Skocz do zawartości

inecita

Użytkownik
  • Postów

    12
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia inecita

Zwykły

Zwykły (2/3)

0

Reputacja

  1. To się nazywa "pedałówka", bardzo popularna w PRL-u
  2. Najgorszy jest kaszkiet i pasek
  3. Może i tak... co jednak nie usprawiedliwia "mijania się z prawdą", że tak to eufemistycznie ujmę i oczywiście wycierania sobie ... twarzy nazwiskami wielkich krawców.
  4. Niestety medialna ofensywa Rudolfa trwa... Pani Bulera z PR pana Jarka, która wypowiada się pod tekstem na Blogu (przypuszczam, że jest to ta sama Pani która zgłosiła się do Macaroniego prosząc o spotkanie nie wiedząc jeszcze jaki popełnia błąd) najwyraźniej uderza do wszystkich drzwi, gdyż w najnowszym Exclusivie już pojawił się tekst o Rudolfie (wyraźnie reklamowy), w którym Rudolf.Co kontynuuje podpinanie się pod znanych poolskich krawców tekst nosi O ZGROZO tytuł "Siła Rzemiosła". Dalej czytamy "W Warszawie oprócz słynnego Zaremby od około dwóch lat działa pracownia, która niedawno przyjęła nazwę "Rudolf&Co. Na jej czele stoi Jarek Adamczak który atelier odziedziczył po dziadku". Oczywiście ani słowa o tym, że dziadek zajmował się męskim krawiectwem (bo zapewne nie, a znając PRowe sztuczki odziedziczenie atelier ograniczyło się do odziedziczenia lokalu). Jakiś czas temu widziałam pana Jarka w Dzień Dobry TVN także podpinającego się pod słynną warszawską pracownię której właściciel był drugim z zaproszonych i raczej unikał wrzucania do jednego wora pomimo wyraźnych zakusów pana Jarka. Smutne, bo pewnie wiele osób się na to wszystko nabierze
  5. To ta sama pracownia, która kiedyś działała pod nazwą Bruno Kamiński jak sądzę. Mogę powiedzieć z damskiego punktu widzenia: - Zdziera kasę gdzie tylko się da, ciągle szuka pretekstu by cena usługi gwałtownie wzrosła. Szczytem było gdy za zwykłe rozbicie cholewki oficerek "bez gwarancji że skóra nie pęknie czyli na pani własne ryzyko" zapłaciłam ponad 100 zł, a inni szewcy z gwarancją wzięli za to odpowiednio 40 i 25 zł... Ogólnie przerost formy nad treścią. Ponadto ciągle przesuwał termin odbioru, a mnie potrzebne były ziomowe buty :/ - Znajoma zamówiła tam buty na miarę, oczywiście zapłaciła niemało, niestety buty są nawet ładne, ale potwornie niewygodne (uprzedzam jednak, że to było jeszcze za czasów pana Brunona) - Sama postać właściciela jest dla mnie, że tak powiem, delikatnie mówiąc EKSCENTRYCZNA Także ja osobiście nie zdecydowałam się na zamówienie tam butów na miarę. Problem jest taki, że nie wszędzie robią damskie obuwie.
  6. A naprawdę macie taki problem z partner(k)ami??? Ostatnio oglądałam w TV sondę, z której wynikało, że coś około 89% kobiet ukrywa przed mężczyznami ceny zakupów lub całe zakupy (np. chowa torby w garażu). Wydaje mi się to nienormalne i w życiu nie chciałabym się związać z takim upierdliwym facetem (ani babą)!!! Dopóki oboje pracujemy i zarabiamy, a przy tym nie głodujemy, to nie widzę powodow abyśmy wzajemnie kwestionowali swoje prawo do wydawania na ciuchy. Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach gdy jedna strona planuje jakiś duży wydatek typu samochód, a druga dostrzega pilniejsze potrzeby np. nie wiem, remont mieszkania. Takie rzeczy trzeba przedyskutować, ale nie wyobrażam sobie pytania mojego partnera ile wydał na krawat i nie chciałabym aby wypowiadał się na temat cen moich torebek. No chyba że jesteśmy w sytuacji, kiedy przez nadmierną rozrzutność nie starcza nam na życie, wtedy obie strony powinny się hamować. Nie mówię także o sytuacjach gdy jedna strona musi żyć oszczędnie by druga mogła się stroić bo to jest zwyczajnie nie fair, ale dopóki wszystko jest OK nie widzę problemu. Oczywiście czasem zwracam mojemu partnerowi uwagę "ej, ile to kosztowało? Tyle, ej to za takie coś to chyba przepłaciłes, można było wybrać coś równie fajnego a tańszego" ale jest to raczej sugestia a nie coś co kazałoby mu ukrywać metki z cenami...
  7. Chodzi o dawny sklep pana Nowakowskiego, niestety właściciel od kilku lat chyba już go nie prowadzi lub zmarł, ze sklepem dzieją się dziwne rzeczy, ostatnio na przykład nazywa się Sir Arthur
  8. Marynarkę warto zapiąć
  9. A w ogóle stosuje się inne materiały niż plastik?
  10. Wkategorii do 400 zł to chyba nikt nie zaproponuje Ci dobrej jakości koszuli szytej na miarę. Made to measure czyli dopasowanie z szablonu to już cena około 450 zł, a w pełni na miarę znacznie więcej, pewnie rzędu 600-700 zł.
  11. Forum rzeczywiście chyba kiedyś nazywało się Bespoke, mnie w każdym razie do czegoś takiego przekierowywało swojego czasu... W ogóle wątek o BIT trzeba chyba by przenieść do Przewodnika Miejskiego. Na garniturach się za bardzo nie znam, ale co do koszul, to to o czym piszesz (nitki, obszycia, kołnierzyki) chyba powinno być standardem w szyciu na miarę (Berg i Da Vinci to żadne tam na miarę). Koszule w Buczyńskim też mają made to measure tak jak garnitury? Sądząc po niskiej cenie to pewnie na bespoke nie ma co liczyć? W sumie Ty zorientowałeś się, że jest to SKLEP, ale czy dla wszystkich jest to tak oczywiste? Bo ja momentami mam wrażenie, że jest to jednak pewna próba wprowadzenia klienta w błąd, sugerując że jest się u krawca i zamawia się szycie na miarę. Pachnie mi to osobiście subtelnym oszustwem. I nie chodzi o to czy ktoś woli kupować jak piszesz w uporządkowanym sklepie czy "pośród porozrzucanych ścinków materiałów i nożyc" tylko czy przypadkiem Individual Tailoring nie próbuje sugerować, że sklepem nie jest... Tak jak mówię - Tobie było wszystko jedno, wiedziałeś że masz do czynienia ze sklepem szyjącym w jakiejś tam szwalni, ale nie dla każdego może to być takie oczywiste i w tym widzę jednak coś niefajnego.
  12. Mój tata uszył tam koszulę i niestety był dość niezadowolony. Na początku wszystko wyglądało ładnie, wykończenia, itp. Potem jednak okazało się że koszula wygląda jak nieforemny wór. Miała za dlugie rekawy o 5 cm, w klatce obwód za duży o 6, w talli tez było za dużo, mankiety też dużo za szerokie (jakieś 4 cm), a przecież była na miarę... . Po praniu koszula bardzo się zniszczyła. Kołnierz się pofałdował, a z każdym praniem było gorzej, wyglądała jak ściera, coś się chyba poodklejało... . Nie mam dużego doświadczenia w szyciu koszul na miarę, ale tak chyba nie powinno jednak być, bardzo nas zaskoczyło, że była tak źle dopasowana.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.