-
Postów
3 138 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
151
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez Whitesnake
-
Buty na luzie też czasem się przydają... szczególnie te całkiem zgrabne, uniwersalne, i pomysłem na miękkie skórzane zapiętki zasługujące na szewskiego Nobla. (Lacoste)
-
-
Bo zdałem sobie sprawę, ze nie mam nic do powiedzenia Serio!
-
Staram się donosić w miarę odkrywania. Do oceny muzyki nie stosuję żadnych twardych kryteriów, więc ciężko stworzyć ranking. Poza tym, byłby on jedynie obrazem chwili - z wiekiem coraz mniej rzeczy mnie zachwyca a różnice pomiędzy dobrą i mniej dobrą muzyką stają się coraz bardziej subtelne. Czasem trudno byłoby mi nawet określić, dlaczego jedno wykonanie chwyta a drugie nie. Coraz wiecej ważnych dla mnie rzeczy dzieje się pomiędzy nutami.
-
To już kwestia nurtu, jaki lubisz. O ile znam muzykę Brada, o tyle mi średnio leży. Wolę klimaty np. Esbjorn Svenson Trio, Avishai Cohen i jego trio, Marcina Wasilewskiego. Fajnie, że każdy może w muzyce znaleźć coś dla siebie. Dla mnie, „stajnia” ECM straciła świeżość z 10 lat temu, a od kilku mam wrażenie, że batem wszystkich gonią do grania tego samego materiału. Całą nadzieję pokładam w niezależnych muzykach. P.S. Jestem pod nieustającym wrażeniem jak szerokie są muzyczne horyzonty forumowej braci. Chapeau Bas!
-
Davis, Hankock, Burton to wielcy jazzowego recyclingu, którzy sprawnie łącząc istniejące już muzyczne światy, tworzyli własne. Brad Mehldau to moim zdaniem jeden z najciekawszych muzyków w świecie współczesnego Jazz'u. Obserwuję i słucham go od dawna bo zawsze zaskakuje; ciekawymi duetami, zaskakującymi harmoniami, a kiedy trzeba wirtuozerią... Moim zdaniem, płytą "Finding Gabriel" Mehldau właśnie wtargnał na piedestał, który wielcy okupowali od lat i niebezpiecznie się rozpycha. Dobry mamy rok dla ciekawej muzyki.
-
Dokładnie tak bedą wyglądały moje kolejne buty od Vass’a. Piękne!
-
Ha ha ... u mnie bylo łatwiej. Mieszkałem w mieście, w którym 80% pracowało w szkole MO, albo na lotnisku wojskowym , albo w jednostce wojsk samochodowych. Miasto żyło dzęki nielegalnemu posiadaniu mienia wojskowego
-
Będąc trochę bardziej wyrośniętym dzieckiem, wzdychałem do czarnych butów noszonych przez wojskowych na lotnisku. Choć trzewiki to też miały dwa paski . Na głowie stawałem, żeby takie sobie załatwić. To były jednak ponure czasy.
-
-
Kwestia indywidualna. Przy większych rozmiarach podwójne monki, dzięki szerszemu paskowi, wyglądaja zgrabniej od pojedyńczych . Uzsadnienia dla trzech pasków nie znajduję.. ani to ładne, ani wygodne.
-
-
-
Te buty opiewam na forum od lat, wiec trudno coś nowego o nich napisać. Niezmiennie „buty pierwszego wyboru” kiedy czeka mnie cięższy dzień. (Jan Kielman)
-
Nie przestaje mnie zadziwiać wygoda krokietów. Istnieją ładniejsze buty, dynamiczniejsze, bardziej ekskluzywne, ale wygodniejszych trudno znaleźć. Jak C&J osiąga taki komfort pozostanie chyba tajemnicą. (Crokiett&Jones Harrogate)
-
-
Jak zwykle trafna ocena sytuacji Przyznam, ze uległem czarowi tej historii. Nie mam zbyt wielu okazji żeby je zakładać, ale jak juz mam, to robię to z przyjemnością.
-
Jestem pogodzony z taką możliwością
-
W temacie sneakersów... w roku znajdą się ze dwa chłodniejsze wieczory kiedy lubię takie. (NB Grenson)
-
Rodzinna tradycja Edit: Chyba, ze sugerujesz, ze gdyby nosił za szerokie i za krótkie spodnie to ten romans miałby mniejsze szanse się wydarzyć. — nie mogłem się powstrzymać, przepraszam —
-
Musiałem sprawdzić Tak, to ten model w kolorze testa de moro.
-
-
Większa przewiewność lnu w porównaniu do innych tkanin to niczym nieuzasadniony mit. Choć, zwracam uwagę, że nie to poddaję pod dyskusję. Można lubić szerokie spodnie, można nawet lubić gniecenie się lnu. Utrzymałabym jednak w tym uwielbieniu jakąś spójność. Nie razi mnie luźna forma całego garnituru, unikałbym jedynie tak wielkich kontrastów pomiędzy górą a dołem. To zresztą uwaga bardziej dotycząca twoich wcześniejszych kreacji z kamizelką dwurzędową. Prze-formalizowana a wręcz dandysowata góra nie pasuje mi do dołu rodem z obrazów Chełmońskiego. To inne światy i nawet jeśli w oddzieleniu atrakcyjne, to razem mocno się gryzą obniżając wzajemnie swoją wartość. Oczywiście to jedynie moja opinia i mam nadzieje, ze daleko tej krytyce do krytykanctwa. Jestem zwolennikiem łamania konwencji, ale na skojarzenia nic nie poradzę: świat lnu, szczególnie w formie za krótkich i szerokich spodni, to dla mnie swoboda, sielanka, przaśność, lecące bociany, letni spacer po nadnoteckich polach z maślanką... ...świat klasycznej elegancji jest... spięty, wystudiowany, dopracowany i brakiem spontaniczności budujący poczucie rzetelności. Inna prowieniencja... inny skutek... Oba światy są atrakcyjne na swój sposób, ale ich łączenie grozi mezaliansem estetycznym. Eksperyment Wyobraź sobie, ze książę William ma na sobie za krótkie i za szerokie, lniane spodnie (bo tak lubi) Albo, że chłop pańszczyźniany podziwiający bociany spiął koszulę jedwabnym krawatem i założył czarne oksfordy.
-
Nie ma co wyważać, trzeba być sobą. Jak wszyscy zaczną iść na kompromisy to znikną wszelkie wzorce. To z resztą dotyczy nie tylko kontaktu ze studentami, ale i innymi wykładowcami. Samym ubiorem autorytetu nie zbudujesz, ale jak zbudujesz treścią i formą zajęć, to inni zaczną dorównywać do ubioru. (...że pozwolę sobię podzielić się taką małą obserwacją).
