Ja wiem, że Bond nosił już czarne angielki, a właściwie arty...
http://thesuitsofjamesbond.com/?p=13
np.
http://thesuitsofjamesbond.com/?p=160
... ale to są ostatnie buty na mojej liście marzeń obuwniczych, nawet krokiety Może jestem uprzedzony i myślę prosto, ale skoro czarne wiedenki są synonimem miejskiego formalizmu, a brązowe angielki uosobieniem wiejskiej beztroski, to czarne angielki są hybrydą - i to dość rzadko spotykaną u współczesnych elegantów o rzadko szarganej reputacji, często za to służą za wzór sieciowych koszmarków. Co ciekawe, zasada ta nie działa w drugą stronę, tzn. brązowe wiedenki często goszczą na stopach znanych i lubianych blogerów.
O ile to był świadomy zabieg, może Bond - jako agent działający wbrew zasadom - łamał również te sartorialne? A może za czasów Fleminga i pierwszych ekranizacji Bonda po prostu nosiło się czarne angielki/arty?
W każdym razie moim marzeniem są arty-czekoladki lub chukka z cordovanu
PS Bond ain't blonde