Skocz do zawartości

stw

Użytkownik
  • Postów

    33
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia stw

Zwykły

Zwykły (2/3)

0

Reputacja

  1. No ładnie. U p. Jamrozińskiego od piątku czeka już dla mnie odłożony kawałek wiśniowej skóry, a ja szukam w sieci inspiracji na rękawiczki samochodowe z kontrastowym obszyciem. I teraz będę kombinował, jak zrobić to samo, ale jednak nie kopiować bezczelnie...
  2. Dokładnie do Ecco Vasto (tylko że w jaśniejszej kolorystyce) przymierzałem się w zeszłym sezonie. Byłem wtedy wiernym klientem tej marki i prawie kupiłem ten model wysyłkowo. Na szczęście trafiła się okazja zobaczenia butów na żywo i przymiarki, dzięki czemu zaoszczędziłem na przesyłce w dwie strony. Czemu? Po pierwsze, były niedokładnie wykończone. Na tyle niedokładnie, że po obejrzeniu dwóch butów z wystawy (jeden w kolorze jak poniżej na zdjęciu, drugi czarny) poprosiłem o przyniesienie całkowicie nowej pary, tylko po to, żeby sprawdzić czy to wyjątkowy pech czy po prostu jest aż tak źle. Byłem wtedy całkowitym laikiem - z resztą niewiele się zmieniło od tamtej pory - i zwracałem uwagę na naprawdę podstawowe rzeczy: * przeszycia oznaczone na czerwono były nierówne - nić była w widocznie różnej odległości od krawędzi skóry; * w miejscu oznaczonym na zielono ktoś robiący przeszycie mocno ułatwił sobie pracę całkowicie ścinając ten "ostry" kawałek skóry. W modelu czarnym było to jeszcze do przeżycia (dawało się "przygiąć" niedoszyty trójkącik, żeby nie odstawał), w modelu brązowym - już nie; * podeszwy były nierówno odlane w części zaznaczonej błękitnym kółkiem (ale tylko od strony wewnętrznej). Po drugie, buty były naprawdę bardzo szerokie. Wcześniej rozmiar "42" w Ecco mogłem w zasadzie kupować w ciemno, pasowały zawsze. W przypadku Vasto o ile długość wciąż była "akurat" o tyle na szerokość były po prostu nieakceptowalnie (a moja stopa szczupła nie jest). Wrażenie "pływania w bucie" potęgowała śliska wkładka (no ale ta akurat może się wyrobić lub można ją wymienić). Najśmieszniejsze było to, że wchodziłem do sklepu tylko w celu potwierdzenia rozmiaru (to miał być pierwszy "wysyłkowy" zakup obuwia), a co do jakości i wygody Ecco nie miałem żadnych wątpliwości. Z drugiej strony dzięki tej przypadkowej wizycie w Galerii Mokotów w Warszawie poszerzyłem swoje horyzonty i wyszedłem w poszukiwaniach poza markę Ecco, więc narzekać nie powinienem Szczerze życzę Ci, aby moje doświadczenia z tymi trzema parami Vasto były jednostkowe, dotyczyły tylko zeszłorocznej kolekcji lub tylko tego sklepu itp., ale jednak odradzam zakupy w miejscu, gdzie zwroty są niemożliwe lub nieopłacalne.
  3. stw

    [Wiśniewski] Płaszcz

    Oto zdjęcia płaszcza po poprawkach. Ogólnie jest lepiej, ale do zachwytów daleko. Płaszcz został skrócony, wytaliowany (odczuwalnie - więcej raczej nie zaryzykuję), rękawy zostały skrócone o ok. 1,5cm i delikatnie zwężone od ramienia do łokcia (przyznam, że mało wyczuwalnie). O guziki nie zapytałem. O materiał zapytałem, ale więcej szczegółów niż "tweed" nie uzyskałem, a beli tego materiału nie było już na półce. Akurat do materiału nie mam żadnych zastrzeżeń, więc nie drążyłem tematu - jeśli ktoś ma taką potrzebę, to w Warszawie można płaszcz obejrzeć na własne oczy, pomacać i wtedy samemu stwierdzić, czy to tweed czy nie. Uprzedzając pytanie dot. zdjęć - pod płaszczem jest marynarka.
  4. stw

    [Wiśniewski] Płaszcz

    Warszawska pracownia to filia zakładu z Gdyni. W stolicy urzęduje syn "tamtego" Wiśniewskiego - tu bierze miarę, tam - kroi. Na pytanie o emblemat na guzikach nie jestem w stanie odpowiedzieć, jeśli nie zapomnę - zapytam. O tweed zapytam na pewno. Póki co nie mam kiedy tam podjechać, ale telefonicznie zasygnalizowałem p. Wiśniewskiemu chęć wprowadzenia istotnych poprawek - podobno "nie będzie z tym problemu" (zobaczymy).
  5. stw

    [Wiśniewski] Płaszcz

    Jesteś tego pewien? Wygląda mało tweedowo Hmmm.. ciężko mi zadyskutować z tym. Jeśli to nie jest tweed, to znaczy, że zostałem oszukany. Pierwsze spotkanie dot. płaszcza zaczęło się od "dzień dobry, jakie macie tweedy?" a docelowym okazał się materiał, który zobaczyłem bodajże jako drugi. Tweed z założenia miał być z bardzo drobnym wzorem, prawie jednolity kolorystycznie. Z prawdziwym tweedem nie miałem wcześniej do czynienia, więc w 100% opieram się tutaj na krawcu.
  6. stw

    [Wiśniewski] Płaszcz

    Płaszcz jest z tweedu. @Parmigiano - będąc we Włoszech nie przymierzałem płaszczy. Sporo się natomiast naprzymierzałem w Polsce - i tutaj żaden z płaszczy nie kwalifikował się, moim zdaniem, nawet do zakupu w celu wykonania znacznych poprawek (dobry w udach = dużo za szeroki w ramionach, dobry w ramionach i w pasie = złe układanie się na pośladkach i poły rozchylające się na zewnątrz z przodu, o wiele bardziej niż w płaszczu od Wiśniewskiego). Żeby było jasne - płaszcz, który odebrałem w piątek, jest daleki od ideału i od moich wyobrażeń o nim. Jestem na siebie zły, że zauroczony w miarę dobrym dopasowaniem w dwóch strategicznych miejscach - na linii ramion i w udach - nie zaoponowałem od razu, że w pozostałych wymiarach płaszcz jest za duży. Na takie "szczegóły" jak długość rękawów to w ogóle nie zwróciłem uwagi. Zupełnie do mnie nie trafia natomiast porównanie do RTW z Włoch: * po pierwsze w kwestii ceny - nie wybieram się tam w najbliższym czasie, a po doliczeniu kosztów wyjazdu specjalnie w celu zakupu płaszcza na pewno nie zamknąłbym się w kwocie, którą wydałem u Wiśniewskiego, * po drugie i bardziej znaczące - w kwestii rozmiaru: jeśli cokolwiek z RTW dostępnego w Polsce pasowałoby na mnie choćby w połowie tak, jak płaszcz od Wiśniewskiego, to bym to kupił i pewnie sporo zaoszczędził. Zwyczajnie nie wierzę, że włoskie RTW aż tak bardzo różni się wachlarzem dostępnych rozmiarów "niestandardowych" od tego dostępnego w Polsce.
  7. stw

    [Wiśniewski] Płaszcz

    Dziękuję Skłamałbym pisząc, że przyszedłem do krawca z gotowym pomysłem. Przyniosłem parę zdjęć i sporo rzeczy z nich pojawiło się w gotowym płaszczu (kołnierz, plecy, kieszenie wewnętrzne), część trochę się zmieniła (rozkład guzików, kieszenie górne zewnętrzne), a reszta bardziej niż "trochę" (dolne kieszenie zewnętrzne, długość płaszcza). Na zdjęciach mam na sobie cienką marynarkę (o tę: viewtopic.php?f=2&t=65&start=10 ). Patrząc na górę - rzeczywiście, mam spory zapas. W udach jest akurat (zawsze mam z tym problem - jestem o wiele szerszy w udach niż w ramionach). Gdy odbierałem płaszcz, byłem w grubszej marynarce i wtedy wydawało mi się, że góra też jest ok, teraz mam pod ręką tylko tę jedną cienką i w niej wygląda to gorzej. Tak ogólnie to po zrobieniu zdjęć i obejrzeniu ich dopadła mnie myśl, że chyba przy odbiorze dałem się opanować euforii "w końcu płaszcz, który jest na mnie dobry i w ramionach i w udach" (przy płaszczach RTW nigdy jeszcze nie znalazłem czegoś, co na mnie pasowało). Przez to nie zwróciłem uwagi na szerokość w klatce i pasie oraz np. wspomniane przez Miszę rękawy. Tak samo dopiero po obejrzeniu zdjęć zacząłem się zastanawiać nad skróceniem płaszcza o kilka centymetrów (tak, aby był tuż nad kolano a nie do kolana). Na miejscu, oglądając się w lustrze, uznałem długość za "w sam raz".
  8. Tutaj zamieściłem kilka zdjęć płaszcza od p. Wiśniewskiego: viewtopic.php?f=10&t=2655 Dodatkowo załączam zdjęcia mojego pierwszego garnituru z tej pracowni, już po zwężeniu (to ten sam garnitur, co wrzucałem archiwalne zdjęcia wcześniej).
  9. stw

    [Wiśniewski] Płaszcz

    i ostatnie zdjęcie.
  10. stw

    [Wiśniewski] Płaszcz

    ciąg dalszy zdjęć.
  11. stw

    [Wiśniewski] Płaszcz

    Płaszcz z warszawskiej filii pracowni p. Wiśniewskiego.
  12. saphir.pl wklejał jakiś czas temu odnośnik do artykułu opisującego starania pewnego producenta o opatentowanie koloru podeszwy swoich wyrobów. Oto ciąg dalszy: http://wyborcza.biz/biznes/1,101558,124 ... eszwy.html
  13. Ma bardzo wiele wspólnego. Pańskie watpliwości wynikają z tego, że używa Pan zamiennie terminów, które nie są synonimami. Internet to nie tylko "www", ale również poczta e-mail czy wspomniany przeze mnie usenet. Z tych trzech to www jest najmłodsze - młodsze nawet od rzeczonej netykiety. (edit) - ugrzeczniłem
  14. Całkowicie się zgadzam, choć skojarzyła mi się również przeciwna sytuacja - zwracanie się per "Pan" do osoby bardzo młodej. Nie ma w tym przecież niczego zdrożnego, ale ja osobiście pamiętam do dziś delikatne zażenowanie, gdy powiedzmy trzy razi starsi ode mnie ludzie zaczynali się do mnie zwracać per "Pan". Z perspektywy lat wydaje mi się to śmieszne, ale jednak tak było. Tu również się zgadzam. Mam tylko wątpliwość, czy AG chciał zabrać głos w dyskusji. Wg mnie raczej zaprezentował swoje zdanie jako prawdę objawioną, podpartem definicją inteligencji emocjonalnej oraz stereotypem o informatykach. Nie zauważyłem zwrotów "wg mnie", "moim zdaniem", "proponowałbym" - zamiast tego stwierdzenia zamiast przypuszczeń (pochodzenie netykiety), uogólnienia (ubiór programistów), formy bezosobowe (trzeba zrobić, należy zrobić). To nie jest dyskusja, to jest wykład.
  15. Panie Adamie, choć na forum pisuję bardzo rzadko, czytam je regularnie. I kolejny raz widzę, jak prezentuje Pan podejście "im dalej moje poglądy są od rzeczywistości, tym gorzej dla rzeczywistości". Tym razem jednak, zapewne z powodu bycia emocjonalnym półinteligentem (jestem - zniżając się do pańskiej wiedzy na temat IT - "programistą"), postanowiłem się odezwać. Z tego, co wiem, netykieta wywodzi się sprzed epoki www - mianowicie z czasów grup dyskusyjnych, a korzystanie z tychże nie wymagało żadnych umiejętności programistycznych. Sama idea wywodzi się zaś nie ze środowisk "programistów" a pracowników naukowych uczelni wyższych. Oczywiście może Pan kwestionować te obce Panu zasady - tak samo któryś z tych "półinteligentów" (zakładając jakiś odosobniony przypadek kogoś zdolnego do normalnej, podpartej merytoryką, dyskusji) mógłby kwestionować zwyczaj pozostawiania ostatniego guzika marynarki rozpiętym. Niczym by się od Pana nie różnił, choć niewątpliwie by go Pan, tradycyjnie, wyśmiał z wyższością. Rozumiem, że chcąc trochę potrollować, musiał Pan dorzucić do swojej wypowiedzi granat zaczepny w postaci stereotypów o "programistach". Niewątpliwie się Panu udało - znowu Pan zaistniał na forum, i to, tym razem, bez przeklejania kolejnych fragmentów swojej książki. Swoją drogą, w drugim wydaniu tejże mógłby Pan zamieścić swój post dot. netykiety - jest już napisany w formie, jakby był Pan od niej ekspertem, więc będzie pasował do pozostałych rozdziałów. Tylko czy czytelnik w pewnym momencie nie zorientuje się, że jest Pan ekspertem od wszystkiego?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.