-
Postów
46 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez Direttore
-
A jeśli akurat wizja P. Henryka pokrywa się z wizją klienta? To chyba dobry deal.
-
Oczywiście, że nie, ale jeśli dla kogoś wydanie 200 zł za jedną wizytę u fryzjera jest absurdem lub rzeczą niemożliwą to wizyta na Królewskiej jest korzystna - niska cena i klasyczna fryzura.
-
Czy ja wiem... Jednak Pan Henryk posiada przystępne ceny w porównaniu do wszystkich wymyślnych, warszawskich, męskich fryzjerów.
-
Jakie są ceny w Rostowski Barber Shop? Robią klasyczną fryzurę z przedziałkiem?
-
Potwierdzam, sam kupiłem 3 pary. Większość spodni jest tańszych nawet o 100 zł niż normalnie.
-
Co sądzicie o tej marynarce? http://www.massimodutti.com/pl/pl/men/nyc-limited-edition/marynarka-w-szkocką-kratę-limited-edition-c1060668p3722507.html?colorId=400
-
Drogi Stormoncie, gdybyś przeczytał mój tekst dokładnie, to wiedziałbyś, że byłem tam przed godziną 18/19 lub zachodem słońca, więc założenie najbardziej formalnego stroju wieczorowego w ciągu dnia byłoby kardynalnym faux pas. Przykre, że tego nie wiesz. Nie wiem po co Twoja ironia, powinieneś docenić szczerą relację z wizyty, a nie być złośliwym - w przeciwnym wypadku forumowicze przestaną się zwierzać. Fryzjer to dla mnie rzemieślnik, a nie prezydent, co nie zmienia faktu, że go szanuję. Natomiast znajdź mi fryzjera tak ubranego do pracy jak Pan Henryk i mający taki klimat w zakładzie, to zwrócę Ci honor.
-
Wiem, że w Europie takie wysokie podgalanie jest niepopularne. To jest styl bazujący na amerykańskich barbershopach. Trzeba brać pod uwagę również kształt całej głowy i twarzy. Do mojej akurat takie cięcie pasuje.
-
A moim nie. Słaba jakość zdjęcia, ale wygląda to w całości mniej więcej tak. A tył i boki mniej więcej tak:
-
Jednak musiałem poprawić fryzurę po Panu Szepietowskim. Zrobiłem to samodzielnie. Wyżej podgolony kark i linia przy uszach (krócej, praktycznie długość 0,5 mm).
-
-
Ja mam lekkie zakola i fryzura z przedziałkiem sprawdza się jak najbardziej.
-
Nie wystarczy. Chciałbym wiedzieć jaką fryzurę klient sobie życzył.
-
Może prócz reklamy napiszesz swoje wrażenia, opiszesz jak Cię owa Pani obcięła?
-
Dziękuję. Nie mam dobrego aparatu, ale może niebawem zrobię parę zdjęć. Póki co dołączam grafikę wzorca, do którego zmierzam.
-
Polecam Pana Henryka Szepietowskiego. Tutaj dyskusja: http://forum.butwbutonierce.pl/topic/189-warszawa-zakłady-fryzjerskie/?p=132104
-
http://forum.butwbutonierce.pl/topic/189-warszawa-zakłady-fryzjerskie/?p=132104
-
Drodzy Forumowicze. Właśnie wróciłem od Pana Henryka Szepietowskiego w wyśmienitym nastroju, dlatego postanowiłem "na świeżo" podzielić się z Wami moją opinią. Moje dorastanie do klasycznej fryzury (z przedziałkiem) trochę trwało. Zapuszczałem włosy, a potem (wiedząc, że panie fryzjerki z "salonów" potrafią wycinać różne irokezy, lecz nie potrafią zrobić przedziałka) sam się ostrzygłem wyznaczając sobie linię poprzez wycięcie jej do samej skóry maszynką bez końcówki. Zasugerowałem się tym filmikiem1. W ten sposób włosy układały mi się doskonale. Oczywiście włosy urosły, a ja wiedząc ile czasu zajmuje strzyżenie samego siebie (ok.1-1,5 h) postanowiłem (po researchu w sieci) udać się do Pana Henryka. Zakład Pana Szepietowskiego jest słabo oznaczony (tabliczka "Fryzjer męski") i należy uważać, by nie wejść do znajdującego się obok "salonu" fryzjerskiego. Moje wejście zasygnalizował zamocowany nad drzwiami dzwoneczek. Wchodząc do góry po schodach zauważyłem, że Pan Henryk oczekuje z filiżanką kawy. O dziwo nie było kolejki, ale ten stan rzeczy przypisuje godzinie ok. 11.00, gdy większość ludzi jest w pracy. Fryzjer od razu zabrał się do strzyżenia. Spytał jaką chciałbym fryzurę, więc powiedziałem: "Przedziałek po lewej stronie, lekko skrócić górę, mocno skrócić boki i tył". Pan Henryk używał kilku par nożyczek (nie wiem, czym się różniły) i nożyczek do degażowania (cieniowania). Bardzo ważne, że używał białego (a nie ciemnego) grzebienia - dzięki temu lepiej widać włosy i można je równo obciąć. Pan Szepietowski używał zwyczajnej maszynki do cięcia dłuższego (z plastikowymi końcówkami) oraz uwaga - klasycznej maszynki do włosów, w której długość cięcia reguluje się poprzez metalową stopkę - służy to "fazowaniu" najkrótszych włosów na karku i w okolicach uszu. [Podobną maszynkę zakupiłem sobie wcześniej do samodzielnego strzyżenia, lecz regulacja odbywa się za pomocą swoistej "wajchy".] Na koniec Pan Henryk ogolił mi kark i okolice uszu przy pomocy brzytwy (domyślam się, że na żyletki), zanurzając ją wcześniej zapewne w jakimś płynie dezynfekującym, oczywiście uprzednio smarując te okolice jakimś specyfikiem. Ostatni etap to podmodelowanie włosów za pomocą suszarki i szczotki. Jeśli chodzi o mycie głowy - nie było go, ale dla mnie to norma. Idąc do fryzjera zawsze uprzednio sam myję głowę, a po wizycie biorę prysznic, dlatego nie jest to dla mnie problem. Oczywiście jeśli ktoś sobie tego życzy, to zapewne jest to możliwe, gdyż jest tam umywalka do włosów i płyn do mycia głowy. Jeśli chodzi o rozmowy, to nie miały one miejsca w trakcie strzyżenia, ale myślę sobie, że to przez fakt, iż byłem u Pana Henryka po raz pierwszy. Pod koniec zapytałem, czy wytnie mi "do skóry" przedziałek, lecz odpowiedział, że nie ma takiej potrzeby, bo włosy mi się świetnie układają oraz zademonstrował mi, że jak będę się "zaczesywał", to lewy bok jest odpowiednio krótki i włosy z obu stron przedziałka się nie pomieszają. Stwierdził, że takie wycięcie stosują Murzyni, bo mają krótkie i kręcone włosy. Razem stwierdziliśmy, że panie fryzjerki nie potrafią klasycznie obcinać, ale jego uczennice tak, lecz porozjeżdżały się po kraju i do Anglii. Podziękowałem Panu Henrykowi i powiedziałem mu, że są o nim świetne opinie w Internecie (m.in. takie dwie - polecam przeczytać). Opowiedziałem też, że istnieje specjalne forum (Pan Henryk spytał, co to jest forum, więc wyjaśniłem) dla fanów klasycznej męskiej elegancji, kapeluszy, golenia brzytwą lub maszynką na żyletki z pędzlem i mydłem i że również tam go zachwalają. Pan Henryk powiedział, że sprawdzi to z czyjąś pomocą, gdyż nie używa komputera i pochwalił się, że strzygą się u niego osoby z pierwszych stron gazet, wskazując na periodyk ze zdjęciem gen. Jaruzelskiego i mówiąc, że on już obcina się tam ok. 40 lat. Powiedziałem, że wiem doskonale, że obcinał wojskowych. On z nostalgią przyznał, że mundurowych jest coraz mniej i biznes nie kręci się już tak dobrze. Cena: 28 PLN. Na koniec osobista uwaga. Ubolewam, że byłem średnio ubrany tj. jednokolorowy sweter, jednokolorowe spodnie i brązowe wiedenki ćwierćbrogsy. Przyznam, że dotychczas na wizytę u fryzjera "na górę" zakładałem ubrania, które od razu po usłudze miały wylądować w praniu. Było mi o drobinę wstyd, gdyż Pan Henryk ubrany był w spodnie w kant, koszulę i specyficzną kamizelkę. Warto ubrać się do niego w koszulę i marynarkę, gdyż i tak obkleja on kark specjalną taśmą i po wizycie nie ma uczucia drapania, kłucia, a ubrania pozostają czyste. Reasumując - świetna cena, świetna fryzura, świetny klimat. Zakład Fryzjerski Henryk Szepietowski ul. Królewska 2 00-065 Warszawa Śródmieście ----------------------- Przypis dygresyjny: 1 Oczywiście nie zależało mi na looku gangsterskim, co mógłby ten film sugerować, ale fryzura z przedziałkiem tu zademonstrowana jest moim zdaniem ok. Drugą interesującą kwestią jaką ten film porusza, to sprawa koloryzacji zarostu za pomocą henny. Co o tym sądzicie? Czy to zniewieścienie? BONUS:
-
Proponuję dyskusję o skarpetach przenieść tutaj, wszak dyskutujemy o nich, a nie o wyprzedażach.
-
Jak zostać członkiem Stow. But w Butonierce?
Direttore odpowiedział(a) na damiance temat w Męska elegancja
Jak wygląda proces rekomendacji przez dwóch członków Stowarzyszenia? Rozumiem, że kandydat na członka musi posiadać odpowiednią wiedzę i strój, natomiast jakie są minima? -
Powiem tyle, żeby już nie wdawać się w zbyteczne polemiki: każdy zrobi jak uważa i nie mnie to osądzać, chodzi jedynie o świadomość zasad, które się łamie, a którą Tomasz Miler posiada (za co mu chwała!), natomiast nie powinno być tak, że ktoś rozpina guzik i głosi, że tak mówią zasady, bo świadczy to o jego niewiedzy. Zatem nie chodzi mi o przestrzeganie jakichś zasad w czambuł, ale o ich świadomość. Pozdrawiam.
-
Drogi Breslauerze, na początku chciałem stwierdzić, że nie wiem czy zwracasz się do mnie, czy do Dawida Tymińskiego (Secondhand Dandy). Następna kwestia to taka, że nie posiadam dwurzędowego garnituru. Mam jedynie dwurzędową marynarkę klubową, którą zakładam do szarych spodni w kratę. 1) Jako wykładowca owszem, jako student nie ubrałbym marynarki jeśli nie byłby to egzamin czy kolokwium. (A tak w ogóle to poruszasz tu kwestię relatywizmu - czy jeśli dookoła mnie są ludzie w jeansach, białych butach sportowych i t-shirtach z napisami to oznacza, że mogę sobie folgować?) 2) Będę siedział zapięty. 3) Na ostatnie spotkanie z Księciem Karolem i jego małżonką Księżną Kamilą na mojej uczelni ubrałem smoking, gdyż obowiązywał /black tie/ - jedynie minister Pawlak i Zdrojewski przybyli w "wołach roboczych" (nie liczą wojskowych w ich galowych strojach) - a że posiadam w nim marynarkę jednorzędową na jeden guzik, to nie miałem takiego problemu. (Książę jako jedyny posiadał smoking z marynarką dwurzędową i nie rozpiął jej ani na chwilę, także siedząc w trakcie koncertu.) 4) Jako że na co dzień chodzę ubrany dość elegancko, to na takie spotkanie w parku ubrałbym jakiś zestaw skoordynowany z marynarką sportową - w takich kombinacjach nie preferuję dwurzędówek, więc znów problem znika. Cała sytuacja wyglądałaby zgoła inaczej, gdyby przyszło nam potem iść np. do Opery czy Filharmonii na koncert. Co do Twoich ostatnich uwag. Kontekst kontekstem, ale szacunek szacunkiem. Gentlemanem albo się jest przed wszystkimi (bo ma się taką naturę), albo się tylko bywa (udaje) przed osobami, którzy się na tym znają (i jest to zachowanie kabotyńskie), aby otrzymać poklask. To tak jakby udawać przed wszystkimi "yntelygenta", a później jak nikt nie patrzy dłubać w nosie i przeklinać. Pozdrawiam Cię serdecznie
-
Tylko z zasady - dwurzędowa granatowa z kontrastującymi guzikami.
-
Ernestson - oczywiście, że jedno drugiego nie wyklucza. Natomiast, żeby określić smart casual trzeba wyjść od poprawnie zdefiniowanych zasad klasycznych, żeby nie doszło do pomieszania z poplątaniem. Wtedy jasno wiemy czy coś jest zgodne z savoir vivrem (czy protokołem dyplomatycznym), gdy potrzebujemy odnaleźć się w wyrafinowanym gronie, a na co możemy sobie pozwolić w casual friday. Wydaje mnie się, że to nas powinno odróżniać od ludzi, którzy na przyjście w chino i marynarce sportowej reagują słowami "A coś Ty taki elegancki!". Zatem określmy jak być powinno, a potem róbmy sobie /każdy według uznania/ swoiste wariacje na temat. Zgadzam się z początkiem wypowiedzi. I ja źle czuję się w rozpiętej dwurzędówce. Jeśli chodzi o paradowanie bez marynarki, to pewnie Szarmant poleciłby Ci jakiś tropik lub len na lato, skoro zakładał on marynarkę nawet do szortów. Natomiast jeśli chodzi o konkluzje tej dyskusji to przedstawiają się nad wyraz jasno: Zasada mówi, że marynarki dwurzędowej nie powinno się rozpinać do siadania, jej rozpięcie to dezynwoltura, lecz jest ono możliwe i nie uchodzi za wielkie przewinienie. (choć swoją drogą ciekawi mnie czy tak samo usprawiedliwialibyście chodzenie w rozpiętej jednorzędówce /pozycja stojąca/)
-
Mogę zapytać jeśli bardzo Wam zależy.
