się na skrócenie klapy i zmianę zapięcia, i za te sugestie jestem mu, patrząc na efekt końcowy, bardzo wdzięczny. Pełna klapa czyniłaby torbę w tych wymiarach masywniejszą, a tak z wyglądu wydaje mi się lekka. Jak widać zmiany były znaczne, tym bardziej doceniam więc, że cena nie uległa zmianie w stosunku do podstawowej torby "chocolate brown" w rozmiarze średnim. Kolor torby najlepiej odzwierciedla ostatnie zdjęcie.
-
W zeszłym roku w tłusty czwartek jeden zwykły pączek kosztował tam 8zł (sic!). Ale, muszę przyznać, był rzeczywiście robiony tradycyjnymi metodami i smakował bardzo dobrze, prawie jak u mamy
-
Czy ktoś jest w stanie powiedzieć coś o wiarygodności tego sklepu?
-
Jeśli można ja bym się podłączył (na 4 pary). Jako, że nie mam jeszcze 5 postów, nie mogę jeszcze wysyłać PW - wyślij mi swój adres email, dogadamy szczegóły.
