U fryzjera w domu bez kantów byłem. Ale szczerze powiem nie byłem szczególnie zadowolony. Pan Henryk jest jak najbardziej miły i uprzejmy i do jego fachu fachu nie mam zastrzeżeń. Ale...
Nie wiem być może za dużo wymagam, ale przyzwyczajony jestem do mycia głowy u fryzjera, tego tam nie było, tylko woda ze spryskiwacza. Fryzjer operuje jednymi nożyczkami, niedokręconymi. To powoduje, że strzygąc często "ciągnie" za włosy i je wyrywa. Część strzyżenia maszynką do włosów, która się zacina. Wykończenie (baczki, kark, oraz modelowanie całej fryzury) brzytwą co było miłym akcentem, ale brzytwa też tak jakby nie do końca naostrzona.
Nie wiem czy tak jest zawsze, czy spotkało mnie to dlatego, że nie jestem stałym klientem. Ale trudno w takiej sytuacji się nim stać. Po podziękowaniu od Ambasady USA spodziewałbym się czegoś lepszego. Cena faktycznie 25 zł.
Wracając do golenia.
"Skóra niemowlaka" to jest rzeczywiście efekt, który trudno osiągnąć. Maszynki elektryczne moim zdaniem się do niczego nie nadają. Najlepsze rezultaty można osiągnąć używając maszynek na żyletki, pędzla i kremu do golenia. Pianki w sprayu są też do niczego.
No i najważniejsze jest golić się co najmniej dwa razy. Za pierwszym z włosem, za drugim w poprzek albo pod włos. Żadnych podrażnień, żadnych zacięć, nic. Moim zdaniem warto poświęcić te 10 minut na dokładne golenie i dobrze wyglądać przez cały dzień. A tak, jak ktoś ma mocny zarost, to o 5 po południu pojawia się charakterystyczny "cień".
Jeżeli kogoś temat interesuje, to proponuję obejrzeć filmiki użytkownika mantic59 na Youtube. On jest maniakiem, ale rady i poradniki o tym "jak zacząć" są bardzo dobre.